70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Bogdan Kuc, Instytut Książki

Biblioteka ważniejsza niż aquapark

Dzięki Dyskusyjnym Klubom Książki wyraźnie widać, że rola bibliotek wcale nie jest pasywna – wygenerowały one fenomen rozprzestrzeniający się po całym, teoretycznie nieczytającym, kraju.

Nowoczesna biblioteka publiczna to otwarta, demokratyczna przestrzeń usługowa. Przestrzeń zaufania społecznego, tworząca wspólnotę, współpracująca z innymi, działającymi lokalnie instytucjami i organizacjami tak, by kreować miejscową przestrzeń kulturalną i społeczną. „Jej wartość – jak powiedział Brian Ashley z Wielkiej Brytanii – »polega na możliwości pogodzenia różnych napięć między pozornie konkurującymi ze sobą potrzebami. Jest to przestrzeń, w której nie dokonuje się osądu. Każdy może tam wejść, skorzystać, usiąść wygodnie. Jest to miejsce bezpieczne, albo też miejsce spotkań. (…) Tak naprawdę jest to przestrzeń, którą ludzie mogą dostosować do swoich potrzeb«”[1]. Powyższy cytat pochodzi z tekstu podsumowującego pierwsze z cyklu seminariów Biblioteka Nowa, które odbyło się w kwietniu 2015 r., pod hasłem „Biblioteka 2020, czyli nowe wyzwania dla bibliotek publicznych” i zostało zorganizowane przez Instytut Książki. Zaplanowany na trzy kolejne lata cykl ma na celu próbę wyznaczenia kierunku rozwoju polskich bibliotek publicznych. Choć w ostatnich latach wiele dzieje się w tych placówkach, ciągle brakuje refleksji natury programowej.

*

Przeciętnemu czytelnikowi, a zwłaszcza komuś, kto z biblioteki korzysta rzadko albo wyłącznie wówczas gdy jest mu potrzebna konkretna, trudna do zdobycia w Internecie książka, zacytowana powyżej definicja może wydać się co najmniej dziwna. Bo gdzie w tym wszystkim książki? Zwłaszcza że jeśli przeczytać hasło „biblioteka” choćby w Słowniku języka polskiego, dowiemy się, że jest to „instytucja kultury, która gromadzi, przechowuje i udostępnia materiały biblioteczne oraz informuje o materiałach bibliotecznych”.

Tymczasem jeśli przyjrzymy się europejskim strategiom rozwoju bibliotek, takim choćby jak duńska The Public Libraries in the Knowledge Society czy brytyjska The Library of the Future, zobaczymy, że potrzeba czytelnicza, jak nazywa się to w języku bibliotekarskim, jest tylko jedną, obok potrzeb informacyjnych, edukacyjnych, kulturalnych i społecznych (z naciskiem na te ostatnie), jakie ta placówka winna spełniać. Skąd to się bierze? Oczywiście ze zmian społecznych. Czytamy inaczej (przemilczmy chwilowo fakt, że Polacy czytają wyjątkowo mało), szybciej. Częściej niż kiedyś krótkie teksty, a te zwykle w Internecie. Zwłaszcza młodzi ludzie czytają inaczej i jeżeli, jak mówi Emmanuel Aziza, „biblioteki publiczne pozostaną miejscami, gdzie jedynie wypożycza się książki, to jest ryzyko, że za kilka lat utracimy nastoletnich użytkowników”. W Internecie, a nie w książkach, szukamy obecnie informacji przydatnych przed podróżą czy wszystkich innych informacji „encyklopedycznych”. Tyle że Internet jest źródłem, którego nie należy traktować bezkrytycznie, i potrzebujemy miejsc pomagających uwiarygodnić i przefiltrować te informacje. Coraz szybciej i więcej musimy się uczyć. Nie tylko dzieci, również osoby dorosłe, starsze. Tę naukę wymuszają na nas nowe technologie. A jednocześnie pewnie bardziej niż kiedyś potrzebujemy miejsc integrujących nas lokalnie.

I takim właśnie naturalnym miejscem dostępu do wiarygodnych informacji, do kultury, organizującym małe społeczności może być biblioteka. Ale żeby mogła tę funkcję pełnić, musi być dla użytkownika (zauważmy zmianę terminologii – w bibliotekach na całym świecie używa się dziś właśnie tego słowa „user”, nie „czytelnik”) atrakcyjna. Musi dostosowywać swoją ofertę do lokalnych oczekiwań, reagować na nie, krótko mówiąc, musi być aktywna i musi się zmieniać. I jest to w polskich warunkach zmiana na różnych płaszczyznach. Po pierwsze, przestrzeń – zachęcająca, nowoczesna, przestrzeń „płynna”, czyli elastyczna, i to w różnym wymiarze. Po drugie, oferta – różnorodna, nie tylko książki, ale też imprezy kulturalne, warsztaty, zajęcia dla dzieci i seniorów. Po trzecie zaś i najważniejsze – bibliotekarz.

Gdy wzrasta automatyzacja procesu wypożyczania, gdy wiele informacji można znaleźć samodzielnie, bibliotekarz dzieli się swoimi umiejętnościami, pomaga, inspiruje użytkowników, jest zawsze krok do przodu, posiadając takie umiejętności, które może przekazać.

Takich zmian bibliotekarze nie dokonają sami, potrzebne jest wsparcie instytucjonalne. Pierwsze programy wsparcia polskich bibliotek – realizowany przez Instytut Książki Biblioteka+ i Program rozwoju bibliotek Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego – zostały opracowane jeszcze w 2008 r. Od października 2013 r. wszystkie działania proponowane przez Instytut Książki odbywają się w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Początkowo oba programy były kierowane do najmniejszych bibliotek – w gminach wiejskich, wiejsko-miejskich i małych miastach, bo też stan tych najmniejszych placówek był najgorszy. Dane Biblioteki Narodowej, którymi wówczas dysponowaliśmy, nie pozostawiały wątpliwości. Ponad połowa bibliotek publicznych nie wydała w tamtym okresie ani złotówki na remonty. Biblioteka Narodowa oceniła również, że jedna trzecia budynków bibliotek była zaledwie prowizorycznie przystosowana do pełnienia swojej funkcji. 15% pomieszczeń bibliotek nie było w ogóle do tego przystosowanych. W 2006 r. tylko 15% bibliotek publicznych mogło obsługiwać osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich. Nie lepiej było z wyposażeniem. W tym samym 2006 r. na wsi przeciętnie jedna placówka posiadała 1,3 komputera, często o słabych parametrach. Sytuacja z dostępem do Internetu także pozostawiała wiele do życzenia. Dlatego też głównymi celami programu Biblioteka+ stało się istotne wzmocnienie lokalowe bibliotek, dostarczenie im szerokopasmowego dostępu do Internetu, stworzenie nowoczesnego systemu komputerowego do zarządzania zbiorami i wypożyczeń, a także zorganizowanie systemu szkoleń, dzięki którym bibliotekarze uzyskaliby nowe kompetencje zawodowe. Warto w tym miejscu wspomnieć, że wszystkie programy proponowane przez Instytut Książki miały (i nadal mają) charakter aplikacyjny, a ich realizacja opiera się na zasadzie pomocniczości, tzn., że środki z programu przeznaczane są na realizację zadań przekraczających możliwości samorządu. Dzieje się tak dlatego, że biblioteki, co także nie jest chyba wiedzą powszechną, są samorządowymi instytucjami kultury, podlegają zatem swoim jednostkom samorządu terytorialnego i przez nie są finansowane, są w swoich działaniach suwerenne, a państwo może jedynie oferować pomoc.

*

Żadne z przedsięwzięć mające na celu modernizację bibliotek nie może się powieść bez znaczącego polepszenia ich warunków lokalowych. Chodzi nie tylko o funkcjonalność, ale także o estetykę obiektów bibliotecznych. A ponieważ uruchomienie dużego programu infrastrukturalnego umożliwiającego budowę nowych bibliotek, dysponującego znaczącym budżetem, wymagało długotrwałych przygotowań, w 2009 r. jako pomostowy wdrożony został program małych grantów Infrastruktura bibliotek, realizowany przez Instytut Książki do końca 2010 r. Jego celem było podniesienie standardu bibliotek publicznych (w tym standardów estetycznych) poprzez ich modernizację architektoniczną i zakup wyposażenia. Budżet programu wyniósł 7,5 mln zł, a za przyznane środki wyremontowano lub wyposażono 465 placówek bibliotecznych w całym kraju. W tym samym roku minister kultury i dziedzictwa narodowego podjął kroki zmierzające do uruchomienia wieloletniego programu rządowego pod nazwą KULTURA+. Założenia programu przewidywały dwa priorytety. Jednym z nich – obok digitalizacji księgozbiorów – była budowa nowych lub rozbudowa i przebudowa istniejących budynków bibliotek gminnych. 20 września 2010 r. program został przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów. 12 października 2010 r. przyjęła go Rada Ministrów w drodze uchwały. 17 lutego 2011 r. nastąpiło ogłoszenie Programu Wieloletniego KULTURA+. Program Biblioteka+. Infrastruktura bibliotek realizowany do końca 2015 r. z budżetem 150 mln zł był pierwszym tak dużym programem, w którym środki na inwestycje przeznaczono wyłącznie dla bibliotek publicznych. Początkowo optymistycznie założono, że wystarczy wsparcie finansowe rządu na poziomie 40% wartości inwestycji, resztę miały dołożyć samorządy gmin (30%) i samorządy województw (30%). Niektóre województwa, np. małopolskie i zachodniopomorskie, by wesprzeć gminy, ogłosiły własne programy dotacyjne, dla wielu jednak samorządów taki podział okazał się zbyt restrykcyjny. Dlatego 27 grudnia 2012 r. rząd zmienił uchwałę ws. ustanowienia Programu Wieloletniego KULTURA+, wprowadzając wsparcie finansowe na poziomie 75% kosztów inwestycji. Został także poszerzony krąg beneficjentów o biblioteki publiczne, dla których organizatorem są gminy miejskie do 50 tys. mieszkańców. Do końca 2015 r. liczba budowanych lub modernizowanych bibliotek gminnych wyniosła 245.

Początkowym problemem przy realizacji programu były jednak nie tylko finanse. Równie trudne okazało się przekonanie samorządowców do tego, by w biblioteki zainwestować, że biblioteka jest gminie potrzebna tak samo jak asfaltowa droga i może bardziej niż aquapark. Musiała zatem ruszyć machina promocyjna programu. Niemal we wszystkich województwach odbyły się spotkania informacyjne dla bibliotekarzy i samorządowców. Przez kilka kolejnych lat byliśmy obecni na Kongresie Regionów w Świdnicy, organizując wystawy i panele dyskusyjne z udziałem samorządowców, którzy zdecydowali się zainwestować w swoje biblioteki, bibliotekarzy i architektów. Wzorem rankingu samorządów stworzonego przez „Rzeczpospolitą” wymyśliliśmy ranking bibliotek, który we współpracy z tym dziennikiem tworzony jest od 2011 r. Ma on pokazać, że kultura ma taki sam wpływ na status gminy jak jej zamożność i innowacyjność w innych dziedzinach życia, i obudzić w samorządowcach zdrową rywalizację. Inwestorów wsparliśmy opublikowanym w 2012 r. poradnikiem architektonicznym.

Powstał on z inicjatywy ministra kultury i dziedzictwa narodowego, a napisali go architekci, którzy na co dzień zajmują się projektowaniem małych i średnich bibliotek. W tym samym roku wspólnie z Oddziałem Warszawskim Stowarzyszenia Architektów Polskich ogłosiliśmy konkurs na opracowanie koncepcji architektoniczno-budowlanej modelowej gminnej biblioteki publicznej dla wybranej przez uczestnika lokalizacji. Do udziału w konkursie zostało przyjętych 41 projektów z Polski i zagranicy.

Oprócz wymiaru jak najbardziej praktycznego (wspomnianych 245 nowych bibliotek) program przyniósł też inne efekty – wprawdzie pierwsze miejsce w plebiscycie Bryła roku 2014 zajęła szczecińska filharmonia, jednak dwa kolejne miejsca należały do bibliotek (obie wybudowane w ramach programu). Biblioteka w Rumi, tzw. Stacja Kultury (drugie miejsce) powstała dzięki mądrej decyzji samorządu i metamorfozie dworca kolejowego z lat 60., z kolei biblioteka w Szynwałdzie łamie stereotyp wiejskich bibliotek. Na pierwszy rzut oka wygląda jak duża, nowoczesna willa, w której dodatkowo mieści się lokalne centrum kultury: oprócz wypożyczalni książek znalazło się tu miejsce na sale warsztatowe i wystawiennicze. A co cieszy nas najbardziej – w listopadzie 2015 r., w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa, ogłosiliśmy kolejną edycję programu Infrastruktura bibliotek na lata 2016–2020.

*

Nowoczesna przestrzeń nie będzie pełna bez przestrzeni wirtualnej, czyli łącza internetowego o odpowiedniej przepustowości. I to był kolejny cel programu – dostarczenie takich łącz wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Aby w stosunkowo krótkim czasie wesprzeć internetyzację bibliotek gminnych, minister kultury i dziedzictwa narodowego, minister spraw wewnętrznych i administracji wraz z Fundacją Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego nawiązali współpracę z największym operatorem sieci telefonicznej w Polsce, Telekomunikacją Polską SA.

Jej wynikiem było podpisanie 6 sierpnia 2009 r. porozumienia w sprawie utworzenia programu internetyzacji polskich bibliotek publicznych. Na jego mocy TP SA. uruchomiła program Biblioteki z Internetem TP, polegający na podłączeniu gminnych bibliotek publicznych do szerokopasmowego Internetu bez obciążania ich z tytułu opłat instalacyjnych, aktywacyjnych oraz abonamentowych w czasie obowiązywania porozumienia. 23 lipca 2012 r. obaj ministrowie podpisali kolejne porozumienie, tym razem z Orange Polska. Z oferty skorzystało ponad 3200 placówek.

*

Nie ma mowy o nowoczesnej bibliotece, jeśli nie jest ona obecna w Internecie i nie posiada systemu katalogowego, który nie tylko ułatwia pracę bibliotekarzom, ale sprawia, że dostęp do jej zasobów jest łatwiejszy dla czytelników.

MAK+ jest elektronicznym, zintegrowanym systemem bibliotecznym, stworzonym i rozwijanym przez Instytut Książki, rekomendowanym przez Krajową Radę Biblioteczną do wdrażania w bibliotekach publicznych. Funkcjonuje obecnie w 1863 bibliotekach (w 776 bibliotekach głównych i 1087 filiach), co stanowi ok. 23% spośród wszystkich bibliotek publicznych w Polsce.

W ramach projektu MAK+ powstała również aplikacja o nazwie Czytelnik umożliwiająca korzystanie z zasobów bibliotek poprzez urządzenia przenośne typu iPhone i iPad oraz urządzenia z systemem operacyjnym Android. Aplikację Czytelnik można bezpłatnie pobrać z App Store i Google Play. Jest ona unikalnym rozwiązaniem informatycznym, które umożliwia jednoczesne przeglądanie zasobów już blisko 2 tys. placówek bibliotecznych korzystających z MAK-a+, wyszukiwanie określonej lokalizacji (wybrana biblioteka, województwo, cały kraj), sprawdzanie terminów zwrotów książek oraz, dzięki wbudowanej mapie, znajdowanie szukanej pozycji w najbliższej okolicy.

*

„Nowi bibliotekarze, nowi przywódcy muszą być mocno zaangażowani w życie wspólnoty lokalnej oraz podejmowanie lokalnych decyzji (…), potrzebują więc nowych umiejętności nie tylko powiązanych z umiejętnościami tradycyjnymi (…). Chodzi o to, żeby nadal przewodzili i rozumieli cele istnienia biblioteki, dawali swój wkład w poszukiwanie informacji, promowali wybór czytelników – to są wszystko bardzo ważne zdolności, które muszą być po prostu uzupełnione nowymi umiejętnościami” – mówił Brian Ashley podczas cytowanego seminarium.

W polskich bibliotekach pracuje bardzo dużo znakomitych, aktywnych i przede wszystkim kreatywnych bibliotekarzy. Dobrze rozumieją, że zmiana ich sposobu pracy jest konieczna, że wypisywanie rewersów nieodwracalnie przechodzi do historii. Jednak nawet ci najlepsi potrzebują wsparcia, czyli programów szkoleniowych. Rozpoczęliśmy ich prowadzenie w 2010 r. od programów dotacyjnych dla bibliotek wojewódzkich, wychodząc z założenia, że to one (sprawując nadzór merytoryczny nad tzw. bibliotekami w terenie) najlepiej wiedzą, jakie dokładnie szkolenia są „terenowi” potrzebne. Ogólne założenia zakładały m.in. dokształcanie z zakresu rozwoju osobistych kompetencji menedżerskich i przywódczych, a także posługiwanie się nowymi technologiami informatycznymi. I ponieważ program początkowo prowadzony w ramach Biblioteki+ był skierowany do małych bibliotek, rozszerzaliśmy go stopniowo o placówki coraz większe, wychodząc naprzeciw bibliotekarskim potrzebom i wyraźnym prośbom. Program dotacyjny trwa do dziś. W latach 2010–2015 przeszkolono 6783 pracowników bibliotek. Ale to nie wszystko. Realizując program Dyskusyjne Kluby Książki, dowiedzieliśmy się od moderatorów, a więc bibliotekarzy prowadzących kluby, że często brakuje im umiejętności moderowania dyskusji, wiedzy na temat najnowszych trendów w literaturze światowej czy też kompetencji w zakresie projektowania materiałów informacyjnych, bo i to, z racji ograniczonych środków, pracownicy zwłaszcza małych placówek muszą robić sami. I tak, w 2013 r., powstał program Edukacja Kulturalna Bibliotekarzy. Jest on skierowany do wszystkich chętnych bibliotekarzy, nie tylko moderatorów DKK, i do końca 2015 r. wzięło w nim udział 1102 uczestników. Te szkolenia poświęcone są głównie literaturze i filmowi.

*

Gdy pod koniec 2006 r. Instytut Książki proponował bibliotekom wojewódzkim udział w projekcie DKK, ani my, ani (sceptyczne wówczas) biblioteki nie spodziewaliśmy się, że program będzie trwał tak długo, tak dynamicznie się rozwijał, ani też, co bardzo cieszy, że znajdzie swoich licznych naśladowców. Pomysł nie był oryginalny, podzielił się nim z nami British Council, gdzie kluby istnieją od lat 30. XX w. Rozmowy z BC zaowocowały szkoleniami dla bibliotekarzy i powstaniem pierwszych klubów w 2007 r. Było ich wówczas 299, pod koniec 2015 r. – 1381. Są kluby dla dorosłych, dla dzieci i młodzieży. Kluby sprofilowane, kryminalne, fantastyczne i te całkowicie poświęcone literaturze pięknej. Istnieją kluby w zakładach karnych, kluby dla czytelników z niepełnosprawnościami.

Idea polega na tym, że raz na jakiś czas spotyka się grupa ludzi, którzy przeczytali wcześniej tę samą książkę, żeby o niej porozmawiać. Kluby działające w Europie, ale także w Stanach Zjednoczonych są prywatne. W Polsce pojawia się ich coraz więcej, jednak wciąż podstawę stanowią kluby działające przy bibliotekach. W obrębie województwa opiekuje się nimi koordynator regionalny, program finansowany jest niemal w całości w ramach dotacji Instytutu Książki dla bibliotek wojewódzkich właśnie. Opiekunami klubów (moderatorami) są głównie bibliotekarze, często zdarza się także, że rolę prowadzącego dyskusję przejmują sami klubowicze. I w ich rękach, mimo odgórnego finansowania, spoczywa cała władza. To oni wybierają książki, które im dostarczamy, oraz tworzą program spotkań autorskich i wskazują pisarzy, z jakimi chcieliby się spotkać. W odniesieniu do DKK używano już najróżniejszych sformułowań, mówiono o czytelnictwie zaangażowanym, o proliterackim ruchu społecznym, pisano o ostatnim bastionie czytelnictwa czy o oddolnie wykreowanej modzie na rozmowę o książce. To wszystko prawda, z tym że DKK są czymś znacznie więcej.

W trakcie swojego niemal dziesięcioletniego istnienia DKK bezustannie ewoluują. To już nie tylko wspólne lektury i rozmowa o nich, to również liczne programy, które im towarzyszą: od spotkań autorskich po warsztaty, czy bardziej samotnicze działania, jak pisanie recenzji – np. na konkurs Instytutu na recenzję miesiąca, z których następnie wybierana jest recenzja roku – czy prowadzenie stron internetowych. Bardzo szybko kluby przestały „dobrze się zapowiadać” i stały się po prostu jednym z głównych graczy polskiego życia literackiego, mimo że przecież funkcjonowały zawsze trochę na uboczu, bez wielkich nazwisk, bez kosztownych festiwali. Dziś ich siła i znaczenie są oczywiste dla wydawców, pisarzy czy instytucji kultury, które włączają je w swoje działania. Dzięki DKK wyraźnie widać, że rola bibliotek wcale nie jest pasywna, bo tym razem wygenerowały one fenomen rozprzestrzeniający się po całym, teoretycznie nieczytającym, kraju.

*

Nad bibliotekarzami wisi widmo dwóch ustaw. Celowo używam tu słowa „widmo”, gdyż reakcje bibliotekarzy w obu przypadkach można określić mianem „nerwowe”. Pierwsza to nowelizacja ustawy o prawie autorskim, regulująca m.in. zasady opłat dla pisarzy z tytułu wypożyczenia ich książek w bibliotekach. Bibliotekarze obawiali się, że zmiany (wynikające z konieczności dostosowania prawa polskiego do prawa unijnego) spowodują uszczuplenie funduszów ich placówek. Wystarczy przejrzeć towarzyszące wprowadzaniu nowelizacji tytuły artykułów w pismach branżowych (Biblioteki będą płacić pisarzom za użyczanie ich książek). Tymczasem ustawa mówi, że: „Wynagrodzenie za użyczenie egzemplarzy utworów przez biblioteki publiczne, o których mowa w art. 28 ust. 4, zwane dalej »wynagrodzeniem za użyczanie«, jest wypłacane z budżetu państwa z części, której dysponentem jest minister właściwy do spraw kultury i dziedzictwa narodowego, za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi do utworów wyrażonych słowem wyłonionej przez tego ministra w drodze konkursu”. To widmo okazało się zatem niegroźne. Sprawa trudniejsza to niewątpliwie proponowany przez środowiska wydawnicze i księgarskie projekt ustawy o stałej cenie książki. W tym przypadku protest bibliotekarzy jest bardziej energiczny i rzeczywiście może wynikać z realnej obawy o finanse. Ta ustawa wymaga otwartej i pewnie długotrwałej dyskusji między obiema stronami. I uświadomienia sobie także, że (biorąc za przykład te kraje europejskie, gdzie ustawa funkcjonuje, i te, które ją zniosły) konsekwencje jej niewprowadzenia na dłuższą metę mogą być zabójcze dla całego rynku książki, a tym samym dla kultury, której częścią biblioteki przecież są. Dużo się już zatem wydarzyło, ale drugie tyle jeszcze przed nami.

_

[1] Wszystkie cytaty pochodzą z wystąpień prelegentów pierwszego seminarium Biblioteka Nowa (kwiecień 2015). Całe podsumowanie dostępne jest na stronie internetowej Instytutu Książki: http://www.instytutksiazki.pl/b-coslychac,aktualnosci,33389,biblioteka-nowaseminarium-krakowskie.html (dostęp: 18 stycznia 2016).

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata