70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Upadek heretyków

Dzisiaj głównym problemem chrześcijaństwa nie są problemy dogmatyczne, lecz etyczne – one stanowią centrum obecnych napięć. Czy to oznacza, że nie ma potencjalnych miejsc, które mogłyby stanowić zarzewie dla nowych herezji?

Zbigniew Mikołejko: W historii Kościoła ortodoksja często wykuwała się w konflikcie z herezją. Jest zresztą taki wiersz Piera Paola Pasoliniego, w którym mówi on: „Ortodoksja się lęgnie w łonie buntu”. Herezja jest przy tym zawsze projektem odnowy, skazanym na pewien paradoks. Heretyk głosi zatem: ja nie buduję nowej religii, tylko oczyszczam dotychczasową, dochodzę do prawdy, mam w sobie tej prawdy niezawisłą pewność, ale nie zamierzam niszczyć instytucji, dokonywać schizmy. Po czym oczywiście następuje rozdarcie, odejście i na tym gruncie buduje się Nowa Jerozolima z murami często jeszcze twardszymi niż te, które próbowało się nadkruszyć czy poddać renowacji.

Trzeba też pamiętać, że warunkiem istnienia herezji jest instytucja, instytucja pewnego rodzaju: względnie autorytarna.

Gdy rozluźnia ona swój korpus, gdy staje się, jak Kościół katolicki, coraz bardziej otwarta, wtedy herezja traci na znaczeniu. Pojawia się wtedy inny język – mniej kategoryczny, nieodwołujący się do represji i potępienia. I nawet jeśli pewne rzeczy nie są przez ową instytucję przyjmowane, to dzieje się to w formach łagodniejszych, „rozmytych”. Za tytułowy upadek heretyków odpowiedzialne są oczywiście czasy nowożytne i ponowożytne oraz związana z nimi sekularyzacja. Stąd też dzisiaj głównym problemem chrześcijaństwa, w tym katolicyzmu, nie są problemy dogmatyczne, lecz etyczne – one stanowią centrum obecnych napięć. Czy to oznacza, że nie ma potencjalnych miejsc, które mogłyby stanowić zarzewie dla nowych herezji? Moim zdaniem są, takim miejscem jest np. spór wokół pluralizmu w Kościele, pluralizmu, który neguje jedyność Chrystusa historycznego, a także spór o granice miłosierdzia Bożego, o to, czy piekło będzie ostatecznie puste, czy też nie.

o. Jan Andrzej Kłoczowski: Uważam, że w żadnym wypadku nie można mówić o upadku herezji. Herezja jest współczesną ortodoksją. Kilka przyczyn składa się na taki stan rzeczy. Po pierwsze, krytyka oświeceniowa, racjonalistyczna tradycji religijnych. Po drugie, heretyk to ciągle atrakcyjny typ bohatera romantycznego, dowartościowujący postawę buntu. Po trzecie, postmodernizm i związany z nim kryzys prawdy. W świetle postmodernizmu prawda jawi się jako to, co ma być nieustannie poddawane w wątpliwość, weryfikowane a figurą takiego stosunku do prawdy jest właśnie heretyk. Problem heretycki, jeśli obecnie jest, nie jest problemem tylko kościelnym, ale także cywilizacyjnym.

Cała nasza cywilizacja jest ustawiona w paradygmacie heretyckim.

Problem ortodoksji czy dogmatu jest problemem zdefiniowania tożsamości danej wspólnoty. Moc ortodoksji polega na tym, że jest zdolna do asymilacji herezji po jej odpowiednim przeformułowaniu. Siłą zaś herezji jest opór, jaki stawia jej ortodoksja. Chrześcijaństwo, jeżeli żyje, nie jest zbiorem gotowych formułek, lecz ma w sobie nieustannie odradzające się napięcie w poszukiwaniu drogi do pełniejszego określenia prawdy. Ostra debata teologiczna przygotowuje to, co później krystalizuje się w naukę Kościoła. Tak kształtował się Sobór Watykański II. Dziś teolodzy coraz częściej zajmują się wyłącznie interpretowaniem tekstów i dokumentów Kościoła. Zaś w moim przekonaniu są po to, żeby nieustannie zakreślać nowe horyzonty myślenia, żeby wytrącać je z utartych i często jałowych już torów.

Krzysztof Wroński: Zgadzam się z o. Kłoczowskim, że heretyk stanowi metaforę współczesnego stosunku do kwestii prawdy. W nauce panuje obecnie paradygmat Popperowski, opierający się na falsyfikacji pojawiających się w nauce tez, które traktuje się jako jedne z wielu możliwości modelowego ujęcia danego problemu, nie zaś jako nośniki ostatecznych prawd. Recepcja i asymilacja kontrowersyjnych prawd w obrębie społeczeństw Zachodu, które znamionuje otwartość, również następuje szybko, niejako symultanicznie. Na tym tle Kościół odróżnia się wybitnie, bo jest jedyną instytucją, której strukturę można scharakteryzować jako feudalną, a która to struktura uniemożliwia, a raczej opóźnia recepcję wszystkich spornych tez na bieżąco. Zastanawiam się, czy możliwa byłaby taka struktura Kościoła katolickiego, która bardziej przypominałaby może tę obecną, jak mi się wydaje, w hinduizmie, gdzie są pewne wspólne ryty, natomiast kwestie światopoglądowe czy kwestie wiary są raczej sprawą bardziej indywidualną, nie podlegają ścisłej, jurydycznej kodyfikacji.

Henryk Woźniakowski: Nawiążę do wypowiedzi o. Kłoczowskiego Wydaje mi się, że tak naprawdę nie ma sprzeczności między jego uwagą o powszechności herezji a tytułem dzisiejszego spotkania. Powszechność herezji i upadek herezji są w jakimś sensie tym samym.

Herezje bowiem, stając się paradygmatem współczesności, przestają pełnić swoją funkcję, funkcję heretycką.

W związku z tym stają się zbanalizowane i oczywiste. W tym sensie herezje upadły. Czy to oznacza, że w religii chrześcijańskiej nie ma sporów? Na pewno większe napięcia budzą dziś spory etyczne niż dogmatyczne, ale jest jeszcze pewien element, który miał udział w dawnych herezjach i nierzadko leży również u podstaw dzisiejszych sporów. Otóż, moim zdaniem, zawsze był obecny w Kościele konflikt między magicznym i religijnym stosunkiem do religii. Magiczny stosunek do religii ujawnia się np. w politycznym użyciu religii. W samym słowie magia jest bowiem pierwiastek mocy. Wykorzystywanie religii i prawd religijnych w jakichkolwiek obszarach związanych z uzyskaniem przewagi, walką sił, dziś obecne przede wszystkim w polityce, jest wyrazem magicznego stosunku do religii.

Artur Grabowski: Zastanawiam się, czy na powstanie herezji nie wpływa załamanie duchowe wywołane biedą, nędzą, poczuciem niesprawiedliwości. Przykładem może być Meksyk, gdzie rozkwit przeżywa kult Świętej Śmierci.

Z.M.: To słuszna uwaga. Moim zdaniem kwestia ta wiąże się z problemem obecności magii w Kościele. Chrześcijaństwo przeszło przez światy różnych kultur, jak lodowiec, wchłaniając w siebie różne treści, korzystając z instytucjonalnej i cywilizacyjnej maszynerii, którą dysponowało. A teraz w dzisiejszym świecie, gdy tryby tej maszyny się poluzowały, gdy lodowiec zaczął topnieć, wyłaniają się z niego rozmaite fragmenty archaicznych wiar. Ponieważ pojawiają się one jednak w formie szczątkowej, zdeformowanej, tworzą formy duchowości na kształt patchworków. Inna kwestia to oczywiście problem nędzy i zapóźnienia cywilizacyjnego, z którym mamy do czynienia w Ameryce Południowej.

o. Paweł Kozacki: Miałem okazję zetknąć się ze wspólnotami chrześcijańskimi w Ameryce Południowej, Afryce, Azji i mam wrażenie, że mówienie o problemie herezji jest naznaczone perspektywą europocentryczną. W wielu miejscach na ziemi ludzie byliby zdziwieni, gdybyśmy pytali ich o zachowywanie ścisłej ortodoksji. Istnieją Kościoły w Afryce, gdzie katolicy nie są monoteistami. Uznają Boga chrześcijan za najwyższego boga wśród wielu innych. Oni również tworzą Kościół Katolicki, a tych wspólnot nie określa się jako heretyckich, ponieważ są one na etapie rozwoju porównywalnym z tym, jaki miał Kościół w Polsce za Bolesława Chrobrego. Inny problem mają Kościoły prześladowane, gdzie nikt nie roztrząsa takich drobnostek, jak odchylenia od doktryny, gdyż za bycie chrześcijaninem płaci się życiem. Na przykład Koptowie tatuują sobie krzyż na nadgarstkach, by nie wyprzeć się Chrystusa wobec muzułmanów.

o. J.A.K.: Kościół, jaki teraz znamy, jest pewną historyczną postacią Kościoła. Kościół był bardzo różny i na pewno bardzo różny będzie. Kościół XXI w. (czy w ogóle chrześcijaństwo) będzie Kościołem tzw. Trzeciego Świata. Obserwujemy bardzo wyraźne umacnianie się chrześcijaństwa na Południu, z jego jednoczesnym zamieraniem na Północy, i na pewno przybierze ono inną postać. Czy przekreśla to jedność Kościoła? Myślę, że nie, gdyż struktura Kościoła w swej istocie bardziej przypomina strukturę organiczną niż biurokratyczną. Zawsze, kiedy struktura ta przybiera postaci bardziej biurokratyczne, oznacza to deformację istoty Kościoła, jest wyrazem działania zła w tej wspólnocie.

Z.M.: Pod wpływem przemiany współczesnej mentalności, różnych nurtów globalizacyjnych, zmienia się wizja Kościoła, również jego wizja historyczna. Coraz częściej mówi się chociażby o Kościele jako konglomeracie różnych historycznych patriarchatów: Rzymu, Jerozolimy, Antiochii, Konstantynopola. I „patriarchatów” nowych – symbolizujących Kościoły Australii czy Brazylii. Jest to już model wyraźnie wielocentryczny. My, Polacy, musimy się więc nauczyć myślenia w kategoriach świata globalnego. Nie patrzeć na Kościół jedynie poprzez pryzmat Kościoła w Polsce. Wymagać, by Kościół polski, który ma własną miarę ortodoksji, zechciał w większym stopniu być częścią Kościoła globalnego i skłaniał się ku innemu modelowi – mniej „proboszczowskiemu” i mniej arbitralnemu – swego działania nauczycielskiego.

Beniamin Bukowski: Św. Augustyn, pisząc o herezji, wypowiedział sąd, że tworzą ją tylko ludzie wielcy. Biorąc pod uwagę charakter wielu współczesnych odstępstw od kanonicznego ujęcia wiary, stwierdzenie owo można poddać w wątpliwość. Z całą pewnością jednak herezja bierze się z żarliwości i to na niej zasadza się jej atrakcyjność. Dyskurs teologiczny współczesnego Kościoła, wychodząc naprzeciw trudnościom dzisiejszego świata i wchodząc w ekumeniczny dialog, jak również w polemiki z innymi religiami, rzadko kiedy znajduje dość siły, by skupić się na walce z wewnątrzkościelnymi odstępcami. Herezje wyrastające na fali bieżących problemów społecznych nie mają podobnej siły przebicia, mogą przybierać formy bardziej spontaniczne i żywiołowe, a jednak o silnym ograniczeniu czasowym i przestrzennym. Paradoksalnie, słabość dzisiejszych heretyków jest symptomem ogólnej kondycji życia duchowego i stosunku ludzi deklarujących się jako wierzący do własnych przekonań. Greckie słowo hairesis znaczny tyle co „wybór”. Dokonując, często w zgodzie z własnym sumieniem, konkretnych wyborów niezgodnych z nauczaniem Kościoła i ustawiając je nie tylko w porządku czynów i aktów woli, ale także permanentnie deklarowanych poglądów, dokonujemy też aktów herezji. Herezja, jak wiele innych kwestii związanych z wiarą, przyjmuje w dzisiejszych czasach przede wszystkim wymiar jednostkowy.

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter