70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Testament Świętego

Św. Jan Paweł II był wiernym czytelnikiem i przyjacielem „Znaku”. Jeden z numerów tego pisma towarzyszył mu nawet w czasie konklawe, na którym wybrano go na papieża

 .

Pierwszym artykułem, opublikowanym przez Karola Wojtyłę na łamach miesięcznika „Znak”, był esej O humanizmie św. Jana od Krzyża (1951), napisany na marginesie jego pracy naukowej. Artykuł rozpoczął długą i owocną współpracę młodego i obiecującego księdza doktora (a już wkrótce profesora i biskupa) Wojtyły z redakcją pisma. Co jakiś czas przynosił on tu teksty dłuższe (np. Myśli o małżeństwie czy Uwagi o życiu wewnętrznym młodej inteligencji) albo nieco trudniejsze (np. Natura ludzka jako podstawa formacji etycznej czy fragmenty książki Osoba i czyn) aniżeli te, które mógł zamieszczać w „Tygodniku Powszechnym”, mając na uwadze, rzecz jasna, jego objętość i profil. W miesięczniku miały swój pierwodruk również – ogłaszane pod pseudonimami (Andrzej Jawień, Stanisław Andrzej Gruda) – poematy i utwory sceniczne, m.in. Przed sklepem jubilera. Medytacja o sakramencie małżeństwa…

Wolno sądzić, że przyszły papież czytywał „Znak” od zawsze. W przypadku tego młodego krakowskiego duchownego nie mogło chyba być inaczej. Wszak jego formacja intelektualna, ciekawość świata, bliskie relacje łączące go z byłym rektorem seminarium duchownego, a jednocześnie pierwszym redaktorem naczelnym bratniego „Tygodnika Powszechnego” ks. Janem Piwowarczykiem, wreszcie osoba Stanisława Stommy, dawnego seminaryjnego kolegi, który ów miesięcznik redagował – to wszystko niemalże „skazywało” Wojtyłę na lekturę „Znaku”.

Przez wiele lat – zanim jeszcze został kardynałem – to było jego okno na świat. Po roku 1978 natomiast regularne czytywanie miesięcznika (oraz osobiste spotkania i rozmowy z jego redaktorami) umożliwiało mu obserwację tego, co się działo w polskiej kulturze, i jakąś namiastkę uczestnictwa w niej. Dawało poczucie trzymania ręki na pulsie intelektualnego i duchowego życia polskiej inteligencji katolickiej.

Jako uważny i krytyczny czytelnik i autor, duszpasterz i przyjaciel, a potem biskup Krakowa i obdarzony kapeluszem kardynalskim obrońca i protektor, wreszcie jako papież, Karol Wojtyła / Jan Paweł II bez wątpienia wpływał na linię redakcyjną „Znaku”. Nierzadko czynił to wprost: poprzez homilie wygłaszane w czasie środowiskowych dni skupienia albo też poprzez listy kierowane do redakcji. I tak np. w 1971 r., kiedy „Znak” obchodził swoje 25-lecie, na jego łamach ukazał się list kard. Wojtyły do redaktor naczelnej Hanny Malewskiej. Mimo upływu lat (i zmiany języka używanego w katolickiejpublicystyce) do dziś właściwie ma on charakter dla tego pisma programowy. Jest bowiem apelem, by miesięcznik nadal potrafił rozeznawać „znaki czasu” i wyjaśniać je w świetle Ewangelii. Żeby pomagał czytelnikom „poznawać i rozumieć świat, w którym żyjemy” (por. Gaudium et spes, 4).

Jednakże – dodawał Karol Wojtyła – zadaniem pisma takiego jak „Znak” powinno być „nie tylko podejmowanie pytań, nie tylko wytrwałe poszukiwanie wraz ze wszystkimi, którzy szukają, ale także znajdowanie odpowiedzi. [Bo] Chrześcijaństwo łączy w sobie pokorę poszukiwań z pewnością wiary”. List kończyły życzenia: „trafnego odnajdywania swej dalszej drogi, dojrzałego świadectwa oraz owocnego posługiwania”. Kilkanaście lat później – w 1986 r., podczas obchodzonego w Rzymie jubileuszu 40-lecia krakowskiego miesięcznika – papież Jan Paweł II podjął ten apel i go w obecności redaktorów „Znaku” powtórzył, używając tych samych niemalże określeń. I znów, tak jak wtedy, zabrzmiała prośba, ażeby wiara, która rodzi potrzebę kultury, równocześnie tę kulturę kształtowała, nadawała jej swoje oblicze, weryfikowała autentyczność jej owoców.

Św. Jan Paweł II był wiernym czytelnikiem i przyjacielem „Znaku”. Jeden z numerów tego pisma towarzyszył mu nawet w czasie konklawe, na którym wybrano go na papieża – wiemy o tym dzięki relacji kard. Franza Königa.

Oby miesięcznik, który skończy niebawem lat 70, nigdy nie przestawał okazywać wierności temu, co było Wojtyle tak drogie: chrześcijaństwu. W tym celu przecież powołano go do życia.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata