70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

il. Tymoteusz Piotrowski

Bez higieny

Nie praktykuję uważności w znaczeniu tego słowa typowym. Nie ćwiczę oddechów, oddycha się samo. Nie przeżywam nigdy specjalnie i w żadnej chwili stanu, w jakim znajduje się moje ciało: moje kończyny, moja głowa czy oczy. Nie skupiam się na tym.

Szkoda mi też życia na tropienie w sobie myśli, które generują jakieś emocje albo na odwrót. Wiem, co mnie cieszy, wiem, co mnie smuci. To, co większość: tylko dobro albo jego brak. Bo nie skupiam się tak silnie na sobie, nie kieruję świadomie swoimi myślami. Nie kontroluję ich, nie chcę tego wcale robić, bo właśnie na ich krańcach są rzeczy najlepsze. Nie delektuję się też rozkoszami codzienności, nadając im rangę niebiańskiego misterium, tzn. nie zagłębiam się np. w akt picia herbaty tak bardzo autosensorycznie (zawinięta w koc koniecznie, gdy za oknem pada deszcz), nie szukam też tam szczęścia, dobrze wiedząc, że w ogóle jego poszukiwanie z miejsca ustawia mnie w pozycji nieszczęśliwej, lub w kieracie takiego kreowania swojego życia, by wreszcie to szczęście osiągnąć. Jako że ono nie przychodzi, poziom wewnętrznego napięcia i frustracji w skali czasu jest wprost proporcjonalny do tego szczęścia oczekiwań.

A ja nie muszę być szczęśliwa.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter