70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Część IX: Ziemia naprawdę obiecana

Czym jest nowa katolicka teologia judaizmu? Spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, czytając soborową deklarację Nostra aetate i analizując konsekwencje, jakie jej treść niesie dla teologii i naszego stosunku do Żydów i judaizmu.

Papieska pielgrzymka do Erec Israel (Ziemi Izraela) jest – tak dla Żydów, jak i chrześcijan – czymś radykalnie odmiennym od podróży biskupa Rzymu do jakiegokolwiek innego kraju świata. Na pierwszy rzut oka to oczywiste, mówimy wszak o Ziemi Świętej, czyli o miejscu, w którym żył Jezus i które sam Bóg obiecał Abrahamowi i jego potomkom. Warto jednak pamiętać, że dla Żydów nie jest to kwestia wyłącznie historyczna. Przeciwnie: Boża obietnica dotycząca tej ziemi wciąż stanowi korzeń ich tożsamości.

Dla wielu Żydów (choć nie dla wszystkich) powstanie i rozwój ich państwa jest czymś więcej niż tylko wydarzeniem socjologicznym i politycznym. „Powtórne ustanowienie żydowskiego państwa w Ziemi Obiecanej było dla Żydów najważniejszym wydarzeniem po Holokauście” – napisali w roku 2000 autorzy deklaracji Dabru emet (Powiedzcie prawdę), czyli sygnowanego przez wielu rabinów i myślicieli żydowskich oświadczenia na temat stosunku judaizmu do chrześcijaństwa. I wyrażali nadzieję, że „chrześcijanie jako wyznawcy religii zakorzenionej w Biblii docenią, iż Izrael był obiecany i dany Żydom jako fizyczny ośrodek przymierza pomiędzy nimi a Bogiem”.

Zdając sobie z tego sprawę, łatwo zrozumieć, jak bolesne było dla Żydów nieuznawanie przez Stolicę Apostolską państwa Izrael. I choć Watykan publicznie tłumaczył, że kierują nim racje polityczne, a nie teologiczne, strona żydowska pozostawała nieufna, podejrzewając, że kryje się za tym tzw. teologia zastępstwa, postrzegająca wygnanie Żydów jako karę za bogobójstwo. Przecież − jak przypomina Helen P. Fry, autorka antologii tekstów na temat dialogu chrześcijańsko-żydowskiego − „od czasów św. Augustyna Kościół nauczał, że Żydzi utracili swój kraj w następstwie odrzucenia Chrystusa. Za to przeznaczone im było błąkać się po ziemi aż do końca czasów”.

Trzeba przyznać, że Stolica Apostolska przez lata całe była w tym uporze w kwestii nieuznawania Izraela niezwykle konsekwentna. „Po powstaniu państwa Izrael w 1948 r. Watykan odmówił nawet posługiwania się jego nazwą. Gdy Filharmonia Izraelska koncertowała przed Piusem XII w 1954 r., komunikat watykański głosił, że przyjął on »grupę muzyczną żydowskich uchodźców«, a Paweł VI spędził w 1964 r. cały dzień w Jerozolimie, nie wymieniając nawet słowa »Izrael«” (Geoffrey Wigoder, „The Jewish Chronicle”). Trudno zatem się dziwić, iż Żydzi przyjęli tamtą pierwszą papieską pielgrzymkę z mieszanymi uczuciami, zwłaszcza że Paweł VI nie zdecydował się wówczas na wizytę w Jad Waszem, a wysyłając z pokładu samolotu depesze do przywódców państwowych, określił wprawdzie Zalmana Szazara mianem „prezydenta”, nie użył jednak nazwy państwa Izrael, którego głową był ów polityk. Odebrano to jako afront. Zdaniem Grzegorza Ignatowskiego, autora książki Papieże wobec kwestii żydowskiej, „brak jakiejkolwiek wzmianki o Izraelu, unikanie za wszelką cenę okazji, które sugerowałyby, że Stolica Apostolska uznaje państwo Izrael, zostały odebrane jako pewnego rodzaju dezaprobata dla jego istnienia”. To zaś musiało skutkować chłodem w relacjach żydowsko-katolickich.

Sytuacja zmieniła się dopiero w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. 30 grudnia 1993 r. w Jerozolimie podpisano porozumienie w sprawie nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Stolicą Apostolską a Izraelem, a dziewięć miesięcy później pierwszy ambasador tego państwa złożył listy uwierzytelniające na ręce papieża. Według jednego z watykańskich dyplomatów porozumienie to było „jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Kościoła rzymskokatolickiego w XX wieku”, a izraelski minister spraw zagranicznych nazwał je „pierwszą prawdziwą rewolucją od dwóch tysięcy lat”.

Nawiązanie relacji dyplomatycznych umożliwiło wizytę Jana Pawła II i jego następców w Izraelu, a nie „tylko” w Ziemi Świętej. Co więcej, ta pierwsza papieska pielgrzymka (w 2000, w czasie Roku Jubileuszowego, kiedy to Kościół katolicki przyznawał się do swoich win i prosił o ich wybaczenie) stała się wzorem – swoistym „metrem z Sevres” – na przyszłość. Oprócz wizyty w miejscach świętych dla chrześcijan (i dialogu z wyznawcami islamu) papież spotkał się z wówczas z przywódcami żydowskiego państwa i naczelnymi rabinami Izraela, odwiedził Instytut Jad Waszem oraz, tak jak Żydzi, modlił się przy Murze Zachodnim Świątyni Jerozolimskiej (tzw. Ścianie Płaczu). Każdy z tych etapów pielgrzymki został potem powtórzony – tak przez Benedykta XVI (2009), jak i Franciszka (2014).

Ważne są słowa papieży wypowiedziane w obecności naczelnych rabinów – przedstawicieli współczesnego judaizmu: „My, chrześcijanie, uważamy żydowskie dziedzictwo religijne za nieodłączną część naszej własnej wiary. (…) Mamy nadzieję, że naród żydowski dostrzeże, iż Kościół zdecydowanie potępia antysemityzm i wszelkie formy rasizmu jako całkowicie sprzeczne z zasadami chrześcijaństwa” (Jan Paweł II). „Kościół katolicki wkroczył nieodwołalnie na drogę, wybraną na II Soborze Watykańskim, [prowadzącą] w kierunku prawdziwego i trwałego pojednania między chrześcijanami a Żydami” (Benedykt XVI). „Jestem przekonany, że to, co dokonało się w ostatnich dekadach w stosunkach między Żydami a katolikami, było autentycznym darem Boga. (…) Jako chrześcijanie i jako Żydzi winniśmy zadawać sobie w głębi serca pytania o duchowe znaczenie łączącej nas więzi. Jest to więź pochodząca z wysoka, będąca ponad naszą wolą. Pozostaje ona nienaruszona mimo wszelkich trudności w relacjach, jakich doświadczyliśmy w historii” (Franciszek) (wszystkie podkreślenia moje – J.P.).

Dla Żydów istotna była także treść modlitwy, żydowskim zwyczajem wsuniętej przez trzech kolejnych pielgrzymów z Rzymu pomiędzy kamienie Ściany Płaczu. Jan Paweł II zawarł w niej prośbę o wybaczenie za wyrządzone Żydom winy ludzi Kościoła i znak nadziei na „trwałą więź prawdziwego braterstwa [chrześcijan] z ludem Przymierza”. Benedykt XVI prosił o pokój dla Ziemi Świętej i dla całego świata, natomiast na karteczce papieża Franciszka widniała modlitwa „Ojcze nasz”.

Pewnym novum, wprowadzonym do programu pielgrzymki przez Franciszka, było złożenie przezeń kwiatów na grobie założyciela ruchu syjonistycznego Theodora Herzla. Opinia publiczna z przejęciem odnotowała również, że ten papież – witając się w Jad Waszem z osobami ocalonymi z Zagłady – każdą z nich (również mężczyzn) pocałował w rękę.

Ani Jan Paweł II, ani jego następcy nie mówili wprawdzie o religijnym znaczeniu ziemi Izraela – niemniej o wielkim szacunku dla niej świadczyło wiele ich gestów. Namysł nad wagą, jaką ta ziemia ma dla judaizmu (i dla chrześcijaństwa, które również uznaje Abrahama za „ojca wiary”), to zadanie dla teologów. Podjęli je już sygnatariusze chrześcijańskiej deklaracji Święty obowiązek (2002), będącej poważną próbą przemyślenia na nowo relacji chrześcijan do Żydów i judaizmu. Czytamy tam m.in.: „Uznajemy znaczenie ziemi Izraela dla życia ludu żydowskiego. (…) Jednak [tzw.] teologia zastępstwa wykluczała jakąkolwiek możliwość zrozumienia przez chrześcijan przywiązania Żydów do ziemi Izraela. Teologowie chrześcijańscy nie mogą dłużej pomijać tego węzłowego problemu”. Nie mogą tego uczynić „zwłaszcza w kontekście złożonego i długotrwałego konfliktu wokół tej ziemi”.

Domaga się tego ich − i nasza − wiara. I solidarność ze wszystkimi, którzy na tej ziemi mieszkają.

Cdn.

 

Poprzednie odcinki cyklu zostały opublikowane w nr. 717, 718, 721, 725, 726, 728, 729 i 731 miesięcznika „Znak”. Można je nabyć w formie drukowanej lub elektronicznej na stronie www.miesiecznik.znak.com.pl

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata