70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Nigdy nie byliśmy i nie będziemy nowocześni

Odwieczny naród Michała Łuczewskiego wchodzi w dyskusję ze stwierdzeniem, że Polacy to naród nowoczesny. Wydaje się, że takie spojrzenie na wspólnotę zamieszkującą demokratyczne państwo europejskie w XXI w. nie powinno budzić wątpliwości. Autor jednak – występując z pozycji radykalnie krytycznych wobec projektu nowoczesnego – stara się nakłonić czytelników do ponownego przemyślenia utartych przekonań dotyczących tej formuły.

Łuczewski atakuje liberalną opowieść o unarodowieniu, w której droga do polskości ma charakter emancypacyjny, demokratyczny i sekularyzujący. Posiadacze „przednowoczesnej” tożsamości stanowej, religijnej i lokalnej, stopniowo włączani w tryby gospodarki kapitalistycznej, czynieni obywatelami egalitarnego państwa i obejmowani systemem powszechnej edukacji, tracą dawne poczucie przynależności i przyjmują wytworzoną przez progresywne prądy intelektualne nowoczesności tożsamość obywatelską.

Autor konstruuje własną opowieść w oparciu o badania nad świadomością narodową mieszkańców podkarpackiej wsi Żmiąca. Jej społeczność słynie z tego, że jest najbardziej konserwatywna i religijna w kraju. Jest też najdłużej badaną wsią na świecie, gdyż zainicjowane w 1901 r. przez Franciszka Bujaka obserwacje kontynuowano przez całe stulecie, aż do dziś, gdy zaangażował się w nie Łuczewski. W tym czasie lojalny wobec cesarza, nienawidzący polskich panów katolicki chłop, z którym wywiady przeprowadzał Bujak, stał się Polakiem-katolikiem. Co więcej, współcześni żmiączanin i żmiączanka, potomkowie uczestników rabacji, utrzymują, że ich przodkowie byli większymi patriotami niż oni sami. Wierzą bowiem, że naród polski jest odwieczny, skoro więc oni są Polakami, to ich pradziadowie również nimi byli.

Brawurowa reinterpretacja

Łuczewski tłumaczy, że tożsamość narodowa mieszkańców Żmiącej uległa procesowi prymordializacji. Oznacza to, że po przyjęciu i internalizacji ideologii narodowej stopniowo zaczęli wyobrażać sobie naród polski jako wieczny, jednorodny oraz posiadający określoną i niezmienną naturę, co łączyło się z wykluczaniem innych poza obręb wspólnoty. Równolegle budowano mitologię wywodzącą naród od Opatrzności. Ostatecznym rezultatem nacjonalizacji w przypadku podkarpackiego chłopa okazuje się ksenofobiczny katolicki prymordializm.

Aby wyjaśnić wyłonienie się narodowej świadomości żmiączan w tej postaci, Łuczewski przeprowadza brawurową reinterpretację dziejów procesu nacjonalizacji w Polsce. Autor uważa, że o przyjęciu bądź odrzuceniu określonego typu identyfikacji mogą decydować praktyki społeczne o dużej trwałości, inaczej więc niż większość badaczy swoją rekonstrukcję zaczyna on na długo przed tym, jak nowoczesność wkroczyła w życie galicyjskiej wsi, choć ten okres nadal odgrywa w niej decydującą rolę.

W okresie I RP wśród chłopów wykształciła się świadomość klasowa i religijna. Słaba władza nie stworzyła tożsamości państwowej, a feudalne stosunki i sarmatyzm sprawiły, że polskość była wówczas kategorią stanową identyfikowaną ze szlachtą. Włączenie Galicji do monarchii habsburskiej wzmacniało antagonizm pomiędzy chłopami a „Polakami”. Polityka Wiednia demontowała feudalny ustrój, częściowo uwalniając chłopa spod władzy panów i poddając go zwierzchnictwu państwa. Przyjął on ideologię imperialną, gdyż dostrzegał w swoim nowym władcy – z którym co ważne, dzielił tożsamość religijną – sprzymierzeńca w walce przeciw szlachcie. Gdy w XIX stuleciu zaczął docierać do niego polski dyskurs narodowy, traktował go jako obcy i wrogi. W 1846 r. chłopi wystąpili więc przeciw pańskiemu powstaniu, broniąc praw nadanych im przez cesarza.

Antyklerykalni republikańscy radykałowie buntujący się wówczas przeciw władzy cesarskiej nie mogli dotrzeć z własnym programem ideologii narodowej do antypolskich, katolickich i imperialnych chłopów. Ideologię narodową, która odpowiadała tak uformowanemu habitusowi chłopskiemu, oferował ultramontanizm wyznawany przez polski kler katolicki. Łączył on prymordialistyczną koncepcję narodu z katolicyzmem i lojalizmem wobec władzy monarszej. Zdaniem Łuczewskiego to ruch ludowy kierowany przez polskich księży oparty na tradycji intelektualnej wywodzącej się od Josepha de Maistre’a unarodowił galicyjskich chłopów. Na przełomie XIX i XX w. udało mu się pozyskać wiejskie elity, przy czym musiał o nie konkurować z często antyklerykalnym PSL. Po 1918 r. pojawił się nowy podmiot głoszący ideologię narodową – państwo, chłopi jednak traktowali je z rezerwą z uwagi na brak rozstrzygnięć w sprawie reformy rolnej.

W starciu ideologii

Łuczewski ocenia, że do końca II wojny światowej wszyscy żmiączanie przyjęli polską tożsamość narodową. W PRL-u ich świadomość kształtowały ideologie wytwarzane przez dwa silne ośrodki: Kościół katolicki i państwo. W tym pierwszym najmocniej wybrzmiewał prymordializm katolicki zawarty w teologii narodu kard. Stefana Wyszyńskiego, którego głównym nośnikiem były szeroko zakrojone uroczystości 1000-lecia chrztu Polski, rozumianego jako zawarcie przymierza pomiędzy narodem polskim a Bogiem. Równolegle aparat państwowy głosił prymordializm świecki fundujący tożsamość narodową na amalgamacie odwołań do tradycji piastowskiej czy bitwy pod Grunwaldem i dziejów ruchu ludowego oraz celebrował 1000-lecie Polski nie tyle spektakularnymi uroczystościami, ile programami modernizacji: elektryfikacji, budowy szkół, dróg i transportu publicznego. Ideologiczne starcie przegrało państwo, nie potrafiąc dostarczyć spójnej, adekwatnej i wyraźnie odróżniającej się od oferowanej przez Kościół wykładni tożsamości. Państwo zapewniło wsi modernizację, ale bez nowoczesnej ideologii.

Historię unarodowienia żmiączan autor doprowadza do współczesności. Tożsamość Polaka-katolika rozwijająca się od końca XIX w. i wyraźnie wzmocniona konfliktem ze świecką ideologią narodową PRL-u nadal pozostaje silna. Inna dominująca sekularyzacyjna propozycja – ideologia transformacji, częściowo oparta na antywiejskich stereotypach – nie odpowiada z jednej strony tradycji chłopów, z drugiej zaś ich potrzebie społecznego uznania.

Z przedstawionej interpretacji dziejów unarodowienia w Polsce wynika, że tożsamość narodowa formowała się w dużej mierze nie w opozycji do innych wspólnot i państw narodowych, w tym do zaborców, ale w starciu odmiennych wykładni polskości. W sporze tym dominującą rolę odgrywała i odgrywa ideologia konserwatywna, a nie liberalna, i to ona unarodowiła masy chłopskie. Co więcej, mowa tutaj o skrajnych formach konserwatyzmu – ultramontanizmie de Maistre’a i teologii narodu Wyszyńskiego. W przekonaniu Łuczewskiego to one stworzyły Polaka-katolika, który wyobraża sobie własną wspólnotę jako ustanowioną i kierowaną przez Boga, jednorodną i niezmienną. Zarazem ta religijna czy nieracjonalna forma tożsamości nie jest ani wyrazem zacofania, ani pozostałością przednowoczesnej przeszłości. Nie jest też wytworem świadomości oszołomionej gwałtownością nowoczesnych przemian, lecz trzeźwą odpowiedzią na wyzwania, jakie stawiała przed chłopami rzeczywistość XIX i XX w. Żmiączanie nie przyjęli ideologii narodowej, gdy jej rzecznikiem była szlachta, ponieważ pozostawali z nią w konflikcie klasowym. Wybrali zaś wykładnię tożsamości odpowiadająca ich interesom i wyobrażeniom o świecie.

Co spaja społeczeństwo

Zaskakującym rezultatem wywodu Łuczewskiego jest podanie w wątpliwość fundamentalnego dla współczesnej refleksji nad dziejami unarodowienia mocnego rozróżnienia na wspólnoty tradycyjne, które odeszły w przeszłość wraz z nowoczesną zmianą, i wspólnoty narodowe, które je zastąpiły. Industrializacja, sekularyzacja, urbanizacja i ekspansja aparatów państwa narodowego rzeczywiście niszczyły dawny świat wspólnot lokalnych, ale ich członkowie opierali się zmianom i negocjowali kształt nowego świata, czerpiąc siłę z utrwalonych praktyk społecznych. Nie ulegając bezwolnie procesom modernizacji, ludzie przekształcali swoje wyobrażenia i fantazje na temat własnych społeczności oraz modyfikowali nawyki, wzorce i reguły współżycia.

W książce Łuczewskiego postać de Maistre’a pełni dwie role. Filozof zyskuje zaskakujący status duchowego ojca Polaka-katolika i zarazem podpowiada, z jaką radykalną tradycją krytyki nowoczesności chciałby być identyfikowany sam autor. Spadkobiercy francuskiego myśliciela, z których najbardziej znany wydaje się René Girard, obrali za swój cel korektę przesądów oświeceniowego projektu. Podkreślają z jednej strony niezdolność rozumu do przezwyciężenia inercyjnej siły utartych praktyk społecznych, a z drugiej – nieodzowność religii dla spójności życia wspólnotowego. Należy zarazem pamiętać, że ta tradycja intelektualna jest zainteresowana nie tyle poprawą jakości życia społeczeństwa, ile dowiedzeniem, że nowoczesna zmiana ma charakter powierzchowny i świat ludzki nadal rządzi się regułami starego ładu utożsamianego z porządkiem boskim.

Uczestnicy współczesnych dyskusji o kondycji nowoczesnego narodu próbują odpowiedzieć na pytanie o idee, które napędzają kolektywne działania ludzi. Po kilkudziesięciu latach intensywnej krytyki projektów polepszenia ludzkiego życia i z obserwacji tego, co po niej zostało, wiemy wiele na temat czynników, które dezintegrują grupy, i tych, które budują represyjne i wykluczające społeczności. W sporze o element spajający zbiorowości skrajne pozycje zajęli zwolennicy racjonalnych norm współżycia i prymordialistycznych tożsamości. Zrelacjonowanie przez Łuczewskiego sukcesu tych drugich wśród polskich chłopów wydaje się próbą nie tyle dołożenia kolejnego argumentu do sporu, ile podważenia jego sensu. Skuteczna idea spajająca społeczeństwo została bowiem już przez nie zinternalizowana i w nim funkcjonuje. Co więcej, opiera się na trwałych nawykach kulturowych i starania o wprowadzenie innych, religijnych lub świeckich ideologii skazane są na fiasko. Autor stawia ponurą diagnozę, że nie ma alternatywy dla ksenofobicznej wersji Polaka-katolika. Nie tylko nigdy nie byliśmy, ale również nie będziemy nowocześni.

Michał Łuczewski
Odwieczny naród. Polak i katolik w Żmiącej
Wydawnictwo Naukowe UMK i FNP, Toruń 2012, s. 644

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata