fbpx

70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Czego oczy nie widzą

Stasia Budzisz w posłowiu wyjaśnia, dlaczego napisała książkę Pokazucha. Na gruzińskich zasadach. „Z dwóch powodów: trochę na przekór i trochę ze złości. Na przekór, bo z jakiejś przyczyny rzadko staramy się zajrzeć za gruzińską fasadę i sprawdzić, co dzieje się za drzwiami pięknie przedstawianej bajki”.

Od kilku lat Gruzja jest popularnym kierunkiem podróży wybieranym przez Polaków. Wyjeżdżają nad Morze Czarne, w gruzińskie góry, zwiedzają Tbilisi. Wracają urzeczeni. Przyroda wydaje im się jeszcze niezniszczona, góry niezaśmiecone, dzikie. Batumi jest na pewno już komercyjne, ale wciąż inne niż polskie kurorty, nadal piękne, no i Tbilisi – zjawiskowe kaukaskie miasto. Wzniesienia, stare cerkwie, odremontowane fasady domów z charakterystycznymi balkonami. Dużo komercji: restauracje, puby. Po przyjeździe do Polski słyszymy: „Gruzini są tacy gościnni”, „szczerzy”, „dobrzy”, „prawdziwi” – ten argument o prawdziwości mieszkańców Kaukazu słyszałam często. Wydaje nam się, że tam nikt nie zakłada maski, mówi to, co myśli i czuje. Dla turystów, którzy w Gruzji spędzili tydzień, książka Budzisz to bluźnierstwo. Przekreśli cały zachwyt, zedrze ze wspomnień lukier, wytrze puder.

Autorka osiągnęła cel, który sobie postawiła – udało jej się wejrzeć za gruzińską fasadę. Podróżowała do tego kraju wielokrotnie, spędziła w nim wiele miesięcy, prowadziła badania. Na książkę składają się refleksje i wspomnienia Budzisz oraz rozmowy z Gruzinami. Co bardzo ważne, wnioski podparte są badaniami socjologicznymi prowadzonymi przez niezależne instytucje. Budzisz pisze o gruzińskiej rodzinie (szczególną uwagę poświęca kobiecie), przemocy seksualnej, przemianach politycznych, tradycjach, osobach niepełnosprawnych funkcjonujących w tamtejszym społeczeństwie.

„O Gruzinach mówi się, że są otwarci. To nieprawda, jesteśmy zamkniętym narodem i pokazujemy tylko to, co chcemy. Za fasadę wpuszczamy rzadko. (…) Nie ugościć to wstyd, ale brać na zeszyt w sklepie to już nie. Chcemy, by nas szanowano, i wydaje nam się, że na szacunek zasługujemy wtedy, kiedy mamy pieniądze” – mówi jeden z bohaterów książki.

Gruzińska rodzina, którą w Polsce tak często się zachwycamy, jest nie tylko do szpiku kości patriarchalna, bywa oparta na przemocy. Po ślubie żona wprowadza się do domu męża. To najczęściej dom wielopokoleniowy, mieszka z jego rodzicami. Usługuje wszystkim: teściom, mężowi, dzieciom. Sprząta, gotuje, pierze (często ręcznie). Mężczyzna się tym pracom co najwyżej przygląda. Kobieta nie ma prawa do własnego życia. Nie powinna się sama „szlajać po ulicy”, bo to nie przystoi. Mężowi (który regularnie uprawia przygodny seks) może przeszkadzać nawet prowadzenie przez żonę konta na Facebooku. „To nie przystoi”. Budzisz pisze o Gruzinach, którzy jako dojrzali mężczyźni są zwyczajnymi kalekami. Tak, słowo „kaleka” jest tu na miejscu. Życie zmusiło ich do opuszczenia rodzinnego domu, a oni nie potrafią: kupić sobie pieczywa, usmażyć jajecznicy czy nalać płynu do pralki. Przerażają ich najprostsze domowe czynności. W rodzinnym domu zostali bowiem „wykastrowani” przez nadopiekuńcze matki i babcie. Opowieści kobiet i mężczyzn przytaczane przez Budzisz głęboko poruszają. Tu każdy jest ofiarą – kobiety częściej, ale także mężczyźni będący dorosłymi dziećmi.

W Polsce powstało kilka reporterskich książek o Gruzji. Szczególną uwagę zwraca się w nich na toasty. Wznoszone przy suto nakrytym stole, są symbolem tego kraju. To prawdziwa tradycja kultywowana od pokoleń.

„Toasty to największe kłamstwo Gruzji – mówi Inga. – Jak on pięknie potrafił opowiadać o kobietach, o miłości, o szczęściu i przyjaźni. Aż łza się w oku kręciła. Ale kiedy tylko drzwi zamykały się za ostatnim gościem, w domu rozpętywało się piekło. – Rozbijał talerze, wyzywał i bił. Czasem z bratem zamykaliśmy się w łazience, wtedy matka przyjmowała na siebie całą agresję”.

Oczywiście można zadać sobie pytanie: czy tego wszystkiego nie ma w Polsce? Czy w naszym kraju nie ma przemocowych rodzin, bicia? Czy u nas panuje równouprawnienie? Czy szanuje się mniejszości seksualne i osoby z niepełnosprawnościami? Oczywiście każda z tych patologii w Polsce występuje, nawet na dużą skalę. Ale w Polsce są (albo powstają) instytucje i organizacje pozarządowe pomagające z tymi problemami walczyć. Wciąż jeszcze funkcjonuje niezależna prasa. Gruzja dopiero zaczyna się zmieniać.

Budzisz nie pisze o Gruzji cukierkowo, ona czuje, rozumie, obserwuje. Widać, że potrafi słuchać i szanuje swoich rozmówców. Ta książka ważna jest z jeszcze jednego powodu. Polska realizuje na Kaukazie Południowym wiele projektów (w tym pomocowych), a żeby pomagać, należy dobrze wysondować potrzeby. Trzeba znać społeczeństwo, postarać się być jego częścią. Budzisz nam w tym wszystkim pomaga. Dzięki niej siadamy za stołami „zwykłych” gruzińskich domów, poznajemy poglądy „zwykłych” mężczyzn i kobiet. Ten reportaż powstał dzięki wieloletniej eksploracji regionu, dzięki wiedzy, oczytaniu i kunsztowi reporterskiemu. Literacki język, wielość dialogów i wypowiedzi bohaterów sprawiają, że Pokazuchę czyta się jednym tchem, a po lekturze długo się o niej myśli.

Stasia Budzisz

Pokazucha. Na gruzińskich zasadach

Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019, s. 241


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter