70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

il. J. Wilkoń/Czuły Barbarzyńca

Dar rozumienia

Tak jak początkowo Rybakowi Morskie Dno wydaje się bardzo różnić od lądu, a z czasem staje się bliskie, tak też odbiorca słowa i obrazu przebywa drogę od onieśmielenia innością, napięcia związanego z nieznajomością czekającej na niego historii, poprzez przyswojenie, aż do zrozumienia, że ten podwodny świat trzeba opuścić z całym bagażem doświadczeń

Krab Sebastian przekonuje ariel, bohaterkę Disneyowskiej wersji baśni Mała Syrenka: „Świat ludzi to koszmar. Życie pod wodą jest lepsze niż wszystko, co oni tam mają na górze”. Sebastian śpiewa dziewczynie piosenkę o wolnych rybach, bąbelkach, beztrosce, przeciwstawiając sytuację na dnie morza temu, co się dzieje na lądzie, gdzie ludzie w pocie czoła pracują, trzymają ryby w zamkniętych zbiornikach lub, co gorsza, zjadają je. Agnieszka Taborska, tworząc wraz z ilustratorem Józefem Wilkoniem podwodną opowieść Rybak na dnie morza, rezygnuje z takich wartościowań. Bierze za punkt wyjścia dobrze znaną bajkę O rybaku i złotej rybce i przekształca ją w fascynującą opowieść nie tylko dla najmłodszych czytelników. Dzięki zrównaniu perspektywy bycia na lądzie i w wodzie oraz uczynieniu zwierząt i ludzi równoprawnymi partnerami możliwe jest zupełne odwrócenie ról. Tym razem to Złota Rybka wypowiada trzy życzenia. I okazuje się, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, rybka, która niegdyś usługiwała innym, teraz zyskuje możliwość dyktowania warunków. Znamienne jest jednak to, że nie nadużywa tej sytuacji, jej prośby nie mają ściśle materialnego charakteru jak niegdyś te wypowiadane przez żonę Rybaka. Pragnie jedynie, by jej towarzysz zgodził się na przemienienie go w makrelę, wędrówkę po morskim świecie i powrót do swej pierwotnej postaci. By wszedł w jej skórę i podjął trud zrozumienia tego, co inne, nieznane.

 

Podwodny świat 

Narracyjnemu zejściu w podwodne krainy złotej rybki i Rybaka towarzyszą ilustracje mistrza przedstawiania zwierząt – Wilkonia, który już po raz trzeci działa w duecie z Taborską (wcześniej razem wydali Blues nosorożca i Czarną górę). Charakterystyczne nieostre kontury oraz przenikające się barwne formy potęgują odczucie zstępowania w głąb, a pokazane na kolejnych stronach spojrzenia rozmaitych gatunków ryb sprawiają, że czytelnik zostaje wciągnięty w rolę podglądacza, stopniowo oswajającego się z nieznanymi, proszącymi wzrokiem o zrozumienie, istotami. I tak jak początkowo Rybakowi Morskie Dno wydaje się bardzo różnić od lądu, a z czasem staje się bliskie, tak też odbiorca słowa i obrazu przebywa drogę od onieśmielenia innością, napięcia związanego z nieznajomością czekającej na niego historii, poprzez przyswojenie, aż do zrozumienia, że ten podwodny świat trzeba opuścić z całym bagażem doświadczeń i otwarciem na nowy sposób postrzegania. Podróż ze Złotą Rybką przez Dno Piaszczyste, Bagniste i Bursztynowe przypomina wyprawę Małego Księcia po nieznanych planetach. Podobnie jak w historii Saint-Exupéry’ego, okazuje się, że w każdej z podwodnych sfer żyją istoty niezwykle nam bliskie. Jest więc Dolina Profesorów zamkniętych na zdanie innych, zapatrzona tylko w siebie Lśniąca Rybka, wydający wszystkim polecenia Organizator, ciągle narzekający Utyskiwacz, zakompleksiony na punkcie swojego wyglądu Wąż Morski… Przyglądaniu się kolejnym mieszkańcom morza towarzyszy czułe i rozumiejące spojrzenie opowiadającej i ilustratora, dzięki któremu nawet wiecznie wrzeszczący Organizator budzi sympatię czytelnika. W jego oczach odbija się zagubienie, które sprawia, że aż chciałoby się zatrzymać i pomóc. Złota Rybka nie pozwala jednak przystawać, pokazuje tym samym, że na inność, nawet trudną do zaakceptowania, trzeba spojrzeć ze zrozumieniem, otwarciem, ale nie próbując jej ratować ani zmieniać, tylko pozwalając współistnieć w naszym świecie. Ważne, by nie tracić z pola widzenia swojego celu. A zamierzeniem tej wyprawy jest dotarcie do domu Zapraszajki, gdzie ma się odbyć parada na cześć Rybaka. Wszystko przebiega bardzo uroczyście, a odwodna gościnność zdaje się nie mieć granic. Po zakończeniu zabawy bohater uświadamia sobie, że żadna gościnność nie zastąpi mu poczucia domowości. I mimo wyznania: „Widocznie wszystkie Lądy i Dna są podobne”, natychmiast dodaje: „Nie umiem jednak żyć bez zapachu bryzy morskiej i widoku plaży w księżycową noc”. Postanawia więc powrócić do siebie wdzięczny Złotej Rybce za otrzymany dar.

 

Podszewka codzienności 

Podczas czytania i oglądania Rybaka na dnie morza ciągle powracały do mnie obrazy z pięknej, równie lirycznej i niespiesznej animacji Sekrety morza (2014), opowiadającej historię sześcioletniej Saoirse, która wraz z bratem udaje się w podróż, by odkryć, co stało się ze zmarłą matką. Sekrety morza, stopniowo odkrywając przed odbiorcą tajemnicę podwodnej krainy, uczą, że można ocalić wspomnienia i wybrać życie, mimo poczucia straty.

Podobnie jak opowieść Taborskiej i Wilkonia, pokazują też, że wspólnota rozumienia buduje się tam, gdzie akceptuje się słabości i wady innych. Tam gdzie jest miejsce na smutek, złość, zjawia się także miłość. Natomiast każda wyprawa w głąb, pod podszewkę tego, co codzienne i dobrze znane, pozwala docenić to, co posiadamy.

Dlatego odmieniony Rybak zechce powrócić na ląd, mimo świadomości, że to, co na niego tam czeka, nie jest proste. Trzeba się z tym jednak zmierzyć, bo chociaż świat Lądu i Dna to jedna, wspólna kraina, każdy ma też swoją, równie ważną historię. Taką perspektywę dopełnia sposób zaprojektowania książki. Duży format A4 i niewielka objętość pozwalają, by każde spotkanie z Rybakiem na dnie morza miało charakter pojedynczego zdarzenia: wejścia w opowieść i jej opuszczenia po to, by ponownie do niej powrócić: jako historii, która kolejny raz oczaruje młodszych czytelników, a tych starszych przywróci na ziemię, w nasze miejsce.

 _

Agnieszka Taborska, Józef Wilkoń

Rybak na dnie morza

Czuły Barbarzyńca, Warszawa 2015, s. 40

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter