70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Co oznacza być mniejszością narodową lub etniczną w Polsce?

W definicji mniejszości narodowej implicite zakłada się związek istnienia narodu z istnieniem państwa, co w polskiej tradycji intelektualnej bynajmniej nie jest powszechne, a w gruncie rzeczy rzadkie, gdyż jesteśmy zwolennikami założenia, że możliwy jest naród pozbawiony okresowo, czasem bardzo długo, państwa lub też z różnych innych powodów nietworzący niepodległego bytu państwowego.

Filozofie różnicy rozmaicie sobie radzą z faktem różnorodności kulturowej w obrębie jednego społeczeństwa zorganizowanego w strukturę państwową. Czasem jest ona pomniejszana, a nawet ignorowana. W tych wypadkach powstają formy polityki określane jako systemy republikańskie, dla których polityczna lojalność i wychowanie państwowe są najważniejszymi wartościami obywatela. Zakłada się, bądź że różnica kulturowa dotyczyć musi grupy i że należy tworzyć zabezpieczenia prawne właśnie dla grup, bądź że bronione powinny być prawa jednostek, które siłą rzeczy będą stały na straży praw grup kulturowo się różniących. Wśród krajów Unii Europejskiej Francja i Grecja reprezentują ten wzór myślenia, przy którym nie może zaistnieć w ogóle pojęcie etnicznych odmienności, grup etnicznych wchodzących w skład państwa. Romów (Les Gitanes) określa się od roku 1969 eufemistycznie jako Gens de Voyage. Katalończycy i Baskowie na terytorium Francji tracą swoją tradycję kulturową z powodu asymilacyjnej presji państwa, co staje się bardziej wyraźne, gdy porównamy ten stan rzeczy z sytuacją obu narodów w Hiszpanii. W Grecji nie toleruje się żadnych działań zmierzających do zachowania języka żyjących przede wszystkim na północy kraju i wyraźnie różniących się kulturowo mniejszości etnicznych: słowiańskiej (najczęściej określanej jako macedońska) oraz wołoskiej (wlaskiej lub arumuńskiej). Słynny proces w roku 2000 Sotirisa Bletsasa, który publikował broszury w języku arumuńskim z grupy romańskiej, i skazanie go na karę więzienia oddaje determinację władz greckich w polityce trzymania się republikańskiej, utrwalonej historycznie wizji narodu greckiego.

 

Definiowanie mniejszości

W większości państw europejskich różnica kulturowa traktowana jest jako wartość, stąd pielęgnowanie jej należy do obowiązków państwa. Do tych krajów należy Polska, która w roku 2000 ratyfikowała ramową konwencję Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych, biorąc tym samym na siebie obowiązek dbania o nie, a co za tym idzie, o wewnętrzną różnorodność etniczną i narodową. Podstawą relacji większość – mniejszość etniczna/narodowa jest obecnie w Polsce uchwalona 6 stycznia 2005 r. ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym.

Podkreślić należy, że u podstaw kategorii mniejszości narodowej lub etnicznej leżą założenia aksjologiczne, których początki przypisywać jestem skłonna procesowi antropologizacji myślenia[1], zmierzającego do traktowania kulturowej rozmaitości jako wartości ogólnoludzkiej.

W ramach Ustawy rozróżnia się pojęcia mniejszości narodowej i etnicznej. Mniejszość narodową definiuje się jako zbiorowość mieszkającą na terenie Polski, składającą się z polskich obywateli i zarazem identyfikującą się z jakimś innym państwem i jego kulturą. W Polsce mieszka dziewięć mniejszości narodowych (w porządku alfabetycznym): Białorusini, Czesi, Litwini, Niemcy, Ormianie, Rosjanie, Słowacy, Ukraińcy, Żydzi. Każda z tych zbiorowości jako część społeczeństwa polskiego może – choć z powodów politycznych nie zawsze z tej możliwości korzysta – szukać wsparcia w państwie, które reprezentuje konkretny naród. W tej definicji implicite zakłada się związek istnienia narodu z istnieniem państwa, co w polskiej tradycji intelektualnej bynajmniej nie jest powszechne, a w gruncie rzeczy rzadkie, gdyż jesteśmy zwolennikami założenia, że możliwy jest naród pozbawiony okresowo, czasem bardzo długo, państwa lub też z różnych innych powodów nie tworzący niepodległego bytu państwowego. Narody takie jak polski, kurdyjski, buriacki czy Sacha – jakucki – mogą być ilustracjami do tej ostatniej sytuacji.

Natomiast mniejszość etniczna, posiadająca w gruncie rzeczy wszystkie cechy mniejszości narodowej, takiego odrębnego państwa nie posiada. W Polsce mieszkają cztery grupy etniczne uznane za mniejszości, których członkowie są obywatelami polskimi; są to: Karaimowie, Łemkowie, Romowie, Tatarzy. Poza tym specjalny status grupy regionalnej, posiadającej odrębny chroniony prawem język, mają Kaszubi, którzy – mimo zabiegów przynajmniej części kaszubskiej inteligencji – nie zostali zaklasyfikowani jako mniejszość ani innego rodzaju grupa etniczna.

 

Definicje i ich ukryte znaczenia

W polskich definicjach zarówno mniejszości narodowej, jak i etnicznej pojawiają się elementy, z których każdy zawiera ukryte założenia, prowadzące do określonych konsekwencji znaczeniowych i niejednoznacznych interpretacji.

Po pierwsze jest nim element statystyczny. Mniejszość narodowa lub etniczna musi być liczebnie mniejsza od „pozostałej części ludności Rzeczypospolitej Polskiej”. Warunek ten nie dopuszcza sytuacji liczebnej równowagi między grupą uznawaną za mniejszość i całą resztą społeczeństwa oraz może błędnie sugerować jednolitość owej „całej reszty”. Nie ustala się też, jak duża musi być grupa, żeby można ją było uznać za mniejszość i czy są jakieś dolne granice wielkości grupy. W Polsce mamy do czynienia z bardzo nielicznymi mniejszościami narodowymi, jak np. Rosjanie lub Ormianie, czy z etnicznymi, jak np. Karaimowie.

Po drugie, jest nim kulturowa odrębność grupy: czyli gdy „w sposób istotny odróżnia się od pozostałych obywateli językiem, kulturą lub tradycją”, jak mówi ustawa. Ta różnica dotyczy cech kulturowych ze szczególnym wskazaniem na język, a tuż za nim na cechy kulturowe i tradycję, które to pojęcia są w intuicyjny sposób zrozumiałe. Punkt ten jednocześnie zakłada, że istnieje pewna obiektywna odrębność kulturowa, którą uznajemy za istotną. Czy jest to ocena członków samej grupy, opis własny, czy też większości – osób wobec grupy zewnętrznych? Należy zwrócić uwagę na słowa „w sposób istotny”, które pozostawiają subiektywnej decyzji stopień owej specyfiki, zarazem nie wskazują, kto ma o owym stopniu istotności decydować – czy są to sami członkowie grupy, czy większość poza grupą, a w jej przypadku – przeciętni członkowie większości czy wyłonieni (z jakiej grupy?) eksperci. Ta wątpliwość nie jest czysto teoretyczna, gdyż umożliwia daleko idącą dowolność, a nawet manipulację pojęciem.

Następnym elementem jest świadomość u członków grupy tej odrębności i pozytywny do niej stosunek – „dąży do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji”. Oznacza to, że sama odrębność kulturowa stwierdzona przez członków grupy lub osoby zewnętrzne nie wystarcza, żeby zyskać status mniejszości narodowej lub etnicznej; musi się wśród tej grupy pojawić wola i inicjatywa w działaniu na rzecz tej odrębności. Ustawa zakłada zatem, że mniejszość narodowa lub etniczna musi się swoją odrębnością kulturową interesować, zmierzając do jej podtrzymywania, choć intensywność tej postawy oraz wynikających z niej działań nie może być ściśle ustalona i nie może być też taki zasięg tych postaw zaangażowanych we własną odmienność. Pojawia się tu wątpliwość: czy wystarczy niewielka grupka zaangażowanej inteligencji narodowej lub etnicznej, czy też konieczne są postawy zaangażowane u większości (jak dużej?) w obrębie zbiorowości, która za mniejszość narodową lub etniczną ma być uznana?

Przejdźmy do kwestii autodefinicji w kategoriach wspólnoty etnicznej i woli jej podtrzymywania – „ma świadomość własnej historycznej wspólnoty etnicznej [lub narodowej – E.N.] i jest ukierunkowana na jej wyrażanie i ochronę”. Wśród warunków zyskania pozycji mniejszości etnicznej lub narodowej w ustawie pojawiają się terminy „historyczna” i „etniczna”, które powinny być znane, rozumiane i akceptowane w odniesieniu do własnej zbiorowości przez członków grupy. Ponadto powinna wynikać z tej świadomości gotowość do podtrzymywania i rozwoju różnicy w zakresie historii grupy pojmowanej jako wspólnota.

Wreszcie pojawia się jeszcze jeden wymóg – „jej przodkowie zamieszkiwali obecne terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co najmniej 100 lat”. Wyklucza to możliwość uzyskania statusu mniejszości etnicznej czy narodowej przez grupy imigranckie, które zaczęły przybywać do Polski w ostatnich dziesięcioleciach, jak np. Wietnamczycy, a także stosunkowo niewielkie grupy imigrantów, które w różnych okresach do Polski przyjeżdżały w drodze indywidualnej migracji, takie jak Węgrzy, Bułgarzy, Gruzini czy Grecy, nawet w sytuacji, gdy przedstawiciele tych grup w Polsce się wychowali, mają z Polską liczne związki społeczne i rodzinne. Często w codziennym lub nawet medialnym dyskursie pojawiają się nieścisłe i z prawniczego punktu widzenia nieprawdziwe sformułowania typu: „mniejszość wietnamska w Polsce”. W tym przypadku jednak sprawa jest jasna – nie są i jeszcze długo nie mają szansy się stać narodową mniejszością, jeśli nie zmieni się ustawa w Polsce.

Bardziej kłopotliwa sytuacja w zaklasyfikowaniu osoby do narodowej mniejszości pojawia się w przypadku Ukraińców, Białorusinów czy Ormian. W Polsce istnieją prawnie jako mniejszości narodowe uznane zbiorowości obywateli polskich narodowości ukraińskiej, białoruskiej czy ormiańskiej od stuleci mieszkające na terytoriach Polski. Równocześnie w naszym państwie mieszka bardzo wielu imigrantów przybyłych z Białorusi, Ukrainy czy Armenii, którzy przynależą do tych samych grup narodowościowych, co przedstawiciele wspomnianych mniejszości, żyjących na terytorium Polski i będących jej obywatelami. W przypadku imigrantów formalnie różni ich wyłącznie posiadanie lub nie posiadanie polskiego obywatelstwa. W praktyce jednak przebywający w Polsce ukraińscy imigranci zarobkowi nawiązują intensywne relacje z Ukraińcami – jeśli tak można powiedzieć – polskimi, a odbywa się to przede wszystkim na terenie parafii greckokatolickich (np. w Warszawie przy ul. Miodowej). W przypadku grup nielicznych, takich jak np. Węgrzy czy Gruzini, tylko brak owego co najmniej stuletniego zbiorowego zamieszkania na terytoriach naszego kraju decyduje o ich niezaliczeniu do mniejszości.

 

Związki z własną kulturą

Wśród mniejszości narodowych i etnicznych spotykamy zbiorowości liczące kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy członków, i te zaledwie kilkutysięczne lub też kilkusetosobowe. Rozwój kultury ich członków oraz tożsamości musi być odmienny, choć pewne ogólne tendencje są zauważalne we wszystkich zbiorowościach. Fakt mieszkania w Polsce, wielopokoleniowe związki z polską kulturą i państwem mają konsekwencje w sferze ich kompetencji kulturowej (w tym językowej) w zakresie kultury narodowej/etnicznej. Niektóre mniejszości słabo znają swój język etniczny/narodowy, a wśród niektórych jego znajomość jest nieznaczna.

Tatarzy mówią już tylko po polsku; w dużym stopniu dotyczy to też mniejszości ormiańskiej. Przemiany w obrębie silnie zróżnicowanego dialektalnie języka romskiego są głębokie i w zakresie leksyki jest to język głęboko spolonizowany. Mimo że państwo polskie wzięło na siebie wspieranie edukacji w zakresie języka ojczystego wszystkich mniejszości, tylko niektóre domagają się tej pomocy i korzystają z niej. Liderzy romscy twierdzą w wystąpieniach publicznych, że nauka języka romskiego w szkole jest niepotrzebna, gdyż zarówno język, jak i podstawowe elementy kultury i historii romskiej dziecko otrzymuje w domu rodzinnym. Dla obserwatora zewnętrznego tego rodzaju postawa jest sposobem utrzymania w ręku zbiorowości mniejszościowej kontroli nad procesem socjalizacji pierwotnej, co, jak dotąd, pełniło funkcję skutecznej gwarancji zachowania tradycji, a w każdym razie jej ważnych i możliwych do utrzymania w obecnych warunkach społecznych elementów. W 2007 r. w Gorzowie Wielkopolskim zostaje opublikowany elementarz romski w dialekcie Polska Roma autorstwa Karola Parno Gierlińskiego, a w 2008 r. pojawiło się drugie, poprawione wydanie, a następnie wersja w dialekcie Bergitka Roma. Jednak to nie prowadzi bezpośrednio do jego masowego używania w nauczaniu dzieci romskich. Najważniejszą przeszkodą jest wielodialektalność języka romskiego, którego odmiany są w dużej mierze wzajemnie zrozumiałe, ale wymagałyby od dzieci ze szczepu Bergitka Roma uczenia się języka, którego nie mogłyby uważać za własny. Wśród romskiej inteligencji od lat trwa dyskusja nad możliwością stworzenia ujednoliconego romskiego języka literackiego i jego zapisu.

Inna jest sytuacja pozostałych mniejszości. Można byłoby przypuszczać, że najmniej liczne  mniejszości, takie jak ormiańska, karaimska czy rosyjska nie będą w stanie uruchomić nauki swoich języków z odwołaniem się do pomocy państwa polskiego. Jednak tak nie jest. W 2011 r. 35 dzieci ormiańskich korzystało z nauki języka ormiańskiego w trzech placówkach edukacyjnych w Warszawie i w Krakowie. Poza tym uruchomiona była nauka języka karaimskiego (kipczacka odmiana tureckiego). W przypadku Tatarów ani po stronie liderów mniejszościowych, ani po stronie instytucji państwowych nie zrodził się pomysł powołania klas czy lekcji języka mniejszościowego. W praktyce więc tylko niektóre grupy etniczne i narodowe (Białorusini, Litwini, Słowacy, Ukraińcy, Żydzi) mają zapewnione nauczanie swojego języka, a niektóre z nich, np. Litwini, Ukraińcy, Białorusini i Niemcy mają zagwarantowaną edukację w zakresie rodzimego języka nie tylko na poziomie podstawowym, ale i średnim. Na szczególną uwagę zasługuje sytuacja chronionego ustawą, określanego w niej jako regionalny, języka kaszubskiego, którego rozwój popierany jest wysokimi nakładami finansowymi, a nauczanie odbywa się zarówno w szkołach podstawowych i gimnazjach, jak i w dwóch kaszubskich liceach.

 

Specyfika mniejszości romskiej

Szczególna relacja łączy polskie państwo z mniejszością romską, która pod wieloma względami różni się zasadniczo od wszystkich innych mniejszości. Jedne z nich mają charakter grupy pochodzeniowej, swoją etniczną/narodową tożsamość budując wokół sentymentu pochodzenia (jak np. Ormianie, Karaimowie czy Tatarzy), inne swoje poczucie przynależenia konstruują wokół związku z konkretnym państwem i jego kulturą (jak np. Litwini, Niemcy, Słowacy czy Ukraińcy). Członkowie wszystkich tych zbiorowości, zabiegając o zachowanie elementów własnej kulturowej odrębności, realizują zarazem cele życiowe w gruncie rzeczy nie odbiegające zasadniczo od tych, które charakteryzują polską większość. Stąd nawet w sytuacjach spornych zachodzi między nimi wzajemne porozumienie, a nawet konflikty mniejszość – większość odbywają się w oparciu o wzajemnie zrozumiałe, a nawet identyczne wartości. Inaczej sytuacja się przedstawia w relacjach większość – społeczność (czy raczej społeczności) romska. W tym przypadku pojawia się rozbieżność na poziomie głębszych (niż w przypadku wszystkich pozostałych mniejszości) elementów kulturowych, która tego rodzaju porozumienia i sposoby rozwiązywania sporów stawia pod znakiem zapytania. W przypadku tej relacji można mówić o zasadniczym, trudnym do rozwiązania konflikcie wartości w przypadku braku istotnych zmian kulturowych po stronie romskiej. Ostatnie moje badania wśród Romów z osady Zadział we wsi Szaflary (powiat Nowy Targ), którzy dokonali konwersji na wiarę Kościoła Zielonoświątkowego, wskazują, że ten rodzaj wewnętrznej przemiany może doprowadzić do odrzucenia przez Romów tych elementów tradycji, które są nie do przyjęcia dla społeczności większościowej. Należą do nich: (1) dychotomiczna wizja świata społecznego dzieląca ludzi na Romów i nie-Romów, wobec których obowiązują inne reguły postępowania, (2) zasada porzucenia wszelkich nałogów (alkoholu, tytoniu, narkotyków), stosowania przemocy w sporach oraz w życiu rodzinnym (głównie wobec kobiet) oraz (3) stosunek do pracy. Zmiana społeczna poprzez głęboką i gwałtowną transformację indywidualnego życia, łącząca się z poczuciem uzyskania godności osobistej oraz wsparcia ze strony Boga i współbraci w wierze, dostarcza ścieżki wyjścia z patowej sytuacji wzajemnych relacji, których w gruncie rzeczy nie poprawia polityka łożenia ogromnych sum przez UE i poszczególne kraje na pomoc społecznościom romskim. Obserwacja różnych romskich osad w południowej Polsce wskazuje na to, że – oprócz pewnych zewnętrznych oznak integracji Romów – dochodzi raczej do zaostrzenia, niż do załagodzenia dawnych dystansów i niechęci.

W ostatnich dziesięcioleciach nowe kanony odnoszenia się do Romów, a także sposoby prezentowania swojej sytuacji przez nich samych, przyczyniają się do stworzenia nowej jakości we wzajemnych relacjach. W sytuacji gdy funkcjonujące do tej pory sposoby wyrażania poczucia kulturowej obcości w stosunku do Romów stają się nieakceptowalne i politycznie niepoprawne, a odczuwany dystans psychologiczny nie maleje, funkcje starych uprzedzeń przejmują „faktograficzne” narracje racjonalizujące negatywne postawy, jednocześnie dostarczające „racjonalnych” i „obiektywnych” argumentów za koniecznością szczególnego traktowania Romów. Jest to wyraźnie dostrzegalne w dyskursie oficjalnych dokumentów. Tworzy on pewne odgórne zasady i praktyki posługiwania się językiem w kwestii polityki romskiej, które przenikają różne poziomy i okoliczności wypowiadania się o Romach. Sytuacja, w jakiej w ostatnich latach znaleźli się mieszkańcy romskiej osady, jest wynikiem przenikania konsekwencji podejmowanych prób odgórnej europeizacji systemu wartości (a zwłaszcza form języka wykorzystywanych do opisywania sytuacji Romów) z „tradycyjnym” sposobem odnoszenia się do Cyganów. Ważnym elementem składającym się na społeczny kontekst zjawisk są różne instrumenty „wsparcia” dla tej mniejszości, których skala w ostatnich 10 latach jest zdecydowanie większa niż kiedykolwiek. Ponadto inspirowana z poziomu europejskiego oficjalna retoryka obowiązująca w krajowej polityce integrowania Romów ma także zasadnicze konsekwencje dla nie-Romów z lokalnych społeczności, którzy pozostają w intensywnych i bezpośrednich interakcjach z Romami. To oni w gruncie rzeczy bronią zasad obywatelskiej równości, oburzając się na faworyzowanie zbiorowości mniejszościowej i wyrażając czasem gwałtownie swoje oburzenie. Romowie tymczasem uświadomili sobie pożytki, jakie dla nich mogą płynąć z ich pozycji mniejszości oraz z siły działania mediów. W sytuacjach konfliktowych zapowiadają wezwanie dziennikarzy ze znanej stacji telewizyjnej, która „zawiadomiona, przyjedzie zaraz i wszyscy się dowiedzą”. Na początku okresu transformacji te elementy konfliktowych stosunków większość – mniejszość nie istniały na lokalnym poziomie. Zatem skuteczność działalności integracyjnej poziomu unijnego i państwowego można poddać w tym przypadku w wątpliwość.

Można zatem stwierdzić, że mniejszości etniczne i narodowe różnią się między sobą nie tylko liczebnością, stopniem lokalności i rozproszenia, wewnętrzną strukturą społeczną, intensywnością mobilizacji etnicznej, ale także typem relacji z większością. Ten ostatni element wyróżnia wśród wszystkich mniejszości przede wszystkim etniczną mniejszość romską, o integrację której zabiegają wszystkie instytucje krajowe i europejskie. To dążenie i związane z nimi postulaty nie dotyczą innych mniejszości. Brak pożądanego stopnia integracji Romów jest definiowany przez ich marginalizację, wyjątkowo niski standard materialnego życia, brak uczestnictwa w instytucjach kulturalnych, edukacyjnych i politycznych.


[1] O zaletach antropologii: spojrzenie socjologa, w: Etnologia Polska między ludoznawstwem a antropologią, A. Posern-Zieliński (red.), Poznań, 1995, s. 89-93.

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter