70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Coraz bliżej albo coraz mniej

Chrześcijaństwo całym swoim nauczaniem i tajemnicą skierowuje nas ku wieczności, ale odrzucenie odpowiedzialności za świat byłoby tylko krótkowzrocznością i egoizmem. Nowa wędrówka ludów, najbardziej dramatyczne wydarzenie XXI w., tę krótkowzroczność uwydatnia niesłychanie ostro.

24 listopada 2015 r.

Czy ziemia jest nam zadana?

Antoni Gołubiew, pisarz, którego zapomniany już epos Bolesław Chrobry budował po wojnie polską świadomość piastowską, miał wśród swoich wizji jedną szczególnie upragnioną: aby Kościół ogłosił Święto Stworzenia Świata. Nie doczekał się, niestety. Jan Józef Szczepański w jednym ze swoich esejów wspomina oglądaną transmisję z pierwszego okrążania Ziemi przez astronautów, którzy na widok niebieskiej kuli przywitanej przez nich z przejęciem zaczynają recytować początek Księgi Rodzaju: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię”, wspaniały tekst, który Haydn otoczył pięknem swego oratorium. Pisarz przyjmuje z ulgą świadectwo, że w podbój kosmosu nie wkraczamy z pychą, ale z pokorą. W pamięci przyjaciół, towarzyszy wycieczek św. Jan Paweł II pozostał jako zadumany nad źródłem, w którym zanurza zmęczone nogi, podziwiając tajemnicę pulsującej wody, a kiedy indziej odprawiający mszę w najpiękniejszych zakątkach krajobrazu podgórskiego. Świat wyszedł z ręki Boga, został nam nie tylko poddany, ale powierzony i Bóg kiedyś o niego zapyta, przypomina nam papież Franciszek.

 

25listopada 2015 r.

Za parę dni szczyt klimatyczny w Paryżu.

Chrześcijaństwo całym swoim nauczaniem i tajemnicą skierowuje nas ku wieczności, ale odrzucenie odpowiedzialności za świat byłoby tylko krótkowzrocznością i egoizmem. Nowa wędrówka ludów, najbardziej dramatyczne wydarzenie XXI w., tę krótkowzroczność uwydatnia niesłychanie ostro. Setki tysięcy i miliony sięgnęły po nadzieję godnego życia, przedzierając się do niej przez odrutowane i coraz wyższe mury stawiane dookoła naszych zdobyczy. Mają one za sobą tę rację, którą zaniedbaliśmy jako twórcy wysokiej cywilizacji i coraz wspanialszych zabezpieczeń przed losem. Tajemnicą Opatrzności jest też samo ulokowanie miliardów ludzkich losów w klimacie nieludzkim wielu pozaeuropejskich kontynentów. Ostrzeżenia ekologów rysujących konsekwencje beztroskiego ocieplania klimatu, zagrożenie, któremu nie będzie można już zaradzić, nabiera charakteru nieodwracalnej prawdy. Domaganie się wyjątku dla własnej sytuacji, w której, dalej żądając przywilejów, będzie się wołało z oburzeniem, że należą nam się mniejsze wymagania, prawo do mniejszego współuczestnictwa w odpowiedzialności, stałoby się działaniem tak naprawdę na szkodę innych i siebie.

 

26 listopada 2015 r.

Początek roku to otwarcie na przyszłość. Ten nowy kalendarz to dla Kościoła w Polsce wyjątkowa kumulacja jubileuszy i świąt. Ma to być rok 1050-lecia chrztu Polski, ma to być rok gospodarzy kolejnych Światowych Dni Młodzieży, a dla Kościoła powszechnego Rok Miłosierdzia. Przepiękna kartka z kalendarza, ale przecież tak naprawdę przypomnienie o nieustannym miłosierdziu Stworzyciela świata i nas. Będzie wielkim zadaniem wyjść całą duchową pracą poza werbalne jubileuszowe świętowania 1050-lecia chrztu. Milenium, wielkie dokonanie duszpasterskie sprzed pół wieku, zakorzenione było w całkowicie odmiennej rzeczywistości społecznej i ideologicznej. Głoszenie, że Kościół polski dzisiaj przeżywa podobne jak wtedy prześladowania, byłoby zamykaniem oczu na prawdę, bo nasze chrześcijaństwo w skali całego kraju ma podstawy do rachunku sumienia, ale nie ma podstaw do usprawiedliwiania braków działaniem sił z zewnątrz. Nie jest przecież prześladowaniem ani uparta świeckość, ani obojętność fałszywie mianowana tolerancją, ani tym bardziej głębokie pęknięcia między samymi wierzącymi. To tylko wyzwanie dla wiary żarliwszej i bardziej zakorzenionej w nas samych.

 

1 grudnia 2015 r.

Misja zrealizowania Światowych Dni Młodzieży nakłada się na sytuację potężniejącej grozy konfliktu, przemocy i ataku terroru skierowanego ku światu rozkwitającego ładu i wynalazczości. Jak to pogodzić? U progu roku kalendarzowego jest jeszcze tylko niespokojne pytanie. Otwieramy drzwi milionom współbraci jednej wiary, ale równocześnie coraz większy opór i strach czujemy przed perspektywą jakiegokolwiek uchylenia drzwi dla uciekinierów nazywanych wyłącznie obcymi. Przecież Kościół nie może być nigdy mniej misyjny i mniej dający nadzieję, niż był przez swoją historię ponaddwutysiącletnią w skali świata, ponadtysiącletnią w naszej polskiej skali.

 

2 grudnia 2015 r.

Niezależnie od tego, czy żyjąc w takim zagęszczeniu jak dzisiaj, czujemy łączność z innymi czy własną zbędność (słowo „zbędny” jest jednym z kluczy do społeczeństw prawie ośmiomiliardowej ludzkości dzisiejszej), każdy z nas, i ja sama tak to przeżywam, pozostaje w środku tego, czym jest dziś świat. Pewnie i dziś są pustelnicy, którzy jak kiedyś całą misję widzą w przygotowaniu końca czasów i otwieraniu się wieczności. Jeśli jednak nie ma się tego powołania, świat pozostaje zadaniem otrzymanym od tego, który go stworzył. Dlatego wolno mi traktować go jako naszą przyszłość sięgającą tajemniczych obietnic otwierania się wymiaru, którym nie będzie już kalendarz.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata