70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

????????????????????????????????????

Bal na dworze Kopciuszka

Porozumienie z młodym czytelnikiem, wręcz organicznie buntującym się przeciwko nakazom i zakazom, bywa możliwe wtedy, gdy głos „mądrego” dorosłego jest dyskretny i nienachalny, gdy nastoletniemu bohaterowi / bohaterce pozwala się popełniać błędy i mieć własne racje.

W II połowie XX w. w analizach i opisie stanu badań nad literaturą dziecięcą chętnie posługiwano się metaforyką baśniową, ujawniającą poczucie zmarginalizowania i niedoceniania, kiedy np. autorzy zbiorowego tomu szkiców o twórczości dla dzieci zadawali pytanie: Kim jesteś, Kopciuszku?[1]. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, można chyba nawet mówić o rewolucji w postrzeganiu książek dla dzieci i rozumieniu ich znaczenia nie tylko dla wychowania, ale także dla kultury i życia społecznego. Wiele wskazuje na to, że polska literatura dla dzieci i młodzieży nie jest już zabiedzonym Kopciuszkiem, że wdarła się na salony, ubrana w piękne szaty zwraca wreszcie uwagę pisarzy, wydawców, krytyków, badaczy. Proponujemy subiektywny wybór znaczących zjawisk we współczesnej literaturze dla dzieci i młodzieży. Po zebraniu danych okazało się, że podejmujemy się próby wejrzenia w najnowszą, pochodzącą z ostatniej dekady twórczość polskich pisarzy i artystów. Tym samym przyglądamy się już pałacowi Kopciuszka-królewny, opisujemy jego architekturę, atrybuty, poddanych i mieszkańców, ale pamiętając jednocześnie o wcześniejszych cierpieniach dziewczyny z popielnika, nie zamierzamy dokonywać radykalnych ocen i tworzyć hierarchii.

Po pierwsze: edukacja

Etykieta „edukacja” staje się kołem napędowym wielu polskich wydawców próbujących nadążyć za aspiracjami rodziców – reprezentantów rodzącej się w Polsce nowej klasy średniej – którzy pragną, by ich dzieci, i to od wczesnego niemowlęctwa, miały dostęp do wiedzy, nauki i sztuki. W efekcie tego zapotrzebowania powstaje wiele książek, które tę „edukacyjność” mają wpisaną w treść i formę. Przykład mogą stanowić książki / księgi wydawnictwa Dwie Siostry poświęcone: poznawaniu świata (słynne, robiące zawrotną światową karierę Mapy. Obrazkowa podróż po lądach, morzach i kulturach świata Aleksandry i Daniela Mizielińskich z 2012 r., wraz z dodatkowym zeszytem aktywizacji – Mapownikiem); poznawaniu dziedzin nauki (Pionierzy. Poczet niewiarygodnie pracowitych Polaków z 2013 r., tekst Marty Dzienkiewicz z ilustracjami Joanny Rzezak i Piotra Karskiego, zawierająca opowiastki o naszych wybitnych rodakach w leksykonowej formie). Dołączają do nich lektury oryginalnie i bardzo ilustracyjnie eksplorujące różne dziedziny sztuki, wśród których dominuje: S.Z.T.U.K.A. Szalenie Zajmujące Twory Utalentowanych i Krnąbrnych Artystów (2011) z tekstem Sebastiana Cichockiego ilustrowana przez wspomnianych już Mizielińskich.

W polskiej ofercie książek o edukacyjnym potencjale wyjątkową szatę plastyczną zyskuje popularna ostatnio tematyka skatologiczna, tekstualnie przeniesiona bardziej w dyskurs naukowy niż rozrywkowy. Można tu wymienić Metrykę nocnika (2014) i Wstydliwą historię majtek dla prawie dorosłych (2015) autorstwa Iwony Wierzby z satyrycznymi ilustracjami Marianny Sztymy. Podobnie najmłodszym odbiorcom mogą służyć obrazki i lektura opisu autorskiej książki obrazkowej Łazienkowe pytania (2014) znanej ilustratorki Krystyny Lipki-Sztarbałło.

Dość licznie powstające w ostatniej dekadzie tego rodzaju polskie publikacje wypełniają ogromną lukę, którą wyrwały lata 80. i 90. ubiegłego wieku. Tym samym zaobserwować można powrót do najlepszych, „złotych lat” 60. i 70., kiedy w książki popularnonaukowe w specjalnych edycjach dla dzieci i młodzieży, przygotowane przez wybitnych pisarzy i mistrzów polskiej ilustracji (m.in. Bohdana Butenkę, Janusza Towpika, Janusza Grabiańskiego), świadczyły o jakości polityki kulturalnej państwa (wówczas jeszcze centralnie sterowanej).

Dziś na powrót państwo staje się mecenasem wydawnictw książkowych dla dzieci, szczególnie tych, których wartość merytoryczna i przede wszystkim artystyczna sięga najwyższego poziomu.

Mowa tu m.in. o książkach, których publikację w wielu wypadkach dofinansowano z budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programów grantowych. Przykładowo: publikację książek popularyzujących wiedzę o Fryderyku Chopinie czy też o orkiestrze symfonicznej (jak nagrodzone przez jury Bologna Ragazzi Award w 2011 r. Wszystko gra Anny Czerwińskiej-Rydel z ilustracjami Marty Ignerskiej) sfinansował Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w Roku Chopinowskim (2010). Wiele innych cennych książek polskich twórców zaistniało dzięki podobnym inicjatywom.

Promocją polskiej książki dla dzieci, szczególnie tej wartościowej, dość prężnie zajmuje się Polska Sekcja IBBY (International Board on Books for Young People –Stowarzyszenie Przyjaciół Książki dla Młodych), która organizuje konkurs Książka Roku (również finansowany przez MKiDN), by w kategoriach zarówno literackich, jak i graficznych doceniać doroczną polską twórczość dla dzieci i młodzieży. Za sprawą rekomendacji PS IBBY wiele polskich książek zyskuje szerszy światowy rozgłos.

Popularyzacja nauki i wiedzy to nie tylko reaktywacja dawnego potencjału, ale i nowe pomysły. Oryginalność poszukiwań rozwiązań fabularnych cechuje twórczość Anny Czerwińskiej-Rydel, która prezentuje biografie sławnych Polaków i Polek w formie zbeletryzowanej (do tej pory napisała ich niemal 20!, a wiele z nich zostało objętych mecenatem państwowym). Ta odmiana prozy ma długą i bogatą tradycję, jednak gdańskiej pisarce udaje się wprowadzić do niej nowatorskie elementy nie do przecenienia, jak np. wydobywanie z niepamięci historii postaci wybitnych kobiet, takich jak Elżbieta Heweliusz czy Konstancja Czirenberg. Także w sposobie przedstawiania życiorysów sławnych ludzi, głównie mężczyzn, autorka dokonuje subtelnego przesunięcia, oddając przewodni głos dziewczęcym narratorkom: oto w świat muzyki Chopina małą dziewczynkę wprowadza jej babcia, która nie siedzi w fotelu, robiąc na drutach, ale jest wybitną pianistką (Moja babcia kocha Chopina, 2010); historię polskiego chemika i wynalazcy, ojca elektroniki Jana Czochralskiego czytelnik poznaje dzięki niemalże detektywistycznemu śledztwu, prowadzonemu przez zafascynowaną nauką współczesną nastolatkę (Kryształowe odkrycie. Powieść o Janie Czochralskim, 2013); wreszcie na Juliana Tuwima spoglądamy oczami siostry poety, także pisarki i wybitnej tłumaczki (Mój brat czarodziej, 2013).

Ponadto współczesne lektury biograficzne odzwierciedlają, na razie nieśmiało, szersze zjawisko – włączania do oficjalnego kanonu obszarów kultury uznawanych za marginalne, mniej wartościowe. Stąd w nowym panteonie znajduje się miejsce dla artystek filmowych, estradowych, autorek powieści popularnych i utworów dla dzieci czy projektantek mody (wspomniana już Marta Dzienkiewicz, Pionierzy, czyli poczet niewiarygodnie pracowitych Polaków; Aleksandra Polewska, Wielkie małe kobietki). Książki dla młodych czytelników opowiadające ich historie, włączające w obręb tematów doświadczenie kobiece, służą niewątpliwie odzyskiwaniu kobiecej podmiotowości, postulowanemu w słynnym tekście Lindy Nochlin Dlaczego nie było wielkich artystek.

Trudna młodzież, trudne dzieciństwo i trudne tematy

Obszarem kłopotliwym w eksploracji zarówno dla autorów, jak i krytyki wydaje się proza dla młodzieży. Już wyznaczenie granicy wiekowej kategorii „młodzież” stanowi problem niełatwy do jednoznacznego rozstrzygnięcia, wciąż dyskusyjne jest również immanentne dla poetyki powieści młodzieżowej uproszczenie schematów fabularnych i wtórność wobec wzorców odmian gatunkowych prozy ogólnej. Mimo to polscy autorzy radzą sobie z wymagającym i trudnym czytelnikiem (już nie dzieckiem, a jeszcze nie dorosłym) całkiem nieźle. Obierają takie strategie pisarskie, które udatnie łączą różne gatunki, style, narracje. Jedną z nich jest mówienie o współczesnych problemach w konwencji przygodowo-sensacyjnej z elementami fantastyki. Najlepszym tego przykładem jest wielokrotnie nagradzana Omega Marcina Szczygielskiego (2009), powieść wyzyskująca konstrukcję fabularną gry komputerowej i być może dzięki temu pozyskująca młodego odbiorcę. Brawurowe i nieco szaleńcze żonglowanie różnymi stylami, parodia, groteska i zabawy intertekstualne wymagają koncentracji i wysiłku intelektualnego. Jednocześnie osadzenie w środowisku, „interfejsie” bliskim i znanym młodemu czytelnikowi sprawia, że dekodowanie i deszyfracja znaczeń i symboli staje się prawdziwą przygodą, z jednej strony skrojoną na miarę dziecięcej wiedzy o świecie i kulturze, z drugiej – otwierającą na zagadkową, niejasną, tajemniczą i dość pesymistycznie waloryzowaną przestrzeń dorosłości.

Literacko ujęta problematyka dojrzewania i dorastania, opuszczania pozornie bezpiecznego świata dzieciństwa objawia się zazwyczaj poprzez wprowadzenie tematyki tzw. poważnej, przełamywania tabu, takich jak choroba, śmierć, cierpienie, seksualność, przemoc, samotność, inność. Istnieje wiele książek dla małych dzieci, które odważnie zmagają się z tymi kwestiami. O dziwo, w tekstach przeznaczonych dla starszych czytelników ta tematyka bywa często ujęta w czarno-biały schemat, naznaczony dydaktycznie jednoznacznym przesłaniem, jakby trudniej było uwolnić ją od konieczności mentorskiego pouczania. Porozumienie z młodym czytelnikiem, wręcz organicznie buntującym się przeciwko nakazom i zakazom, bywa możliwe wtedy, gdy głos „mądrego” dorosłego jest dyskretny i nienachalny, gdy nastoletniemu bohaterowi / bohaterce pozwala się popełniać błędy i mieć własne racje, jak dzieje się to w książkach m.in. Anny Onichimowskiej, Barbary Kosmowskiej, Beaty Ostrowickiej. Autonomia i wolność, indywidualność i osobność, a także zagubienie i niepewność cechują tytułową Franciszkę z powieści Anny Piwkowskiej (2014), bohaterkę z marzeń polonistów (dziewczyna kocha literaturę, odkrywa w sobie talent poetycki, imponuje jej przyjaciel cytujący z pamięci Norwida). Podszczypywania niektórych recenzentów, uznających kreację głównej postaci za nierealną i przesłodzoną, są jednak chyba nietrafione, bowiem tekst Piwkowskiej wydaje się w zamierzony sposób anachroniczny, tym samym zaprasza czytelnika do świata jawnie wykreowanego, utkanego z literackich cytatów, odniesień i parafraz. Mimo swoistej elitarności, a może właśnie dzięki niej, temat dojrzewania zyskuje nowy wyraz, a dziwna Franciszka, zmagająca się ze światem, który objawia jej swą ciemną stronę, postacią żywą i wiarygodną. Ponadto książka ma szansę dotrzeć do szerszego odbiorcy, choćby ze względu na włączone w historię dorastającej dziewczyny wątki dotyczące życia jej matki i babki. To kolejna strategia pisarska – poszerzanie adresu czytelniczego – pozwalająca wydobyć powieść młodzieżową z marazmu fabularnych i myślowych schematów oraz przewidywalnego moralizatorstwa. Dzieciństwo i wczesna młodość rozumiane są nie jako przemijalny etap rozwoju, ale czasoprzestrzeń, w której tkwi niedoceniana i zagubiona perspektywa oglądu świata, nie deformująca, lecz odsłaniająca prawdę o rzeczywistości. Takie rozumienie doświadczenia dziecięcego niesie Kotka Brygidy Joanny Rudniańskiej (2007), mimo prowadzenia narracji z punktu widzenia sześcioletniego dziecka będąca niewątpliwie lekturą dla starszego odbiorcy. Świadczą o tym: pogłębiony, wnikliwy portret psychologiczny bohaterki, pytania bez odpowiedzi o znaczenie pojęć, takich jak sprawiedliwość, odpowiedzialność (indywidualna i zbiorowa), sens życia i śmierci oraz bardzo ważny, jeśli nie najważniejszy, kontekst historii, zobrazowany w szczerym, bolesnym opisie polskiej rzeczywistości okupacyjnej, ze szczególnym zaakcentowaniem stosunków między Polakami a Żydami. Autorka napisała powieść o wojnie, okupacji, Zagładzie językiem i stylem dla współczesnego czytelnika atrakcyjnym – stanęła po stronie dziecka, oddała mu głos, ujawniła jego fantazje, a realia wojenne pokazała przez pryzmat dziecięcych wyobrażeń.

Kotka Brygidy nie jest powieścią historyczną, która w swojej tradycyjnej, wypracowanej przez lata formie opowieści o wydarzeniach z przeszłości właściwie dziś zanikła. Historia powraca na kartach książek dla dzieci (Czy wojna jest dla dziewczyn? Pawła Beręsewicza, 2010), ale w innych niż znane dotychczas odsłonach, np. w książkach obrazkowych. Warto przywołać autorską książkę obrazkową Iwony Chmielewskiej Pamiętnik Blumki (2011), w której tytułowa bohaterka, a zarazem narratorka słowem i obrazem opowiada o codzienności w Domu Sierot, o dzieciach i ich Panu Doktorze, a mówi o tym językiem Korczakowskim, pełnym miłości i zrozumienia dzieci. Inna, w zasadzie powojenna historia to Dziewczynka z cienia (2014), w której Jan Karp oraz ilustratorka Marta Ignerska ożywiają obraz Rozstrzelanie surrealistyczne Andrzeja Wróblewskiego z 1949 r. i z dziewczęcej perspektywy relacjonują ponurą aurę fragmentu życia rodziny, ówczesnego społeczeństwa.

Młodzi czytelnicy spotkać mogą historyczne wątki w powieściach sensacyjnych, przygodowych czy fantastycznych, np. w łączącym wszystkie wymienione konwencje cyklu Rafała Kosika o przygodach Felixa, Neta i Niki (wydawanych regularnie od 2004 r.). Już w pierwszej części bohaterowie, poszukując skarbu Świętopełka, poznają fragment historii z okresu II wojny światowej, w kolejnych będą przenosić się do czasów PRL-u, wreszcie w tomie dziesiątym uczestniczyć w zdarzeniach historii tym razem w różnych wersjach alternatywnych. To, że przeszłość, nawet tak niedaleka jak okres stanu wojennego, jest dla młodych ludzi podobnie tajemnicza i nieznana jak prehistoria, doskonale rozumie Jacek Dukaj, który postanowił opowiedzieć o tym czasie w formie baśni. Wroniec (2009) to silnie zmetaforyzowany, oniryczny i pełen symboliki tekst, nie tylko wprowadzający młodego czytelnika w realia lat 80., ale przede wszystkim oddający ówczesny nastrój grozy, smutku, niepewności i braku nadziei. Podobnie Grzegorz Gortat w Szczurach i wilkach (2009) używa fabularnego chwytu fantasmagorii, snu, majaczenia, dzięki czemu żyjący współcześnie nastoletni bohater poznaje piekło obozu w Auschwitz.

Dydaktyka , szkoła i / a literatura

Bogata i wartościowa oferta współczesnej polskiej literatury dla dzieci i młodzieży – co staramy się tu ukazać – z trudem przebija się do praktyki szkolnej. Przyczyny są złożone i nie sposób o nich napisać w kilku słowach, wskażmy dla przykładu dwie: kondycja bibliotek szkolnych, które z powodu braku środków rzadko stać na kupno nowości (jeśli są pieniądze, to przeznacza się je na zakup lektur tzw. obowiązkowych), oraz kondycja systemu szkolnego, w którym wobec literatury obowiązuje prawo inż. Mamonia – najbardziej lubimy teksty, które znamy. A przecież z pewnością uczniowie szkoły podstawowej ucieszyliby się ze wspólnego przeczytania wybranego tomu Andrzeja Maleszki z cyklu Magiczne drzewo (choć znajduje się na liście lektur, bardzo rzadko bywa wybierany przez nauczycieli) – pełnego nieoczekiwanych zwrotów akcji, nasyconego fantastyką, a przy tym osadzonego w realiach współczesnych. Podobnie ciekawe, zajmujące i pouczające mogłoby być spotkanie z bezpretensjonalną Klarą, dziewczynką rezolutną, spostrzegawczą i dowcipnie komentującą rzeczywistość (Marcin Wicha, Klara. Proszę tego nie czytać!, 2011). Inspiracją do refleksyjnej rozmowy o strachu, lęku i poczuciu wyobcowania mogłaby stać się lektura książki Małgorzaty Strzałkowskiej Zielony i Nikt (2010). Tytuły można mnożyć, nazwiska recytować, problemem zresztą jest nie tyle brak odświeżania listy lektur (to już się powoli dzieje), ile przede wszystkim sposób pracy z tekstem, często polegający na tzw. przerabianiu książek.

Dobrze się dzieje w tych szkołach, domach i miejscach, w których nauczyciele i rodzice zaczynają dostrzegać nowe edytorskie pomysły na rozbudzenie miłości do czytania, i to czytania samodzielnego. Jednym z nich jest niewątpliwie genialna seria wydawnictwa Egmont Edukacyjny Czytam Sobie, przeznaczona dla dzieci w młodszym wieku szkolnym. W książkach, do stworzenia których zaangażowano całą plejadę świetnych polskich autorów (m.in. Grzegorza Kasdepke, Ewę Nowak, Rafała Witka, Zofię Stanecką, Wojciecha Widłaka, Joannę Olech) oraz znakomitych ilustratorów, wykorzystano rewelacyjny koncept metodyczny stopniowania trudności w poznawaniu głosek, sylab, słów, dłuższych zdań, dialogów oraz służący takiej edukacji trojaki projekt graficzny całych książek o dużej wartości estetycznej, podtrzymujący motywację najmłodszych czytelników. Jest to bezsprzecznie alternatywa dla anachronicznych lektur szkolnych, kanonu szczególnie pielęgnowanego właśnie na wczesnym etapie edukacji. W tej serii liczącej już niemal 50 książek aż skrzy się od humoru, silnych emocji, fantazji, przygody, ale także i wiedzy na temat współczesnego świata w nowym cyklu pt. Fakty.

Na mapie swego rodzaju formacyjnej lektury dla dzieci, spopularyzowanej na dość szeroką skalę (swego czasu te świetne książki sprzedawane były w sklepach sieci Biedronka) nie można pominąć serii o Basi. To oryginalny polski sequel książek obrazkowych wykreowany przez utalentowaną pisarkę Zofię Stanecką i tak samo uzdolnioną ilustratorkę Mariannę Oklejak, ukazujący cały mikrokosmos dzieciństwa i nade wszystko go afirmujący. Basia, bohaterka wszystkich książek serii ukazującej się od kilku już lat (np. Basia i urodziny w muzeum, Basia i narty, Basia i mama w pracy oraz ponad 20 innych) to rezolutna dziewczynka w wieku wczesnoszkolnym, przeżywającą codzienność. Jest szczęśliwym dzieckiem wywodzącym się z klasy średniej (mama jest z wykształcenia nauczycielką, lecz po urlopach macierzyńskich pracuje w domu nad podręcznikami metodycznymi, tato zaś jest lekarzem, a dziadkowie to lekarze, inżynierowie itp.), które rozkodowuje świat, głównie społeczno-kulturowy, w całej jego złożoności i wchodzi w rozmaite z nim relacje. Język tych opowiastek i ich wizualizacja są bardzo żywe, współczesne, dając tym samym poczucie bliskości z bohaterką i jej światem.

Wierszem pisane

O wielkiej wartości polskiej poezji dla dzieci nie trzeba nikogo przekonywać, wiecznie żywi pozostają Tuwim, Brzechwa, Chotomska, Wawiłow, Gellner, Twardowski, a i XIX-wieczni Jachowicz i Konopnicka trzymają się mocno. Nazwisk klasyków poezji dziecięcej jest dużo więcej, wystarczy zajrzeć do jakiegokolwiek tomiku w rodzaju Najpiękniejsze wiersze dla dzieci. Ostatnie lata przynoszą wysyp właśnie takich zbiorczych książek, natomiast wśród nowości daje się zauważyć dominację tekstów, które można nazwać użytkowymi. Są to wierszowane utwory wspomagające naukę mówienia i czytania, teksty dla dzieci z problemami wymowy, których charakter określa najlepiej tytuł zbioru Małgorzaty Strzałkowskiej – „wierszyki łamiące języki”. Współczesne poezjowanie dla dzieci jest radosne, zabawne i rymotwórczo zgrabne, jeśli czegoś w nim brak, to spojrzenia na słowo i język jako źródło emocji, refleksji, zadziwienia światem, Bachelardowskiej poetyki marzenia ku dzieciństwu, które uprawiali wcześniej m.in. Józef Czechowicz, Joanna Kulmowa,Józef Ratajczak. Do rzadko reprezentowanej dziś kategorii liryki dziecięcej dołączają z powodzeniem Jarosław Mikołajewski, którego proste Wiersze z kąpieli poruszają pamięć, obrazy i zmysły nie tylko dziecięcego odbiorcy, oraz Michał Rusinek ze swoimi Wierszykami domowymi, ujawniającymi podskórne, tajemne, bogate życie codziennych przedmiotów. Oddzielną, acz tę właśnie pożądaną, liryczną klasę stanowi parafraza znanej wyliczanki dokonana przez Krystynę Miłobędzką i ilustratorkę Iwonę Chmielewską opowieść o trwaniu i przemijaniu życia – Na wysokiej górze (2014).

Szczególną odmianą poezji – być może nie dla zupełnie małych dzieci, ale doroślejących wrażliwców spragnionych liryzmu języka ojczystego – są „abecadlniki”. Wśród powstałych ostatnio na uwagę zasługuje z pewnością Złotouste zero w zenicie Marii Ekier (2014), w którym artystka popisuje się swoją nie tylko twórczością malarską, ale i sztuką limeryków napisanych z ogromną swadą i swobodą. Innym, bardzo ciekawym pomysłem są inteligentne Zoolitery młodej artystki Agaty Juszczak (2014) napisane w postaci jednozdaniowych rymowanek oraz zabawne i pyszne Słodkie abecadło Jerzego Bielunasa (2014) w opracowaniu graficznym Grażki Lange.

Perły z lamusa

W ofercie rynku polskiej książki odnajdziemy też perły z lamusa. Mowa tu o reprintach mistrzów zarówno słowa, jak i obrazu, szczególnie ostatnio wydawniczo docenionych przez Fundację Festina Lente i wydawnictwo Widnokrąg – Stefana i Franciszki Themersonów. Zdaje się, że te fantastyczne książki mogą trafić do dzieci nie tylko dzięki dorosłemu pośrednikowi, który pielęgnując wspomnienie dzieciństwa, z sentymentu podsunie je młodszym czytelnikom. Książki Themersonów, swego czasu zwane bestlookerami, dziś często wydawane są w postaci multimedialnej, np. O stole, który uciekł do lasu (2014) – piękna, metaforyczna historia o wolności, konflikcie natury z kulturą może dotrzeć do najmłodszych odbiorców (cyfrowych tubylców) w postaci konwencjonalnie wydanej książki, ale także audiobooka (opowiadanego przez Piotra Frączewskiego) i książkowej aplikacji interaktywnej przeznaczonej na urządzenia mobilne, do której dołożono zestaw oryginalnych gier i zabaw tą doskonałą estetycznie formą książkową.

Nasza Księgarnia, z okazji swych 90. urodzin, w kilku zwartych tomach przywróciła w świetnej, nowej, choć Basia i narty, Basia i mama w pracy oraz ponad 20 innych) to rezolutna dziewczynka w wieku wczesnoszkolnym, przeżywającą codzienność. Jest szczęśliwym dzieckiem wywodzącym się z klasy średniej (mama jest z wykształcenia nauczycielką, lecz po urlopach macierzyńskich pracuje w domu nad podręcznikami metodycznymi, tato zaś jest lekarzem, a dziadkowie to lekarze, inżynierowie itp.), które rozkodowuje świat, głównie społeczno-kulturowy, w całej jego złożoności i wchodzi w rozmaite z nim relacje. Język tych opowiastek i ich wizualizacja są bardzo żywe, współczesne, dając tym samym poczucie bliskości z bohaterką i jej światem.

Miłość do dawnych mistrzów może być kontynuowana przez współczesnych młodych czytelników również dzięki staraniom innych wydawców stawiających na najwyższą jakość tekstów i ilustracji (np. seria Mistrzowie Ilustracji wydawnictwa Dwie Siostry).

*

Tu kończy się nasz czas i miejsce wypowiedzi, kończy się bal na dworze księżnej Kopciuszka. Ale nie kończy się literatura ani też sztuka polskich artystów dla młodych odbiorców. Jak widać, autorzy poszukują wciąż nowych form, czerpiąc twórczo z tradycji. Wyzwaniem nadal pozostaje czytelnik – dziecko, jego wrażliwość, (nie)rozumienie świata, jego oczekiwania, marzenia i potrzeby. Zapisana w przedmowie do Kiedy znów będę mały myśl Korczaka wciąż wyznacza kierunek tych poszukiwań: do dziecięcych uczuć musimy się wspinać. „Wspinać, wyciągać, na palcach stawać, sięgać. Żeby nie urazić”.

[1] Kim jesteś, Kopciuszku czyli o problemach współczesnej literatury dla dzieci i młodzieży, praca zbiorowa pod red. Stanisława Aleksandrzaka, Warszawa 1968.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata