70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Czy rządzi nami kot?

Wszystko w tej pięknej i mądrej książce jest nietypowe: format, dwie różne okładki, obwoluta, która okazuje się plakatem z obrazem Poli Dwurnik po jednej stronie, a wierszem Tomasza Majerana – po drugiej. Nietypowy jest też podtytuł: podręcznik użytkownika. Użytkownika? Seriously?

No dobrze. Typowy jest właściwie tylko tytuł. Wiadomo, że bibliografia książek i pojedynczych utworów poświęconych kotom zapewne przewyższa ilość książek poświęconych innemu gatunkowi zwierząt; koty są nie tylko arcyfotogeniczne, koty są także arcyinspirujące literacko, nieomal od początku istnienia literatury. O kotach pisali najwięksi literaci. Rozprawa o kotach w literaturze mogłaby osiągnąć pokaźne rozmiary i spokojnie spełniałaby wymogi stawiane pracom habilitacyjnym. Nie będę tu mnożył przykładów, wspomnę tylko – z premedytacją – gorzko-śmieszną, niesłusznie zapomnianą, genialną książkę Erlanda Loe Doppler. Jej bohater – na podstawie obserwacji przedmieść Oslo – wysuwa tezę dotyczącą poglądów politycznych właścicieli psów i kotów. Ci pierwsi to najczęściej prawicowcy, przy czym im bardziej skrajna prawica, tym częściej są właścicielami ras wilczuropodobnych. Ci drudzy mają częściej poglądy lewicowe i liberalne. To oczywiście uogólnienie, a obserwacja naszego lokalnego podwórka dostarcza przynajmniej jednego, za to mocnego kontrprzykładu. Pewne jest jedno: kot to także stworzenie polityczne.

W tym właśnie politycznym świetle podtytuł książki Majerana okazuje się bardziej zrozumiały. Kot, jako stworzenie polityczne, traktuje nas instrumentalnie. Wisława Szymborska zawsze się dziwiła, gdy ktoś mówił, że „ma” lub że nawet „jest właścicielem” kota. Mawiała wówczas, że mieszkanie, do którego wprowadza się kot, staje się automatycznie jego domem, w którym łaskawie pozwala czasem przebywać ludziom. O takich ludziach mawiała, że „mieszkają u kota”. No więc nie łudźmy się. To nie my jesteśmy użytkownikami kotów, to koty nami manipulują i używają nas do swoich celów. Tak zwanym targetem podręcznika, podzielonego na 19 lekcji, tylko pozornie jesteśmy my. Lekcji udziela poeta, ale po czyjej stronie stoi? Kogo reprezentuje? Dla kogo pracuje? Mam tu spore wątpliwości.

Koty Majerana spacerują swobodnie po języku, po poetykach, po stylach, po formach literackich; ironizują na temat kanonicznych utworów o kotach. Koty Dwurnik marzą o baleronie, robią miny i przyjmują różne pozy: są nastroszonymi tygrysami, grzecznymi kociątkami, wściekłymi kocurami; każą się głaskać, ale częściej pokazują, że nienawidzą ludzkich rąk („Te ręce, które chodź kotku się pieścić, / te ręce, które on nie chce się pieścić, / i te, które czy on będzie się pieścić, / niech spierdalają”). Na ostatnim rysunku, obok wiersza o śmierci, nie ma już ani jednego kota, jest tylko trawnik za blokiem. W ogóle wiersze o śmierci są w tym tomie najlepsze. Moja ulubiona jest lekcja dziewiąta, czyli wiersz Długie pożegnanie. Długie, bo kot ma przecież dziewięć żyć i każde, jak mówi na początku, zmarnowane. Ostatnie życie kończy się tak: „W dziewiątym cały / mój los się zawiera: / oddali mnie w łapy / pana Schroedingera”.

Każda lekcja ma inną formę. Jedna (czternasta) wyłącznie graficzną, inna (trzynasta) składa się tylko z dwóch słów: „no ba”. Większość stanowi literacką aluzję: od Katechizmu polskiego dziecka Władysława Bełzy („Kto ty jesteś? / Kotek mały. / Jaki znak twój? / Lew”), poprzez Pierwszy List do Koryntian („Gdybym mówił językami myszy i ludzi, / a ogona bym nie miał, / stałbym się jak sierść zająca / albo szczur śmierdzący”), Idiotę Dostojewskiego („Nazywam się Myszkin. Lew Nikołajewicz Myszkin. / Mam jeszcze sto imion, na które nie reaguję. / Tak bardzo pragnąłbym, aby wszyscy wyszli. / Bo źle się dzisiaj czuję”), benedictio mensae, czyli modlitwę przed posiłkiem („pobłogosław panie / nas / i nasze siostry / i naszych braci / których z twojej opaczności / spożywać mamy”), Treny Kochanowskiego („Pełno nas, a jakoby nikogo nie było: / Jedyny ślad po nas, to że w misce ubyło”), anonimowy wierszyk dla dzieci i obraz Magritte’a w jednym („Opowiem ci bajkę, / Jak kot palił fajkę: / To nie je bajka, / To nie jest fajka”), aż po – oczywiście – Kota w pustym mieszkaniu Szymborskiej („Zastrzyk – / tego się nie robi kotu, / bo co ma począć kot, / co się nigdy nie okoci?”) i ostatni, rymkiewiczowski w stylu, kolejny piękny wiersz o umieraniu („Kiedy umrę, to mnie nie będzie. / Już teraz widzę, jak cienko przędzie / Moja konstytucja. Po moim trupie / Łazić będą muchy, które teraz chrupię”). Znajdziemy tam także nawiązania do różnych form literackich, jak triolet (lekcja siódma) czy kunsztowna vilanella („Wczoraj byłem nieśmiertelny, / dziś nie cieszę się już zdrowiem, / dzisiaj tylko chcę być dzielny”). Tytuły lekcji, umieszczone wyłącznie w spisie treści, wprowadzają dodatkowe aluzje – literackie i filmowe – oraz sporo mylnych tropów (choć owa vilanella zatytułowana jest cytatem ze słynnego utworu Dylana Thomana należącym do tego gatunku Do not go gentle into that good night, przetłumaczonego zresztą przez innego mistrza vilanelli Stanisława Barańczaka). Mylne, jak ścieżki, którymi chadzają koty. Każe nam to postawić kolejne pytanie. Czy aby – jak np. wspomniany Barańczak w książce Słoń a sprawa polska – Majeran w Kotach nie obnaża bolesnej prawdy, że poezja polska tak naprawdę kotem jest podszyta? Jeśli to zbyt makabryczna metafora dla uszu miłośników tych zwierząt, powiedzmy to inaczej: czy aby poezja nie jest pełna kotów, mniej lub bardziej zakamuflowanych? Ba, idźmy dalej: czy to aby nie koty są autorami arcydzieł literatury? Wylegujące się na kolanach pisarzy, ocierające pyszczkami o monitory komputerów, przechadzające – od niechcenia – przez klawiatury?

A właściwie czemu tylko pisarzy? Czemu nie, dajmy na to, polityków? Zwłaszcza jeśli koty to – jak udowodniliśmy – stworzenia polityczne. Czas, by zadać pytanie, które – zdaję sobie sprawę – może być odczytane jako bezczelna, a nawet haniebna insynuacja: czy od pewnego czasu nie rządzi aby w Polsce kot?

 

Tomasz Majeran

Koty. Podręcznik użytkownika 

il. Pola Dwurnik

Wydawnictwo Wolno, Lusowo 2017, s.104

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata