70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Puzzle dogmatyczne

Bo czy potrafilibyśmy krótko powiedzieć, w co, jako chrześcijanie, wierzymy? Prawdopodobnie mielibyśmy z tym problem, gdyż częstokroć nasza wiara jest niczym częściowo ułożone puzzle: tu taka prawda wiary, tam inna…

Do czego człowiekowi wierzącemu mogłaby się przydać teologia dogmatyczna – jedna z dyscyplin teologicznych o obcobrzmiącej nazwie i posługująca się raczej niewiele mówiącymi pojęciami, np. substancji, istoty, natury, osoby, hipostazy, relacji? Jeśli nawet ktoś byłby w stanie przebrnąć przez teologiczne zawiłości, to czy nie ma racji internauta Drabiniasty: „Najważniejsza jest osobista relacja z Chrystusem. I różne dzieła teologów często przeszkadzają w tym. Należy zadać sobie pytanie: Czy teologia jest niezbędna do mojego zbawienia? Odpowiedź zdeterminuje nasze wybory. Bóg pojawia się w sercu i umyśle dzięki osobistej relacji z Nim, a nie dzięki teoriom Augustyna, Tomasza z Akwinu, Antonio Rosminiego czy Hansa Ursa von Balthasara?”1.

To wątpliwość tym bardziej uzasadniona, że teologię dogmatyczną – zgodnie z pierwszym słownikowym znaczeniem słowa „dogmatyczny” – można widzieć jako taką, która jest bezkrytyczna wobec twierdzeń wiary i tylko w jakiś sposób je powtarza. Gdyby jednak tak było, niepotrzebna okazałaby się watykańska Kongregacja Nauki Wiary i upomnienia kierowane do niektórych teologów, prowadzące czasem do odebrania tzw. misji kanonicznej, czyli prawa do nauczania w imieniu Kościoła. Nawet wielkich teologów XX w., których działalność przyczyniła się do zwołania Soboru Watykańskiego II a nauczanie wywarło znaczny wpływ na ojców soborowych, dotykały takie sankcje: Yvesa Congara, zsyłanego z Francji do Jerozolimy i Anglii, Hansa Künga, eksperta soborowego, w 1979 r. pozbawionego misji kanonicznej, m.in. za wypowiedzi na temat nieomylności papieża, Edwarda Schillebeeckxa, jedynie zwykłego doradcy biskupów holenderskich na soborze, Karla Rahnera, którego dzieła były obłożone uprzednią cenzurą, zawieszoną dopiero po soborze. Dogmatyka jest więc wobec prawd wiary jak najbardziej krytyczna, co znaczy, że poszukuje ich zrozumienia, zgodnie ze średniowiecznym określeniem teologii (Anzelm z Canterbury): fides quaerens intellectum („wiara poszukująca zrozumienia”). Nie jest bowiem zadaniem teologa podważanie dogmatu, ale jego zrozumienie, co wiąże się z wykluczeniem niewłaściwego pojmowania prawdy, również w teologii. Teolog wie, że dogmat to „przyjęcie boskiej prawdy ku niej prowadzące” (Tomasz z Akwinu), a więc kryje się za nim Rzeczywistość, o której on mówi, czyli Rzeczywistość znacznie przekraczająca naszą zdolność rozumienia. Mimo że ograniczone, jest to jednak zrozumienie.

Problem jeszcze bardziej się komplikuje, gdy teologię dogmatyczną, zgodnie z drugim słownikowym znaczeniem słowa „dogmatyczny”, rozumiemy jako naukę o dogmatach wiary, pojmowanych jako prawdy wiary. W wersji szkolnej podzielona jest ona np. na takie traktaty: wstęp do teologii (czyli jak uprawiać teologię), trynitologię (traktat o Trójcy Świętej), chrystologię (traktat o Jezusie Chrystusie), pneumatologię (traktat o Duchu Świętym), mariologię (traktat o Maryi), eklezjologię (traktat o Kościele), charytologię (traktat o łasce), kreatologię (traktat o stworzeniu), eschatologię (traktat o rzeczywistości ostatecznej).

Jednak gdyby ktoś chciał sprowadzić dogmatykę do refleksji mieszczącej się tylko w ramach tych traktatów, to natrafi na podstawowy problem: tak naprawdę nie wiadomo, ile jest dogmatów naszej wiary. „Dogmatów wiary jest tyle, ile ich rozpoznał starający się jak najwierniej głosić Chrystusa Kościół. Tak jak przyrodoznawca, choć swoimi badaniami przyczynia się do lepszego poznania praw przyrody, nie zajmuje się ustalaniem ich liczby, bo swoją uwagę kieruje przede wszystkim na poznawanie samej przyrody – podobnie Kościołowi chodzi przede wszystkim o to, żeby głosić Chrystusa Pana prawdziwie i z miłością, a dogmaty wiary Kościół woli głosić i objaśniać, niż je liczyć” – stwierdza Jacek Salij OP2. Nawet w kwestii prawd wiary, które mogą być uznane za dogmaty, trwają spory, czy rzeczywiście są one dogmatami, a więc prawdami podanymi przez Magisterium Kościoła do „nieodwołalnego przylgnięcia przez wiarę” (KKK 88): np. dla jednych wieczność piekła jest oczywistym dogmatem, dla innych to tylko przekonanie mocno zakorzenione w wierze, a dla jeszcze innych twierdzenie mające słabe podstawy w nauce Kościoła. Przy czym, jak zauważa Dariusz Kowalczyk SJ: „podstawa naszej wiary, czyli zmartwychwstanie Jezusa, w sensie ścisłym (doprecyzowanym na Soborze Watykańskim I) wcale nie została zdogmatyzowana3”.

Jeden z najwybitniejszych teologów XX w., Hans Urs von Balthasar, słusznie sprzeciwiał się dzieleniu teologii na traktaty i uprawianiu jej w sposób szkolny. Jeśli bowiem tak traktujemy teologię, to umyka nam całość, nie koncentrujemy się na samej istocie wiary. Właściwa metoda to ogląd całości wiary niejako z lotu ptaka, stałe powracanie do jej centrum i wychodzenie od niego do innych prawd. Dla Balthasara tym centrum był dogmat trynitarno-chrystologiczny. Takie podejście coraz częściej można zaobserwować w dogmatyce. Teologowie są przekonani, że potrzeba właśnie oglądu całości, nie zaś koncentrowania się na poszczególnych dogmatach, traktatach czy pojęciach: „Dogmatyka i cała teologia musi powrócić do swoich syntetycznych aspiracji i zdolności i ujęta jako nauka o objawieniu na nowo stać się drogą do syntezy różnych pojęć i różnych wymiarów dziejów zbawienia. W rzeczy samej dogmatyka możliwa jest, w całej swojej znaczeniowej pełni wyznaczonej przez służbę zbawieniu człowieka, jedynie jako teologiczna syntez pojęć. Na drodze dokonywania syntezy pojęciowej dogmatyka staje się zawsze hermeneutycznie twórcza, synteza taka bowiem pozwala – zgodnie z duchem Vaticanum II i wcześniejszej tradycji teologicznej o rozwoju dogmatów – na coraz głębsze wnikanie w prawdę zbawienia nieodwołalnie już obecnego w świecie4” – pisze ks. Robert J. Woźniak.

Teologia dogmatyczna to nauka o dogmatach wiary, ale nie ogranicza się ona jedynie do nich. Bardziej niż rozważaniem poszczególnych prawd, jest ona namysłem nad całością wiary, próbą jej zrozumienia, refleksją nad spotkaniem człowieka z Bogiem. I właśnie tak rozumiana dogmatyka może być przydatna człowiekowi wierzącemu, nawet jeśli często jest ona trudna w odbiorze i wymaga sporo wysiłku od czytelnika. Bo czy potrafilibyśmy krótko powiedzieć, w co, jako chrześcijanie, wierzymy? Prawdopodobnie mielibyśmy z tym problem, gdyż częstokroć nasza wiara jest niczym częściowo ułożone puzzle: tu taka prawda wiary, tam inna… Brakuje kluczowego fragmentu obrazu, do którego moglibyśmy dołączać pozostałe. A dopiero wiara niezatomizowana, ale będącą spójnym, logicznym obrazem, może być czymś, co wpływa na codzienne życie.

Nie dziwi więc, że ten właśnie aspekt dzieła św. Tomasza docenił Leon XIII w encyklice Aeterni Patris: „Zebrał on, jak rozproszone części jakiegoś ciała, teorie Ojców Kościoła w jedną całość, usystematyzował w godnym podziwu porządku i tak znakomicie dopracował, że zdobył tym sobie, zasłużenie i sprawiedliwie mu przysługujące, miano znakomitego obrońcy i ozdoby Kościoła Katolickiego” (nr 17).

Grzech teologii dogmatycznej to stawanie się traktatologią, zamiast syntezą zdolną do zdawania sprawy z chrześcijańskiej nadziei. Ale grzechem każdego wierzącego jest rezygnacja z pomocy, jaką oferuje dogmatyka w ułożeniu puzzli naszej wiary.

1 C yt. za: http://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/ art,548,bo-bog-jest-w-zupie.html (dostęp: 19 listopada 2014).

2 J. Salij, Ile jest dogmatów wiary?, cyt. za: http://prasa.wiara.pl/ doc/564052.Ile-jest-dogmatow-wiary (dostęp: 19 listopada 2014).

3 C yt. za: http://mateusz.pl/pow/pow_990303.htm (dostęp: 19 listopada 2014).

4 R.J. Woźniak, Różnica i tajemnica. Objawienie jako teologiczne źródło ludzkiej sobości, Poznań 2012, s. 513.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter