70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Świat daje wszystko

Dla Ochojskiej jasne jest to, że skoro Polska w latach 80. otrzymała pomoc od innych krajów, teraz my powinniśmy pomagać tym bardziej potrzebującym. Takie rozpatrywanie pomocy w kategoriach długu buduje pewien rodzaj wspólnotowości, pozwala działać, gdy tylko otwiera się taka możliwość.

„Szczęście (…) nie polega na usunięciu bólu, choroby, niepełnosprawności czy innych problemów. Ale raczej na przyjęciu, że one dokądś mnie prowadzą. A dokładniej – że otwierają mnie na innych” – tłumaczyła Janina Ochojska Wojciechowi Bonowiczowi w rozmowach wydanych w zbiorze Niebo to inni. Sporo miejsca poświęcono w nich wówczas samej Ochojskiej – jej zmaganiach z niepełnosprawnością, dzieciństwu spędzonemu w szpitalach oraz motywacjom, które sprawiły, że zdecydowała się pomagać innym. W wydanej z okazji 60. urodzin założycielki PAH-u książce Świat według Janki główna bohaterka, choć obecna, z jednej strony jako rozmówczyni Marzeny Zdanowskiej, a z drugiej strony autorka pojawiających się w zbiorze tekstów (zarówno tych publikowanych na łamach „Znaku” i „Tygodnika Powszechnego”, jak i tych jeszcze niewydanych), zdaje się pozostawać z boku, przede wszystkim oddaje głos innym.

Znacząca jest już sama dedykacja: „Ofiarom konfliktów zbrojnych i katastrof naturalnych”. W Świecie… Ochojska decyduje się zatem rozmawiać i opowiadać, by pokazać tych, którzy pozostali niezauważeni i niewysłuchani, i pozwolić im mówić. Wita się z uchodźcami w Sudanie, wysłuchuje młodych Afgańczyków, okazuje zainteresowanie Libance o imieniu Avital, która tłumaczy jej, że „ważniejszy od pomocy jest dla nich fakt, że ktoś do nich przyjechał, kiedy spadają na nich bomby”. Takie drobne gesty wynikają z przekonania, że człowiek i świat stanowią jedność. Kiedyś młoda Ochojska marzyła o tym, by zostać astronomem, z czasem odkryła, że z wszechświata należy zejść na ziemię, gdzie również kryje się nieskończoność – nieskończoność możliwości pomocy. „Z pomocą humanitarną jest podobnie jak z poznawaniem kosmosu – często ludzie nie zdają sobie sprawy, jak dużo jest możliwe”.

Dla Ochojskiej punktem wyjścia jest ciekawość oraz otwarcie się na świat, na wiedzę o innych ludziach. To pierwszy i podstawowy warunek niesienia pomocy. W jednym z tekstów autorka pisze: „Dzisiaj dwadzieścia cztery tysiące ludzi umrze z głodu, z czego trzy czwarte to będą dzieci poniżej piątego roku życia”. Czasem niekoniecznie potrzeba wielkich czynów, wystarczy świadomość, bo jak wyjaśnia Ochojska, najbardziej zabija ludzi nasza obojętność. Działaczka humanitarna pokazuje np., że gdyby pochopnie nie sklasyfikowano wojny bałkańskiej jako religijnej, możliwe byłoby uniknięcie wielu ofiar. Wystarczyła wiedza i gesty solidarności.

Niesienie pomocy nie polega jednak na aktach dobroci, ale skomplikowanej organizacji i logistyce – pisaniu projektów oraz raportów, pozyskiwaniu funduszy, ogłaszaniu przetargów. Do tego nie wystarczy dobre serce. Konieczne jest odpowiednie przygotowanie, szybka umiejętność przystosowania się do nowych warunków, odporność na stres. Niezwykle istotny okazuje się również szacunek dla odmienności innej kultury. „Szanowanie reguł panujących w danej społeczności naprawdę jest dużą ochroną dla obcokrajowców. (…) Ludzie to doceniali. Czuli, że szanujemy ich godność i opinie. (….) Wioska miała swój udział w projekcie, ustalaliśmy, kto jest za co odpowiedzialny, bo przecież nie może być tak, że przychodzi »biały człowiek« i robi, co chce”. Ochojska nieustannie zwraca uwagę na ten osobowy aspekt pomocy, na to, że prawdziwa pomoc polega nie tyle na utrzymywaniu kogoś przy życiu, ile na umożliwieniu mu tego życia, zapewnieniu podstawowych warunków ułatwiających usamodzielnienie. Niezwykle istotny jest wymóg wpisany w charakter pomocy humanitarnej: zasada neutralności. Zatem w przypadku konfliktu bałkańskiego konwoje były wysyłane nie tylko do uważanej za największą ofiarę Bośni, ale także do Serbii, Chorwacji i Kosowa. Takie działania pokazują, że nie można wydawać łatwych wyroków, bo podczas wojny cierpienie dotyka ludzi po każdej stronie konfliktu. Jednak stosowanie zasady neutralności niejednokrotnie prowadzi do zarzutów o to, że wspiera się generujący przemoc układ polityczny. Z takimi oskarżeniami spotkała się działaczka np. podczas akcji w Korei Północnej. W rozmowie ze Zdanowską wszelkie wątpliwości rozwiewa stwierdzeniem: „Ludzie, którzy doszukują się w tego typu działaniach pomocowych wspierania elit rządowych, patrzą na sytuację od strony »dlaczego ktoś coś robi?«. Ja raczej zapytałabym: dlaczego ktoś czegoś nie robi?”.

Dla Ochojskiej jasne jest to, że skoro Polska w latach 80. otrzymała pomoc od innych krajów, teraz my powinniśmy pomagać tym bardziej potrzebującym. Takie rozpatrywanie pomocy w kategoriach długu buduje pewien rodzaj wspólnotowości, pozwala działać, gdy tylko otwiera się taka możliwość, oraz opanować strach przed niebezpieczeństwem – bo przecież skoro gdzieś na wojnie żyją zwykli ludzie, my także będziemy w stanie poradzić sobie w tych warunkach i jeszcze przynieść komuś nadzieję.

Świat według Janki pokazuje kobietę stawiającą siebie z boku, a skoncentrowaną przede wszystkim na problemach świata i innych ludzi, nieustannie zanurzoną w działaniu. I właśnie opowieść tej niezwykłej kobiety o akcjach pomocowych w krajach całego świata (od Afganistanu po Haiti, od Korei po Sudan) najlepiej portretuje ją samą jako tę, która doskonale rozumie, „jaki to wielki skarb, kiedy jedni robią coś dla drugich”, oraz tę, która wierzy, że świat daje wszystko, czego potrzebujemy, chociaż czasem trzeba mu trochę pomóc. W tej pomocy Janka jest wzorem absolutnie niedoścignionym.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata