70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Łańcuch pokoleń

Żywoty Czapskich, mniej i bardziej burzliwe, w burze dziejowe wplątane, musiały być dla Emeryka rodzajem pamiątki ojczystej. Podobnie jak były nią ich dzieła, dokumenty, dyplomy, ordery, medale, portrety. Wokół tych pamiątek gromadziły się inne. W tym roku, po 74 latach przerwy w działaniu, otwarte zostało w Krakowie Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego.

W 1895 r. Emeryk Hutten-Czapski sprowadził ze swojej siedziby w Stańkowie koło Mińska kolekcję składającą się z militariów, rzemiosła artystycznego, starodruków, rycin, lecz przede wszystkim – z niezwykle cennego, kompletnego i naukowo opracowanego zbioru numizmatyki polskiej, monet i medali. W 1901 r., po śmierci Emeryka, lecz zgodnie z jego wolą, utworzone zostało w zakupionym na ten cel pałacu przy ul. Wolskiej (obecnie Piłsudskiego) prywatne muzeum, które w 1903 r. zostało darowane miastu Kraków. Darowizna ta stanowiła początek całej serii legatów, które walnie przyczyniły się do powstania Muzeum Narodowego w Krakowie. Muzeum Czapskich działało do 1939 r., obecnie po gruntownym remoncie otwiera się ponownie, stanowiąc oddział Muzeum Narodowego, a zarazem Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej.

Monumentis Patriae naufragio ereptis – „Pamiątkom ojczystym ocalonym z burzy dziejowej” – głosi sentencja umieszczona na fasadzie pałacu Czapskich, zawierającego skarby dotąd ukryte, a dziś, zgodnie z wolą założyciela muzeum i ofiarodawcy kolekcji, ponownie dostępne dla społeczeństwa. Emeryk Hutten-Czapski zapewne z uśmiechem spogląda z tamtego światana nowy etap, w jaki wkracza jego dzieło. O żywotności dzieła stanowią bowiem spadkobiercy.

Spadkobiercy z ciała i z ducha

Najpierw wolę i zamiary Emeryka spełniała jego żona Elżbieta z Meyendorffów wraz z synami. To ona doprowadziła do powstania muzeum w 1901 r., cztery lata po śmierci męża, to ona opracowała i wydała ostatni, piąty tom katalogu monet i medali, ona wreszcie doprowadziła do darowania miastu Kraków mężowskiej kolekcji. W tym dziele wspierali ją synowie – Jerzy i Karol, a także inni krewni, również zasilający muzeum legatami finansowymi, a także w postaci cennych muzealiów: przede wszystkim Bogdan Czapski ze Smogulca oraz syn Karola, Emeryk junior. Dziś tradycje te kontynuuje Izabella Godlewska de Aranda, prawnuczka Emeryka, a także Towarzystwo Przyjaciół Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, złożone z członków rodziny, numizmatyków, niektórych pracowników muzeum (z dyr. Zofią Gołubiew włącznie) i innych osobistości, którym bliskie są idee Emeryka Czapskiego. Kontynuatorzy ci przysparzają muzeum cennych obiektów, pamiątek rodzinnych, kontaktów międzynarodowych, prowadzą na rzecz muzeum działania lobbystyczne u władz lokalnych i centralnych. A także – last but not least – dostarczają mu inspiracji do dalszych przedsięwzięć. Dziś, gdy po wielu latach starań spełnia się nareszcie cel główny, jakim było odnowienie pałacu i ponowne otwarcie muzeum, ten nowy cel, którego projekt jest już gotów, a realizacja dalece zaawansowana, stanowi wzniesienie na terenie należącym do zespołu pałacowego pawilonu poświęconego osobie, życiu i twórczości wnuka Emeryka, mianowicie Józefa Czapskiego, wspaniałego malarza i pisarza, jednego z największych, najbardziej świadomych świadków XX w.

Jaki jest związek pomiędzy kolekcją numizmatyczną Emeryka a życiem i malarstwem Józefa, człowieka najdalszego od spraw pieniądza? Nummi nervus rerum, nummi gestorum testae – „Pieniądz jest nerwem rzeczy i świadkiem czynów” – głosi motto jednego z tomów katalogu Czapskiego. Otóż Józef Czapski jako malarz i pisarz chwytał „nerw rzeczy”, głęboko nieraz skrytą istotę jednostkowych i zbiorowych zachowań ludzkich. Jego świadectwo o zbrodni katyńskiej odegrało zaś kluczową rolę w ujawnieniu prawdy. Nie był on tylko świadkiem zbrodni: był przede wszystkim świadkiem ludzkiej kondycji ujawniającej się w najróżniejszych okolicznościach: w arystokratycznym domu, w wojsku i w boju, w pracowni artysty, na paryskiej ulicy czy w paryskiej kafejce.

Józef Czapski, jego siostra Maria – pisarka i historyk literatury, Emeryk junior byli zatem, każdy na swój sposób, kontynuatorami dzieła Emeryka, ocalającymi jak i on to, co dla człowieka i co w człowieku najcenniejsze, z dziejowych burz i pożarów. Ta praca domaga się kontynuacji, domaga się spadkobierców, niezależnie od tego, czy wiążą ich z Emerykiem więzi ducha i kultury czy także więzi krwi. I znajduje tych spadkobierców, co świadczy o żywotności dzieła.

Familia Czapskich

Patrząc wszakże z perspektywy łańcucha pokoleń, twórców i ich spadkobierców, trzeba zapytać i o to, czyim spadkobiercą był sam Emeryk Czapski. Jakie i czyje prace i czyny od niego domagały się kontynuacji, wzbogacenia? Jakiż to łańcuch pokoleń wiązał go z przeszłością? W pasji kolekcjonerskiej Emeryka wiele miejsca zajmowały pamiątki rodzinne, które gromadził od wczesnej młodości, można przeto być pewnym, że przeszłość rodzinna była mu bliska. Nie różnił się w tym od przedstawicieli innych rodzin szlacheckich czy arystokratycznych, dla których pamięć rodzinna była „pierwszą” pamięcią historyczną, bliższą zwykle niż pamięć dziejów narodowych czy lokalnych.

Polski słownik biograficzny – tom obejmujący Czapskich, wydany w roku 1938 r. – przynosi 28 biogramów przedstawicieli rodziny. (Dodajmy nawiasem, że z natury rzeczy nie ma w nim kilkorga wybitnych Czapskich, którzy – jak Józef, Maria czy Emeryk jr. w 1938 r. cieszyli się pełnią sił i zdrowia. Dodajmy też, że mówimy tylko o nosicielach nazwiska, a przecież wielu innych potomków Czapskich po różnych kądzielach zapisało się w narodowej historii). Wyłania się z tych biogramów bogaty i zróżnicowany obraz rodziny, którą tak w swoich wspomnieniach charakteryzuje Józef Wybicki: „Familia Czapskich mniemała się wówczas być pierwszą z patrycjuszów, iż tak powiem, z kraju pomorskiego (…). Panowanie ich nie było podobne do panowania Radziwiłłów, Czartoryskich, Potockich itd. w innych prowincjach, gdzie ci magnaci płacili, protegowali i za to rozkazywali. Czapscy zaś nie byli dość bogaci, by przekupywali, a my Prusacy, żyjąc jeszcze w starożytnej skromności, nie mieliśmy potrzeby się zaprzedawać. Byli to prawdziwi starsi bracia na łonie zgodnej i skromnej familii i to był powód, który im dawał pierwsze miejsce w sprawie publicznej”. Brzmią te słowa niemal hagiograficznie i nie do końca potwierdzają je biografie przedstawicieli rodziny, lecz przecież – owszem, w znacznej części potwierdzają. Biografie tych przynajmniej, o których coś więcej powiedzieć można niż to, że byli. Ci zaś czynni byli na publicznym polu nade wszystko, z grubsza licząc, od potopu szwedzkiego – do naszych dni.

Ojczyste i europejskie pamiątki

Żywoty Czapskich, mniej i bardziej burzliwe, w burze dziejowe wplątane, musiały być dla Emeryka rodzajem pamiątki ojczystej. Podobnie jak były nią ich dzieła, dokumenty, dyplomy, ordery, medale, portrety. A wokół tych pamiątek gromadziły się inne. Z czasem coraz wyraźniej uświadamiał sobie Emeryk tę główną burzę, naufragium, kataklizm, jakim było zatonięcie nawy Rzeczypospolitej. Łowił odłamki pozostałe z tej katastrofy, ocalał je. Zwłaszcza to, co świadczyło o suwerenności, o zasobach, o bogactwie, o żywotności. A cóż lepiej świadczy o tym niż pieniądz, ów „nerw rzeczy”. „Stosunki w Rosji za Aleksandra III były nie do wytrzymania dla Polaka” – pisał Emeryk Czapski do kuzyna w latach 90. – ten sam Czapski, który większość czynnego życia spędził na najwyższych stanowiskach administracyjnych w lojalnej służbie dla państwa rosyjskiego. Służba ta dała mu wiele satysfakcji i znacznie przymnożyła jego majątek. Jednak w pewnym momencie zaciążył Czapskiemu nie łańcuch niewoli, był bowiem człowiekiem wolnym, majętnym, podróżował gdzie chciał, robił to, co lubił – lecz łańcuch pokoleń. Rozgałęzione zaś związki rodzinne z Europą zadzierzgnięte poprzez żonę, potem przez synową, Józefę von Thun und Hohenstein, sprawiły, że poczuł się mocniej Europejczykiem i mocniej – Polakiem. Kto wie – może wpadły mu kiedyś w ręce Listy filozoficzne Piotra Czaadajewa pokazujące Rosję jako krainę wyzutą z historii. W tej perspektywie zobaczył dzieje rodziny osadzone w historii Polski i Zachodu. W tej perspektywie zobaczył własne swoje kolekcjonerstwo, będące przecież czymś więcej znacznie niż sroczym instynktem gromadzenia błyskotek. Poczuł łagodne brzemię łańcucha pokoleń i nadzieję, że ten łańcuch dalej będzie trwał, łącząc przeszłość z przyszłością, że jego życie i kolekcja będą w nim złotym ogniwem, które lśnić będzie nawet w ciemności.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata