70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Imperializm oczami dwudziestolatków

Próbując odpowiedzieć na pytania, czy społeczeństwo rosyjskie wciąż jest imperialne oraz jaką rolę odgrywają przeszłość i historia w konstruowaniu dzisiejszej polityki i tożsamości tego narodu, postanowiliśmy zadać dwudziestoletnim Rosjanom pytania:

1. Jaki, Pana/Pani zdaniem, jest stosunek Rosjan do elit politycznych, które dziś rządzą krajem?

2. Jak, Pana/Pani zdaniem, imperialna przeszłość kraju wpływa dziś na nastroje społeczne w Rosji?

3. Jak Pan/Pani ocenia stosunek Rosjan do byłych republik radzieckich?

*

Anatol, 28 lat, prawnik, urodził się w Tiumeniu (Rosja), mieszka w Moskwie

Myślę, że stosunek Rosjan do elit jest bardzo negatywny, a przyczyna leży w całkowitym oderwaniu władzy, zarówno ustawodawczej, jak i wykonawczej, od narodu. Nic dziwnego, że z całego rządu względnym szacunkiem cieszy się tylko dwóch ministrów.

Dążenie do odrodzenia „dawnej potęgi” Związku Radzieckiego oraz żal, że ZSRR odeszło do przeszłości, to w pewnym stopniu przejawy tej tęsknoty. Z drugiej strony, niedawne „powiększenie” stanu posiadania Rosji o nowy podmiot stworzyło grunt dla odrodzenia nastrojów „imperialnych”.

Stosunek do byłych republik jest skrajnie negatywny, a przyczyny tkwią w absolutnie nieprzemyślanej polityce migracyjnej władz rosyjskich. Do wyjątków należą przede wszystkim Białoruś i – do niedawna – Ukraina.

*

Wiktor, 26 lat, tłumacz, specjalista ds. kontaktów międzynarodowych, urodził się w Barnaule (Kraj Ałtajski, Rosja), mieszka w Wiedniu (Austria)

Myślę, że przeważa nieufny stosunek do obecnych elit politycznych. Wciąż popularne są takie tezy, jak „ktoś o wszystkim zdecydował za nas”, „nie mamy nic do powiedzenia”. Właściwie na świeczniku wciąż są osoby, które jakby nie było, jeszcze w poprzednim wieku zaistniały na arenie publicznej. Jeśli ktoś otwarcie wyraża opozycyjne poglądy, nikt nie traktuje tego jako realnego światopoglądu czy alternatywnego stanowiska, lecz jako PR konkretnych osób, których celem wcale nie jest poprawa poziomu życia w kraju.

Imperialna przeszłość jest dla rosyjskiego społeczeństwa powodem do dumy i poszanowania historii. Nie zauważyłem żadnych „rewanżystowskich” nastrojów, chęci odnowienia, przywrócenia, powtórzenia imperium.

Starsze pokolenie traktuje je bardzo przychylnie – i w swoim czasie zaszczepiło w nas to podejście. Kiedy dochodzi do spotkań z przedstawicielami przestrzeni poradzieckiej, często można usłyszeć „to przecież nasi”. Wskutek zaostrzenia sytuacji wokół nielegalnej migracji przybyszów z Azji Środkowej pojawiła się niechęć nie tylko do konkretnych osób, lecz i konkretnych postradzieckich republik, co oczywiście zniekształca sytuację.

*

Olga, 24 lata, studentka (socjologia, literatura, filozofia), urodziła się w Leningradzie, mieszka w Sankt Petersburgu

Inteligencja z czasów ZSRR albo wyjechała z kraju, albo zaczęła w mniejszym lub większym stopniu deklarować lojalność wobec reżimu, a więc liberalna krytyka jest dziś dość niepopularna (o ile można powiedzieć, że kiedykolwiek była w Rosji popularna). Komunistów popierają głównie ludzie starsi, stopniowo przybierają na sile ruchy narodowo-socjalistyczne. Oczywiście, nie wszyscy są zadowoleni z obecnej władzy, ale obecnie nie dostrzegam takich elit, które byłby gotowe zająć jej miejsce.

Imperia rozpadają się tylko w wyniku podbojów wojskowych, jak było na przykład z Niemcami. ZSRR nie został podbity, dlatego Rosja (spadkobierczyni ZSRR) pozostaje imperium, choć oczywiście ma mniejsze zasoby, a ideologia państwa jest dość mętna (zapożyczone od Imperium Rosyjskiego prawosławie i przywiązanie do tradycyjnych wartości raczej nie pasują do roli bazy ideologicznej). Współczesna Rosja pozostaje imperium, bez względu na to, czy to się jej mieszkańcom podoba, czy nie.

Na początku należy dokonać podziału republik radzieckich na grupy. Proponuję następujący podział: Białoruś, Kazachstan i Armenia (członkowie lub członkowie in spe Unii Euroazjatyckiej) – mieszkańcy tych krajów są postrzegani prawie jak mieszkańcy Rosji; dalej: republiki Azji Środkowej, traktowane przede wszystkim jako byłe kolonie i źródło taniej siły roboczej. Mołdawię również można zaliczyć do tej grupy. Kraje bałtyckie są postrzegane jako kraje europejskie; negatywny stosunek do nich podsycają rosyjskie media i wydarzenia związane z pamięcią o II wojnie światowej, która dla reżimu i większości Rosjan jest rzeczą świętą. Stosunki z Ukrainą, szczególnie w obliczu wydarzeń ostatniego roku, stały się bardzo trudne, ale ogólnie Ukraińcy postrzegani są po prostu jako mieszkańcy tego kraju.

*

Piotr, 26 lat, menadżer projektu, urodził się w mieście Nabierieżnyje Czełny, mieszka w Kazaniu

Rosjanie nie do końca ufają elicie politycznej. I jeśli nawet przyjmiemy, że oni sami wybrali przedstawicieli władzy, to na dobrą sprawę szczególnego wyboru nie mieli, ponieważ nie ma silnej opozycji.

Z jednej strony rosyjskie społeczeństwo chlubi się dawną wielkością imperium (zwycięskie wojny, zdobycze terytorialne), a z drugiej – okoliczności historyczne sprawiły, że za wszystkie problemy tak jak dawniej oskarżana jest „góra”.

Byłe republiki radzieckie do tej pory są postrzegane jako bratnie kraje. W razie kryzysów i problemów Rosjanie solidaryzują się z nimi.

*

Cyryl, 25 lat, student, urodził się w Sajanogorsku (Kraj Krasnojarski, obecnie Republika Chakasja), mieszka w Nowosybirsku

Można mówić o pewnej skłonności do personifikacji władzy w Rosji. Putin to jedno, a elita co innego – to zwykła hołota. Stosunek do Putina jest przeważnie przychylny, a do elity jako takiej – raczej niechętny. Niewykluczone, że wielu zwolenników Putina mogłoby się podpisać nawet pod hasłem Nawalnego o „cwaniaczkach i złodziejach” , gromić oligarchów albo powtarzać, że parlamentarzyści to darmozjady. Putin stoi jednak ponad tym.

Nie można mówić o żadnym bezpośrednim wpływie. Chodzi przecież o cały proces „przezwyciężania historii”. Polityka epoki Jelcyna, kiedy „czerwoni” stali się tymi złymi, a „białych” i cara wyniesiono na piedestał, była błędna. Dyskurs o Rosji jako demokratycznym państwie nie ukształtował się, ustępując romantycznym wspomnieniom o przeszłości.

Słowa „chachłacy” i „czurki” mówią same za siebie. Najgorszy jest na pewno stosunek do Ukrainy i Gruzji. W przypadku krajów Azji Środkowej można raczej mówić o obojętności, bez względu na skrajnie negatywny stosunek do „gastarbeiterów”. Wygląda na to, że Białoruś wypada najlepiej w tym zestawieniu.

*

Michaił, 28 lat, inżynier dźwięku, urodził się w Rostowie nad Donem (Rosja), mieszka w Nowym Jorku

Wobec elity rządzącej Rosjanie są sceptyczni i podejrzliwi. Są świadomi faktów z nieodległej przeszłości niektórych osobników, którzy obecnie brylują w kręgu „elity politycznej”. Jak pokazuje historia, kiedy rząd doprowadza takiej sytuacji, że naród czuje się zaszczuty – zwykle kończy się to buntem, wojną domową albo rewolucją. Za przykład mogą posłużyć ostatnie wybory parlamentarne. Rosjanie odnoszą się do republik postradzieckich przyjaźnie i zwykle dziwią się, dlaczego przedstawiciele tychże krajów nie zawsze odpowiadają z równym entuzjazmem na sympatię Rosjan. Przecież uczono nas, że wszyscy ludzie są braćmi?!

*

Wiera, 25 lat, studentka, urodzona w Żytomierzu (Ukraina), mieszka w Turku (Finlandia)

Większość Rosjan pozostaje zupełnie apolityczna. Ludzie zakładają, że nie są w stanie wpłynąć na proces polityczny i zapewnie nie uważają tego za konieczne, nawet jeśli nie zgadzają się z działaniami obecnej elity.

Często odnosiłem wrażenie, że Rosjanie dość krytycznie oceniają politykę wewnętrzną, chociaż – znowu – nie podejmują żadnych działań, żeby na nią wpłynąć, przyjmując wszystko tak jak jest. Jednocześnie większość popiera decyzje dotyczące polityki zagranicznej.

Przeszłość ma faktyczny wpływ na nastroje rosyjskiego społeczeństwa. Dla wielu idea Rosji jako kraju „wybranego”, mającego misję do spełnienia, a nawet pewne idee mesjanizmu w przestrzeni post-imperium, są nadal żywe. Media bardzo często pokazują politykę zagraniczną kraju w takim właśnie kluczu: Rosja nie szuka korzyści dla siebie, a wręcz przeciwnie – wbrew własnym interesom niesie pomoc innym krajom. Taka retoryka często nie pozwala ludziom dojść do wniosku, że „imperium” lepiej by wyszło na tym, gdyby zajęło się własnymi problemami.

Z wyjątkiem krajów bałtyckich, niepodległość byłych republik radzieckich nie zawsze traktowana jest poważnie. Politykę Rosji wobec tych krajów nierzadko ukazuje się jako pewną formę dobroczynności, tak aby od początku stworzyć wrażenie, że nie są one w stanie w pełni funkcjonować bez pomocy Rosji.

*

Aleksandr, 24 lata, specjalista ds. kontaktów międzynarodowych, urodził się i mieszka w Kazaniu

Przeciętny Rosjanin jest względnie apolityczny: nie wnika głęboko w sytuację polityczną kraju, nie interesują go meandry polityki zagranicznej ani rozgrywki wewnętrzne. Z punktu widzenia zwykłego, przeciętnego światopoglądu sądzę, że wielu Rosjan popiera kurs obecnych elit politycznych – imponuje im twarda polityka zagraniczna, antyamerykańska i wielkopaństwowa retoryka obecnego prezydenta, jego administracji i bloku „siłowików”. Nastroje krytyczne również się nie należą do rzadkości. W oczach racjonalnie myślącej części społeczeństwa polityka rosyjskich elit rządzących jest niekonstruktywna, wzbudza raczej konsternację niż zachwyty.

Rosyjska mentalność na pewno pod wieloma względami ma charakter „geograficzny” – idea ogromnej przestrzeni ma walor pokrzepiający zarówno w kontekście międzynarodowym, jak i dla samooceny rosyjskiego społeczeństwa. Choćby i dziś, po aneksji/przyłączeniu Krymu idea „zbierania ziem” rośnie w siłę. Najwyraźniej dla części społeczeństwa nostalgia za posiadaniem jednej szóstej globu jest nie do przezwyciężenia – wielu, a może nawet, jak widać, większość Rosjan zawsze żyła i żyje ideą imperium.

Podejście Rosjan jest niejednoznaczne: wizerunek państw Azji Centralnej – Kazachstanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu, Kirgizji i Turkmenistanu jest negatywny. Szczególnie mieszkańcy dużych miast okazują nieskrywaną niechęć, awersję, odrazę wobec przedstawicieli tych narodów. Tak działa zjawisko emigracji zarobkowej mieszkańców tych państw, z roku na rok coraz liczniejszej. Jeszcze jedna grupa państw, na które Rosjanie reagują alergicznie – zapewne z przyczyn geopolitycznych – to republiki bałtyckie, Łotwa, Litwa i Estonia.

*

Oleg, 28 lat, analityk, urodził się i mieszka w Udmurtii

Stosunek Rosjan do władzy najlepiej oddaje pojemne sformułowanie „bije, bo kocha”.

Otwarty sprzeciw wyrażają osoby, które uważają się za inteligencję, studenci z wyrobioną postawą obywatelską. A co do pozostałych, szczególnie świata biznesu, to dla nich najważniejszy jest święty spokój – najlepiej żeby wszystko zostało tak jak jest.

Być obywatelem państwa jeszcze większego niż teraz – to wizja atrakcyjna dla wielu Rosjan. Ale mało kto rozumie, czym jest imperium. Myślę, że dlatego pretensje naszych polityków do wszystkiego, co tylko dałoby się przywłaszczyć, spotykają się z takim aplauzem.

Rosjanie odnoszą się do byłych republik radzieckich lekceważąco. Jak do młodszych braci – głupszych, zacofanych, rozbrykanych. W ogóle żartów na temat Uzbekistanu, Kazachstanu, Azerbejdżanu, Mołdawii, Kirgizji należałoby się wstydzić.

*

Anatolij, 26 lat, menadżer (handel detaliczny), urodził się w Użurze (Krasnojarski Kraj), mieszka w Nowosybirsku

Badanie przeprowadzone nie tak dawno (w marcu 2014) przez Instytut Socjologii RAN wykazało, że 70% Rosjan nie chce wspierać ani obecnej władzy, ani opozycji. Ten wynik obiektywnie oddaje pogląd społeczeństwa rosyjskiego na tę sprawę.

Imperialna przeszłość Rosji nie daje spokoju społeczeństwu rosyjskiemu także i dziś, i zamiast skupić się na palących problemach wewnętrznych kraju i sposobach ich rozwiązania bardzo wiele sił i uwagi traci się na poszukiwanie tajemniczej „szczególnej drogi” Rosji. Problem jest o tyle głęboki, że próbujemy zbudować demokratyczne społeczeństwo obywatelskie na przekór zachodnim wartościom, nie widząc, że same te pojęcia są nieodłączną częścią cywilizacji zachodniej.

Stosunek do byłych republik radzieckich wypływa z imperialnej przeszłości Rosji. Wątpię, aby były one traktowane jako samodzielne, niepodległe państwa mające prawo do samostanowienia. Jest w tym jakaś lekceważąca nuta w stylu: „może i zamieszkaliśmy osobno, ale to jeszcze nie znaczy, że między nami wszystko skończone”.

*

Wasyl, 25 lat, inżynier górnictwa, urodził się w Iżewsku, mieszka w Sankt Petersburgu

Poglądy obywateli na tę sprawą różnią się, tak zawsze było i będzie. Wiele czynników ma charakter opiniotwórczy: od sytuacji politycznej na świecie aż po wychowanie w domu rodzinnym. Ludzie przywykli patrzeć na świat tylko przez ekran telewizora, i widząc „wierzchołek góry lodowej”, formułują określone, niekiedy błędne opinie. Obecny układ sił to mniej więcej 50 na 50. Wzrost zaufania nastąpił po Soczi 2014 i Krymie, ale mało kto wie, za jaką cenę.

Coraz częściej słyszę w rozmowach: Rosja potrzebuje „cara”… Nie monarchy, lecz człowieka silnego – duchem, słowem i czynem. Demokracja – to niebezpieczny sposób rządów!

Ludzie sami nie wiedzą, czego chcą, nawet w sklepie nie mogą się zdecydować, z czego ugotować dziś obiad. A jeśli chodzi o demokrację w Rosji, coraz bardziej przypomina ona wioskę potiomkinowską.

Stosunek do nich jest pozytywny, zwłaszcza że w byłych republikach radzieckich mieszka sporo krewnych, przyjaciół i znajomych wielu Rosjan.

*

Kostia, 27 lat, przedsiębiorca, urodził się w Woroneżu, mieszka w Soczi

Większość Rosjan popiera prezydenta i jeszcze parę osób z kręgów władzy, a do wszystkich pozostałych żywi niechęć. Obecnie jednak, ze względu na Krym, władza na wszystkich szczeblach i we wszystkich postaciach cieszy się poparciem.

Imperialna przeszłość zawsze będzie częścią rosyjskiej teraźniejszości, pytanie tylko, jak ją traktować.

Dzisiaj imperialna przeszłość i jej jednostronna interpretacja służą interesom władzy i osobiście Putinowi, a jutro być może będzie się o tym mówić dziesięć razy mniej. Wszystko zależy od celów i zadań propagandy państwowej.

Rosjanie lubią i nie lubią swoich sąsiadów. Oczywiście narody słowiańskie zawsze były i będą naszymi „braćmi”, ale już w przypadku Kaukazu i Azji Centralnej sprawa się komplikuje. Dopóki są u siebie, wszystko jest w porządku, problem zaczyna się, kiedy przyjeżdżają do Rosji.

*

Sergiej, 28 lat, analityk biznesowy, urodził się w Krasnojarsku, mieszka w Sankt Petersburgu

Większość Rosjan ma przychylny stosunek do prezydenta i jego polityki. Oczywiście, są różne mniejszości polityczne, ale zbyt słabe i rozdrobnione, aby uczestniczyć życiu politycznym na wielką skalę. Rosjanie mają sporo do zarzucenia władzom lokalnym: regionalnym i miejskim.

Imperialna przeszłość rzutuje na naszą teraźniejszość i przyszłość. Oczywiście nikt nie chce budować ZSRR, ale mamy wszelkie prawa, by zostać pełnowartościową częścią wielobiegunowego świata. I zdają sobie z tego sprawę prawie wszyscy obywatele Rosji.

Nasi sąsiedzi to nasi przyjaciele. Żyliśmy razem do 1991 roku, a z częścią z nich będziemy żyć dalej (Unia Euroazjatycka). Jest takie przysłowie: „jeden stary przyjaciel jest lepszy od dwóch nowych”. Ukraina popełnia dziś wielki błąd, ale czas na pewno pokaże, kto miał rację.

*

Borys, 27 lat, przedsiębiorca, urodził się w Iżewsku, mieszka w Moskiwe

Rosjanie popierają elity polityczne w najważniejszych kwestiach (polityka społeczna, polityka wewnętrzna itd.), lecz jednocześnie sądzą, że są one mocno skorumpowane. Można więc mówić o pewnym dysonansie, jeśli chodzi o stosunek społeczeństwa do obecnej klasy rządzącej.

Imperialna przeszłość wciąż mocno tkwi w pamięci i świadomości Rosjan. Spora część społeczeństwa opowiada się po stronie imperialnych ambicji Rosji i w imię tych aspiracji często gotowa jest poświęcić dobrobyt ekonomiczny.

Stosunek do republik radzieckich (zarówno do krajów, jak i ich mieszkańców) jest pobłażliwy, opiekuńczy, naznaczony poczuciem wyższości.

Ponieważ ze wszystkich republik byłego ZSRR poziom życia w Rosji jest najwyższy, Rosjanie sądzą, że kraje poradzieckie nie mogą obyć się bez ich pomocy, a wybór Rosji jako sojusznika geopolitycznego i gospodarczego jest dla nich koniecznością, również dla zrównoważenia wpływu innych ośrodków politycznych (szczególnie UE i USA).

*

Jewgenij, 24 lata, dziennikarz, urodził się w Iżewsku, mieszka w Moskwie

Z przykrością muszę stwierdzić, że opozycyjny potencjał społeczeństwa rosyjskiego wciąż jest w powijakach. Jak pokazują wyniki ostatnich sondaży, ponad 80% Rosjan popiera Putina i jego reżim. Większość ludzi uważa szybki wzrost gospodarczy kraju (a więc i poziomu życia) w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku za osobistą zasługę Putina, a nie wynik sprzyjającej dla gospodarki surowcowej sytuacji na rynku. Logika jest mniej więcej taka: „Teraz żyje się lepiej niż w latach 90., dlatego Putin to jest ktoś!”.

Stąd też praktycznie nieograniczony kredyt zaufania. Ziarna protestu pojawiają się tylko i wyłącznie w środowisku elity intelektualnej i absolwentów uczelni wyższych, którzy mogli pomieszkać/postudiować/podróżować (czyli: porównać!) za granicą. Ale ich głosy są na razie zbyt słabe, a reżim dysponuje narzędziami umożliwiającymi zagłuszanie i niwelowanie publicznych przejawów oporu, co dodatkowo minimalizuje wpływ tej grupy osób na kształtowanie się opinii publicznej.

Problem leży w społecznym odbiorze elity rządzącej. Dla większości Rosjan Prezydent oznacza praktycznie tyle, ile Car. A jak wiadomo, cara się nie wybiera. Tak właśnie żyjemy, nie mając realnego wyboru. I tutaj wyłania się jeszcze jeden schemat: „dobry car i źli bojarzy”, nadal aktualny – w Rosji, na początku XXI wieku.

Drugi problem to imperialne ambicje i tęsknota za dawną wielkością. Jak pokazała sytuacja z aneksją Krymu i poparciem jej przez większość Rosjan, retoryka ekspansjonizmu i w pewnym stopniu idee mesjanistyczne nie są nam obce.

*

Dmitrij, 23 lata, menadżer (agencja reklamowa), urodził się w Omsku, mieszka w Moskwie

Wielu Rosjan uważa, że w kraju kwitnie korupcja, urzędnicy bogacą się bezprawnie dzięki swoim przywilejom, a jednocześnie pracują byle jak, nic nie robią, podejmują błędne decyzje – ale wyższych kręgów władzy dotyczy to w mniejszym stopniu. Bardziej miarodajnym czynnikiem oceny w przypadku prezydenta i jego otoczenia jest polityka zagraniczna. Obecnie cieszy się ona poparciem większości społeczeństwa, dlatego przy wszystkich niedociągnięciach w polityce wewnętrznej władza traktowana jest raczej przychylnie.

Sformułowanie o imperialnej „przeszłości” Rosji jest nie do końca ścisłe. Po przyłączeniu Syberii w XVI wieku państwo rosyjskie stało się największym krajem świata, a co więcej – w ogromnym stopniu wielonarodowym. Ale to się przecież nie zmieniło. Rosja nadal składa się z wielu różniących się kulturowo i historycznie terytoriów. Moim zdaniem, pod wieloma względami pozostaje więc imperium i samo istnienie takiej Rosji zakłada w pewnym stopniu „imperialny” sposób myślenia obywateli. Myślę, że już w dzieciństwie kształtuje się w każdym z nas obraz Rosji jako wielkiego państwa, decydującego o losach świata.

Rosjanie odnoszą się do byłych republik radzieckich jak do młodszych braci, którymi opiekowali się i wychowywali, a oni tymczasem lekkomyślnie odwrócili się od nas.

*

Iwan, 28 lat, konsultant ds. finansów państwowych, urodził się i mieszka w Moskwie

(…) Wszystkiemu „winne” są niedawne tryumfy na arenie międzynarodowej oraz aktywne działania propagandowe obecnego reżimu, pokazujące jego „ludzką twarz”.

Byłem świadkiem, jak na pewnej stronie internetowej, gdzie przeważały wypowiedzi opozycyjne, wszystko zmieniło się dosłownie w ciągu paru dni.

Żywa jest zarówno pamięć o przeszłości imperialnej, jak i radzieckiej. Wszyscy chcieliby, aby ich kraj był silny, wielki. Ale najważniejsze, żeby wszyscy się nas bali. Możliwe, że pojawił się jakiś kompleks niższości, który mają nam zrekompensować imperialne zapędy – rozszerzenie terytorium (przywrócenie utraconych ziem), silny władca.

Rosjanie traktują przyjaźnie byłe republiki radzieckie, a dokładniej – jak swoje przyszłe „ziemie odzyskane”. To zresztą dotyczy także Alaski.

*

Andrej, 26 lat, analityk prasy zachodniej, przewodniczący eurazjatyckiego ruchu społecznego „Młoda Eurazja”, urodził się w Monachium, mieszka w Moskwie

Jestem przekonany, że przytłaczająca większość naszego społeczeństwa popiera rosyjskie władze. Wysokie poparcie dla prezydenta Rosji Władimira Putina potwierdzają sondaże, przy czym opinia publiczna w Rosji wykazuje jedną cechę stałą i jedną nową tendencję. Tym, co niezmienne, jest rdzennie rosyjskie myślenie w kategoriach „dobry car i źli bojarzy”. Wielu uważa więc, i nie bez przyczyny, że Putin chce zrobić dla kraju jak najwięcej, zagwarantować Rosji większą suwerenność, ale nie jest w stanie, ponieważ jego osobiste otoczenie, na którym musi się oprzeć, gospodarczo jest związane z Zachodem. Nowa tendencja natomiast wyraża się w stopniowym i gwałtownym – na ile to możliwe – spadku zaufania społecznego do Putina (po tym jak słupki w sondażach gwałtownie wzrosły po przyłączeniu Krymu), ponieważ zdaniem wielu prezydent „odpuszcza sobie” ludowe republiki Donbasu. Dochodzi tam do ludobójstwa na ludności rosyjskiej i Rosjanie z wielkim bólem patrzą na to, co wydaje im się bezczynnością własnego prezydenta.

Oczywiście imperialna przeszłość wpływa na mentalność współczesnego Rosjanina, choć nie w tym sensie, o którym pewnie pomyślą polscy czytelnicy. Przeciętny Polak, słysząc określenie „Imperium Rosyjskie”, może pomyśleć: „więzienie narodów”.

Ze wszystkich nacji, które znalazły się w granicach Imperium Rosyjskiego, to chyba właśnie Polacy mieli najbardziej negatywne doświadczenia. Ale w zasadzie ze wszystkich imperiów w historii świata doświadczenie Imperium Rosyjskiego było najbardziej „humanitarne”, a wręcz pożyteczne dla większości zamieszkujących je ludów.

Tym bardziej w porównaniu z agresywnymi kolonialnymi państwami Zachodu, które doprowadziły do wytępienia całych mas… Wręcz przeciwnie, wystarczy spojrzeć, ile narodów poprosiło – same z siebie – o przyłączenie do Rosji. Gruzini, Baszkirzy, północni Kazachowie, Adygejczycy, Buriaci… W jakimś sensie także i dziś te tradycje pozostają żywe. Wystarczy tylko popatrzeć na nagrania, na których południowi Osetyjczycy witają rosyjskie siły pokojowe w 2008 r., czy jak w 2014 r. mieszkańcy Krymu świętują przyłączenie do Rosji na głównych placach miast. Te filmy są ogólnodostępne. Dlatego dla współczesnych Rosjan (nie-rosyjskich i rosyjskich) słowo „imperium” oznacza nie tylko czasy świetności, ale też zgodnego współżycia i budowy wspólnego państwa.

Imperialna przeszłość odcisnęła się na świadomości narodowej Rosjan. Nie oznacza to jednak, że współcześni Rosjanie chcą odtwarzać imperium i przemocą wciągnąć doń nowe niepodległe republiki. Niekoniecznie. W gruncie rzeczy te ambicje rozwiały się jeszcze w 1917 r., kiedy bolszewicy powołali republiki narodowe w składzie ZSRR. O całkowitej niemożności i nawet zgubnych skutkach powrotu do starego porządku z wyczuciem pisał założyciel eurazjatyzmu książę Nikołaj Trubieckoj. Również dziś nikt z rosyjskiej klasy rządzącej nie chce odbierać niepodległości nowym republikom, powstałym po rozpadzie. Wielokrotnie mówił o tym sam Putin. Przyznaje to również obecnie większość zachodnich ekspertów. W projekcie integracji eurazjatyckiej na razie chodzi tylko o sprawy gospodarcze. Naczelną jego zasadą jest nienaruszalność suwerenności narodów. Czy należy przypominać, że inicjatorem projektu Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej nie był prezydent Rosji, lecz prezydent sąsiedniego Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew?

*

Anton, 27 lat, specjalista ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, urodził się w Kiszyniowie (Mołdawia), mieszka w Moskwie

Większość obywateli Rosji ocenia krytycznie elity polityczne i władzę na poziomie regionalnym, a jednocześnie darzy wielkim zaufaniem prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. To przekłada się z kolei na stosunek do jego najbliższego otoczenia i rządu.

Imperialna przeszłość (zarówno radziecka, jak i epoka Imperium Rosyjskiego, choć w mniejszym stopniu) pozostaje wyidealizowanym obrazem dawnej potęgi i chwały. Nie bez udziału mediów ten obraz przekłada się na coś w rodzaju „wizji upragnionego jutra” i „wizji upragnionego dzisiaj”. Również idee rządów „silnej ręki” i jedynowładztwa, postrzeganie sąsiednich państw jak własnych prowincji, przekonanie o szczególnej roli Rosji na arenie międzynarodowej i specjalnej „rosyjskiej drodze” oraz poniekąd rosyjski nacjonalizm – wszystko to opiera się na pamięci o imperialnej przeszłości.

Znaczna część mieszkańców kraju nie do końca pogodziła się z rozpadem Związku Radzieckiego i nadal traktuje byłe republiki radzieckie jak młodsze rodzeństwo, którym trzeba się opiekować i prowadzić za rączkę. Jakiekolwiek próby konfrontacji tych państw z polityką Rosji odbierane są jako zdrada inspirowana przez Zachód.

*

Oleg, 23 lata, student College Station (Texas, USA), urodził się w Bijsku (Kraj Ałtajski, Rosja), mieszka w Barnaule (Kraj Ałtajski, Rosja)

Większość Rosjan słabo orientuje się w strukturze i hierarchii rosyjskich elit. Pomijając najważniejsze osoby w państwie (prezydent, niektórzy ministrowie), Rosjanie odnoszą się do elity z pogardą, nieufnością i zawiścią, lecz wolą hamować swoje niezadowolenie i wyrażają je jedynie w prywatnych rozmowach i na portalach społecznościowych. Tylko niewielki odsetek Rosjan przejawia aktywność polityczną i stara się naciskać na elitę polityczną w celu obrony swoich praw oraz poprawy sytuacji gospodarczej i politycznej w kraju. Reszta społeczeństwa jest zbyt pochłonięta trudami życia codziennego i pozostaje bierna.

Po rozpadzie Związku Radzieckiego rosyjska elita polityczna starała się reaktywować tradycje i wartości nawiązujące do epoki carskiej Rosji. Jak wiadomo, głównymi zasadami państwowości Imperium Rosyjskiego były „prawosławie, samodzierżawie, ludowość”. We współczesnej Rosji przerodziły się one w głoszenie moralno-religijnego dyktatu Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, nieusuwalności reżimu Władimira Putina oraz tłamszenie kiełkującego społeczeństwa obywatelskiego w Rosji. Sytuacja polityczna w Azji Środkowej czy na Zakaukaziu niezbyt interesuje Rosjan. Ze znacznie większym zainteresowaniem śledzą sytuację na Ukrainie, najczęściej potępiając przejawy prozachodniej orientacji ukraińskich polityków. Do przybyszów z Azji Środkowej i Kaukazu rdzenni mieszkańcy Rosji (przeważnie Rosjanie) odnoszą się bardzo negatywnie, ponieważ imigranci zajmują miejsca pracy, korzystają z bezpłatnej opieki zdrowotnej i przyczyniają się do wzrostu przestępczości. Nie jest tak, że wszyscy Rosjanie pozytywnie oceniają idee integracji euroazjatyckiej, lecz tylko niewielu decyduje się walczyć o swoje przekonania polityczne.

Tłumaczyła Joanna Bernatowicz

*Ankiety zostały przygotowane we współpracy z Centrum Badania Społeczeństwa Postindustrialnego. Imiona zostały zmienione w celu zapewnienia anonimowości respondentom.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata