70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Migawki o wolności

Wystawy Potrzeba wolności. Sztuka europejska po 1945 roku w krakowskim MOCAK-u nie należy lekceważyć. Znalazło się na niej wiele ciekawych prac, a temat można zaliczyć do kluczowych w dzisiejszej debacie publicznej. Powstała wystawa ważna, ale też problematyczna.

W MOCAK-u zgromadzono prace 47 artystów z 17 europejskich krajów. To imponujący i bardzo różnorodnym zbiór. Na wystawie znalazły się dzieła twórców z obu stron dawnej żelaznej kurtyny, powstałe od lat 60. ubiegłego wieku po współczesność. Klasycy współczesności, jak Marcel Broodthaers, VALIE EXPORT czy Yves Klein, sąsiadują z niedawnym debiutantami.

Krakowski pokaz jest wariantem ekspozycji przygotowanej w 2012 r. w Niemieckim Muzeum Historycznym w Berlinie. Potem była prezentowana w mediolańskim Palazzo Reale i Eesti Kunstimuuseum – Kumu Kunstimuuseum w Tallinie. W MOCAK-u wybór prac poszerzono, umieszczając obok dzieł wideo także fotografie oraz obiekty.

Szufladkowanie

„Prezentowane prace tworzą społeczno-polityczny krajobraz współczesnej Europy i problemów, z którymi się ona boryka” – można przeczytać w jednym z informujących o wystawie tekstów. Są tu próby rozliczeń z historią, w tym zachowania „w obliczu autorytarnych rządów”. Wystawa pokazuje, „jak artyści demaskują społeczne tabu. Odnosi się również do polityki rządów i ich obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa społeczeństwu”. Z kolei Monika Flacke w tekście zamieszczonym w wydanym z tej okazji katalogu pisze: „Sztuka (…) za pośrednictwem swoich dzieł dyskutuje o problematycznych i trudnych procesach, jakie przyniosła ze sobą nowoczesność”.

Z ową różnorodnością próbowali sobie poradzić kuratorzy wystawy. Podzieli prace na 12 rozdziałów opatrzonych atrakcyjnie, chociaż często tajemniczo brzmiącymi tytułami, jak Sąd rozumu, Podróż do Krainy Czarów, Ciemność w samo południe, 99 centów czy Sto lat. Można zrozumieć chęć porządkowania i nie przywiązywać do tych rozróżnień większej wagi. Można też machnąć ręką na teksty towarzyszące poszczególnym rozdziałom wystawy. Nie zawsze jest to jednak łatwe, jak choćby w przypadku tego stwierdzenia: „przedstawiciele wojennego pokolenia różnych krajów Europy uważali się albo za przedstawicieli ruchu oporu, albo w przypadku Niemców, za ofiary”. Jest to, delikatnie mówiąc, grube uproszenie.

Jeszcze bardziej problematyczne okazują się próby dopasowania poszczególnych dzieł do stworzonych przez kuratorów ideowych ram. Czasami bywa nawet zabawnie. Słoik zupy (2004) to jedna z najbardziej przejmujących prac na wystawie. Serhij Bratkow sfilmował zobaczoną w Iwanowie staruszkę. Jesteśmy w tamtejszej kantynie. Kobieta siedzi przy stoliku i wyjada zupę z wielkiego słoika, który ze sobą przyniosła. Bratkow, jak sam podkreśla, ironicznie nawiązując do Warholowskiej Campbell’s Soup, stworzył pracę świetnie pokazującą nierówności społeczne postsowieckiej Rosji. Tymczasem twórcy wystawy przy okazji m.in. tej pracy stawiają pytanie: „w jaki sposób wolne jednostki mogą chronić swe życiowe ambicje przed niwelującym wszelkie zróżnicowanie konsumpcjonizmem?”.

Paradoksalnie, samo zestawienie ze sobą niektórych prac pozwala dostrzec zaskakujące związki, dopisać kolejne, nieoczywiste konteksty, spojrzeć w inny sposób na często bardzo znane dzieła. Może trzeba po prostu zapomnieć, co w swoich tekstach „chcieli powiedzieć” kuratorzy, i skupić się na przedstawionych pracach.

Obok filmu Bratkowa znalazło się wideo Le Roi des Aulnes (2001) grupy AES+F, na którym widzimy tłum dzieci. Ćwiczą, biegają, chodzą. W ich zachowaniu coś dziwi, a nawet niepokoi. Nie są naturalne, wciąż pozują. Artyści zaprosili dzieci, które mimo swojego wieku są już przeszkolonymi modelami. Inne uczą się w szkole baletowej. Wszystkie te dzieci zostały „sformatowane” – nauczono je odpowiedniego zachowania. Scena dzieje się w niezwykle bogatej sali pałacu Katarzyny Wielkiej w Carskim Siole, co nadaje pracy aurę bajkowości.

AES+F nawiązuje do głośniej książki Michela Tourniera Król Olch. Tylko kto dziś wciela się w rolę Abela Tiffauges’a, który zafascynowany narodowym socjalizmem, wprowadzał przymusową rekrutację młodych chłopców do armii? Kreatorzy mody? Medialni gracze? Każda z tych odpowiedzi jest zbyt prosta i oczywista.

Wolność, czyli…

Potrzeba wolności – czyli czego? Twórcy wystawy stawiają raczej pytania, uchylając się od jednoznacznych odpowiedzi. „Dla artystów najważniejsze jest powstrzymywanie się od wydawania sądów (…) i proponowania przedwczesnych czy też nadmiernie uproszonych rozwiązań” – zastrzegają. Nie można się dziwić, że wolność jest bardzo rożnie definiowana. Każdy z dokonywanych wyborów jest problematyczny i można z nim dyskutować. Na pewno jednak mówiąc dziś o wolności, nie można pominąć problemu zniewolenia i doświadczenia totalitaryzmu, nawet jeżeli ktoś uzna to za zbyt oczywiste odwołanie.

W MOCAK-u przypomniano słynny oświęcimski projekt Droga z 1958 r. Oskar i Zofia Hansenowie, Jerzy Jarnuszkiewicz, Edmund Kupiecki i Julian Pałka zaproponowali odmienną od dotychczasowych koncepcję pomnika: „otwartego”, nie będącego bryłą, lecz elementem krajobrazu. Chcieli wybudować asfaltową drogę ukośnie przecinającą teren dawnego obozu. Wszystko, co znalazło się w jej obrębie, w tym pozostałości budynków, miało zostać utrwalone. Reszta zaś wydana na destrukcyjne działanie czasu. Projekt okazał się zbyt odważny i nie został zrealizowany.

Hansen i jego zespół próbował znaleźć sposób na upamiętnienie Zagłady. Na wystawie znalazły się prace, które stawiają pytanie o pamięć o Holokauście dzisiaj. Oslo nocą – gwiazdy Victora Linda z 2006 r. wydaje się dalekim echem oświęcimskiego projektu. Na ciemnoniebieskim ekranie pojawiają się gwiazdy. Można odnieść wrażenie, że oglądamy niebo nocą. Dopiero po chwili dostrzega się, że to plan miasta, a żółte punkty zaznaczają jakieś miejsca – to adresy zamieszkania Żydów, którzy zostali deportowani jesienią 1942 r. z norweskiej stolicy i zamordowani w Auschwitz (inną ze swych prac – nie pokazano jej w Krakowie – Lind poświęcił odpowiedzialnemu za te deportacje Knutowi Rødowi, który nigdy za swe czyny nie poniósł kary). Z kolei praca Mirosława Bałki BlueGasEyes z 2004 r. przedstawia dwa świecące kręgi. W istocie to dwa palniki kuchenki gazowej. Bałka przetwarza je w abstrakcyjne, niepokojące obrazy, przywołując użycie gazu w obozach koncentracyjnych, uwikłanie wielkich niemieckich koncernów w nazizm.

Jest też pytanie o przemoc, jakiej dopuszczają się dzisiejsze państwa. Nikita Kadan, jeden z najciekawszych przedstawicieli młodego pokolenia ukraińskich artystów, w Gabinecie zabiegowym z 2010 r. zwraca uwagę na tortury do dziś stosowane przez tamtejszą milicję. W serii plansz, niemalże instruktażowych, stylizowanych na dawne, pochodzące jeszcze z radzieckich czasów, pokazuje, w jaki sposób zastosować podduszenie, przykuwanie do kaloryfera, przytrzaskiwanie palców drzwiami, wkładanie milicyjnej pałki do odbytu. Wszystko to zostaje pokazane niczym jakieś codzienne, oczywiste działania. Obrazom towarzyszą komentarze, równie beznamiętne: „Milicjant, tak jak lekarz, nauczyciel, dowódca armii na dobrą sprawę jest współwłaścicielem ciała obywatela i często mocno tego prawo nadużywa”. Kadan prezentuje przemoc, która rozumiana jest jako sposób dyscyplinowania i „naprawiania”. I chyba bardziej przerażająca niż jej stosowanie jest społeczna akceptacja przemocy jako środka „oczyszczającego” wspólnotę.

Jest wreszcie na wystawie przemoc stosowana przez społeczeństwo, ograniczenia przez nie narzucane, co interesująco pokazują prace jednej z prekursorek francuskiej sztuki feministycznej Nil Yalter oraz Mariny Abramović. Obie dotykają problemu postrzegania kobiet i narzucania im ról społecznych podkreślających ich podporządkowanie. Można w tych pracach dostrzec bardzo silny element podważania kulturowego tabu. Swoistym manifestem kobiecej siły jest też Wilczyca Pilar Albarracín z 2006 r. Artystka powtórzyła słynną akcję Josepha Beuysa Ja lubię Amerykę, a Ameryka lubi mnie z maja 1974 r., podczas której na trzy dni zamknął się sam na sam z dzikim zwierzęciem. Albarracín także pozostała sama z groźnym stworzeniem. Możemy obserwować przepychankę sił, dominacji, próby uzyskania przewagi.

Świat bez pewników

W artykule towarzyszącym wystawie Zygmunt Bauman przypomina, że dwie wartości są równie niezbędne dla godnego życia: wolność i bezpieczeństwo. „Jedna bez drugiej obejść się nie może – podkreśla – bezpieczeństwo bez wolności równa się niewoli, zaś wolność bez bezpieczeństwa to tyle, co chaos, poczucie zagrożenia”.

Tylko czym jest dziś bezpieczeństwo? Najczęściej jego brak utożsamiany jest z utratą czegoś szczególnie cennego – życia, zdrowia, pracy, szacunku, uczuć, dóbr materialnych i dóbr niematerialnych. Wiąże się z lękiem przed zagrożeniem, przemocą. Bauman zwraca uwagę na inne znaczenie: „przez bezpieczeństwo pojmujemy stabilność, twardy grunt pod nogami,wiarę, iż to, co poprawne i korzystne dziś, jutro i pojutrze, takim pozostanie i że tego, co dziś się posiadało, jutro się nie straci”. Problemem staje się odnalezienie się w tym świecie bez pewników.

W świetle tekstu Baumana bardziej oczywista okazuje się obecność prac dotyczących zamieszkania, zadomowienia się w tym najbardziej dosłownym rozumieniu, wreszcie budowania wspólnoty. W MOCAK- -u znalazł się zapis akcji Bródno 2000 Pawła Althamera, kiedy to za namową artysty mieszkańcy wielkiego warszawskiego bloku przy ul. Krasnobrodzkiej 13, zapalając lub gasząc światła w swych oknach, „napisali” na jego fasadzie „2000”. Jednak bardziej istotne niż spektakularność tego przedsięwzięcia była jego wspólnotowość. Film pokazuje, w jaki sposób mozolnie i cierpliwie mieszkańcy i artysta negocjują – w rozmaitych konfiguracjach – warunki działania. Obserwujemy proces przekonywania, namawiania, tłumaczenia, który jednocześnie buduje nici porozumienia i zaufania.

Niemalże naprzeciwko pracy Althamera znalazły się Rozwiązania Absalona z 1992 r. Izraelski artysta tworzył rzeźby będące wyidealizowanymi habitatami, sprzyjającymi skrajnemu indywidualizmowi (to przestrzeń dla jednej osoby), a jednocześnie pozbawionymi cechy, które tę przestrzeń by wyróżniały. Zawsze pomalowane na biało, niemalże idealne w swych kształtach, nawiązywały do utopijnych projektów XX-wiecznego modernizmu i do jego ideałów inżynierii społecznej. Na filmie widzimy artystę w jednej z takich Le Corbusierowskich „jednostek mieszkaniowych”. Wydaje się ona dawać schronienie, zapewniać bezpieczeństwo, ale też ograniczać. Może być klasztorną celą, ale i więziennym pomieszczeniem. Takie przestrzenie wydawać się mogą miejscem zniewolenia, ale jak mówił sam artysta w jednym z wywiadów: „będą środkiem oporu wobec społeczeństwa, które powstrzymuje mnie od stania się tym, czym muszę się stać”. To, co wydawało się ograniczeniem, ma być źródłem wolności.

Bauman przypomina słynną uwagę Williama Beveridge’a, że nie wystarczy ogłosić człowieka panem swojego losu, „zadekretować wolność człowieka, by człowieka wolnym czynić. Trzeba jeszcze dostarczyć mu środki po temu”. Ten wybitny ekonomista i reformator społeczny myślał przede wszystkim o zabezpieczeniu materialnym. „Głodny nie jest wolny, dopóki nie zostanie nakarmiony, nie będzie myślał o niczym innym” – pisał.

Zaskakiwać może, że właśnie problem związków między wolnością a ekonomią dzisiaj, w czasie kryzysu, został na wystawie zaledwie zasygnalizowany. Poza pracą Bratkowa problem podejmuje wprost jedynie Krzysztof Wodiczko w swym (bardzo dyskusyjnym) Pojeździe dla bezdomnych (1988–1989), utopijnej konstrukcji przeznaczonej dla tych, którzy nie mają własnego lokum, a jednocześnie – jak mówił sam artysta – pozwalającej „budować most empatii między bezdomnym a obserwatorami”.

Jednak pozostaje też pytanie o inne „środki” pozwalające na odnalezienie się w świecie „płynnej tożsamości”, ciągłych zmian, niepewności. W świecie, w którym rzeczywistość po przebudzeniu nie zawsze pozostaje taka sama, jaką zapamiętaliśmy ją, kładąc się spać. Gdzie znaleźć te kotwice, zahaczające nas w rzeczywistości? W religii? Adel Abdessemed udziela na to pytanie przewrotnej odpowiedzi. W swej pracy Bóg to dizajn z 2005 r. połączył symbole chrześcijaństwa, buddyzmu i islamu. Zagubiły one swe wyróżniające elementy, zamieniły się w piękny, abstrakcyjny ornament.

Odrzucenie i agresja

Z kolei Artūras Raila (Pod flagą, 1999–2000) nagrał liderów litewskiego ugrupowania, odwołującego się do nazizmu, zdelegalizowanego przez władze Zjednoczonego Litewskiego Narodowego Ruchu Pracujących (Vieningasis Lietuvių Nacionaldarbininkų Sąjūdis, VLNDS). Oglądają oni sceny nakręcone w austriackim Linzu. Komentują, dyskutują o tym, co widzą. W ich wypowiedziach można odnaleźć klasyczne klisze: rasistowskie, ksenofobiczne, antysemickie. Widzimy homofobię i lęk przed jakąkolwiek innością. W swej niemożności poradzenia sobie ze światem, z którym zostają skonfrontowani, członkowie tego ruchu bywają śmieszni, czasami zabawni, ale przede wszystkim groźni. Ich jedyną odpowiedzią na inność jest odrzucenie i agresja.

Film Raili pozwala trochę inaczej spojrzeć na niezwykle spektakularną pracę otwierającą całą wystawę. La Liberté Raisonnée Cristiny Lucas z 2009 r. to swoista próba ożywienia słynnego płótna Delacroix. Podobnie jak w Wolności wiodącej lud na barykady, widzimy kobietę trzymającą w jednej ręce trójkolorową flagę, w drugiej zaś – muszkiet. Za nią biegną rewolucjoniści. Przewodzi im aż do chwili, gdy nagle potyka się i upada. Pozostali zaczynają ją dobijać.

Można tę pracę odczytywać – sięgając po feministyczne kody – jako akt potwierdzenia męskiej supremacji. Kobieta tylko przez chwilę mogła być na czele, potem musi wrócić pierwotny porządek świata. Ale kobieta w obrazie Delacroix nie tylko symbolizuje wolność. To także Marianna, personifikacja Republiki Francuskiej, państwa, którego istotą jest demokratyczny ustrój. Czyż w sytuacjach, w których system demokratyczny ujawnia swe słabości, nie brakuje tych, którzy – w imię rozmaitych przekonań i ideałów – od niego się odwracają? Wolność przestaje być dla nich wartością. Zbyt łatwo ginie jej potrzeba.

 

Potrzeba wolności. Sztuka europejska po 1945 roku, MOCAK – Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie, 18.10.2013 – 26.1.2014, Kuratorzy: Delfina Jałowik, Monika Kozioł, Maria Anna Potocka

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter