70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Jakie były fakty – nie poszlaki. Odpowiedź o. Józefowi Puciłowskiemu

Nie bronię o. Krąpca wbrew faktom, bronię prawa do poznania faktów; 19 wątłych poszlak nie upoważnia nas do nazywania kogokolwiek świadomym tajnym współpracownikiem.

 

W tekście polemicznym do mojej recenzji książki Dariusza Rosiaka pt. Wielka odmowa (obydwa teksty ukazały się w „Znaku” z grudnia 2014 r.) o. Józef Puciłowski nazywa mnie „obrońcą o. Krąpca”. Gdyby rzeczywiście tak było, ograniczyłbym się do napisania recenzji – tymczasem skontaktowałem się z o. Puciłowskim i poprosiłem go o głos w dyskusji. Od początku zależało mi bowiem na ustaleniu faktów i pokazaniu ich kontekstu.

Oczywiście znacznie bliższa jest mi prezentowana w książce postawa Janusza Krupskiego niż o. Krąpca; osobiste sympatie nie powinny jednak mieć w pracy historyka żadnego znaczenia, inaczej zamienia się ona w publicystykę czy politykę. Mnie po prostu zaszokowała sama możliwość, że twórca potęgi opozycyjnego KUL-u mógł być tajnym współpracownikiem SB, i to nie epizodycznie, ale – jak wynika z Wielkiej odmowy – stale. To podważa same fundamenty etosu KUL-u. Dlatego też starannie czytałem książkę – recenzję pisałem tylko na jej podstawie, nie mając dostępu do akt, którymi dysponował o. Puciłowski. Właśnie dlatego poprosiłem go o odpowiedź na moje wątpliwości.

O. Puciłowski pisze m.in.: „Pierwszy znany Komisji dokument to Doniesienie z dnia 26 sierpnia 1957, spisane ze słów informatora – TW »Józefa«, które przyjął Konrad Straszewski z Departamentu III Wydziału V (…), stały rozmówca »Józefa« i jedyny, z którym z czasem dominikanin był na »ty«”. Sformułowanie to miesza dwa porządki: interpretację i fakty. Zauważmy, że mowa nie o donosie napisanym własnoręcznie (w swojej recenzji pytałem, czy takie istnieją – odpowiedzi się nie doczekałem), tylko o meldunku spisanym na podstawie rozmowy. Czy rozmówca Straszewskiego wiedział, że „donosi” – mówił w złej wierze – czy był np. gadatliwy i niechętny współbraciom, czy po prostu rozmawiał, starając się coś załatwić dla instytucji, którą reprezentował? Rozmowy takie przecież były powszechnie toczone, skąd zatem wiemy, czy podobne notatki nie powstawały po rozmowie z innymi, zasłużonymi duchownymi?

Aby mieć pewność, że o. Krąpiec rzeczywiście był tajnym współpracownikiem, trzeba dysponować faktami, takimi jak osobiście spisane meldunki, zobowiązanie do współpracy, a najlepiej dokumentacją biurokratyczną SB, w rodzaju pokwitowań za prezenty itp.; o. Puciłowski nic o tym nie pisze. Wnioski formułuje na podstawie 19 dokumentów świadczących o współpracy TW „Józef” z SB – tyle znaleziono ich w ok. 200 teczkach. Oczywiście większość zapewne została zniszczona, jednak jak wynika z moich kilkuletnich badań nad biografią Jana Józefa Lipskiego, w trakcie których dokonałem kilkuset kwerend w archiwach IPN, ślady zawsze pozostają – SB dołączała przecież meldunki agentów do teczek osób czy instytucji, na które donosili. Zatem oskarżając o. Krąpca, trzeba szukać nie tylko w materiałach sprawy obiektowej dotyczącej Zakonu Kaznodziejskiego, ale w sprawie o kryptonimie „Ciemnogród” i innych prowadzonych przeciwko KUL-owi, w teczkach dominikanów, na których mógłby ewentualnie donosić, jak np. o. Wiśniewski. Na podstawie 19 luźnych poszlak wyroku wydawać nie można.

Dodaję: nie znam materiałów, piszę tylko na podstawie książki. Jestem pełen szacunku dla opozycyjnej przeszłości o. Puciłowskiego. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę, że swoją odpowiedzią ojciec nie rozwiał moich wątpliwości, które bardzo starannie wypisałem. Dokumenty MSW są cennym źródłem, które trzeba weryfikować i czytać bardzo uważnie. W swoich kwerendach odnajdywałem ewidentne zapisy podsłuchu mieszkaniowego, które zostały zamaskowane jako źródło osobowe. Rozmowa rektora KUL z wyższym oficerem SB – jednym z kręgów władzy – mogła posłużyć temu ostatniemu za podstawę do formułowania „donosu”; rektor z kolei mógł mieć wrażenie „rozmowy politycznej” (takich rozmów prowadzono przecież, jak wynika z badań, bardzo dużo). Nie bronię o. Krąpca wbrew faktom, bronię prawa do poznania faktów; 19 wątłych poszlak nie upoważnia nas do nazywania kogokolwiek świadomym tajnym współpracownikiem. Jeżeli zaś znajdą się dowody – to trzeba będzie określić ich kontekst i napisać heroiczną historię KUL-u od nowa.

Z uwagi na społeczną wagę tematu należy sprawę o. Krąpca wyjaśnić możliwie najpełniej. Nie wystarczą przecież etykietki: trzeba pokazać całą sytuację, inaczej mamy do czynienia z publicystycznym boksem. Dariusz Rosiak przekonał mnie, że o. Krąpiec przekraczał pewne granice – czy jednak aż tak, jak to widzi o. Puciłowski? Czy był świadomym tajnym współpracownikiem? Czy jawnym rozmówcą wysokich oficerów bezpieki, o czym współbracia wiedzieli? Czy naprawdę Krąpiec to „Józef”? (I co to znaczy? Czy wykluczona jest możliwość, że o jego rozmowach wiedział prymas? Pamiętajmy o historii ks. Goździewicza). 19 poszlak. Dużo to czy mało? Dla mnie – za mało; choć samej możliwości nie wykluczam, to o. Puciłowski nie dostarczył dowodów na ten fakt.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata