70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Istota zakłopotania

Tylko człowiek jest świadomy tego, że samo bycie nie wystarcza, tylko on otwiera się na problem, jak być i jak nie być na wszystkich poziomach swojej egzystencji. W faktycznej ludzkiej sytuacji „być” jest nierozłączne od „jak być”.

Ten, kto chciałby napisać książkę na chwałę człowieka, będzie uważany za półgłówka lub łgarza. Człowiek jest bytem ponad miarę oskarżanym i potępianym przez artystów, filozofów i teologów” – pisze Abraham J. Heschel w książce Kim jest człowiek?. Żydowski myśliciel stara się nie pobłażać człowiekowi, ale jednocześnie jak mało kto afirmuje człowieczeństwo. Heschel poważne niebezpieczeństwo widzi we wszechogarniającym samolekceważeniu, moralna anihilacja prowadzi według niego do fizycznej eksterminacji. Podkreśla, że człowiek współczesny przywykł do tego, aby odczuwać bogactwo świata rzeczy i zadowalać się nim. Jego pragnienia nie wykraczają poza granice kosmosu, co prowadzi do osłabienia świadomości i redukcji do statusu konsumenta. Człowiek zamknął się w magazynie rzeczy dostępnych, ze spuszczonymi żaluzjami i bez widoku na to, co poza, czego skutkiem jest zanik świadomości wszelkiej transcendencji. Zamiast stanąć w obliczu kosmosu, próbuje go wyjaśnić; zamiast oglądać, robi zdjęcia; zamiast słuchać głosów, nagrywa je. Redukując rzeczywistość do samych rzeczy, a relacje do manipulacji, wykluczył się ze świata.

W tej sytuacji może nie dziwić definiowanie człowieka jako przedstawiciela najwyższego rodzaju ssaków lub jako maszyny ludzkiej. Jednak Heschel uważa, że gdy pytamy o człowieka, problemem nie jest jego niepodważalna zwierzęcość, lecz zagadka, co właściwie robi on z nią i pomimo niej. Pytanie o człowieka nie zrodziło się z tego, co nas łączy z królestwem zwierząt, ani nie wynika z tego, czym jest zwierzę w człowieku. Człowiek jest osobliwym bytem, próbującym zrozumieć swoją wyjątkowość. Nie poszukuje swego początku, lecz przeznaczenia. Dlatego definicje człowieka jako najwyższego rodzaju ssaka czy maszyny ludzkiej, rzekomo wyrażające istotowy sens, przyczyniają się do stopniowej likwidacji jego samorozumienia. A to może prowadzić do samozagłady.

Dlatego Heschel nie zgadza się na to, by pytać: „Czym jest człowiek?”, bo prawdziwe pytanie powinno brzmieć: „Kim jest człowiek?”. Pierwsza odpowiedź na to pytanie brzmi: jest on bytem, który pyta o siebie samego. Stawiając takie pytania, człowiek odkrywa, że jest osobą, i ten rodzaj pytań odsłania mu jego kondycję. Heschel dodaje, że dla zwierząt, tak jak dla bytów ludzkich, kiedy są w niebezpieczeństwie i cierpią katusze, problemem jest być albo nie być. Jednak byt ludzki wyróżnia się tym, że jego problem to także: jak być i jak nie być. Tylko człowiek jest świadomy tego, że samo bycie nie wystarcza, tylko on otwiera się na problem, jak być i jak nie być na wszystkich poziomach swojej egzystencji. W faktycznej ludzkiej sytuacji „być” jest nierozłączne od „jak być”. Pytanie: „Kim jest człowiek?”, w rzeczywistości implikuje inne: „Jak jest człowiek?”.

Heschel za istotne w byciu człowiekiem uważa zakłopotanie. Jego zdaniem człowiek może chlubić się nie mądrością czy mocą, ale tym, że doświadcza poczucia najwyższego zakłopotania: tym, że jest cudem świata, a nie rozumie go, jest współczesny Bogu i nie odczuwa tego. Heschel przejmująco wyznaje: „Boję się ludzi, którzy nigdy nie są zakłopotani swoją własną małostkowością, uprzedzeniem, zawiścią i zarozumiałością, nigdy nie są zakłopotani profanacją życia. Świat pełen dostojeństwa zmienił się w karnawał. Slumsy, choroby i głód istnieją na całym świecie, a my budujemy coraz bardziej luksusowe hotele w Las Vegas. Społeczna dynamika nie zastąpi moralnej odpowiedzialności. (…) To, co potrzebne światu, to poczucie zakłopotania”.

Heschel pięknie pisze o tym, jak powinien być człowiek, czym różni się bycie, czyli dokładanie starań, by iść dalej, od bycia ludzkim, czyli przekraczania samej ciągłości, czegoś, co się zdarza, składa z wybuchów niezwykłości. Autor podkreśla, że żaden człowiek nie jest przeciętny, a zwyczajny człowiek to homunkulus ze statystyk. W prawdziwym życiu nie ma żadnego niczym niewyróżniającego się człowieka, o ile nie pogrąży się on w obojętności i pospolitości. Myli się ten, kto sądzi, że znaczący byt osiągnie mimochodem; że dotrze do celów życia, pozwalając płynąć godzinom. Życie jest walką o sens, którą można przegrać albo wygrać, całkowicie lub częściowo. Życie powinno przekroczyć bycie. Problemem jest, jak przeżyć bycie w sposób wyraźny. Przekraczamy bycie, powołując do istnienia myśli, rzeczy, potomstwo, czyny. Jeśli poszukiwanie przez człowieka najwyższego sensu jest ważne, jeśli wymaga go prawda bycia ludzkim i jeśli to poszukiwanie można kontynuować, jedynie odnosząc się do transcendentnego sensu, to musimy uznać, że odniesienie się człowieka do transcendentnego sensu jest ważne i konieczne.

„Mówić »Amen« bytowi i Autorowi bytu; żyć wbrew absurdowi, bez względu na daremność i klęskę; zdobywać wiarę w Boga nawet wbrew Bogu – oto jak może wyglądać powołanie człowieka”. Książka Heschela nie została napisana na chwałę człowieka. Pada w niej wiele gorzkich słów pod jego adresem. Ale bez wątpienia jest to książka o tym, jak być człowiekiem.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata