70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

„Wszyscy mu coś zawdzięczamy…” Notatki o Różewiczu

28 marca 2008 r., kamienica „Pod Globusem” w Krakowie. Krzysztof Lisowski spytał Tadeusza Różewicza: „Co się stało w ciągu ostatnich dwóch lat?” „Okulałem na nogę”, odpowiedział blisko dziewięćdziesięcioletni poeta. „A potem zaczęły się bóle reumatyczne w prawej ręce. A to jest przecież moje narzędzie pracy”. „A Kraków? Zmienił się?” „Wyszedłem dziś na spacer. Patrzę: Barbakan stoi, Brama Floriańska stoi… Kraków się nie zmienił”. „Kim jest poeta?” „Uczony może być wspaniałym poetą, czego przykładem jest ksiądz profesor Heller. Niekoniecznie trzeba pisać wierszem. Wiersz czasami nie ma wiele wspólnego z poezją”.

*

Wiersz o poecie odchodzącym napisałem w pierwszych dniach lutego tego roku. Chociaż zdjęcie Jerzego Olka, umieszczone w 1994 r. na okładce wyboru wierszy Różewicza, już wtedy zwróciło moją uwagę. Wybór nosił tytuł Słowo po słowie. Był to, jak zaznaczono w podtytule, „nowy wybór wierszy”. Nowy wybór na nowy czas. Przed poetą otwierała się droga; poeta szedł nią lub stał, to nie było jasne. Jasna była tylko zwężająca się linia drogi. Nie było też jasne, czy to na pewno on. Przecież człowiek odwrócony plecami zawsze jest w jakimś sensie nieobecny. Dopiero po dwudziestu latach napisałem wiersz.

Początek lat 90. to moment wielkiego powrotu poety. W 1991 r. ukazała się Płaskorzeźba, najważniejszy – obok Niepokoju – tom wierszy Różewicza. Niektórzy mówili, że to początek nowej epoki. Niebawem pierwszymi książkami zadebiutowało pokolenie „bruLionu”. Wchodziło do literatury jak do opustoszałego pokoju, w którym każdy może zająć miejsce, jakie mu się podoba. Jednak wśród ówczesnych debiutantów nie spotkałem nikogo, kto by nie uważał, że najwybitniejszą książką tamtego czasu była Płaskorzeźba.

Antologię Słowo po słowie zamykał przejmujący wiersz, zatytułowany Przypomnienie: „staję się poetą / kiedy odkładam pióro / patrzę w okno / zamykam oczy // są tam czarne drzewa / deszczowe chmury / żółknące liście / przeleciał ptak / odszedł poeta / a ja zostałem / i dopisuję te słowa”.

W tym wierszu poeta zrzuca z siebie „poetę”. To nie „poeta” kończy wiersz, ale ten drugi, ten, który „został”. To piękny opis natchnienia, ale też wielkiego wysiłku, który Różewicz ponawiał przez całe życie: by zachowując porozumienie z czytelnikami, pozostać jednocześnie na uboczu i przede wszystkim – nie „wysoko”. Nie „przemawiać do”, ale „mówić z”. Bodaj Kazimierz Kutz zauważył kiedyś, że Różewicz zawsze wyglądał tak, iż mógł wszędzie wejść, nie zwracając na siebie uwagi. W wierszach tak samo. Ten, kto do nas mówi, czasem się „unosi”, ale zaraz stara się samego siebie sprowadzić na ziemię. Między ludzi chodzących ulicami, siedzących na ławkach, gawędzących.

*

„Wszyscy mu coś zawdzięczamy, choć nie każdy z nas potrafi się do tego przyznać”, napisała w 1996 r. Wisława Szymborska.

*

Prostota jego wierszy jest autentyczna i zwodnicza zarazem. Da się czcić tę prostotę – wybór „słów pierwszych”, pilnowanie składni, niechęć do retoryczności, bezpośredniość i tym podobne – będąc równocześnie świadomym, że to prostota pozorna. Dowodzi tego choćby powyższy fragment z Przypomnienia. Jeśli prześlizgnąć się po nim wzrokiem, wydaje się zrozumiały sam przez się. Jeśli wczytać się w niego uważniej, zaczyna być coraz bardziej zagadkowy. Dlaczego „poeta” widzi, dopiero kiedy zamyka oczy? Co oznacza ten gest – zamkniętych oczu na wprost okna? Czy chodzi o to, że widok za oknem, jeśli ma stać się częścią wiersza, musi zniknąć, zostać uwewnętrzniony? I dlaczego – powtórzmy – piszący podmiot, by dokończyć dzieła, musi przestać być „poetą”?

To nie jedyna sprzeczność w Różewiczu – ta dotycząca jego prostoty. Różewicz składa się z samych sprzeczności. Da się go przecież czytać jako poetę tradycyjnego – to znaczy podejmującego tradycyjne obowiązki liryki – i jednocześnie jako nieustannego nowatora i rewelatora. Da się go czytać jako romantyka i antyromantyka, modernistę i postmodernistę. Da się go czytać jako poetę wzruszenia, powagi, upomnienia – i jako poetę grymasu, ironii, zgrywy. (Na wspomnianym spotkaniu w Krakowie mówił: „Na ogół nie chce się rozumieć ironii. Ma się jej za złe…”) Da się go czytać jako „realistę” i „surrealistę”. (Wieloletni redaktor jego książek Jan Stolarczyk wspominał taką scenę: przyszedł kiedyś do Różewicza po obiecany rękopis. Poeta wyciągnął rękę z plikiem kartek, ale nagle się zawahał, zawrócił do pokoju, wziął ze stołu nożyczki i przeciął rękopis wzdłuż na połowę. A potem jedną z połówek wręczył zaskoczonemu redaktorowi). Da się go czytać jako poetę niewiary (zwątpienia) i wiary (nadziei). I tak dalej.

*

Dobrze sobie uświadomić, że Różewicz to jeden z nielicznych poetów, którzy trafili do podręczników teorii literatury. W teorii wiersza mówi się po prostu o „wierszu różewiczowskim”, szczególnej, niepodrabialnej odmianie wiersza wolnego. Nawet jeśli można wskazać innych poetów – polskich i środkowoeuropejskich – którzy szli w podobnym jak on kierunku, Różewiczowi z szacunkiem oddaje się pierwszeństwo.

Nawiasem mówiąc, niedostatecznie doceniana była i jest proza Różewicza. Na szczęście po śmierci poety Telewizja Polska przypomniała spektakl według jego opowiadania Moja córeczka, wyreżyserowany przez Andrzeja Barańskiego, ze znakomitymi kreacjami Jerzego Treli i Zbigniewa Zapasiewicza. Nagrodę Nike Różewicz dostał za tom Matka odchodzi, w połowie złożony z wierszy, a w połowie z próz.

*

W jego twórczości jest wiele nawiązań do filozofii i mistyki. Jacek Gutorow zauważa np., że tom Płaskorzeźba „stoi pod znakiem Heideggera i Wittgensteina”: polemiki z Heideggerem i współmyślenia z Wittgensteinem. Zawarta w Poemacie autystycznym słynna sentencja poety: „ Świat zredukowany / jest zawsze / bardziej skupiony” mogłaby z powodzeniem znaleźć się w Traktacie logiczno-filozoficznym. Ciekawa jest też asocjacja łącząca Różewicza z Nietzschem. Gutorow zwraca uwagę na fragment Ludzkiego, arcyludzkiego, w którym Nietzsche powiada, że figury „w płaskorzeźbie przez to działają tak silnie na wyobraźnię, że są przedstawione niejako w chwili, kiedy występują ze ściany i nagle, napotkawszy jakąś przeszkodę, zatrzymują się”. Podobnie, powiada dalej Nietzsche, „niezupełnie przedstawiona myśl, cała filozofia, wywołuje czasami silniejsze wrażenie niż wyczerpujący wykład”. Gutorow łączy to spostrzeżenie Nietzschego z gestem poety, który w Płaskorzeźbie pozwolił czytelnikowi śledzić wyłanianie się wiersza: na stronach nieparzystych pojawiają się skończone utwory, na stronach parzystych – rękopisy poety, ze skreśleniami, różnymi wariantami utworów, bardzo rzadko od razu czyste.

Nietschego fascynowało myślenie w ruchu; ponieważ postrzegał życie przede wszystkim jako ruch, nieustanne stawanie się, poszukiwanie „stałego lądu” w filozofii uważał za nieporozumienie. Gutorow przypomina zdanie Różewicza z 1995 r: „Poezja »w ruchu« ku niewiadomemu ma jeszcze sens, utwory pełne »smaku«, »mądrości«, »głębi« to porcelana, którą zawsze mam chęć potłuc albo wyrzucić przez okno”.

Filozofowie także lubili czytać Różewicza. Sam byłem świadkiem, z jakim podnieceniem opowiadał o jego poezji Krzysztof Michalski. W poświęconej Nietzschemu książce Płomień wieczności Michalski zacytował jedno z ulubionych sformułowań, jakie znalazł u Różewicza: „Miłość sprawia, że śmierć »wślizguje się w życie / jak nóż w mięso«”.

*

Na czwartej stronie okładki Słowa po słowie jest inne zdjęcie zrobione przez Jerzego Olka. Poeta siedzi na progu domu. Możliwe, że to opuszczony dom, bo obok schodów zdążyły wyrosnąć wysokie pokrzywy. Poeta ma na sobie dresowe spodnie, na nogach adidasy. Patrzy przed siebie zza ciemnych okularów. Robi wrażenie spiętego, zniecierpliwionego pozowaniem, wymuszonym unieruchomieniem.

W 2008 r. od czterech lat byliśmy w Unii Europejskiej. Lisowski zapytał Różewicza, nad czym teraz pracuje. „Chciałbym napisać »Odę do starości«”, odpowiedział poeta. „A co by Pan doradził młodym poetom?” „Żeby nigdy uczeń nie był nad mistrza. To jest zdrowe”.

Wojciech Bonowicz – poeta, biograf ks. Józefa Tischnera, felietonista „Tygodnika Powszechnego”

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter