70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Raport o stanie nieufności

W jednym z pytań autorzy zauważają: „w świadomości wiernych biskupi stają się brakującym ogniwem w strukturze Kościoła”. Nie są tak blisko ludzi jak księża w parafii, nie są też tak znani jak papież. Raport o stanie wiary w Polsce jest pierwszym krokiem, żeby tę lukę wypełnić.

Wiele wysiłku włożono w to, żeby przekonać czytelnika, że ma w rękach raport na temat wiary Polaków – informuje o tym tytuł, liczne dane statystyczne przewijają się przez całą publikację, charakter przekrojowej analizy sugeruje opis zawartości na okładce („Po raz pierwszy spotykamy się z całościową, odważną, a momentami szokującą, oceną stanu wiary w Polsce”). O wiele bliższe prawdy byłoby jednak promowanie najnowszej książki Grzegorza Górnego i Tomasza Terlikowskiego jako po prostu wywiadu rzeki, dzięki któremu mamy szansę bliżej poznać postać i poglądy abpa Józefa Michalika. Odpowiadając na kolejne pytania redaktorów „Frondy”, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski często powraca do osób i zdarzeń, które kształtowały jego opinie. Wyjaśnia, jak z jego perspektywy wyglądały sytuacje, za które był przez wielu krytykowany (np. brak reakcji na doniesienia o przypadkach molestowania przez księdza z Tylawy czy głoszenie w homilii przed wyborami parlamentarnymi z 1993 r., że „katolik ma obowiązek głosować na katolika, chrześcijanin na chrześcijanina, żyd na żyda, mason na masona, komunista na komunistę”). Ostatni rozdział jest już otwarcie biograficzny. Ale nie jest to zarzut. Wszak, jak w jednym z pytań zauważają autorzy, „w świadomości wiernych biskupi stają się takim brakującym ogniwem w strukturze Kościoła” (s. 55). Nie są tak blisko ludzi jak księża w parafii, nie są też tak znani jak papież. Raport o stanie wiary w Polsce jest pierwszym krokiem, żeby tę lukę wypełnić.
Ogólny obraz samego Kościoła, jaki wyłania się z rozmowy z hierarchą, jest bardzo pozytywny. Główną zasadą organizującą życie wiernych – świeckich i duchownych – powinna być wspólnota. Jak czytamy: „Kryterium oceny gorliwego księdza jest to, czy założył on wspólnotę, czy umie gromadzić wokół siebie ludzi, czy potrafi współpracować ze stowarzyszeniami, czy ma u siebie krąg biblijny lub grupę charytatywną” (s. 83). Podobnie, kiedy omawiana jest kondycja laikatu, arcybiskup docenia zaangażowanie świeckich w organizacje dobroczynne, duszpasterstwa, grupy apostolskie – „dzięki tym inicjatywom wiara nie jest przeżywana samotnie, w czterech ścianach, ale realizuje się we wspólnocie, w relacjach z ludźmi” (s. 106). Nie chodzi tu nawet o skalę zaangażowania, ale jego jakość. Hierarcha wierzy, że prawdziwie religijni ludzie będą dawać świadectwo w swoich miejscach pracy i w życiu społecznym, co powinno owocować kolejnymi nawróceniami. Pod powierzchnią tej idealistycznej wizji rysuje się jednak pewien lęk przed „światem”, przed którego podszeptami przestrzega arcybiskup.

Podszepty świata

Czym dokładnie jest ten „świat”? Prawdopodobnie częściowo chodzi o media, którym ludzie „oddali swoje serca i dusze (…), a teraz trzeba walczyć, żeby nie oddali sumień” (s. 17), być może o państwo, ponieważ „każde państwo ma tendencje totalitarne i próbuje zawłaszczać nie tylko przestrzeń prawa naturalnego, ale wpływać również na wolność naszego sumienia” (s. 138), niewykluczone, że chodzi też o współczesne rodziny, które chciałyby np. świadomie planować liczbę swoich dzieci – według arcybiskupa chęć zapewnienia swojemu potomstwu wykształcenia czy odpowiedniego statusu społecznego nie może usprawiedliwiać stosowania metod NPR (sic!). Każdy z tych elementów jest przykładem złych wpływów współczesnej kultury.

Jeśli to nastawienie do świata nazwiemy walką, jest to na pewno walka o słuszne wartości – trwałość rodziny, wolność sumienia, szacunek dla życia. Ale przeciwnik jest tu chyba nazbyt demonizowany. Z książki wynika, że media przyczyniają się do zagłuszania sumień, niszczą wiarę w wartości, oddając głos byłym zakonnikom, w krzywdzący sposób relacjonują kontrowersyjne wydarzenia z życia Kościoła, takie jak przypadki pedofilii. (Nie chodzi tu o media katolickie, do których arcybiskup zalicza bez wątpienia Radio Maryja, „Niedzielę” i „Gościa Niedzielnego”; o „Tygodniku Powszechnym” mówi jednak, że „przestał utożsamiać się z Kościołem”). Każdy ma oczywiście prawo do swojej oceny pracy mediów, jednak częste powtarzanie w publikacji podobnych zarzutów sugerowałoby, że większość środowiska dziennikarskiego za cel stawia sobie zniszczenie Kościoła. Mimo że abp Michalik zapewnia: „chętnie przydzieliłbym każdemu biskupowi jakiegoś dziennikarza, żeby się regularnie spotykali i rozmawiali – myślę, że dla obopólnej korzyści” (s. 124), to w kontekście całej książki trudno uwierzyć w tak otwartą postawę hierarchy. Szczególnie kiedy już w następnym zdaniu wraca do mediów, które są „wrogo nastawione do Kościoła, pełne agresji i lekceważenia wobec chrześcijaństwa”.

Jeszcze bardziej niepokoi ukazanie postaw, jakie powinni mieć ludzie wierzący w stosunku do państwa i obowiązującego w nim prawa. Tutaj również widać dużo nieufności do pozakościelnych struktur. Założenia, z jakich wychodzi arcybiskup, wydają się słuszne – wracając do głośnej homilii z 1993 r., abp Michalik tłumaczy, że jego zdaniem sumienie powinno być podstawą wyborów politycznych. W praktyce ta postawa jest o wiele bardziej dyskusyjna, gdyż prowadzi hierarchę do wniosku, że „prawo obowiązuje w sumieniu, jeśli jest sprawiedliwe. Jeśli nie jest, to nie obowiązuje” (s. 141). Warto zauważyć, że jest to odpowiedź na pytanie o przedsiębiorców (i jednocześnie pracodawców), którzy naginają lub omijają prawo, bo inaczej „nie da się funkcjonować i wychodzić na swoje”. Arcybiskup jasno stwierdza: „Nie można potępiać takiego pracodawcy” (s. 140).

Można natomiast potępić Ewę Kopacz. Jako minister zdrowia wskazała szpital, do którego czternastoletnia dziewczyna mogła zgodnie z prawem zgłosić się na zabieg aborcji. Mamy tu do czynienia z oczywistym konfliktem wartości katolickich i wskazań państwowych ustaw. Ale dla arcybiskupa sytuacja jest jasna – minister nie może stać na straży prawa, jeśli nie jest ono zgodne z katolickim światopoglądem. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wszyscy obywatele byli katolikami. Problem polega na tym, że nie są, a przez to musimy ustalać prawa kompromisowe – nikogo do końca niezadowalające, ale obowiązujące każdego. Czy zezwalając katolikom na ich ignorowanie, arcybiskup nie wysyła do niewierzących komunikatu, że wspólne ustalenia niewiele są warte i zwolennicy aborcji mogą, tak samo jak katolicy, naginać i omijać prawo zgodnie ze swoim sumieniem?

Prawo sprawiedliwe i niesprawiedliwe

Wątpliwości mogą też budzić przedstawione w Raporcie… diagnozy dotyczące rodziny. Arcybiskup poświęca jej dużo uwagi i ubolewa nad kryzysem, w jakim się znalazła. Przytacza wiele przykładów ze swojej pracy duszpasterskiej, które mają pokazać, że w przeszłości ludzie byli bardziej skłonni walczyć o jej trwałość. Z jednej strony dostrzega, że młode osoby uważają rodzinę za najważniejszą wartość. Wie również o trudnościach na rynku pracy i związanych z tym problemach materialnych. Z drugiej jednak – woli tłumaczyć niechęć do powiększania rodziny wygodnictwem. Czy nie bardziej konstruktywną postawą byłoby szczere zadanie pytania o to, co nie pozwala młodym w zakładaniu i powiększaniu rodziny, która jest wartością tak wysoko przez nich cenioną?
Nie jest tajemnicą, że gotowość na przyjęcie potomstwa zwiększa się wraz z poczuciem bezpieczeństwa i ze świadomością, że to bezpieczeństwo będzie można zapewnić swoim synom i córkom. Widać to na przykładzie krajów, które oferują matkom realną pomoc finansową lub ułatwiają powrót na rynek pracy. Gdyby liczba dzieci w rodzinie była tylko kwestią wyboru między otwartą na życie postawą katolicką a podejściem konsumpcyjnym, wskaźniki dzietności kobiet inaczej rozkładałaby się w krajach Europy.

Lektura wywiadu rzeki z jednej strony jest dla człowieka świeckiego dużą zachętą do zaangażowania się w życie Kościoła jako wspólnoty. Z drugiej jednak – niesie ostrzeżenie przed nieprzyjaznym światem, którego świeccy są przecież żywą częścią. Czy to oznacza, że trzeba wybrać drużynę i grać po stronie albo Kościoła, albo świata? Wolę wierzyć, że katolikiem w świecie można być nie tylko na pozycji defensywnej.

Raport o stanie wiary w Polsce. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Arcybiskup Józef Michalik w rozmowie z Grzegorzem Górnym i Tomaszem P. Terlikowskim
Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2011, s. 220

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata