70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Ludzka pamięć a historia. Źródła konfliktów?

Europie ciągle potrzebna jest praca nad pamięcią, która sprzyjać będzie budowie trwałych wspólnot politycznych, pomoże w odbudowie społeczeństw rozbitych i podzielonych, da nam szansę na wzajemne poznanie, zrozumienie oraz stworzenie silnych więzi zaufania i solidarności.

W  miarę, jak teraźniejszość odchodzi ku przeszłości, w miarę ubywania świadków wydarzeń, na znaczeniu zyskuje pamięć. Chodzi o pamięć zbiorową, co nie oznacza wcale, że jest ona jednolita. Pamięć ta krzewi się w przestrzeni pomiędzy historia będącą we władaniu historyków i podręczników, względnie ustaloną i nie budzącą gorętszych debat politycznych, nie wpływającą bezpośrednio na nasze „dzisiaj” – a teraźniejszością, kształtującą się na naszych oczach i z naszym udziałem. To nade wszystko w tej przestrzeni zamieszkuje pamięć lub raczej pamięci, często skonfliktowane.

A tymczasem od 20 lat przeżywamy w Europie eksplozję pamięci. Wiąże się ona z czynnikami demograficznymi i politycznymi. Z jednej strony – odchodzą lub odeszli już świadkowie i uczestnicy wielkich wstrząsów dwudziestowiecznych, do których należały dwie krwawe wojny światowe. Zmiana pokoleniowa niesie ze sobą potrzebę nowego odczytania dziejowych znaków i znaczeń. Z drugiej – upadł Związek Sowiecki, a Unia Europejska powiększyła się aż o ośmiu nowych członków z Europy Wschodniej. Skutkiem tego procesu była możliwość artykulacji przez kraje dawnego bloku sowieckiego własnych pamięci, obecnych do tej pory jedynie w przestrzeni prywatnej.

Trzy płaszczyzny konfliktów pamięci

Eksplozji pamięci towarzyszyły i towarzyszą jednak rozmaite konflikty. Ich charakter w istotny, często negatywny, sposób wpływa na stosunki wewnętrzne w obrębie społeczeństw i relacje międzynarodowe. Z tego powodu analiza i próby przezwyciężania konfliktów pamięci mają fundamentalne znaczenie dla przyszłości Europy.

Chciałbym wyodrębnić trzy płaszczyzny wspominanych konfliktów. Pierwsza z nich ma charakter wewnętrzny – polega na silnej polaryzacji pamięci różnych grup w obrębie jednego społeczeństwa. Nie ma przy tym znaczenia, czy przyczyną rodzących się konfliktów są rzeczywiste odmienne doświadczenia przeszłości, czy też pamięć staje się jedynie zakładnikiem interesów ekonomicznych, ideologicznych czy etniczno-kulturowych. Druga płaszczyzna konfliktu wynika z pewnej asymetrii pamięci w krajach tzw. starej i nowej Europy, czyli między dawnymi a nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej. Trzecia płaszczyzna dotyczy stosunków między poszczególnymi narodami, najczęściej ze sobą sąsiadującymi, których przeszłość obfituje w zatargi, a których elity nie zdobyły się jak dotąd na gesty takie jak ten Adenauera i de Gaulle’a w katedrze w Reims w 1962 r. czy polskich biskupów z listem „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” z 1965 r. Oba te wydarzenia stały się kamieniami węgielnymi odpowiednio pojednania niemiecko-francuskiego i polsko-niemieckiego.

Konflikty wewnątrz narodów

Areną głębokich konfliktów pamięci wewnątrz poszczególnych narodów są właściwie wszystkie kraje dawnego bloku sowieckiego. Konflikty te są tym ostrzejsze, im bardziej poprzedni reżim blokował rzetelne rozrachunki z historią. Dotyczy to zwłaszcza państw, które stanęły po stronie hitlerowskich Niemiec w II wojnie światowej: Węgier, Rumunii, Słowacji czy Chorwacji. W tych krajach miało miejsce zjawisko – by odwołać się do kategorii niemieckiego socjologa Rainera M. Lepsiusa – „eksternalizacji” faszyzmu czy nazizmu, tj. uznanie, że został on tym narodom narzucony z zewnątrz, one zaś były przede wszystkim ofiarami, lub że faszyzm był jedynie dziełem niewielkiej zbrodniczej grupy. Podobne zmagania z przeszłością widoczne są jednak także gdzie indziej, np. w Hiszpanii na tle stosunku do wojny domowej (1936–1939) czy relacji pomiędzy Madrytem i regionami autonomicznymi, Katalonią i krajem Basków; w Belgii między Walonami i Flamandami; oraz we Włoszech, gdzie w dużej mierze przemilcza się okres faszyzmu i włoskiej wojny domowej z lat 1943–1948.

Asymetria pamięci

Drugą wspomnianą przeze mnie płaszczyzną konfliktów pamięci jest asymetria pamięci historycznej pomiędzy krajami Europy Środkowo-Wschodniej i Europy Zachodniej. Zapewne należałoby bardziej mówić o nieporozumieniach, niż o konflikcie, lecz niezależnie od terminu, jakim się posłużymy, wspomniana różnica ma ogromne znaczenie dla procesu europejskiej integracji, ponieważ bywa źródłem braku wzajemnego zrozumienia i nieufności. Wymienię tylko kilka przykładów takiej asymetrii.

Bez wątpienia obie części Europy zupełnie inaczej postrzegają historię drugiej wojny światowej. Na Zachodzie wojna jest przeszłością, rozdziałem zamkniętym. Niemiecka „internalizacja” przeszłości, której najdoskonalszym przykładem jest berliński Holocaust Mahnmal (Pomnik Pomordowanych Żydów Europy), nie budzi dziś żadnych wątpliwości. W Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie okupacja miała nieporównanie brutalniejszy charakter, a powojenne związki z Zachodem, z racji komunistycznej izolacji kraju, były bardzo ograniczone, historia wojny wciąż jest doświadczeniem żywym – otwartą, niezasklepioną raną.

Podobnie ma się rzecz z pamięcią komunizmu – czym innym był komunizm dla mieszkańca Paryża, czym innym dla krakowianina lub prażanina. Do końca lat 80. XX w. kraje tzw. demokracji ludowej były rzeczywistymi satelitami ZSRR, nie zaznały dobrodziejstw ani demokracji, ani gospodarki rynkowej, doświadczyły natomiast licznych krzywd związanych z koniecznością życia w nieefektywnej gospodarce i autorytarnym ustroju. Z tego m.in. powodu powszechne na Wschodzie uznawanie faszyzmu i komunizmu za równie zbrodnicze, z trudem i z rzadka przyjmowane jest na Zachodzie, bywa nawet traktowane jako próba relatywizacji Zagłady Żydów.

Trzeba od razu przyznać, że Europejczycy ze Wschodu niedostatecznie przyswoili sobie tragedię Holokaustu. Stało się tak w dużej mierze za sprawą komunistycznej polityki historycznej, która zamazywała rzeczywiste rozmiary i znaczenie martyrologii Żydów. Proces przyswajania pamięci o tej zbrodni wciąż się odbywa. Z drugiej strony mieszkańcy zachodniej Europy rzadko pamiętają o istnieniu Gułagu, o stalinowskich deportacjach, zsyłkach czy Wielkim Głodzie na Ukrainie.

Konflikty sąsiedzkie

Wreszcie nie można zapominać o trzeciej płaszczyźnie konfliktów pamięci, tych istniejących między sąsiadującymi ze sobą narodami. Jeden z najostrzejszych tego rodzaju konfliktów dotyczył Bośni, sam chciałbym jednak zwrócić uwagę na spory angażujące Polskę i jej najbliższych sąsiadów.

Szczególnie skonfliktowana wydaje się pamięć Polaków i Rosjan. Niektóre fakty z przeszłości mocno zakorzenione w polskiej pamięci, takie jak pakt Ribbentrop-Mołotow, Katyń, przesiedlenia i zsyłki do obozów, brak pomocy dla powstania warszawskiego, do niedawna były w Rosji przemilczane, a nawet negowane. Polska w oczach elit rosyjskich jest często widziana jako kraj, który psuje Rosji opinię w Europie, utrudnia współpracę rosyjsko-ukraińską lub wręcz działa na szkodę Rosji, udzielając pomocy Gruzji. W ostatnich latach widać jednak poprawę wzajemnych stosunków, czego dowodem są gesty pojednania, np. – przy wszelkich zastrzeżeniach przemówienie premiera Putina na Westerplatte w 70. rocznicę wybuchu wojny, obecność Polski na obchodach zakończenia wojny w Moskwie czy jasne deklaracje w sprawie Katynia po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Przyczyną pewnego ocieplenia stosunków nie są oczywiście sentymenty, lecz coraz większa rola odgrywana przez Polskę w polityce Unii Europejskiej i europejska polityka Kremla.

W stosunkach z drugim pod względem wielkości wschodnim sąsiadem, czyli Ukrainą, Polska może pochwalić się wieloma sukcesami. Od lat polskie i ukraińskie elity polityczne utrzymują relacje co najmniej poprawne, często bardzo dobre. Poparcie dla Pomarańczowej Rewolucji było w Polsce wręcz powszechne, dotyczyło zarówno polityków, jak i ogółu społeczeństwa polskiego. Wciąż dochodzi jednak do wielu napięć wokół odmiennych interpretacji tragicznych wydarzeń niedawnej historii, zwłaszcza mordów na Wołyniu i roli UPA. Spory na poziomie samorządów lokalnych dotyczą zwykle budowania miejsc pamięci i opieki na cmentarzami polskimi na Ukrainie lub ukraińskimi w Polsce.

Najbardziej zaawansowany i długotrwały proces pojednania Polska prowadzi jednak z Niemcami. Dyskusje o wspólnej pamięci rozpoczęły się już wszakże w 1965 roku wraz z symbolicznym listem biskupów polskich do biskupów niemieckich i były potem kontynuowane podczas nieformalnych spotkań polskich intelektualistów katolickich z niemieckimi politykami chadeckimi. Także działania oddolne, np. inicjatywy Aktion Sühnezeichen Friedensdienste, odegrały ogromną rolę w pogłębianiu tego dialogu. Liczne wypowiedzi i gesty kolejnych kanclerzy i prezydentów Niemiec dotyczące niemieckich zbrodni oraz cierpień Polaków i polskich Żydów są całkowicie jasne. Mimo to wciąż pewnym zagrożeniem pozostają aktywne działania populistów i polityków skłonnych do relatywizowania historii, jak Erika Steinbach po stronie niemieckiej, lub straszenia „ukrytą opcją niemiecką”, jak czynił to Jarosław Kaczyński w Polsce.

Zadania na przyszłość

Wiemy, że Europie ciągle potrzebna jest praca nad pamięcią w obrębie poszczególnych krajów – ta bez wątpienia sprzyjać będzie budowie trwałych wspólnot politycznych, pomoże też w odbudowie społeczeństw rozbitych i podzielonych. Potrzebna jest również praca zmierzająca do wypracowania wspólnej „kultury pamięci” pomiędzy starymi a nowymi członkami Unii Europejskiej. To ona może dać nam szansę na wzajemne poznanie, zrozumienie oraz stworzenie silnych więzi zaufania i solidarności. Wreszcie – musimy pracować na rzecz pojednania – zarówno prowadzonego odgórnie, jak i oddolnie – pomiędzy społeczeństwami krajów europejskich, niezależnie od tego, czy należą one do Unii czy też nie. W pracy tej – jak uczą przede wszystkim doświadczenia niemieckie – kościoły chrześcijańskie i politycy, czerpiący z chrześcijaństwa, mogą odegrać szczególnie doniosłą rolę.

Wystąpienie wygłoszone podczas konferencji „Konflikty pamięci i pojednanie w Europie. Rola religii i Kościołów, znaczenie myśli Jana Pawła II, która odbyła się 23 marca 2012 roku w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Konferencję objął swoim patronatem Prezydent RP Bronisław Komorowski. W imieniu Prezydenta RP wystąpił minister Maciej Klimczak. Organizatorem spotkania była Fundacja Kultury Chrześcijańskiej ZNAK we współpracy z Katolicką Agencją Informacyjną oraz Inicjatywą Chrześcijan dla Europy (IXE). Pomysłodawcą konferencji był Henryk Woźniakowski.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter