70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Gdzie człowiek nie może, tam diabła pośle

Wiara demonów, książka francuskiego filozofa o egzotycznie brzmiącym nazwisku Hadjadj, to znakomity przykład uprawiania zakamuflowanej apologetyki. Zakamuflowanej w sposób mistrzowski, z dużą dozą erudycji, elegancji i inteligencji.

Nic dziwnego, że książka zbiera nagrody w kręgach katolickich – oto pojawia się ktoś, kto pisze dobrze, błyskotliwie, współcześnie, a przecież o sprawach starych i znanych, ktoś będący zdecydowanie po „naszej” stronie, dający odpór wszelkim współczesnym postmodernistom, a przy tym czyniący to na tym samym poziomie eklektyzmu i niespójności co oponenci. W na pozór anarchizujący sposób sprzedaje tradycyjne treści, posługując się niezmiennie chwytliwym tematem diabła. Diabeł zresztą służy tu przede wszystkim jako argument w dyskusjach całkowicie współczesnych i, jak się okazuje, wyobrażenie jego postaci stanowi ostateczny punkt podparcia dla ludzkich koncepcji i argumentacji.

Pierwsze wątpliwości muszą pojawić się w samym doborze konwencji i zastosowanej metodologii. Filozoficzna refleksja na temat szatana, tego, w jaki sposób myśli, jakimi środkami „zaludnia piekło” i jak jest obecny w historii, jest już od samego początku zamierzeniem karkołomnym. Cóż z tego, że Hadjadj wielokrotnie nas zaskoczy, pokaże szatańskie działanie ze wszystkich możliwych stron, ukryte w różnych, często przeciwstawnych motywacjach i przedsięwzięciach; cóż z tego, że wprawi nas w zdumienie i pokręcimy z niedowierzaniem głową nad szatańskim sprytem – tak czy inaczej, musi pojawić się pytanie na jakiej zasadzie to właśnie Hadjadjowi udało się tak precyzyjnie przedstawić te wszystkie szatańskie knowania? To stara pułapka – oto pokazuję, jak bardzo diabeł przerasta ludzką inteligencję, a w ten sposób mogę w nowym świetle ukazać własną refleksję: czy nie sytuuje się ona jeszcze wyżej? Co powiedzieć o myśleniu, które jest zdolne uchwycić to, co tak absolutnie przerasta myślenie wszystkich ludzi? Trudno tu o dyskusję. Zawsze zresztą o nią trudno, gdy diabeł jest przedstawiony jako najlepszy dyskutant, najznamienitszy teolog, najsprytniejszy sofista – każdy argument lepszy niż nasz może być śmiało ukazany jako manifestacja tej właśnie diabelskiej inteligencji. Dążenie do autonomii, pragnienie poznania, bycie panem samego siebie – oto według Hadjadja przykłady ludzkich postaw o wyraźnie szatańskiej inspiracji, obecne oczywiście po wszystkich stronach wszelkich ideologicznych sporów i politycznych walk (jak to określa Hadjadj: „na szachownicy błędu demony zabawiają się, grając po dwóch stronach”), ale przecież jednak szczególnie wyraźnie naznaczające współczesne myślenie o człowieku i moralności. Hadjadj, choć pozuje na zdystansowanego mędrca, choć czyni wszelkie konieczne zastrzeżenia, staje wyraźnie po konkretnej stronie. Nie jest to oczywiście czymś niewłaściwym, ale czy to nie przesada, żeby angażować diabła w celu powiedzenia znanych rzeczy o konieczności pokornego poddania się Magisterium i wątpienia we własne siły, o całkowitym zaufaniu Bogu, o potrzebie modlitwy?

Przyjrzyjmy się jednak wybranym przykładom argumentacji autora. Oto teologia jest z jednej strony podejrzana, bo u Hadjadja to „Szatan przemawia jak teolog, a święci mówią jak ateiści”. Teologia jest podejrzana zwłaszcza wtedy, gdy służy twórczości przy zmianach tekstów liturgicznych (zjawisko spontanicznie występujące w wielu katolickich wspólnotach na Zachodzie od lat 70. ubiegłego wieku), ale – z drugiej strony – teologia to dla Hadjadja ważny punkt odniesienia, gdy spekuluje, opierając się na chrystologicznej równowadze uzyskanej na Soborze w Chalcedonie. Jak to więc – teologia z V w. jest bezpieczniejsza niż teologia z wieku XX? Czy zapominamy o ogromnej pochalcedońskiej schizmie, przy której nasze współczesne, posoborowe odłamy i spory są prawdopodobnie jedynie drobnym epizodem? Historyczność nie jest najmocniejszą stroną refleksji Hadjadja. Prawie jednym tchem wypowiadane są zdania Tomasza z Akwinu, Franciszka Salezego, Jana od Krzyża, Teresy z Ávila, Kierkegaarda, Matki Teresy z Kalkuty i, co obowiązkowe dla wielu francuskojęzycznych myślicieli, Pascala i Dostojewskiego. Czyżby diabeł jako czysty niematerialny duch i ponadhistoryczny temat refleksji usprawiedliwiał łączenie wszystkiego ze wszystkim? Efekt jest imponujący, ale czy o efekt chodzi?

Dużo miejsca w Wierze demonów zajmuje egzegeza biblijna. Strony te czyta się bardzo dobrze, bo jest to egzegeza twórcza i odkrywcza. Sam Szatan przedstawiony jest jako wielki egzegeta, ktoś, kto potrafi czynić przewrotny użytek ze słów Pisma Świętego. Wykład na temat sceny kuszenia na pustyni jest rzeczywiście nowatorski i precyzyjny, a przy tym bezpośrednio odnoszący do współczesnych problemów chrześcijan. Hadjadj sytuuje się tu we współczesnym nurcie czerpiącym odważnie z tradycji żydowskiej, z historii interpretacji tekstu, z nowych odkryć na polu teorii literatury, z całego społecznego kontekstu czytania Pisma w dzisiejszym świecie. Zarzutem może być zbytnia pewność co do nowych odkryć i zestawień. Wnioski są ciekawe i inspirujące, ale po co, zamiast przyznać się do ich autorstwa, w sposób kategoryczny twierdzić, że to właśnie mieli na myśli ewangeliści? W jednym miejscu Hadjadj mówi wprost, że jego przyjaciel podsunął mu ciekawą myśl na temat interpretacji dogmatu chalcedońskiego. Świetnie, ale czy nie jest nadużyciem twierdzenie, że to samo miał na myśli św. Paweł we fragmencie Listu do Efezjan? To, że św. Paweł uchwycił i zawarł w swoich listach treść rozwiniętą później w dogmatach, jest rzeczą jasną dla ortodoksyjnych chrześcijan, chociaż czasami kontestowaną przez egzegetów i teologów. To, że św. Paweł zawarł w swoich listach także myśli przyjaciół Hadjadja – cóż, jest to prawdopodobne, ale może nie trzeba się przy tym aż tak upierać? Trudno nie odnieść wrażenia, że jak na pozycję, która ma zachęcać do pokory i bronić przed szatańską pychą, książka napisana jest ze zbyt małą pokorą.

Wiara demonów zawiera fragmenty niezwykle cenne. To książka szczególnie dobrze napisana w miejscach będących tradycyjną katolicką apologetyką, gdzie wiele klasycznych tematów (jak chociażby obecność zła w świecie) poruszanych jest w sposób otwarty i jasny. Przekonująca jest wizja Szatana jako wielkiego zwolennika duchowości przy podkreślaniu roli cielesności w historii zbawienia. Wyrazisty jest opis chrześcijańskich cnót skierowanych przeciwko Chrystusowi i chrześcijanom w kontekście krytyki wiary uczuciowej i powierzchownej. Opis „nocy ciemnej” jako autentycznego chrześcijańskiego doświadczenia Krzyża może inspirować do nowego spojrzenie na dawnych i współczesnych mistyków. Zachęta do śpiewania Credo podczas liturgii to wskazanie na konkretny gest uczynienia z własnej wiary i z wiary Kościoła wyznania miłości. Dobrze, aby książka Hadjadja mogła w tych swoich treściach wybrzmieć. W zamierzeniu autora to w końcu bardziej „esej o walce duchowej niż traktat z demonologii”.

Jednak uwikłanie w demonologię może sprawić, że Wiara demonów stanie się orężem tradycjonalistycznych grup (które skądinąd są w niej także krytykowane), kolejnym „biczem na modernistów”, książką straszakiem, budzącą lęk i niezgodę. Sam autor pisze zresztą, że jego celem jest zasianie niepokoju – oczywiście chodzi o mobilizujący niepokój w odniesieniu do własnego zbawienia, niepokój, któremu ma towarzyszyć jeszcze większe zaufanie, ale czy nie jest łatwo pomylić pokorny i wyczekujący niepokój z paraliżującym i prowadzącym do bierności lękiem? Czy nie byłby to tryumf diabła, takiego, jakiego opisuje Hadjadj? Być może wplątanie diabła w zwykłe przyglądanie się wierze chrześcijańskiej jest zbyt poważnym traktowaniem jego samego (zbyt poważnym, to znaczy bez odpowiedniego dystansu i poczucia humoru), co musi z konieczności prowadzić do opłakanych skutków? Tym pytaniem należy zaniepokoić wszystkich entuzjastów Wiary demonów, aby mogli nabrać zbawiennego dystansu do książki i do jej problematyki, a współczesne dyskusje światopoglądowe toczyli na normalnym, ludzkim poziomie.

Fabrice Hadjadj
Wiara demonów. Coś gorszego niż ateizm
Esprit, Kraków 2012, s. 336

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata