70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Historyczne układy dłużne

W roku złych zbiorów pożyczali nie tylko chłopi. Zagrożone upadkiem bywały również małe gospodarstwa szlacheckie, a ich właściciele szukali pożyczek na przeżycie. Nie chodziło więc o kredytowanie rozwoju gospodarstwa, ale o jego przetrwanie. Takich pożyczek mógł udzielić tylko bogaty szlachcic lub magnateria. Praktyka ta była elementem układów klientyzmu, który wytworzył się w I Rzeczypospolitej i zajmował ważne miejsce w staropolskiej gospodarce.

Historycy podpowiadają, że dług i kredyt to wynalazki prastare. Już 5 tys. lat temu posługiwali się nimi zarządcy świątyni i kupcy w Sumerze. Później sięgano po nie w Egipcie faraonów, w Chinach dynastii Szang, w starożytnej Grecji i Rzymie…

Kredyt i dług istnieją, od kiedy istnieje gospodarka, a dokładnie: od chwili gdy zaczęła się ona opierać na wymianie. Należy się jednak zastanowić, czy dług i kredyt na pewno są tym samym. Każdy kredyt jest formą zadłużania się, ale już nie każdy dług przyjmuje formę kredytu. Czym innym jest kredytowanie przez banki przedsięwzięć w epoce zmiany industrialnej, a czym innym renta feudalna płacona przez chłopów w systemie gospodarki dworskiej.

Co więcej, kredyt i dług są nierozłączne z zasadniczym środkiem wymiany dóbr, czyli pieniądzem we wszystkich formach, jakie przybrał w dziejach. Dług, którego wartość będzie mierzona w pieniądzach, współistniał z długiem mającym swoje oparcie w wymianie bezgotówkowej – w barterze albo w świadczeniu usług. Rozwój rynku będzie się zaś zawsze wiązał z pożyczkami, są one bowiem niezbędną formą poszerzania zasobów gospodarczych.

Dług i kredyt to zatem dawne i podstawowe składniki życia społecznego?

Tak, przez całe dzieje ludzkości były bardzo ważnym wyznacznikiem statusu społecznego. Z jednej strony umożliwiały zmianę pozycji społecznej: dobrze ulokowane pieniądze uzyskane z kredytu pozwalały wzbogacić się, umocnić swoją pozycję w obrębie danej klasy społecznej, a niejednokrotnie nawet przekroczyć wyznaczone przez istniejącą kulturę bariery. Z drugiej strony kredyt i dług stawały się przyczyną degradacji społecznej. Niewola za długi była instytucją znaną tak powszechnie, że w starożytnym Rzymie, na mocy słynnego lex poetelia z 326 r. p.n.e., konieczne stało się jej zakazanie.

W jaki sposób dług i kredyt wiązały się z życiem religijnym?

Zawężę odpowiedź tylko do naszego kręgu cywilizacyjnego. Kredyt i dług rodziły ogromne spory w religii chrześcijańskiej. Św. Augustyn, chcąc pokazać, czym różni się nowa religia w zakresie wartości, stosunku człowieka do rzeczywistości, odrzucał procent jako składnik układu dłużniczego. Kwestię długu chciał widzieć w kategoriach pomocy bliźniemu, a więc jałmużny. Św. Tomasz, żyjąc już w nowych warunkach stworzonych przez Europę średniowieczną, dopuszczał tzw. procent sprawiedliwy. Uważał, że te zarobki, które uzyskiwali włoscy kupcy lub bankierzy, były uzasadnione. Ale jednocześnie potępiał lichwę, czyli nadmierne i nieuzasadnione bogacenie się na ludzkich długach.

Kiedy odnotowujemy powstanie zorganizowanych form udzielania kredytu i operowania długiem?

Wraz z rozwojem gospodarki osiadłej wytworzyły się centra, które podjęły się funkcji pośredniczenia na rynku wymiany, udzielając kredytu i operując długami. Te ośrodki tworzą się wszędzie tam, gdzie pojawia się zjawisko nazywane przez Fernanda Braudela „gospodarką- -światem”, czyli możliwą do wyodrębnienia przestrzenią ekonomicznych zależności z wyróżnionym centrum i peryferiami. Wszystkie formy centrum „gospodarki- -świata”, o których mówił Braudel, a więc najpierw miasta-państwa, a później stolice państw, staną się swoistymi „Wall Street”. Naturalnie, ten dzisiejszy termin trudno przypisać sumeryjskiemu Ur, chociaż można w dużym uproszczeniu powiedzieć, że Ur jest pierwszym znanym w naszej cywilizacji centrum finansowym.

Kolejnym takim centrum stała się Fenicja, a następnie Aleksandria. Osią ateńskiej „gospodarki- -świata” były, rzecz jasna, Ateny, ale jednocześnie podobne funkcje w zachodniej części basenu Morza Śródziemnego pełniły greckie kolonie. W średniowieczu pozycję tę objęły miasta włoskie: Florencja, Wenecja, Genua. Tam wykształciła się podstawowa instytucja udzielania kredytu i operowania długami, czyli bank. Gdy centrum gospodarcze cywilizacji Zachodu przesunęło się od Morza Śródziemnego na północ w kierunku wybrzeża Atlantyku, na czoło wysunął się Amsterdam. Stolica Niderlandów odegrała ogromną rolę w systemie finansowym dla naszej części Europy i Rzeczypospolitej szlacheckiej. W dziejach „gospodarki-świata” Europy Zachodniej była pierwszym centrum. Później miejsce Amsterdamu przejął Londyn ze swoim City. Ale według Braudela Londyn był ostatnim centrum finansowym Europy, bo w XX w. przeniesie się ono na drugą stronę Atlantyku, do Nowego Jorku.

Czy relację między centrum „gospodarki-świata” a jej peryferiami można opisać wprost za pomocą pojęcia długu?

Absolutnie nie. Zarówno w ujęciu Braudela, jak i Wallersteina to o wiele bardziej złożona kombinacja czynników ekonomicznych, społecznych, kulturowych i w jakimś sensie geograficznych. U Braudela punktem wyjścia do powstawania układu zależności jest, z grubsza rzecz biorąc handel, u Wallersteina – podział pracy.

Niektórzy historycy uważają, że za pomocą kategorii długu warto myśleć także o stosunkach feudalnych.

Tak, powinniśmy odrzucić zakwestionowaną w nauce już w początkach XX w. koncepcję feudalizmu jako prostej relacji hierarchicznej zależności, w której bogaci uciskają biednych. Ważną propozycją Maxa Webera, którą później upowszechnił w historiografii społecznej i gospodarczej Marc Bloch, stała się reinterpretacja systemu feudalnego w kategoriach umowy społecznej. Istotą systemu feudalnego było zrzeczenie się przez człowieka części własności na rzecz feudalnego pana w zamian za opiekę. Albo też chłop otrzymywał od pana opiekę i ziemię, z której płacił czynsz dzierżawny w pieniądzu, naturze, robociźnie bądź usługach. Relacja pan–poddany polega na tym, że ten musi świadczyć mu usługi. Wierzycielem w tym układzie mógł być również król lub Kościół. Zdarzało się oczywiście, że pan feudalny mocno wykorzystywał tę relację. Pierwotne stosunki feudalne mogą być postrzegane w kategoriach swoistej umowy społecznej o wzajemnej wymianie usług i dóbr.

Jaką funkcję pełnił kredyt w przejściu od gospodarki feudalnej do kapitalistycznej?

Bardzo ważną. W Europie Zachodniej kryzys trwający od połowy XIV do połowy XV w. doprowadził na skraj bankructwa istniejące wówczas fortuny. Przedsiębiorcze jednostki, wykorzystując swoje umiejętności radzenia sobie w trudnych warunkach i możliwości rozpadającego się już systemu feudalnego, potrafiły zgromadzić kapitał pozwalający im nie tylko wykupić ziemie chłopskie czy zadłużonej i zubożałej szlachty, ale i czasami sięgnąć nawet po dobra arystokratycznych rodów. I tak bogaci chłopi zaczęli aspirować do awansu w porządku społecznym, zostając gentelmanami, a ci ostatni, jeśli wykazali się cechami typowymi dla nowej kapitalistycznej epoki, wspinali się w hierarchii statusu jeszcze wyżej. Wymusiło to szereg zmian w regulacjach istniejącego systemu wzajemnych zależności – właściciela kapitału, czyli pana feudalnego, i formalnego dłużnika, czyli poddanego. Przenieśmy się teraz na grunt polski. Czy na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej funkcjonowały jakieś specyficzne formy długu? Wspomniałem już, że dawnym społeczeństwem Polski obowiązywały reguły feudalne, które należy postrzegać jako relację dłużniczą. Ważną formę stanowił u nas dług pod zastaw, przybierający na przestrzeni dziejów różne postaci. W średniowieczu popularne było łączenie zastawu z dzierżawieniem: wierzyciel użytkował zastaw (np. ziemię rolną, budynki mieszkalne lub gospodarcze) i czerpał z niego zyski aż do czasu spłaty długu. Często umawiano się przy tym, że pożytki uzyskiwane przez wierzyciela z zastawu nie wchodziły w rozliczenie długu. Ta forma zadłużenia była więc ryzykowna dla dłużnika, gdyż na ogół prowadziła do przejęcia przedmiotu zastawu przez kredytodawcę. Bardzo rozpowszechnioną formą pożyczki pod zastaw z dzierżawieniem był tzw. wyderkaf. Funkcjonował on od XIII w. do końca istnienia I Rzeczypospolitej.

Właściciel nieruchomości, pożyczając na wyderkaf pod jej zastaw, był zobowiązany do stałych, przeważnie corocznych, świadczeń pieniężnych na rzecz wierzyciela w wysokości od 5% do 8% kwoty uzyskiwanej z korzystania nieruchomości. Dłużnik rentę spłacał w wyznaczonym czasie, najczęściej było to dożywocie. Wyderkaf był jedną z wczesnych form kredytu długoterminowego. Istotną rolę w staropolskiej gospodarce odgrywała również forma dzierżawy nazywana arendą. Na czym polegała? „Arenda” to bardzo ważny terminem w polskim słownictwie czasów nowożytnych. Oznaczała zarówno sam akt wydzierżawienia ziemi (np. w formule „puścić w arendę”), jak i samo jej dzierżawienie. Była to powszechna forma długu: wydzierżawiał król, magnaci i bogata szlachta, umożliwiając przyzwoite życie rzeszom mniej zasobnej szlachty polskiej.

Czynsz dzierżawny wzbogacał majątek wielkiej własności, a możliwość uprawy ziemi pozwalała przeżyć szlachcie pozbawionej majątku. Zdarzało się, że arendy obejmowali również mieszczanie, jednak w miarę postępu szlacheckiego szowinizmu, któremu towarzyszył proces słabnięcia kapitału miejskiego, udział mieszczan w dzierżawie wyraźnie malał. W arendę od szlachty brali karczmy czy browary Żydzi. Im bowiem nie wolno było posiadać ziemi i na niej gospodarować.

Wymienione dotychczas rodzaje pożyczek dotyczyły przede wszystkim ludzi zamożnych pochodzących z wyższych warstw społecznych – szlachty i mieszczan. Jak pożyczali ludzie ubodzy, czyli chłopi i miejska biedota?

W tym przypadku dominowały pożyczki najmniejsze, czyli zawierane głównie na słowo. Procenty od takiego kredytu były bardzo różne – od 50% (bywały i takie) po przeciętnie 8–13%. W odniesieniu do bardzo wysoko oprocentowanego kredytu mówiono o lichwie. Brak ukształtowanych instytucji drobnego kredytu konsumpcyjnego, ryzyko ponoszone przez wierzyciela i duża liczba potencjalnych klientów były przyczynami tak „wyśrubowanej” wysokości odsetek.

Chłopi w większości nie dysponowali ziemią ani budynkami, które mogliby zastawić. Jak zabezpieczano ich pożyczki?

Tym, co było dla chłopa najcenniejsze: jego krową i pracą. Działka, którą chłop uprawiał, należała do pana (wyjątek stanowił tylko wolny chłop, tacy zaś byli przede wszystkim w dobrach królewskich). Przeważający element chłopskiego zastawu stanowiły jednak usługi, czyli praca, oraz cenne przedmioty, które do niego należały. Chłop mógł się też zwracać do pana feudalnego o pożyczkę inwentarza żywego, narzędzi rolniczych czy ziarna na siew. Pożyczkę taką nazywano załogą. Była ona bardzo popularna w XVII i XVIII w. w okresie kryzysu gospodarki rolnej. Stanowiła ważną pomoc dla chłopów, zapewniając im podstawy egzystencji, dworowi zaś pozwalała zapobiegać pustoszeniu jego własności i gwarantowała sprawniejsze, bo wsparte sprzężajem i narzędziami, odrabianie pańszczyzny.

Na co przeznaczano pieniądze z drobnych pożyczek?

Chłop najczęściej pożyczał na przednówku. Zaciągnięcie długu było wówczas dla niego warunkiem przetrwania. Pożyczał, aby przeżyć i aby móc zainwestować w nowy zasiew.

Ubodzy chłopi, zwłaszcza z tych najniższych warstw: chałupnicy, komornicy, zapożyczali się też w zupełnie innych celach – np. aby wyprawić pogrzeb. Kościelne władze zalecały, aby biednych grzebać za darmo, i wielu kapłanów stosowało się do tej zasady. Jednak niektórzy chłopi chcieli, aby podczas pochówku odprawiono nabożeństwo albo zapalono w kościele świecę – te usługi były już odpłatne. Spotykamy się czasami w źródłach ze wzmiankami wskazującymi na przekazanie proboszczowi za uroczysty pochówek np. krowy mlecznej czy jałowicy.

U kogo pożyczał chłop?

U kogo się tylko dało – u sąsiadów, bogatszych chłopów, u karczmarzy i chrześcijańskich, i żydowskich. Zróżnicowanie majątkowe chłopstwa było duże – w jego skład wchodzili zasobni kmiecie, ale również bogaci sołtysi. Gospodarka feudalna nie opierała się tylko na działce przyzagrodowej. Polska wieś nowożytna była społeczeństwem złożonym. Powoli do lamusa odchodzą popularne jeszcze pod koniec ubiegłego wieku teorie o „społeczności tradycyjnej”, zamkniętej zewsząd od świata, nieruchomej w sensie społecznym.

Czy jednak chłop nie zadłużał się przede wszystkim we dworze?

Tak, dwór spełniał w ten sposób obowiązek opieki nad poddanym mu chłopem. Jest to wymóg prawa feudalnego, a więc na prośbę chłopa dwór nie mógł odpowiedzieć: „Nie pomogę ci”. Chłop w trudnej sytuacji znajdował się co kilka, kilkanaście lat (czas gorszych zbiorów), kiedy nie miał właściwie szans na samodzielne przeżycie. System bezpieczeństwa socjalnego, który wytwarzał feudalizm, tłumaczy tajemnicę jego wielowiekowego trwania: jeżeli polegałby on tylko na jednostronnej i brutalnie wykorzystywanej zależności chłopa od pana, to szybko by upadł.

W roku złych zbiorów nawet małe gospodarstwo szlacheckie było zagrożone bankructwem. Drobna szlachta również musiała szukać pożyczek na przeżycie. Nie chodziło więc o kredytowanie rozwoju gospodarstwa, ale o jego przetrwanie. Takich pożyczek mógł udzielić tylko bogaty szlachcic lub magnateria, mieszczanin i Żyd. Wśród szlachty praktyka ta była elementem układów klientyzmu, czyli sieci powiązań pomiędzy szlachtą i magnaterią, która wytworzyła się w I Rzeczypospolitej i zajmowała ważne miejsce w staropolskiej gospodarce i polityce.

Układy dłużne w okresie dominacji gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej sięgały również za granicę w kierunku europejskich centrów finansowych.

Nowe praktyki kredytowe i kapitał finansowy docierały do nas z zagranicy. W złotych latach Rzeczypospolitej usługi finansowe dla dużych przedsięwzięć zapewniali Włosi. Justus Decjusz jest najlepszym przykładem mieszczanina, który stał się finansistą i ze względu na pełnioną funkcję uzyskał tytuł szlachecki oraz nabył dobra pod Krakowem.

Z zagranicznym kapitałem wiązał się oczywiście system sprzedaży zboża produkowanego przez folwarki na rynki zachodnie. Zboże przewożono do Gdańska i tam sprzedawano, nierzadko zaciągając kredyt na sfinansowanie transportu. Bywało i tak, że cała kwota uzyskana za przywiezione zboże była wydawana w Gdańsku na zakup luksusowych towarów. Właściciele folwarków mogli się również zapożyczyć u gdańskich kupców na konto zboża, które uzyskają z kolejnych zbiorów. Natomiast kapitał kupców był zasilany kredytami z Zachodu, najpierw powiązanych z włoskim centrum, potem zaś sterowanych przez holenderski system finansowy z centralnym ośrodkiem w Amsterdamie.

Również próby industrializacji Polski podjęte w XVIII w. przez Stanisława Augusta finansowano z pożyczek uzyskanych od Holendrów (wcześniej królowie korzystali z pożyczek włoskich). Układy dłużne z zagranicą dotyczyły jednak niewielkiej części społeczeństwa Rzeczypospolitej: królów, posiadaczy wielkiej własności i bogatej szlachty. Były dominujące w sensie ich ogólnej wartości. Tragedią Rzeczypospolitej był fakt, że od pierwszego wielkiego kryzysu wczesnej gospodarki kapitalistycznej na Zachodzie, jaki miał miejsce w połowie XVII w., do dnia dzisiejszego cierpiała na brak zasobów finansowych, które można byłoby zainwestować w pobudzenie rozwoju gospodarczego. W tej chwili – jak sądzę – jesteśmy świadkami przełamania tej wielowiekowej ułomności naszej gospodarki.

Ważną rolę w dawnym porządku finansowym odgrywali też Żydzi, których nie ograniczały reguły udzielania kredytu obowiązujące chrześcijan. W jaki sposób relacje kredytowe wpływały na stosunki między grupami religijnymi i jak różnice religijne pomiędzy stronami transakcji oddziaływały na rozumienie długu?

Żydzi pełnili funkcję pożyczkodawców, odkąd pojawili się na ziemiach polskich, a od 1264 r. mieli prawo do pożyczania na procent. Dla dłużników spoza kręgu religijnego judaizmu mógł on wynosić nawet 50%. Konstytucja sejmowa z 1670 r. ograniczyła wysokość oprocentowania pożyczek między współwyznawcami do 20%. Moment gdy szlachta próbowała wkroczyć na rynek finansowy, zaznaczył się w statucie jedlneńsko- -krakowskim z 1430 i 1433 r. oraz za czasów Kazimierza Jagiellończyka w statucie nieszawskim z 1454 r. Zakazano wówczas Żydom pożyczania pod zastaw ruchomości. To bardzo ograniczyło możliwości działania polskich Żydów, ale i tak to oni byli głównym źródłem dopływu pieniądza do ludzi innego wyznania.

Mówiliśmy o narodzinach kapitalizmu i upadku feudalizmu na Zachodzie. Jaką funkcję pełnił dług w demontażu gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej? W jaki sposób uwłaszczenie chłopów wpłynęło na funkcjonowanie kredytu w Polsce?

Proces uwłaszczenia chłopów doprowadził do bardzo wielu zmian. Jak to pokazał Witold Kula w Teorii ekonomicznej ustroju feudalnego, według kalkulacji kapitalistycznej gospodarstwa feudalne nie miały prawa istnieć. Mimo że były deficytowe, przetrwały przecież tyle wieków. Dlaczego? Istniały bowiem inne reguły ekonomiczne, a relacje właścicieli folwarków i chłopów nie były mierzone wyłącznie pieniądzem. Właściciele udostępniali chłopom ziemię i byli za nich odpowiedzialni, w zamian otrzymywali określone usługi. Gdy okazało się, że wartość chłopskiej robocizny dostarczanej w ramach pańszczyzny musi być rozliczana w pieniądzu, a tego pieniądza nie było, to nastąpiły ogromne perturbacje ekonomiczne.

Nowe warunki sprawiły, że duża część szlachty straciła majątki. Folwarki były zajmowane za długi, a ich mieszkańcy musieli szukać nowego miejsca zamieszkania i źródeł utrzymania. We wczesnym okresie kryzysu szlachcie pomagali magnaci, którzy wspierali ją jako swoją klientelę, jednak upadek Rzeczypospolitej sprawił, że te układy zaniknęły i szlachta zmagająca się z kłopotami finansowymi nie miała się już do kogo zwracać.

Wraz z modernizacją na ziemiach polskich pojawiły się nowoczesne formy kredytu, które wielu właścicielom folwarków pozwoliły uratować majątek. Uzyskany kapitał spożytkowano na inwestycje podnoszące wydajność gospodarstw. Kredyt hipoteczny rozwinął się w Europie w okresie oświecenia, a na ziemie Rzeczypospolitej wprowadziły go państwa zaborcze. W Galicji np. funkcjonował kataster józefiński, który służył precyzyjnemu określeniu wartości majątków po to, aby można było je wykorzystać jako hipoteczny zastaw.

A jak po uwłaszczeniu zmieniła się sytuacja chłopów?

Chłopi dostali ziemię, ale oprócz gospodarowania na własnych dobrach lub opłacania pracy najemników musieli spłacać odszkodowania za użytkowanie dawnej pańskiej ziemi. Należało też inwestować, aby produkcja odpowiadała wymaganiom rynku. Bardzo wiele gospodarstw chłopskich nie zdołało w tych nowych warunkach zachować rentowności, a inne rozwinęły się ich kosztem. Procesy, które przekształciły Europę Zachodnią w okresie od połowy XIV w., przyszły na nasze ziemie w innych okolicznościach i znacznie później, bo dopiero w wieku XIX, a prawdę mówiąc, w przypadku Galicji i Królestwa dopiero w II połowie owego stulecia. Ale też i wówczas nie dochodziło do sytuacji, w której chłopi spod Warszawy czy Krakowa stali się właścicielami wielkich majątków, tak jak bywało w rejonie paryskim czy w okolicach Londynu jeszcze kilka wieków wcześniej. Skończył się pański obowiązek opieki nad chłopem, a pożyczka na przednówku miała już rynkowy charakter i była pożyczką pieniężną.

Można się zresztą zastanawiać, w jakim stopniu wzrost antysemityzmu w II połowie XIX w. był w tej części Europy rezultatem postępu procesów uwłaszczeniowych. Skończył się bowiem tradycyjny układ między szlachcicem, chłopem i Żydem. Ten ostatni był dawniej chroniony przez szlachcica – mógł się do niego zwrócić w sytuacji, gdy chłopi nie chcieli spłacać zaciągniętych pożyczek i grozili mu. Podobnie chłop mógł liczyć na pomoc dworu, gdy nie był w stanie spłacić zaciągniętego długu. W toku uwłaszczenia te więzi zostały zerwane.

Spójrzmy jeszcze na sytuację w Polsce powojennej, gdzie nieformalna sieć wzajemnych przysług, wymiany i protekcji działającą w PRL długo łagodziła braki ówczesnej gospodarki niedoboru. Na czym polegał dług w ramach tej sieci zależności?

Historia gospodarki PRL była niejednolita. Po krótkim okresie powojennym, w którym elementy gospodarki kapitalistycznej mogły jeszcze działać, zwłaszcza w sferze handlu, przyszedł czas realizacji planu sześcioletniego. Zniszczono wówczas prywatne instytucje kredytowe i państwo stało się jedynym pożyczkodawcą. Banki zlikwidowały usługi na użytek ludności i obsługiwały prawie wyłącznie przedsiębiorstwa. Jedyną znaną formą oszczędności stały się książeczki oszczędnościowe upowszechniane przez Pocztę Polską. Z czasem przeciętny człowiek w ogóle nie wiedział, do czego służy bank. Była to instytucja do życia nikomu wówczas niepotrzebna, której sensu nie rozumiano.

W tym okresie poziom płac był niski i ludziom z trudem udawało się przeżyć miesiąc. Wówczas bardzo wielu, zwłaszcza młodych, pożyczało pieniądze, aby „przeżyć do pierwszego”. I to jest pierwsza forma układu dłużniczego funkcjonującego w PRL: sąsiad u sąsiada, znajomy u znajomego, kolega u kolegi pożyczają małe kwoty „do pierwszego”. Jakie zmiany przyniosła epoka Gomułki? Gospodarka zaczęła lepiej funkcjonować i państwo stworzyło możliwość wzięcia kredytu na zakup dóbr konsumpcyjnych. Wówczas pojawił się system sprzedaży ratalnej, który pozwalał wielu ludziom na zakup radia, telewizora, lodówki, pralki czy nawet – nieco później – również samochodu. Liczba tych dóbr była jednak ograniczona, gdyż z jednej strony towary te były eksportowane za cenne dla gospodarki dewizy, z drugiej – sektor produkcji towarów konsumpcyjnych był wciąż niedoinwestowany, bo większość środków przeznaczano na rozbudowę przemysłu ciężkiego.

Obok oficjalnego rynku rosła więc wymiana usług służących zdobyciu trudno dostępnych dóbr. Gigantyczne rozmiary osiągnęła korupcja. Nabycie pralki czy telewizora wymagało często zapłaty podwójnej ceny. Dodatkowe środki przeznaczano na pozyskanie pośredników, którzy udostępniali towar. Dotyczyło to również produktów codziennego użytku, np. kawy.

Rozwój tendencji konsumpcyjnych pobudzony został mocno przez program Gierka, ale po zderzeniu z niewydolnością rynku spowodował rozrost systemu wzajemnej wymiany. Handel barterowy stał się więc, począwszy od końca lat 70., powszechnym sposobem funkcjonowania. Pojawił się zresztą obok dolara i złotówki inny środek wymienny, jakim była butelka wódki. Np. mechanik samochodowy niezależnie od gratyfikacji finansowej za swoją pracę zwyczajowo otrzymywał „dodatek” w postaci alkoholu.

Częściowo ten nieformalny system wymiany oddawał bogactwo powiązań z epoki gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej. Tam bowiem gdzie jest mało pieniądza albo jest on słaby i gdzie gospodarka nie opiera się na wartościach rynkowych, kwitną systemy powiązań interpersonalnych („ty mnie, a ja tobie”). W ten sposób funkcjonowała gospodarka zarówno w systemie folwarczno-pańszczyźnianym, jak i w systemie komunistycznym.

Modernizacyjny program Gierka finansowano z zagranicznych kredytów, które później mocno zaciążyły na naszej gospodarce. Jak ze współczesnej perspektywy należałoby ocenić postępowanie ówczesnych władz?

W ocenie ekonomicznej zaciągnięcie kredytów zagranicznych w latach 70. było działaniem racjonalnym. Co więcej, można powiedzieć, że wielu Polaków doświadczyło dobrodziejstwa rozwoju gospodarki opartego na kredycie zaciągniętym przez rząd Gierka. Podniosła się jakość życia w Polsce i zrealizowano wiele potężnych projektów infrastrukturalnych, z których do dzisiaj korzystamy. W tym sensie nie można powiedzieć, że te pożyczki nie przyniosły nam żadnych korzyści.

Jednak w dłuższej perspektywie nie ma wątpliwości, że kredyty te odegrały bardzo istotną rolę w degradacji systemu komunistycznego. Problem polegał na tym, że włożono olbrzymią ilość kapitału do niewydolnych organizacyjnie przedsiębiorstw. Mimo wsparcia dużymi zasobami finansowymi nie były one w stanie uzyskać poziomu wydajności, który umożliwiłby im, nawet przy istniejących dysproporcjach w kosztach pracy pomiędzy PRL a Europą Zachodnią, wytworzenie takich zysków, aby sprawnie spłacić zadłużenie. Rzecz dotyczyła jakości produkcji: jakość stali wyprodukowanej w Hucie Katowice daleko odbiegała od tej z Zachodu, a słabych parametrów technicznych polskich polonezów nie dało się zrekompensować nawet niską ceną ich zbytu.

Zagraniczne kredyty przyniosły przy tym coś więcej – spowodowały silniejsze powiązanie systemu gospodarki socjalistycznej z gospodarką kapitalistyczną, uwidaczniając niewydolność tej pierwszej.

Nie da się też ukryć, że początek dekoniunktury gierkowskiej przypadł na rok 1975, czyli tuż po tzw. kryzysie paliwowym z lat 1972–1975. Z powodu kryzysu gospodarczego w krajach zachodnich te instytucje, które pożyczały nam kapitał, bezwzględnie domagały się jego zwrotu, trudniej też było wynegocjować nowy kredyt czy odroczenie spłaty dawnego. Dług stanowił więc jedną z przyczyn fiaska programu Gierka i jeden z gwoździ do trumny całego poprzedniego systemu.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata