fbpx
z Edwinem Bendykiem rozmawia Marta Duch-Dyngosz czerwiec 2011

Polska strona kreatywności

Jestem zdania – mówi w rozmowie ze „Znakiem” Edwin Bendyk – że kreatywność i oparta na niej innowacyjność wymagają istnienia ducha utopii, przekonania, że można świat zmieniać na lepsze. Większość innowatorów tworzy z przeświadczeniem, że ich działanie jakoś zmieni rzeczywistość, choćby w mikroskali. To przekonanie musi jednak podsycać kultura, dominujące w niej wartości i normy. Nie oczekujmy kreatywności i innowacyjności w kulturze bierności, która usypia. Twórcę musi uwierać rzeczywistość, inaczej nie miałby motywacji do działania.

Artykuł z numeru

Kreatywna Polska?

Marta Duch-Dyngosz: Co to znaczy, że ktoś jest kreatywny? Kim jest osoba kreatywna?

Edwin Bendyk: Najbliższa jest mi definicja mówiąca, że kreatywność to umiejętność tworzenia idei i form polegająca na nowym podejściu do istniejących problemów oraz reinterpretowaniu rzeczywistości i poszukiwaniu nowych możliwości. Z tej definicji wynika, że kreatywna może być zarówno jednostka, jak grupa lub społeczność. Najciekawsze są zależności między kreatywnością jednostkową a społeczną.

Otóż potencjał kreatywny społeczeństwa nie jest prostą sumą kreatywności jednostek. Społeczeństwo kreatywne to takie, które pozwala w pełni rozkwitać kreatywności indywidualnej, wymaga to jednak złożonego systemu norm i instytucji. W Polsce panuje dość powszechne przekonanie, że Polacy są kreatywni, czemu dają wyraz w trudnych sytuacjach życiowych, kiedy świetnie radzą sobie z trudnościami aprowizacyjnymi lub gdy potrafią rozwiązywać problemy w niestandardowy sposób. Z dumą także chwalimy się sukcesami twórczych jednostek startujących w międzynarodowych konkursach czy pracujących w najlepszych światowych laboratoriach.

Nie mam podstaw, by kwestionować nasz samozachwyt, jednak nawet jeśli jest on uzasadniony, to musimy zmierzyć się z problemem, dlaczego Polacy bardzo słabo wypadają w ocenach kreatywności jako społeczeństwo. Na Uniwersytecie w Maastricht przeprowadzono badania porównawcze potencjału kreatywnego społeczeństw krajów Unii Europejskiej. W ich wyniku powstał indeks kreatywności i designu (Design and Creativity Index). Złożyły się na niego dwa podindeksy, każdy zbudowany z kilkudziesięciu wskaźników: klimatu dla kreatywności oraz poziomu kreatywności i designu. Według tych obliczeń Polska plasuje się blisko końca rankingu! Najwyraźniej albo nie jesteśmy wcale tacy kreatywni, albo mamy problemy z wykorzystaniem potencjału kreatywnego jednostek. Bliższa jest mi druga hipoteza.

 

W sytuacji gdy podejmujemy ryzyko, inwestując siły i środki w nowy pomysł, musimy mieć zaufanie do rodziny, współpracowników, instytucji. Czy kapitał społeczny, bo o nim mówię, ma wpływ na to, na ile jesteśmy kreatywni? 

Oczywiście, kapitał społeczny jest potrzebny, ale tylko o szczególnej strukturze. Istnienie silnych więzi społecznych sprzyja podtrzymywaniu zaufania i szybkiemu przekazywaniu informacji sobie nawzajem. Natomiast, jak zauważa amerykański socjolog Ronald Burt, więzi nie mogą być zbyt silne, bo wówczas grupa się zamyka, tworzy klikę. Z taką sytuacją mamy do czynienia w Polsce. Są tu wyspy silnego kapitału społecznego opartego na więziach rodzinnych i słabo komunikujące się z sobą kliki. Ogólny poziom kapitału społecznego jest jednak niski, co wyraża się między innymi w niskiej wartości tak zwanego uogólnionego zaufania, czyli zdolności do ufania osobom obcym.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się