70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Część VII: Świadectwo, nie misja

Czym jest nowa katolicka teologia judaizmu? Spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, czytając soborową deklarację Nostra aetate i analizując konsekwencje, jakie jej treść niesie dla teologii i naszego stosunku do Żydów i judaizmu

Z okazji 50. rocznicy uchwalenia soborowej deklaracji Nostra aetate watykańska Komisja ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem ogłosiła niedawno (10 grudnia 2015 r.) nowy, obszerny dokument poświęcony relacjom chrześcijańsko-żydowskim. Już sam jego tytuł, zaczerpnięty z Listu do Rzymian: Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne, wskazuje, że mamy do czynienia z tekstem wyraźnie polemicznym wobec tzw. teologii zastępstwa, przez całe wieki głoszącej, iż przymierze Boga z Izraelem uległo unieważnieniu, a nowym – i jedynym! – ludem wybranym jest Kościół. Taka teologia – mówi dziś bardzo wyraźnie (i nie po raz pierwszy) watykańska instytucja, powołana do prowadzenia dialogu z judaizmem – jest niezgodna z biblijną wizją Boga, który „pamięta o swoim przymierzu” (por. Ps. 105, 8), i z nauczaniem Kościoła.

Omawiany dokument otwiera część historyczna, rzetelnie podsumowująca półwiecze dialogu katolicko-żydowskiego, począwszy od Nostra aetate aż po ostatnie wystąpienia papieża Franciszka. W tym okresie – konkludują autorzy − dokonał się ogromny postęp i możliwe stało się przejście od dawnej wrogości, a potem obojętności, do głębokiej przyjaźni, łączącej wielu ludzi Kościoła (w tym również papieży) z Żydami, i do wzajemnego zaufania.

Kolejne rozdziały tego tekstu mają charakter ściśle teologiczny i streszczają − oraz pogłębiają – dotychczasowe nauczanie Kościoła. Mowa tu zatem o rzeczach dobrze już znanych: o szczególnym statusie dialogu z judaizmem (i o tym, że nie sposób porównywać go z dialogiem z jakąkolwiek inną religią), o żydowskich korzeniach chrześcijaństwa oraz o Jezusie Żydzie, którego „można zrozumieć jedynie w żydowskim kontekście Jego czasów, jakkolwiek jako Mesjasz Izraela i Syn Boży wykracza On poza taki dziejowy horyzont”.

Dalej autorzy rozważają specyficzną rolę, jaką w obu religiach odgrywa słowo Boże. W tym kontekście cytowane jest przemówienie papieża Franciszka, ukazujące swego rodzaju paralelizm pomiędzy Jezusem (Logosem) a Torą: „Wyznania chrześcijańskie odnajdują swą jedność w Chrystusie, natomiast dla judaizmu punktem jedności jest Tora. Chrześcijanie wierzą, że Jezus Chrystus jest Słowem Boga, które stało się ciałem; dla Żydów miejscem obecności słowa Bożego jest przede wszystkim Tora. Fundamentem obu tych tradycji jest Bóg Jedyny, Bóg Przymierza, który objawia się ludziom przez swoje słowo. Szukając właściwej postawy wobec Boga, chrześcijanie zwracają się do Chrystusa jako źródła nowego życia, a Żydzi do nauczania, które zawiera Tora”.

Podkreślona też zostaje – nieprzemijająca również i dla chrześcijan − wartość Starego Testamentu, choć równocześnie zwraca się uwagę, że między obiema religiami istnieją różnice w jego interpretacji, chrześcijanie bowiem – inaczej niż Żydzi – czytają Stary Testament przez pryzmat wydarzenia, jakim jest wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

Osoba Jezusa i Jego rola w dziejach zbawienia to przyczyna najgłębszej różnicy dzielącej judaizm i chrześcijaństwo. Omawiany dokument przypomina więc, że to właśnie Chrystusowi wszyscy ludzie (również Żydzi) zawdzięczają możliwość zbawienia. A zatem – wbrew różnym „łatwym” próbom uzgodnienia miejsca obu tych religii w planach Boga − „Kościół i judaizm nie mogą być przedstawiane jako dwie równoległe drogi zbawienia”.

Istnienie jednej takiej drogi dla wszystkich wcale nie oznacza jednak, iż możliwość zbawienia została odebrana Żydom, którzy nie uwierzyli w Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego. Wszak oznaczałoby to niewierność Boga, a przecież „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11, 29) – mówią autorzy tekstu sygnowanego przez Komisję ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem. I wyciągają stąd kontrowersyjny dla wielu katolików wniosek, iż niepodważalna pozostaje teza, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale to, jak to jest możliwe (bez uznania przez nich Jezusa jako Mesjasza), stanowi niezgłębioną tajemnicę. Po ludzku rzecz biorąc, to kwestia trudna do pojęcia, jednak sam Bóg mówi nam: „Myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami (…). Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje − nad waszymi drogami i myśli moje − nad myślami waszymi” (Iz 55, 8–9). Nie przypadkiem zresztą refleksję św. Pawła na temat zbawienia Żydów w kontekście misji Jezusa – zapisaną przezeń w Liście do Rzymian (por. Rz 9–11) – kończy pochwała Bożej mądrości: „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!” (Rz 11, 33; podkreśl. moje – J.P.).

Zarówno światowe, jak i polskie media, informując o publikacji nowego dokumentu na temat dialogu z judaizmem, podkreślały fakt rezygnacji Kościoła z misji wobec Żydów. Dla wielu chrześcijan − przekonanych, że obowiązkiem Kościoła jest niesienie Żydom orędzia Ewangelii − ten fragment tekstu okazał się chyba najtrudniejszy do zaakceptowania, zwłaszcza że wcześniej znaleźć tam można jednoznaczną deklarację, iż „Kościół musi świadczyć wobec wszystkich o Chrystusie Odkupicielu”. Watykańska komisja wyjaśnia tę pozorną sprzeczność: „Ewangelizacja skierowana do Żydów, którzy wierzą w Jedynego Boga, powinna być przez Kościół rozumiana w sposób odmienny aniżeli ewangelizacja adresowana do wyznawców innych religii lub do tych, którzy mają inny światopogląd. Oznacza to konkretnie, że Kościół katolicki nie prowadzi ani nie zachęca do prowadzenia żadnych zinstytucjonalizowanych misji skierowanych specjalnie do Żydów” (podkreśl. moje – J.P.). Jednocześnie jednak: „Przy zdecydowanym zachowaniu w mocy tej zasady chrześcijanie są powołani do dawania świadectwa swej wiary w Jezusa Chrystusa także wobec Żydów; powinni wszakże czynić to z pokorą i wrażliwością, uznając, że Żydzi przechowują i przekazują słowo Boga, i pamiętając o wielkiej tragedii Szoa”.

Warto zauważyć ów nacisk położony na wrażliwość – i dostrzec dopisek na temat Zagłady, będącej dla wielu Żydów skutkiem antysemityzmu głoszonego przez wieki przez tzw. misjonarzy ludowych.

To właśnie dlatego w kolejnym akapicie pojawia się postulat „poprawnego przedstawiania” działalności misyjnej Kościoła. Intencje autorów tego wezwania tak oto wyjaśnia ks. Łukasz Kamykowski, teolog: „»Misje« kojarzą się Żydom z warunkami upokorzenia i dyskryminacji z przeszłości, kiedy to − by móc egzystować jako społeczność w chrześcijańskim świecie – musieli godzić się na przykład na wysłuchiwanie kazań kaznodziejów chrześcijańskich, a ci z nich, którzy przyjęli chrzest nawet w wyniku ewidentnego przymusu fizycznego, w razie powrotu do praktyk wiary przodków byli traktowani jak odstępcy i karani śmiercią”.

Watykański dokument kończy część praktyczna: prezentacja celów, jakie powinny przyświecać dialogowi chrześcijańsko-żydowskiemu. Jest wśród nich wzajemne poznanie się, „wymiana duchowych darów” (to dotyczy zwłaszcza egzegezy biblijnej), walka z dyskryminacją (z antysemityzmem!), wreszcie wspólne zaangażowanie w „naprawę świata”, pomoc ubogim, cierpiącym i wykluczonym. „Żydzi i chrześcijanie – stwierdzają autorzy dokumentu, cytując św. Jana Pawła II – są powołani do tego, ażeby być błogosławieństwem dla świata, wspólnie przyczyniając się do pokoju i sprawiedliwości między wszystkimi ludźmi i narodami – i to w tej pełni i głębi, którą sam Bóg dla nas zamierzył, a także z gotowością do ofiar, których może wymagać tak wzniosły cel”.

Cdn.

 

Poprzednie odcinki cyklu zostały opublikowane w nr. 717, 718, 721, 725, 726 i 728 miesięcznika „Znak”. Można je nabyć w formie drukowanej lub elektronicznej na stronie www.miesiecznik.znak.com.pl

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata