70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Wierzyć i mówić

Foucault twierdzi, że w chrześcijaństwie nie chodzi tylko o to, by wierzyć (zaakceptować pewną objawioną i nienaruszalną treść), ale również – co jego zdaniem niezwykle istotne – o to, by nieustannie mówić (odsłaniać tajemnice serca), wyrażając siebie w języku.

Gdy w styczniu 1980 r. Michel Foucault rozpoczyna dziewiąty cykl wykładów w Collège de France, jego słuchacze – którzy jak zwykle całe biurko zastawili rejestrującymi jego głos magnetofonami – nie wiedzą jeszcze, że będą świadkami kolejnej transformacji myśli autora Słów i rzeczy. Foucault, przygotowujący się wówczas do zajęć w prowadzonej przez dominikanów bibliotece Saulchoir, zaczyna czytać i komentować teksty dla siebie nietypowe: traktat Didache, twórczość Pseudo-Barnaby i św. Cypriana, a przede wszystkim rozprawy Tertuliana i Kasjana.

Historyczne konteksty

Nie dziwi zatem, że na jednym z pierwszych wykładów, odczytując swoje pedantycznie sporządzone notatki, mówi: „jedyna możliwość pracy teoretycznej, jaką przed sobą widzę, polega na tym, by (…) kreślić trajektorie ruchów, za sprawą których nie znajduję się już w miejscu, w którym byłem przed chwilą” (s. 93). Uwaga ta, przypominająca słynną frazę z Archeologii wiedzy („Nie pytajcie mnie, kim jestem, ani nie mówcie mi, abym pozostał taki sam”), służy za usprawiedliwianie zmiany, jakiej dopuścił się filozof, poświęcając swe zajęcia nie – jak pierwotnie zapowiadał – kolejnym analizom biowładzy, ale pierwszym wiekom chrześcijaństwa i sposobom, dzięki którym rządzi się ludźmi za pomocą prawdy. „Zwrot” w myśli Foucaulta nie sprowadza się jednak tylko do nowo dobranej konstelacji autorów i przeniesionych ram czasowych, ale polega przede wszystkim na rezygnacji z analiz pod znakiem pojęcia „władzy- -wiedzy” (wokół którego skupione były m.in. trzy publikacje z 1975 r.: Nadzorować i karać, Wola wiedzy oraz wygłaszane wówczas wykłady z cyklu Trzeba bronić społeczeństwa), po to by skupić się na problematyce „rządzenia” i badaniu reżimów wypowiadania prawdy.

Rządzenie żywymi rozpoczyna się od reinterpretacji Króla Edypa. Przykładając do dramatu Sofoklesa pojęcie „aleturgii prawdy” (tzn. sposobów, w jakich się ona manifestuje), Foucault wyraźnie dystansuje się od psychoanalizy, której – jak możemy wnioskować z końcowych już partii książki – nie postrzega on wcale jako praktyki progresywnej, ale widzi w niej kontynuatorkę typowej dla Zachodu konieczności zmierzania ku prawdzie poprzez „ujmowani[e] samego siebie w dyskurs” (s. 308). Psychoanaliza jako następczyni Kościoła to niewątpliwie prztyczek w nos dla wielu jej – zaryzykujmy to słowo – wyznawców…

Historia króla Teb nie zajmuje Foucaulta zbyt długo. W zasadzie służy mu ona głównie po to, by zarysować greckie tło dla wyłaniającego się dopiero fenomenu chrześcijaństwa. Różnice między pogańskim światem Aten a ochrzczonym już Rzymem ukazują się dzięki temu w nader jasnym świetle. Foucault nie buduje jednak między nimi jaskrawych opozycji, nie zajmuje go też odkrycie prostych zapożyczeń. Tym, co przyciąga jego uwagę, są napięcia i trudności, z jakimi pierwsi chrześcijańscy myśliciele musieli się mierzyć, chcąc przejąć niektóre z antycznych idei, praktyk i instytucji bądź – przeciwnie – zdecydowanie się od nich zdystansować.

Foucault przedstawia zatem chrześcijaństwo w perspektywie dynamicznej, jako ruch, który – pod wpływem określających go historycznie kontekstów – stale ewoluował. Prześladowania, gnoza i herezje wymogły nie tylko konieczność doktrynalnego uspójnienia treści wiary i zapewnienia jej wyznawaniu coraz to wyższej jakości. Niezbędne okazały się w ich następstwie również pewne „rozluźnienia”, jak np. zmiana w postrzeganiu procesu nawrócenia: grecką metanoję przestano rozumieć jako proces wyłącznie jednorazowy, wypracowując praktyki pokutne o niekończącej się możliwości powtarzania.

Inny reżim prawdy

Należy jednak mieć świadomość, że Foucault, pytając o to, jak prawda funkcjonuje w chrześcijaństwie, nie zajmuje się treścią dogmatyczną religii rzymskokatolickiej. Jego badania skupiają się na zupełnie innym obszarze. W chrześcijaństwie dostrzega on inny jeszcze reżim prawdy, polegający jego zdaniem na „zobowiązani[ u] jednostek do ustanowienia trwałej relacji poznawczej z samą sobą” (s. 102). Dzięki niej jednostki mają za zadanie odkrywać skryte w swej głębi tajemnice, których wyjawienie powinno im przynosić skutki oczyszczające. Innymi słowy, tym, co interesuje autora Nadzorować i karać, jest taki reżim prawdy, który nie jest zorganizowany „wokół aktu prawdy jako aktu wiary, lecz wokół aktu prawdy jako aktu wyznania” (tamże). Foucault twierdzi zatem, że w chrześcijaństwie nie chodzi tylko o to, by wierzyć (zaakceptować pewną objawioną i nienaruszalną treść), ale również – co jego zdaniem niezwykle istotne – o to, by nieustannie mówić (odsłaniać tajemnice serca), wyrażając siebie w języku.

Te dwa porządki – wiary i wyznania (mówienia) – wzajemnie się, rzecz jasna, przenikają. Wskazuje na to chociażby przywoływane podczas wykładów znaczenie słowa confessor: podczas gdy pierwotnie służyć ono miało na określenie osoby, która w akcie męczeństwa wyznawała wiarę aż do śmierci, to w następnych wiekach przyjęło ono dodatkowo inną konotację: osoby organizującej i rytualizującej wyznanie.

Niezwykle istotny dla całej argumentacji Foucaulta jest przy tym – trafnie przez niego wychwycony – fakt, że w chrześcijańskiej koncepcji zbawienia jego dostąpienie oderwane zostało od warunku doskonałości. Nie zwalnia to jednak z wysiłków – wręcz przeciwnie, domaga się dodatkowych mechanizmów prowadzenia wiernych. Człowiek nie może być miarą sam dla siebie, bo w głębi jego duszy zawsze skrywać się może diabeł. Jak zaradzić ludzkiej ułomności? „Duchowość chrześcijańska – diagnozuje w tym kontekście profesor Collège de France – mówi (…): skoro zawsze możesz mylić się co do samego siebie, skoro zawsze jest w tobie coś, co może wprowadzić cię w błąd, musisz mówić, musisz wyznawać” (s. 300). Pojawia się zatem następująca struktura: poprzez rachunek sumienia przyglądaj się sobie, mów o sobie, niczego dla siebie nie zachowując, a następnie słuchaj innego. Bez prowadzenia bowiem nawet najświętszy mąż jest zagrożony upadkiem – „Ci, co steru nie mają – cytuje Foucault Kasjana – opadają jak liście” (s. 271). Dlatego nie wystarczy wierzyć, koniecznie trzeba też mówić – wypowiadać prawdę o sobie. Nawiązując do paradoksu kłamcy, Foucault ukuwa więc pojęcie „paradoksu chrześcijańskiej pokory”: określenie siebie w ramach tej religii grzesznikiem sprawia, że już się nim nie jest, oznajmienie prawdy wymazuje ją.

Można zatem powiedzieć – być może nieco redukując bogactwo tych wykładów – że Rządzenie żywymi krąży nieustannie wokół dwóch terminów: exomologesis (oznaczającego rytuały pokutne polegające na ukazaniu samego siebie jako grzesznika i warunkujące bycie ponownie przyjętym do wspólnoty wiernych) oraz exagoresis (służącego na określenie technik przewodnictwa duchowego na gruncie życia monastycznego). Te dwa pojęcia, opisujące praktyki wczesnego chrześcijaństwa, zaciążyły zdaniem profesora Collège de France nie tylko na obliczu Kościoła, ale również na całej kulturze Zachodu. Wciąż bowiem nie wykroczyliśmy w postrzeganiu siebie poza trzy wielkie modele myśli moralnej: model dwóch dróg (obecny w traktacie Didache), upadku (zaczerpnięty wprost z Biblii) oraz model skażenia (opracowany w koncepcji grzechu pierworodnego przez Tertuliana). Siła chrześcijaństwa tkwiła zaś według Foucaulta właśnie w tym, że było ono w stanie dokonać ich syntezy.

***

Pytań przy tych wszystkich wątkach – zarówno dla wierzących, jak i niewierzących – pojawia się co niemiara.

Atrakcyjność Rządzenia żywymi podnosi jeszcze dodatkowo fakt, że lektura tej książki jasno uświadamia, jak mocno analizy Foucaulta przenikają się z ostatnimi publikacjami Girogio Agambena czy też Petera Sloterdijka. Francuz okazuje się nie tylko autorem wciąż aktualnym, ale takim, bez którego nie sposób obecnie na polu filozofii polityki „progresywnie” myśleć. Na spisane z taśm kolejne tomy jego wykładów (jak dotąd wszystkie nie zostały wydane nawet we Francji) czytelnicy powinni więc czekać z niecierpliwością.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata