70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Nie wszystko, co stałe, rozpływa się w powietrzu

Zaproponowane przez Connelly’ego porównanie radykalnej transformacji akademii w NRD, PRL i Czechach prowadzi do wartościowych i ciekawych opisów dynamicznej i, co ważne, zwrotnej relacji między władzą komunistyczną a środowiskiem uniwersyteckim.

Łatwy w użyciu i klarowny obraz krótkiego okresu stalinizmu w krajach Europy Środkowej przedstawia bezwzględny i przez to sprawnie przebiegający proces radykalnego przetworzenia złożonego krajobrazu społecznego i kulturowego naszego regionu w homogeniczną przestrzeń imperium rad. Przemożna, odgórna rewolucja przy wsparciu potężnej Armii Czerwonej toczy się jak walec, niszcząc na swej drodze instytucje, tradycje, więzi i dziedzictwa, które przetrwały czas II wojny światowej. W pustym miejscu szybko i bez przeszkód ustanawia nowy ład oparty na radzieckich wzorcach. Wiemy jednak, że ten obraz jest błędny. Wszystko, co stałe, nie rozpłynęło się w powietrzu, a wiele elementów dawnego porządku okazało się do tego stopnia stabilnych, że nie tylko przetrwało, ale również wpłynęło na przebieg zmian.

Starcie i negocjacje nowego ze starym trafnie przedstawił w książce Zniewolony uniwersytet John Connelly, relacjonując powojenną rewolucję w szkolnictwie wyższym w NRD, Czechach i Polsce. Na początku badań zadał sobie pytanie: dlaczego działania SED (Sozialistische Einheitspartei Deutschlands – Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności) zakończyły się sukcesem, a PZPR i KPCz (Komunistycznej Partii Czech), osiągnąwszy niektóre cele, ostatecznie poniosły porażkę. Władze państw bloku wschodniego planowały przekształcić uniwersytety w narzędzie politycznej, społecznej i kulturowej transformacji, które tworzyłoby lojalne wobec władzy elity nowego porządku, rozbudowujące i stabilizujące socjalistyczną rzeczywistość. Tymczasem jedynie studenci i profesorzy wschodnioniemieckich uczelni z zaangażowaniem uczestniczyli w rewolucyjnym przedsięwzięciu i tylko oni nie występowali przeciw reżimowi (ani w 1953, ani w 1989 r.), natomiast polskie i czeskie akademie w pewnej mierze zachowały rezerwę wobec przeprowadzanych zmian i brały udział w działaniach opozycyjnych ukierunkowanych na tworzenie alternatywnego ładu (np. 1968, 1980–1981 i 1989 r.).

Przyczyny różnic

Opinia mówiąca o jednorodności bloku wschodniego jest o tyle trafna, o ile władze trzech państw zamierzały zaadoptować uniwersytety do nowych zadań za pomocą podobnych środków. Jednakże podporządkowanie władzy i wymiana uniwersyteckich kadr zakończyły się sukcesem tylko w NRD, zostały w dużej mierze zrealizowanae w Czechach, w Polsce natomiast powiodły się w niewielkim stopniu. Zwiększenie liczby studentów pochodzenia robotniczego i chłopskiego udało się SED i PZPR, a zaprogramowanie uczelni na upowszechnianie wśród studentów socjalistycznej ideologii wprowadziły w życie SED i do pewnego stopnia KPCz. Co było źródłem tych różnic?

Connelly przekonująco tłumaczy, że o skutkach rewolucji na środkowoeuropejskich uniwersytetach zadecydowało z jednej strony zróżnicowane zaangażowanie władz, z drugiej zaś – zastane struktury społeczne i więzi łączące środowiska akademickie. W relacjach z innymi państwami bloku Moskwa niewiele uwagi poświęcała wyższej edukacji – starała się przede wszystkim kontrolować służby specjalne, politykę zagraniczną, wojsko, główne gałęzie przemysłu ciężkiego. Wysyłała do krajów radzieckiego imperium dziesiątki ekspertów tych dziedzin, ale tylko nieliczne delegacje profesorów. Nie istniał też dokładny plan przeszczepienia radzieckiego systemu akademickiego do regionu, m.in. dlatego że nigdy nie powstał plan rewolucji na uniwersytetach w samym ZSRR – tamtejsze zmiany były improwizowane. Przyjęte rozwiązania oraz zainwestowany kapitał polityczny i ekonomiczny zależały zatem od władz krajowych. Te zaś dostosowywały swoją politykę do własnych sił i zasobów oraz zastanych warunków.

W NRD równolegle do rewolucji na uczelni prowadzono denazyfikację, a obu procesom silne wsparcie oferowały instytucje okupacyjne Armii Czerwonej. Doszło do rozpadu społeczności wschodnioniemieckich uniwersytetów, gdyż przeważająca część profesury, zwłaszcza z wydziałów humanistycznych, została usunięta. Polityka denazyfikacji wykluczała opór ze strony środowiska akademickiego, a ewentualny desperacki sprzeciw kanalizowała możliwość wyjazdu przez otwartą granicę Berlina Zachodniego. Do zbliżonych zmian doprowadzono w Czechach, gdzie profesura nie stawiła oporu nazistowskiej władzy w czasie wojny i straciwszy – i tak skromny – kapitał społeczny, nie potrafiła przeciwstawić się studenckim komitetom rewolucyjnym, które w bezwzględny sposób wdrażały czystki na uczelniach. W Polsce zaś kapitał społeczny zgromadzony poprzez zaangażowanie w tajne nauczanie w czasie wojny i tradycyjna struktura społeczności akademickiej opartej na relacjach nie tylko naukowych, ale także towarzyskich, ekonomicznych i rodzinnych, pozwoliły profesurze stawić opór władzy. Solidarne przeciwdziałanie decyzjom rządzących wymuszało na nich wycofywanie się z planów zmian programu nauczania i czystek lub łagodzenie ich, a wzajemna pomoc umożliwiła przetrwanie i dalszą pracę naukową tym, którzy znaleźli się poza uniwersytetem.

Ratunek w nienowoczesności Wyjaśniając skuteczne przeciwstawienie się rewolucji przez polską akademię, Connelly proponuje zaskakujące zestawienie dziedzictwa budowania państw podziemnych przez podbijanych przez imperia Polaków z pracą bardzo trwałej nieformalnej sieci umożliwiającej egzystencję w sytuacji niedoboru. Sieć profesorska w Polsce od dawna obciążona była zadaniami, które w innych krajach spełniała nowoczesna infrastruktura państwa i uniwersytetu – dostarczenie książek, instrumentów badawczych, znalezienie mieszkania, zapewnienie zakwaterowania w innym mieście, gdzie badacz prowadzi kwerendę lub uczestniczy w konferencji, transportu, wyjazdów zagranicznych, opieki nad emerytami i wdowami. Silne powiązania były dla polskich elit intelektualnych życiową koniecznością i przekształcały się nie tylko w więzi koleżeńskie, ale też ekonomiczne i rodzinne. Sieć powiązań i protekcji, wzmocniona w czasie wojny, cementowała środowisko. Związki lojalności były tak silne, że dominowały nad innymi i nie poddawały się nawet zdecydowanym działaniom władz. Dość wspomnieć, że uczniem krakowskiego prof. Adama Vetulaniego był Józef Cyrankiewicz i relacja student–mistrz wielokrotnie była wykorzystywana przez środowisko akademickie do obejścia surowych działań komunistycznych władz.

Oryginalną propozycję Connelly’ego można streścić w ten sposób: PZPR poniosła fiasko w przedsięwzięciu transformacji uniwersytetu z powodu nienowoczesnej natury polskiego społeczeństwa, w tym jego najbardziej postępowej warstwy – elity akademickiej. Autor zarazem zauważa, że to nadal w przeważającej mierze chłopskie społeczeństwo w oczekiwany sposób odpowiedziało na inne inicjatywy podejmowane przez rewolucyjne władze. Komunistyczny rząd odniósł sukces i zyskał kapitał polityczny, wprowadzając chłopów i robotników na studia wyższe. Gorliwie odpowiedzieli na wezwanie władzy, gdyż wykształcenie zapewniało im od dawna wyczekiwany awans społeczny. Zapał niższych warstw społecznych częściowo hamowały niedociągnięcia w nowych działaniach rządu, który nie potrafił zapewnić im akademików i stypendiów, a nawet odpowiedniej liczby sal dydaktycznych. Inaczej sytuacja rozwinęła się w Czechach, gdzie nowoczesne przemiany społeczne nastąpiły wcześniej, a robotnicy i chłopi cieszyli się wysokim statusem ekonomicznym i wyższe wykształcenie nie stanowiło dla nich atrakcyjnej oferty. Ponadto zarówno czescy chłopi i robotnicy, jak i robotnicza władza podzielali niechęć do intelektualizmu, która tych pierwszych odwodziła od studiów, a tę drugą od silnego zaangażowania w przekształcenie uczelni. Tymczasem w niemieckiej kulturze uniwersytet tradycyjnie cieszył się niesłabnącym prestiżem i w NRD, mimo że jej społeczeństwo miało za sobą nowoczesną zmianę, chłopi i robotnicy, przy silnym wsparciu ze strony SED, chętnie zapełnili sale wykładowe.

Próba sił

Zaproponowane przez Connelly’ego porównanie radykalnej transformacji akademii w NRD, PRL i Czechach prowadzi go do wartościowych i ciekawych opisów dynamicznej i, co ważne, zwrotnej relacji między władzą a środowiskiem uniwersyteckim i społeczeństwem. Rządy komunistyczne działały z pozycji siły, często wykorzystując środki przemocy, a także odwołując się do potencjału zmian tkwiącego w społeczeństwie, ale mimo to nie miały kontroli nad przebiegiem wydarzeń (bliska osiągnięcia takiej władzy była SED). Słabsze w tej relacji środowisko uniwersyteckie raczej reagowało na postępowanie władz i dostosowywało się do nowej sytuacji, niż samo przejmowało inicjatywę. W Polsce, gdzie było ono stabilne i mocno powiązane sieciami lojalności, i w Czechach, gdzie ogół społeczeństwa i sama władza nie były zainteresowane głębokimi zmianami, stalinowska rewolucja musiała zadowolić się mniejszymi sukcesami i pogodzić z wieloma porażkami.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata