70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Teolog v. „prosta baba”

Czujemy, że ludzie oddający się modlitwie, a nie teologicznym spekulacjom mogą osiągnąć pewnego rodzaju wyższy stopień zbliżenia do Boga niż ten dostępny dzięki naukowo zorganizowanej refleksji, że babcia z różańcem w ręku zbawić się może łatwiej niż teolog. W wielu przypadkach to przekonanie okazuje się słuszne.

Po co nam teologia, po co wysiłek intelektualny zmierzający do zrozumienia wiary, skoro w Piśmie Świętym znajdujemy takie słowa: „Wyniszczę mądrość mędrców i udaremnię roztropność roztropnych” (1 Kor 1, 19, Biblia Paulistów; por. Iz 29, 14); „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”1 (Mt 11, 25, BT, wyd. V). Może istota wiary rzeczywiście zakryta jest przed tymi, którzy usiłują ją zrozumieć, a dostępna ludziom prostym, których przeżywanie wiary sprowadza się do „klepania” pacierzy i nie ma związku z refleksją intelektualną? Może teolog, mimo napisania wielu książek i artykułów na temat wiary, jest dalej od Boga niż osoba z różańcem w ręku? Może nigdy nie będzie tak blisko Niego jak „prosta baba”?

Problem ten trapił rosyjskiego filozofa Mikołaja Bierdiajewa (zm. 1948): „Mówią nam, że prosta baba zbawia się lepiej niż filozof, a do zbawienia nie jest jej potrzebna wiedza i kultura. Można jednak wątpić w to, że Bogu potrzebne są wyłącznie proste baby, że wyczerpuje się w tym Boży plan dotyczący świata, Boża idea świata. Zresztą »prosta baba« jest obecnie mitem, gdyż stała się nihilistką i ateistką. Wierzącym zaś stał się filozof i człowiek kultury. Mogą na swój sposób zbawiać się ignoranci i durnie, a nawet idioci, można jednak wątpić, że w Bożą ideę świata, w zamysł królestwa Bożego, wchodzi wyłącznie zaludnianie raju ignorantami, durniami i idiotami. Można sądzić, nie naruszając przy tym należnej pokory, że Boży zamysł dotyczący świata jest bardziej wzniosły, bardziej różnorodny i bogaty, że wchodzi weń cała pozytywna pełnia bytu, ontologiczna doskonałość”2.

Bierdiajew słusznie i celnie w tych dosadnych słowach ośmieszył pochwałę chrześcijaństwa prostackiego, którego wyrazem była w jego czasach „prosta baba”, a dziś są nim być może ci, którzy z zapałem udowadniają – by w ten sposób obronić wiarygodność Biblii – że ludzie i dinozaury żyli w tym samym czasie. Tyle tylko że ta „prosta baba” nie musi być tożsama z durniami i idiotami. Brak wykształcenia, pewna niezdolność do głębszej refleksji intelektualnej czy pojęciowej konceptualizacji nie musi oznaczać w kwestiach wiary głupoty. Ciekawy pod tym względem jest przypadek św. Faustyny, której wykształcenie sprowadzało się do trzech klas szkoły podstawowej. Zresztą można wymienić wiele objawień prywatnych będących udziałem osób „prostych”. Nie jest to jednak argument za wyższością tej drogi, bo i ci „wykształceni” nie byli ich pozbawieni, co potwierdzałby przypadek św. Tomasza z Akwinu (chociaż do kaplicy św. Mikołaja w Neapolu, czyli do miejsca gdzie Doktor Anielski miał doświadczyć wizji, podczas której usłyszał: „Dobrze o mnie napisałeś, Tomaszu”, nie kierują się liczne pielgrzymki). W niebie obok siebie są więc, jak wierzymy, i św. Tomasz, i św. Augustyn, i św. Jan Paweł II, i św. Faustyna, i św. Jan Maria Vianney, który z wielkim trudem ukończył seminarium duchowne. Niebo nie jest więc zasiedlone ani samymi durniami, ani samymi filozofami czy teologami.

W istocie chodzi tu nie tyle o problem chrześcijaństwa prostackiego i intelektualnego, ile o problem kontemplacyjnej i teologicznej drogi do Boga. Czujemy, że ludzie oddający się modlitwie, a nie teologicznym spekulacjom mogą osiągnąć pewnego rodzaju wyższy stopień zbliżenia do Boga niż ten dostępny dzięki naukowo zorganizowanej refleksji, że babcia z różańcem w ręku zbawić się może łatwiej niż teolog. W wielu przypadkach to przekonanie okazuje się słuszne, i nie chodzi tu tylko o to, że – jak mówi Joseph von Eichendorff – teologowie, „ponieważ przestali wierzyć, zaczęli o wierze filozofować”3. Żydowski myśliciel Abraham J. Heschel wskazuje na inną wartość drogi modlitwy: „Co więcej, modlitwa może prowadzić do wglądu; często ubogaca nas rozumieniem, jakiego nie można by osiągnąć na drodze spekulacji. Nasze najgłębsze olśnienia, decyzje i postawy rodzą się w chwilach modlitwy. Często tam, gdzie zawodzi refleksja, sukces odnosi modlitwa. Tym, czym myślenie jest dla filozofii, modlitwa jest dla religii. Ale modlitwa może iść dalej niż spekulacja. Prawda świętości nie jest prawdą spekulacji – to prawda kultu”4.

Czy zatem zamiast zastanawiać się nad swoim spotkaniem z Bogiem i starać się je zrozumieć, należy się raczej modlić? Jedno drugiego nie wyklucza, co więcej, jedno drugie zakłada, a wyrazem tego są słowa Ewagriusza z Pontu: „jeżeli jesteś teologiem, będziesz prawdziwie się modlił, a jeśli prawdziwie się modlisz, jesteś teologiem”5. Romano Guardini syntetycznie wyraża przekonanie teologów, że prawdziwa teologia powinna być teologią klęczącą: „Kiedy Tomasz z Akwinu mówi, że stworzył swoją »Summę« na kolanach, to nie jest to pobożna obserwacja, ale pewne założenie metodologiczne, aktualne dla każdej autentycznej pracy teologicznej. Nie oznacza to tylko, że teolog powinien być pobożny, że powinien błagać o pomoc Boską: to wszystko miałoby znaczenie czysto osobiste. Oznacza to raczej, że żywy akt wiary i jego konkretna aktywacja w modlitwie i działaniu chrześcijańskim jest metodologicznym fundamentem myśli teologicznej, tak jak rozumienie dzieła sztuki jest fundamentem każdej możliwej estetyki. Na pewno nie jest przypadkiem, że naprawdę wielcy teologowie byli świętymi, ludźmi modlitwy. Nie było to dla nich czymś dodatkowym, ale sprawą zasadniczą, zwłaszcza tu, w teologii” 6.Ta rola modlitwy nie powinna dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę, czym ona jest. Klemens Aleksandryjski sformułował jej klasyczną definicję w ten sposób: „Jest zatem modlitwa, żeby się wyrazić tak zuchwale, rozmową z samym Bogiem. Choćbyśmy nawet tylko szeptem lub nawet nie otwierając ust przemawiali samym tylko milczeniem, w głębi duszy krzyczymy. Przecież Bóg słyszy bez żadnej przeszkody wewnętrzny głos naszego serca” (Kobierce VII: 39, 6). Lubimy powtarzać tę definicję, nie wnikamy jednak specjalnie w jej głębię. Tymczasem jak zauważa ks. Józef Naumowicz: „Ta prosta formuła ujawnia swą głębię, jeżeli zwróci się uwagę na bogate znaczenie greckiego terminu homilia (przetłumaczonego tu jako »rozmowa«). Nie określa on jedynie słownego wyrażenia swoich myśli czy wymiany zdań. Oznacza także: obcowanie, spotkanie, miłosny dialog. Dlatego definicję modlitwy lepiej można przetłumaczyć jako »obcowanie z samym Bogiem«”7. Jeśli modlitwa to obcowanie z Bogiem, nie dziwi, że może ona odnosić większe sukcesy niż refleksja. Ale Ewagriusz trafnie wskazuje, że teologia (dodajmy: jeśli rozumiemy ją jako refleksję nad naszym spotkaniem z Bogiem) mówi w gruncie rzeczy… o modlitwie, która jest spotkaniem z Bogiem.

Filozof i „prosta”, ale modląca się – i to bardzo istotne – „baba”, by odwołać się raz jeszcze do terminologii Bierdiajewa, nie są więc przeciwieństwem, jeśli chodzi o poznanie Boga, o spotkanie z Nim. Błędem jest, jeśli te drogi się rozdziela albo, co gorsza, przeciwstawia sobie. Jedna bez drugiej łatwo stać się mogą fideizmem albo racjonalizmem, a stąd już tylko krok do chrześcijaństwa prostackiego albo humanizmu pozbawionego pierwiastka wiary. Wiedza, kultura, refleksja i modlitwa, teolog oraz „prosta baba” powinni spotykać się w jednej osobie, w każdym z nas.

.

1 Raczej małym dzieciom, bo to oznacza słowo „nepioi”; w Biblii Paulistów: „którzy są jak małe dzieci”.

2 M. Bierdiajew, Głoszę wolność. Wybór pism, wybór, wstęp i tłum. H. Paprocki, Warszawa 1999, s. 81.

3 Cyt. za: T. Zatorski, „Wiemy zbyt wiele”. Czy teolog może nie być ateistą?, „Znak” 2014, nr 2, s. 34.

4 A. J. Heschel, Człowiek szukający Boga. Szkice o modlitwie i symbolach, tłum. V. Reder, wstęp S. Heschel, Kraków 2008, s. 100.

5 Filokalia. Teksty o modlitwie serca, wstęp, tłum. i oprac. ks. J. Naumowicz, Kraków 2002, s. 81.

6 R. Guardini, Pismo Święte i nauka wiary. Poznanie duchowe, które otrzymuje się w darze, tłum. K. Czuba, Kielce 2002, s. 45.

7 Ks. J. Naumowicz, Tajemnica spotkania i miłości, cyt. za: http://www. katolik.pl/tajemnica-spotkania-i-milosci,870,416,cz.html (dostęp: 10 września 2014).

.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata