70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Wyzwanie chrześcijańskiego liberalizmu

Zasadnicza teza Dzielskiego mówi o tym, że przeciwieństwem totalitaryzmu jest wolność. Nie demokracja, jak sądziło wielu antykomunistów, która jest tylko jedną z możliwych form sprawowania władzy.

Liberałowie nie zwalczają ani ateizmu, ani religii, przyznając każdemu prawo do posiadania i głoszenia własnych metafizycznych przekonań. (…) Niezależnie od różnic w przekonaniach między poszczególnymi liberałami, ich doktryna posiada głęboko religijne podstawy. Ich indywidualizm umożliwia chrześcijański czyn społeczny, krytycyzm pomaga w szukaniu prawdy, a świadomość wolności obciąża niezbędnym dla wiary brzemieniem odpowiedzialności przed Bogiem i ludźmi”1 – tak pisał w roku 1979 zmarły przed 25 laty Mirosław Dzielski, najoryginalniejszy spośród teoretyków i praktyków liberalizmu działających w Polsce przed przełomem 1989 r. Jerzy Szacki dobitnie stwierdza, że myśl Dzielskiego była najbardziej twórczą i nowatorską – choć niedokończoną – próbą unieważnienia starego sporu chrześcijaństwa z liberalizmem, przy zachowaniu wszystkich zasadniczych elementów tradycji liberalnej2. W warstwie teoretycznej poglądy Dzielskiego zyskały pewną liczbę ciekawych komentarzy oraz interpretacji, lecz nie miały twórczych kontynuatorów. Być może rację ma Jerzy Szacki, kiedy twierdzi, że zapewne „Dzielski osiągnął maksimum tego, co daje się osiągnąć pod hasłem liberalizmu chrześcijańskiego”3. A może zawinił klimat polityczno- ideowy lat, które nadeszły po śmierci Dzielskiego, kiedy to z jednej strony z liberalizmem zaczęto łączyć przede wszystkim postulaty w rodzaju „małżeństwa dla wszystkich” czy „aborcji na żądanie”, z drugiej zaś, czyli w polskim Kościele, w niemałej mierze powrócono do rozumienia liberalizmu właściwego dla XIX-wiecznych antyliberalnych encyklik Grzegorza XVI Mirari Vos czy Quanta cura Piusa IX.

Wyznawca praktycznego rozumu

Ważniejszy od teorii jest jednak wpływ Dzielskiego na praktykę – i tu można być, jak sądzę, większym optymistą. Tym bardziej że praktyka była dla Dzielskiego najważniejsza, w dwóch pokrewnych, choć nie tożsamych znaczeniach tego słowa. Pierwsze odwołuje się do praktyki w sensie wskazań Kantowskiego praktycznego rozumu, czyli do moralności. Drugie – do praktyki w potocznym znaczeniu tego słowa, czyli do wpływu, jaki idee mają na sposób urządzenia życia społecznego. „Chrześcijański czyn społeczny” z powyższego cytatu na tym więc polega, że człowiek, kierując się wezwaniem sumienia, które ma zawsze charakter indywidualny, podejmuje działanie moralnie dobre, mające dobre skutki dla zbiorowości. Człowiek bowiem, zdaniem Dzielskiego, rozpoznaje imperatywy dobra i prawdy, a jako istota wolna może się nimi kierować w swoim postępowaniu. Owszem, instynkty i namiętności obecne w naturze człowieka przybierają nieraz charakter mroczny i zły. Jednak w człowieku przemawia sumienie, Sokratesowski daimonion, pozwalający mu odróżniać dobro od zła, jest człowiek istotą zdolną do czynu skierowanego ku poszukiwaniu prawdy i ku urzeczywistnianiu dobra, a przezwyciężającego naturalne skłonności i dającego odpór naturalnym namiętnościom. Czyn podjęty w sposób wolny i kierowany wolą dobra przynosi i s t o t n e p o z n a n i e – takie, które nie ogranicza się do sfery przedmiotowej, czyli do zjawisk, lecz prowadzi nas dalej i głębiej, ku istocie rzeczy. Takie postępowanie ma charakter religijny, w gruncie rzeczy jest religią – czyli praktyką wiary. Poznawanie sfery zjawiskowej również posiada wymiar „praktyczny”, jeśli spełnia warunki poznawania bezkompromisowego i krytycznego, gotowego wciąż podważać i odrzucać osiągnięte wyniki i wstępować na nowe ścieżki. Lecz poznanie zjawisk nie jest poznaniem bytu. Do poznania bytu (rzeczy samej w sobie, Boga) wiedzie nas religia, rozumiana w sposób zarysowany powyżej. Drogą tego poznania jest skierowany ku prawdzie i dobru wolny czyn.

Zaczynam od tego – maksymalnie skrótowego – szkicu przekonań filozoficznych Mirosława Dzielskiego – wyrażonych zresztą dobitnie w dwóch ważnych esejach drukowanych na łamach „Znaku” pt. Wiara Sokratesa (1977 r.) i Nauka w poszukiwaniu sensu (1980 r.) – bowiem są one kluczowe dla dobrego zrozumienia tego, z czego Dzielski jest przede wszystkim znany, tj. jego poglądów na gospodarkę, jego stosunku do ideologii komunistycznej i do przedstawicieli władzy, jego wizji strategicznych i geopolitycznych.

Jest rzeczą ciekawą, że do swoich przekonań doszedł Dzielski najpierw poprzez naukę – był z „pierwszego” wykształcenia fizykiem – a potem przez filozofię nauki, którą przez pewien czas intensywnie uprawiał. Badanie poglądów metafizycznych wielkich uczonych, zwłaszcza Newtona i Leibniza, doprowadziło go do przeświadczenia o wyższości Kantowskiego praktycznego rozumu nad spekulatywnym intelektem, ograniczonym do i n t e rs u b i e k t y w n e g o świata zjawisk, do badania procesów przyczynowych, do analiz matematycznej konieczności lub statystycznego przypadku. Intelekt ów ma pretensje ontologiczne, wykracza poza uprawnioną analizę zjawisk i nieuchronnie kieruje się wówczas w stronę materializmu. A w perspektywie materialistycznej, zdominowanej przez konieczność i przypadek, wolność nie istnieje. Intelekt jest z natury swojej ślepy na to, co najbardziej istotne, czyli na o b i e k t y w n y świat takich rzeczywistości, jak: „wolność, cierpienie, prawda, dobro, piękno”. „Człowiek pragnie pewności – pisze Dzielski. – Ale pewność, którą jest w stanie osiągnąć, nie jest pewnością intelektu, lecz pewnością serca. Innej pewności w sprawach metafizycznych mieć nie można. Gdy Chrystus mówił »Jam jest prawdą« – myślał zapewne: ci, którzy kochają mnie – znają mnie. Jest więc akt poznania aktem nakazanej i darowanej miłości niezależnie od tego, czy w akcie tym uczony otwiera się na przedmiot swoich badań, czy na innego człowieka. U podstaw tego aktu leży niepojęty związek łaski i wolności, a słowem, które całą tę tajemnicę w sobie ujmuje, jest słowo wiara”4.

Kluczem jest wolność, będąca fundamentalną dla człowieka dyspozycją. „Jeśli sumienie jest, jak sądził Sokrates, głosem Boga, wówczas wolność to otwarta przed człowiekiem możliwość włączania się w porządek nadprzyrodzony”5. To jest wolność metafizyczna, niejako korona wolności, której człowiekowi odjąć nigdy nie można i która w każdych warunkach, nawet w niewoli, pozwala dokonywać etycznie trafnych wyborów. Lecz w pełni rozwinąć się może ta wolność u człowieka, który na wszystkich poziomach swojej egzystencji podlegających podmiotowym decyzjom może podejmować wolne wybory, dlatego też każdemu winna przysługiwać wolność negatywna, wolność od arbitralnych ograniczeń narzucanych przez taką czy inną władzę i hamujących twórczą energię jednostek, a tym samym – hamujących rozwój społeczny. Stąd też swoją filozofię i swój światopogląd buduje Dzielski wokół wolności, z niej wyprowadza kierunki swego działania. Dlatego identyfikuje się jako „liberał”, przeciwstawiając swój liberalizm takiemu jego rozumieniu, które nie całkiem słusznie nazywa „francuskim”, a które oznacza „nie nastawienie wolnościowe, ale permisywizm, tolerancję dla rozwiązłości, nieuznawanie ram religijnych, norm moralnych, prawa naturalnego” 6. Dzielskiego inspirują dawniejsi i współcześni klasycy liberalizmu rozumianego jako myśl wolnościowa i zarazem etyczna – tacy jak wspomniany już Immanuel Kant, a także John Locke, Adam Smith, Alexis de Tocqueville, Lord Acton, Karl Popper, Friedrich Hayek.

Ewolucyjny program wolności

Swoje przekonania filozoficzne rozwinął Dzielski w latach rozpoczynających – jak wiemy z dzisiejszej perspektywy – największy przełom w powojennej historii Polski i Europy, czyli w drugiej połowie lat 70. Zarazem przekonania te miały niezwykle silny rys aktywistyczny, rzec można – urzeczywistniały się poprzez czyn, który nie mógł redukować się jedynie do sfery teoretycznej. Jakież tedy poglądy polityczne, gospodarcze i jaka praktyka polityczna wyrastały z tych przekonań?

Rok 1976 to wydarzenia w Ursusie, Radomiu i Płocku, fala represji, pojawienie się Komitetu Obrony Robotników, występującego jawnie w obronie osób prześladowanych przez władze. Zaledwie dwa lata później Karol Wojtyła zostaje obrany papieżem. Ten okres stał się początkiem działalności opozycyjnej dla kilku kształtujących się wówczas środowisk, także dla krakowskiego kręgu, którego nieformalnym liderem został Dzielski. W tekstach zamieszczanych w redagowanym przez Roberta Kaczmarka „Merkuryuszu Krakowskim i Światowym”, jednym z pierwszych polskich pism drugiego obiegu, Dzielski rychło sformułował swoje credo polityczne, gospodarcze i społeczne, któremu w zasadniczym zarysie pozostał wierny do końca swojej działalności, czyli – do końca życia. Warto podkreślić, że teksty, o których mowa7, zostały opublikowane jeszcze przed powstaniem Solidarności, czyli przed sierpniem 1980 r.

Zasadnicza teza Dzielskiego mówi więc o tym, że przeciwieństwem totalitaryzmu jest wolność. Nie demokracja, jak sądziło wielu antykomunistów, która jest tylko jedną z możliwych form sprawowania władzy. Owszem, demokracja najbardziej sprzyja wolności, bowiem jest władzą sprawowaną „przez lud”, lecz jej nie gwarantuje, ponieważ większość, korzystając z braku odpowiednich ograniczeń, może uciskać mniejszość. Natomiast praca dla wolności to praca na rzecz ograniczania władzy do niezbędnego minimum i wskazywania obszarów dla twórczej ekspansji jednostki. Ponieważ wszyscy, którzy chcą żyć, muszą zapewnić sobie środki przetrwania, najważniejszym i najpowszechniejszym rodzajem ludzkiej działalności jest działalność gospodarcza, i w niej realizuje się podstawowy potencjał ludzkiej wolności i kreatywności. Tymczasem ten właśnie obszar indywidualnej ludzkiej wolnej wytwórczości jest w systemie komunistycznym zablokowany z przyczyn ideologicznych. Ideologiczny „konstruktywizm”, czyli zamiar zbudowania porządku społecznego i gospodarczego wedle apriorycznych, wymyślonych zasad, jest w sprzeczności z naturalną, spontaniczną działalnością wolnych podmiotów, tworzącą ład nieplanowany, a przecież zrównoważony, społeczny „kosmos”, w obrębie którego jedyne ograniczenia mające na celu ochronę wolności winny stanowić obyczaj i dobre prawo. Najważniejszymi instytucjami tak rozumianego społecznego kosmosu są własność indywidualna i wolny rynek, w ramach którego rozgrywają się procesy tworzenia i wymiany dóbr, zawierane są umowy i inne formy współpracy.

Kolejne spostrzeżenie dotyczyło faktu, że rodząca się opozycja – a później, po 1980 r. Solidarność – stawiają przede wszystkim na demokrację i tą drogą chciałyby osiągnąć swoje wolnościowe cele. Ale demokracja – powiada Dzielski – może być ostatnim etapem, nie pierwszym. Po pierwsze, dlatego że dążenia demokratyczne nieuchronnie zagrażają egzystencjalnym interesom władzy. Walka o demokrację jest obszarem „twardej konfrontacji”. Władza będzie się bronić, co może doprowadzić do rewolucji i nieuchronnych tragedii. Po wtóre, dlatego, że jako społeczeństwo nie jesteśmy do praktykowania demokracji gotowi. Demokracja jest sztuką trudną i zanim się ją podejmie, należy stworzyć zręby wolnego rynku, samorządności lokalnej i społeczeństwa obywatelskiego. Dopiero wtedy pojawią się demokratyczne obyczaje, czyli inaczej mówiąc: demokratyczna kultura polityczna, pozwalająca na bezpieczne praktykowanie autentycznie „wolnościowej demokracji”. Po trzecie, wreszcie – choć to może jest najistotniejsze – chrześcijańskie dążenia wolnościowe nie mają zmierzać do zniszczenia przeciwnika: one mają zmierzać do jego „nawrócenia”. To nawrócenie rozumiał wszelako Dzielski realistycznie, a więc nie jako akt religijny, ale jako porzucenie przez rządzących perwersyjnych zasad ideologicznych i stanięcie przez nich na gruncie rzeczywistości, czyli prawdy. I taką też koncepcję-apel zgłosił najpierw w trybie żartobliwym, w formie słynnego listu do porucznika Borewicza, bohatera serialu 07 zgłoś się, pogłębiając ją później wielokrotnie w innych tekstach. Podsumowanie tego apelu brzmiałoby następująco: rządzący, porzućcie ideologię, otwórzcie przed Polakami wolną przestrzeń w zakresie własności i wytwórczości gospodarczej, a wówczas my – czyli społeczeństwo – pozwolimy wam na dalsze sprawowanie autorytarnej, lecz nie ideologicznej władzy i udział w korzyściach wynikających z wprowadzonego tą drogą kapitalizmu. Oto droga „miękkiej konfrontacji” z systemem, możliwego kompromisu z ludźmi władzy, istotnej rozbudowy przestrzeni wolności. Lecz ma ona również twarde warunki: po „naszej” stronie nie może być żadnych kompromisów z ideologią. Należy ją zwalczać i przeciwstawiać się jej wszelkimi środkami. Natomiast władzy, jeśli zrezygnuje z ideologicznej legitymizacji, należy zagwarantować przetrwanie, a samemu zająć się gospodarką i budowaniem społeczeństwa obywatelskiego, czyli realizacją wolności na niezagospodarowanych dotąd obszarach, odkładając na później realizację ideałów demokratycznych.

Taki był zamysł „twórczego antykomunizmu” i „ewolucyjnego programu wolności” – w przeciwieństwie do „rewolucyjnego programu demokracji”. Swoje postulaty Dzielski zgłaszał już z końcem lat 70., lansował w czasie pierwszej Solidarności (przypomnijmy, że był rzecznikiem regionu małopolskiego) i dobitnie powtarzał oraz praktykował później, zarówno w stanie wojennym, jak i w okresie swego działania w klubie „Dziekania” i w Prymasowskiej Radzie Społecznej. Dla realizacji takiego programu trzeba wyzbyć się nienawiści. Na gruncie nienawiści nie wzrośnie bowiem zdrowe drzewo wolności. W swoim obszernym i pełnym żaru eseju z 1982 r. pt. Odrodzenie ducha – budowa wolności, w którym podsumowywał i rozwijał swoje idee, aplikując je do nowych okoliczności, podkreślał, że program wolności opowiada się za życiem, za istnieniem. Nawoływał do zrzeszania się, podejmowania działalności gospodarczej i samorządowej zarówno z wykorzystaniem istniejących mizernych możliwości prawnych, jak i przede wszystkim poza nimi, do „budowania Polski równoległej od Bałtyku po Tatry”. W ten sposób, nie stając w szranki „twardej” konfrontacji, będziemy mocniej i bardziej samodzielnie istnieć. Totalizm bowiem jest systemem nieistnienia, a „przeciwieństwem totalizmu jest system wolności wypełniony aktywnością społecznego kosmosu. (…) totalizm ma swoje ontologiczne oparcie w niebycie. Ideologia jest jego teoriopoznawczym narzędziem a zarazem metodą niszczenia życia. System wolności to system istnienia. Jego teoriopoznawczym narzędziem jest religia. Religia jest ponadto jego metodą walki”8. Inaczej mówiąc, praca w sferze ducha musi stale towarzyszyć naszym działaniom podejmowanym w imię wolności, w jakiejkolwiek dziedzinie by się dokonywały. Dzielski podaje przykłady kilku wielkich osiągnięć w dziedzinie ducha, które zaowocowały w sferze wolności, tzn. opowiedziały się za istnieniem, unicestwiały ideologię i wyzbyte były nienawiści do nieprzyjaciół. Takimi osiągnięciami były dla niego: list biskupów polskich do niemieckich z 1965 r. ze słynną frazą: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, założony przez ks. Franciszka Blachnickiego Ruch Światło-Życie, powstanie KOR-u, wstąpienie Karola Wojtyły na stolicę Piotrową i – w pewnych aspektach – ruch Solidarności.

Myśl w działaniu

Tym koncepcjom i pisarstwu Dzielskiego towarzyszyło jego własne, konkretne działanie na różnych polach, które choć niekiedy bywało nieporadne albo zdawało się kompletnie oderwane od tzw. realiów, to zazwyczaj – co widać z późniejszej perspektywy – miało w sobie iskrę właściwego Dzielskiemu geniuszu, jego umiejętności uchwycenia „ducha nadchodzącego czasu” – zgodnie z tytułem jednego z jego ważnych esejów.

W rozmaitych okresach Dzielski podejmował różne formy własnej działalności gospodarczej. Od wczesnych lat 70. dzierżawił sporą działkę pod kopcem Kościuszki, na której założył rozległy sad, i bardzo był dumny, gdy udawało mu się spieniężyć nieco płodów pracy swoich rąk. W pewnym momencie, żeby móc poradzić sobie z narzędziami i zbiorami, zakupił używany motocykl z przyczepką, Panonię zwaną pieszczotliwie Gazelą, z pomocą której wspinał się po stokach Salwatora ku swoim włościom. Nie była to jednak trafiona inwestycja, Gazela psuła się nieustannie i wkrótce definitywnie odmówiła posłuszeństwa, a Dzielski nie miał do niej cierpliwości ani zamiłowania do majsterkowania przy silnikach. Lepiej poszło z bardziej niezawodnym późniejszym nabytkiem w postaci malucha. Ten pojazd zasłużył się szczególnie, nie tylko w latach 70., rozwożąc nakłady „Merkuryusza Krakowskiego i Światowego” po Krakowie i okolicach, ale zwłaszcza w stanie wojennym, gdy Dzielski, po okresie ukrywania się przed spodziewanym aresztowaniem, powrócił do jawnego działania i wiele weekendów poświęcił na transportowanie żon i dzieci swych przyjaciół do ośrodków internowania. Tenże maluch służył również innej alternatywnej inicjatywie gospodarczej, mianowicie spółdzielni „Źródełko”. Zanieczyszczenie wód nie pozwalało wówczas na picie wody z kranu, butelkowana woda źródlana nie istniała, nie było jeszcze studni głębinowych. Wówczas Dzielski z przyjaciółmi zorganizował regularny transport świeżej wody z jakiegoś podkrakowskiego przebadanego naukowo źródła, dla grona stałych odbiorców i po ustalonej cenie. Był także Dzielski – wraz z innym spośród przyjaciół – pionierem uprawy popcornu na ziemiach polskich.

Innego rodzaju i w innej skali były jego osiągnięcia jako promotora działań gospodarczych podjętych po powstaniu NSZZ „Solidarność”. Działając na terenie Nowej Huty, został pomysłodawcą i współautorem programu hutniczej Solidarności, mającego na celu powołanie „wianka przemysłowego” wokół kombinatu: szeregu prywatnych spółek i spółdzielni, które mogłyby współdziałać z kombinatem w oparciu o jego niewykorzystywane moce przerobowe, zasoby surowcowe i odpady, wykonywać dla kombinatu usługi i wytwarzać pożądane dobra dla ludności, racjonalizując funkcjonowanie przemysłowego molocha i dając pracownikom huty możliwości dodatkowego zarobku. Solidarności nie starczyło czasu na realizację tego programu, powołano jedynie zaprojektowaną w jego ramach spółdzielnię mieszkaniową, która zresztą przetrwała mroczny czas stanu wojennego.

Najważniejszą realizacją Dzielskiego z pogranicza działań gospodarczych i społecznych było powołanie Krakowskiego Towarzystwa Przemysłowego. Już bodaj w 1983 r. grono zaprzyjaźnionych osób z kręgów uniwersyteckich oraz tzw. wówczas „prywaciarzy” – właścicieli drobnych zakładów rzemieślniczych i gospodarstw rolnych – jęło się spotykać w półkonspiracyjnym stylu na składkowych obiadach w mieszkaniu pań Szymańskich w Krakowie. Przy suto zastawionym, dzięki dostawom z nie zawsze legalnych źródeł, stole rozprawiano o ideach, o polityce i o przyszłości, dyskutowano z zapraszanymi gośćmi – a bywali tam Stefan Kisielewski, Stanisław Stomma, Aleksander Hall, Piotr Wierzbicki, Janusz Lewandowski i inni. Tam powstała w głowie Dzielskiego idea Krakowskiego Towarzystwa Przemysłowego, mającego być jednym z intelektualnych i praktycznych inkubatorów polskiego kapitalizmu. I tak się stało – po ponad dwuletnich staraniach w 1987 r. udało się Towarzystwo zarejestrować, lecz jeszcze przed rejestracją zaczęło ono wydawać i publikować opinie na temat reform gospodarczych, którymi usiłowały ratować upadający socjalizm rządy Messnera i Rakowskiego, stworzyło ośrodek konsultacji i porad prawnych dla początkujących przedsiębiorców, a później uruchomiło kursy przedsiębiorczości, które w początkowym okresie transformacji znacząco przyczyniły się do wzrostu wiedzy o gospodarce u jej przyszłych, a wówczas stawiających pierwsze kroki twórców.

Obrady Okrągłego Stołu były w dużej mierze spełnieniem nadziei Dzielskiego, czyli kompromisem z ludźmi dawnego systemu bez kompromisów ideologicznych, pozwoliły uniknąć eksplozji nienawiści oraz rewolucyjnych wstrząsów i otwarły wrota do transformacji systemowej. Zasadnicza różnicę wobec jego prognoz stanowiło to, że dawny system, utraciwszy dzięki pierestrojce i zmianom w ZSSR zewnętrzne wsparcie, okazał się równie słaby politycznie, co gospodarczo, wskutek czego kapitalizm nie wyprzedził demokracji, lecz stało się na odwrót. W ostatnich swoich wypowiedziach Dzielski, obserwujący wydarzenia w Polsce z amerykańskiego szpitala, wyrażał radość zmieszaną z niepokojem. Cieszył się ze zmian, jakie nastąpiły, obawiając się zarazem, by przewaga związku zawodowego i wielkoprzemysłowego lobby nie zablokowała koniecznych reform i nie pchnęła gospodarki na drogę ochrony interesów specjalnych poszczególnych grup zawodowych i konglomeratów przemysłowych oraz na drogę innych regulacji, które wstrzymają rodzący się spontaniczny ład rynkowy. Dzielski nie doczekał Balcerowiczowskiej reformy, której rozmach i odwaga z pewnością by go ucieszyły. Co mówiłby dzisiaj? W czym widziałby zagrożenia i szanse polskiej wolności? Tego nie wiemy, ale ci, którzy stawiają sobie dziś takie pytania i poszukują na nie odpowiedzi, czynem ożywionym wolą dobra rozpoznając rzeczywistość i pamiętając, że budowaniu wolności winna towarzyszyć duchowa praca, podejmują w ten sposób wyzwanie chrześcijańskiego liberalizmu.

1 M. Dzielski: Kim są liberałowie?, w: tenże, Odrodzenie ducha – budowa wolności. Pisma zebrane, Kraków 1995, s. 43.

2 J. Szacki, Liberalizm po komunizmie, Kraków 1994.

3 Tamże, s. 220.

4 M. Dzielski, Notatki po dyskusji, w: tenże, Odrodzenie ducha…, dz. cyt., s. 70.

5 Tenże, Nauka w poszukiwaniu sensu, w: tenże, Odrodzenie ducha…, dz. cyt., s. 56.

6 Tenże, Ludzie byli smutni, w: tenże, Odrodzenie ducha…, dz. cyt., s. 167.

7 Tenże, Kim są liberałowie, Jak zachować władzę w PRL, Budowa historycznego kompromisu, w: tenże, Odrodzenie ducha…, dz. cyt.

8 Tenże, Odrodzenie ducha – budowa wolności, w: tenże, Odrodzenie ducha…, dz. cyt., s.104.

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter