70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Nie nasza rewolucja

U podstaw głębokich przemian, jakie zaszły w Polsce po 1939 r., leży gwałt zadany polskiemu państwu i jego obywatelom. Andrzej Leder wzywa w Prześnionej rewolucji, aby te wydarzenia oswoić i włączyć do polskiego imaginarium symbolicznego. Czy przedstawiana przez niego propozycja ma szanse na realizację?

Andrzej Leder szefuje Zespołowi Badawczemu Filozofii Kultury w warszawskim Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Jego dotychczasowe książki dotyczyły przede wszystkim filozofii i nawiązywały do koncepcji Zygmunta Freuda. Tak było choćby w przypadku Nieświadomości jako pustki czy Nauki Freuda w epoce „Sein und Zeit”. Tym razem Leder również skorzystał z prac Freuda, a także z inspirowanych nimi koncepcji Jacques’a Lacana. W Prześnionej rewolucji głównym tematem swoich rozważań uczynił sposób przeżywania fundamentalnych przemian politycznych, społecznych i kulturowych, do jakich doszło w Polsce w latach 1939–1989.

Książki poruszające tematy z pogranicza filozofii, psychologii i historii należą w naszym kraju do rzadkości. Z kolei dzieła autorów zagranicznych potrafią rozczarować swoją hermetycznością i zawikłanym tokiem wywodu. Tak jest choćby w przypadku Psychologii mas wobec faszyzmu Wilhelma Reicha, której polskie tłumaczenie ukazało się kilka lat temu nakładem Wydawnictwa Aletheia. Na tym tle książka Ledera prezentuje się bardzo korzystnie. Autor dobrze wyważył proporcje pomiędzy dociekaniami teoretycznymi a analizą faktów oraz zjawisk. W ten sposób książka będzie interesującą lekturą dla każdego czytelnika otwartego na nowe humanistyczne inspiracje.

Rewolucja 1939–1956

Już na pierwszych stronach swojej książki Leder klarownie i zwięźle przedstawia pojęcia z zakresu Lacanowskiej psychoanalizy. Dzięki zastosowanemu przez niego nietypowemu instrumentarium pojęciowemu możliwe jest spojrzenie na historię Polski po 1939 r. w nowy, świeży sposób. Kluczową tezą Prześnionej rewolucji jest stwierdzenie, że choć w Polsce w latach 1939– 1956 doszło do bardzo głębokich przemian, to dokonały się one bez aktywnego udziału samych Polaków. Ich podejście do zmiany było pasywne, co zresztą w znacznej mierze zostało wymuszone najazdami III Rzeszy i Związku Radzieckiego oraz terrorem, jaki przyniosły ze sobą rządy obu totalitarnych reżimów. W konsekwencji na miejscu figur porządkujących zbiorową wyobraźnię przed 1939 r. nie udało się trwale zbudować niczego nowego. Rządom komunistycznym nie powiodło się ze względu na deficyt legitymacji społecznej, a III RP nie znajduje jak dotąd nowego pomysłu poza sentymentalnymi nawiązaniami do czasów II RP. Jednak nawet te ostatnie próby nie są szczególnie przekonujące, bo liberalna demokracja – oględnie mówiąc – nie przepada za symbolami.

Czy okres 1939–1956 to faktycznie czas rewolucji? Leder odpowiada twierdząco, argumentując, że drastycznym przekształceniom uległy wówczas struktury społeczne, prawo oraz – przede wszystkim – uniwersum symboliczne. Dlaczego jest to tak istotne? Według Ledera II Rzeczpospolita była krajem, w którym świat symboli Polski szlacheckiej stanowił uniwersalny i powszechnie przyjmowany punkt odniesienia. W oparciu m.in. o wspomnienia Czesława Miłosza rekonstruuje on codzienne mikropraktyki społeczne II RP, wskazując na głębokie, a dziś trudne do wyobrażenia podziały istniejące pomiędzy elitami a masami. W tym kontekście Leder przywołuje też Gombrowiczowskie Ferdydurke, które w jego interpretacji stanowi przenikliwą analizę nasyconych nieufnością i pogardą stosunków społecznych na polskiej wsi przed 1939 r. Pokłosiem kulturowej rewolucji lat 1939–1956 jest unicestwienie tego świata, zepchnięcie dotychczasowych elit z niedostępnego piedestału i spłaszczenie struktury społecznej kraju.

Leder zauważa, że reforma rolna z 1944 r. oraz wynikający z niej podział własności ziemskiej załamał ekonomiczne fundamenty społeczeństwa polskiego w jego kształcie sprzed 1939 r. Ma też rację, pisząc, że fakt zniknięcia folwarku ze społecznej mapy Polski jest we współczesnej narracji historycznej bardzo słabo obecny. W pamięci społecznej nie zachowały się wspomnienia o brutalności i przemocy towarzyszącej parcelacji ziemi w ramach reformy rolnej. Dlaczego? Autor stawia tezę, że ziemianie byli przez chłopów uważani za element wspólnie tworzonego świata, pomimo różnic istniała pomiędzy nimi symboliczna wspólnota. W tym kontekście zupełnie inny wymiar miała wroga postawa chłopów wobec Żydów i Niemców w czasie wojny.

Rozpad symbolicznego uniwersum

Prześniona rewolucja odważnie podejmuje temat stosunku Polaków do Zagłady, poczucia winy i wyrzutów sumienia. Te ostatnie potęgują się ze względu na coraz silniej obecną świadomość, że – jak pisze Leder – „dla wielu ludzi wejście w »przygodę« z nowoczesnością odbyło się po żydowskim trupie”. Jednym słowem, zagrabiony majątek żydowski był jednym z motorów awansu materialnego i społecznego szerokich rzesz Polaków. Według autora grabienie majątku pożydowskiego było możliwe przede wszystkim dlatego, że Żydzi funkcjonowali poza obrębem imaginarium symbolicznego wspólnego dla Polaków. Odpowiedzialne za to miało być wschodnioeuropejskie rozumienie narodu jako wspólnoty etnicznej i językowej. Z definicji Żydzi znajdowali się poza jej obrębem i nie miał tu znaczenia fakt, iż w poststanowej strukturze społecznej II RP odgrywali oni rolę mieszczaństwa. W interpretacji Ledera interakcje społeczne pomiędzy Polakami a Żydami polegały na stykaniu się dwóch obcych sobie światów.

Ale czy rzeczywiście można w ten sposób przekonująco wyjaśnić obojętność czy wręcz współudział Polaków w aktach ludobójstwa w czasie II wojny światowej? Nawet przy zastrzeżeniu, że Prześniona rewolucja pisana jest przez socjologa kultury, to w jego argumentacji czegoś brakuje. W moim przekonaniu Leder przecenia znaczenie imaginarium symbolicznego, nie biorąc jednocześnie wystarczająco pod uwagę wyjątkowości okresu II wojny światowej. Głód, okupacyjny terror, bezwzględne pacyfikacje – bez tego kontekstu teoretyczne analizy stosunków polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej pozostają dla mnie niepełne i nie do końca przekonujące.

Po zakończeniu II wojny światowej rozpad symbolicznego uniwersum, w jakim do tej pory znajdowali się Polacy, dostrzegalny był gołym okiem. Hitlerowcy wymordowali Żydów, a komuniści skupili swą nienawiść na ziemianach. W takich warunkach, gdy zniszczeniu uległo zaufanie społeczne, przyszedł czas na odbudowę. Polakom nie dano jednak suwerenności w tworzeniu własnego systemu symbolicznego. Schmittiańskim suwerenem był bowiem Stalin – to on rządził przemianą i rewolucją. Leder jest zdania, że w tej sytuacji nie było przestrzeni do budowy systemu symbolicznego. W rzeczywistości jednak polscy komuniści podejmowali takie próby. Musieli bowiem zdobyć minimum społecznej akceptacji, gdyż bez tego nie mogliby efektywnie sprawować władzy. Gdy przyszło im wybierać spośród różnych strategii legitymizacyjnych, konsekwentnie postawili na nacjonalizm.

***

Wywody Andrzeja Ledera dotyczące krwawego okresu 1939–1956 są pasjonującą lekturą. Erudycyjne, a jednocześnie napisane przystępnym językiem i nieprzeładowane przypisami. W tym kontekście pewnym zaskoczeniem są ostatnie strony książki. Leder pisze o brutalnej rzeczywistości transformacji ustrojowej przełomu lat 80. i 90. jako o „dopełnieniu” mieszczańskiej rewolucji. Triumf liberalnej demokracji przyniósł hegemonię wartościom mieszczańskim, jednak nie przyniósł nowego imaginarium symbolicznego. Zgoda, że warto iść w kierunku jego budowy. Ale czy rzeczywiście uda się to lewicy? Czy pomoże odwoływanie się do „ludzi pracujących”, krytycznego stosunku wobec wspólnoty narodowej oraz postaw antyklerykalnych? Mam spore wątpliwości.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata