70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

„Złe” inspiracje

Pytanie unde malum?, jak stwierdza w obecnym numerze Tadeusz Gadacz, jest odwieczne. Nie dziw więc, że „Znak” powraca do niego co jakiś czas na swoich łamach.

W numerze Zło odwieczne, zło dzisiejsze („Znak” 1993, nr 454) z wyzwaniem tym mierzyli się m.in. Barbara Skarga i Józef Tischner. Wyjątkową, bo osobistą, perspektywę prezentuje Dotknięcie zła („Znak” 1998, nr 516). Zamiast teoretycznych rozważań znaleźć można tu poruszające opisy własnego spotkania ze złem. Do przeczytania głosy m.in. Henryka Grynberga, Zbigniewa Herberta, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Stanisława Lema. Czytelników zainteresowanych kwestią teodycei zainteresuje natomiast z pewnością numer zatytułowany Zło jako wyzwanie dla rozumu („Znak” 2006, nr 616) z fragmentem słynnego Eseai sur le mal Jeana Naberta.

Pytanie o zło jest odwieczne, ale jego doświadczenie, a więc i odpowiedzi – historyczne. Interesujący reportaż z historii myśli o złu przedstawia Rüdiger Safranski w książce Zło. Dramat wolności (Czytelnik, Warszawa 1999). Doświadczeniom współczesności – wieku XX i XXI – nie wystarczy jednak perspektywa „dramatu wolności”. Czy jest, a jeśli tak, to na czym polega specyfika zła naszego czasu? Namysł nad tą kwestią nie może pominąć najbardziej fundamentalnego doświadczenia nowoczesności – totalitaryzmów. Jego wnikliwe studium stanowią Korzenie totalitaryzmu Hannah Arendt (Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2008). Autorka, nie ograniczając się do rozważań historycznych czy socjologicznych, podejmuje tezę Kanta o istnieniu zła radykalnego, którego XX-wiecznym wcieleniem stał się system czyniący ludzi zbędnymi. Tę tezę podejmuje w Sporze o istnienie człowieka Józef Tischner (Wydawnictwo Znak, Kraków 2011). Pisząc o złu metafizycznym, uzupełnia analizy Arendt o ważną, a często nieobecną specyfikę totalitaryzmu komunistycznego.

Kilkanaście lat później Arendt porzuciła swą diagnozę. Przesłanką stał się proces schwytanego w Argentynie Adolfa Eichmanna i napisana w oparciu oń książka Eichmann w Jerozolimie (Wydawnictwo Znak, Kraków 2010). To w niej stawia Arendt swą słynną tezę o banalności zła – także dziś wywołującą protesty równie często, co nieporozumienia.

Potencjał wzbudzania dyskusji to także cecha Zygmunta Baumana Nowoczesności i Zagłady (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012) – książki wywodzącej Holokaust z ducha i urządzeń nowoczesności. Przekonanie, że te korzenie wcale nie zostały usunięte, czyni ze studium Baumana coś więcej aniżeli genealogię zbrodni dokonanej i powoli zapominanej.

Jakie są dalsze „perspektywy zła”? Kataklizm XX-wiecznej historii objawił jeszcze jedno zjawisko domagające się objaśnienia – jak to możliwe, że zwykli ludzie są w stanie dokonywać masowych mordów? Ta „zła” inspiracja zrodziła książki starające się wyjaśnić ten przerażający fenomen (vide tytuły poniższych prac). Traktują o tym m.in. Zwykli ludzie. 101. Policyjny Batalion Rezerwowy i „ostateczne rozwiązanie” w Polsce autorstwa Christophera R. Browninga (Bellona, Warszawa 2000). Książka ta jest okrutnie zbieżna w swych diagnozach na temat statystycznego rozkładu wśród sprawców osobników patologicznych, odmawiających zbrodni i – najliczniej reprezentowanych – morderców „zwykłych” z pracą Haralda Welzera Sprawcy. Dlaczego zwykli ludzie dokonują masowych mordów (Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2010). Książka ta jest szczególnie pouczająca – skupiając się na działaniach 45. Policyjnego Batalionu Rezerwy, Welzer wyprowadza z niej wnioski przekraczające wyłącznie analizę retrospektywną i stosuje je do przypadków ludobójstwa, do jakich doszło w Wietnamie, Rwandzie i Jugosławii. Wnioski te dotyczą fundamentalnej roli kontekstu społecznego, którego określone przemiany poprzedzają masowe mordy.

Sytuacyjność zła – tę hipotezę wywiedzioną z historii totalitarnych zbrodni, eksperymentalnie podjął się zbadać Philip G. Zimbardo. Zapis jej przygnębiającej, uwieńczonej sukcesem weryfikacji stanowi Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008) – opis tego, co stało się z grupą studentów podzielonych losowo na więźniów i strażników. Książka pesymistyczna także z uwagi na okoliczności jej powstania – badanie (nota bene powtarzane jeszcze kilkakrotnie przez innych) przeprowadził Zimbardo w latach 70. XX w., książkę zaś wydał po ujawnieniu w 2004 r. czynów, jakich Amerykańscy żołnierze dopuszczali się w irackim więzieniu Abu Ghraib, by przypomnieć aktualność wówczas postawionych a niestety zapoznanych tez.

By w tych teoretycznych zmaganiach ze złem nie dać się zwyciężyć jego ponurej aurze, warto sięgnąć po Tak zwane zło Konrada Lorenza (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2004) – książkę ukazującą w pozytywnym świetle… agresję – jako motor postępu ewolucyjnego i kulturowego.

Kogo odpowiedź Lorenza nie przekona, tego wypada zachęcić do równie przekonywającej literatury na temat dobra. Zło lubi przyciągać wzrok, także czytelnika. Czy jednak nie równie ciekawe jest pytanie odwrotne – unde bonum? Niesprawiedliwie, bo rzadko, gościło w głowach uczonych. A to przecież ono – dobro – jest tym, dla którego zło traktujemy poważnie.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata