70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Efekt wrażliwości. Rabunek i ludobójstwo

Medialna wrzawa wokół książki Jana Tomasza Grossa i Ireny Grudzińskiej wydaje się z pewnego względu zaskakująca. Podważający tezy książki historycy wytykają autorom głównie braki metodologiczne i warsztatowe. Większość pozostałych polemistów z niedowierzaniem reaguje na historię „podlaskiego eldorado”, czyli procederu grabieży w miejscach obozów zagłady. Obie reakcje są dlatego zdumiewające, że książka Złote żniwa to raczej esej aniżeli historyczna monografia konkretnego zjawiska czy wydarzenia. Czytelnik zainteresowany zagładą Żydów i śledzący ostatnio ukazujące się publikacje nie znajdzie w tej książce w zasadzie nic nowego. Autorzy korzystają bowiem w swej pracy nie ze źródeł pierwotnych, lecz z opracowań historyków, opracowań, z których większość ukazała się już w języku polskim.

Głosy prawicowych publicystów i historyków, domagających się od slawistki i socjologa wyrafinowanego warsztatu historycznego, zdradzają antysemicki resentyment polemistów bądź – co chyba bardziej prawdopodobne – chęć medialnego zabłyśnięcia i wylansowania swoich nazwisk przy okazji pojawienia się książki amerykańskich autorów. Fakty opisywane przez Jana Tomasza Grossa i Irenę Grudzińską są bowiem znane polskiemu czytelnikowi od dobrych kilku lat. Martyna Rusiniak w książce Obóz zagłady Treblinka II w pamięci społecznej (1943–1989), wydanej ponad dwa lata temu, opisuje historię „kopaczy” na podstawie bardzo solidnych kwerend w archiwach i przedstawia czytelnikom między innymi przerażające świadectwo Racheli Auerbach z Ojf di felder fun Treblinke (Na polach Treblinki, w tym numerze publikujemy fragment tego tekstu – przyp. red.). Historię grabieży i kolaboracji w Świętokrzyskiem opisali już pięć lat temu z budzącymi grozę szczegółami Alina Skibińska i Jakub Petelewicz na łamach periodyku „Zagłada Żydów”. Podręczny obóz koncentracyjny, który ludność Gniewczyny urządziła swoim żydowskim sąsiadom w jednym z tamtejszych domostw, opisywano w „Znaku” trzy lata temu (w numerze z kwietnia 2008 roku – przyp. red.) i w „Polityce” w ubiegłym roku. Czemu zatem prace wybitnie odważnych młodych polskich historyków ujawniających historię dokonanych przez Polaków zbrodni na Żydach przechodzą w naszym kraju niemal niezauważone? Czy dlatego, że prawicowym publicystom trudniej byłoby im wytknąć błędy warsztatowe? Nie tylko.

Matthew Hornsey od lat bada zjawisko, które nazwał „efektem wrażliwości międzygrupowej”. Pokazał on na wielu przykładach, że ta sama informacja krytyczna wobec własnego narodu czy grupy boli znacznie bardziej, gdy słyszymy ją z ust obcych niż wtedy, gdy usłyszymy ją od swoich rodaków. Nawet najbardziej kompetentnemu i zaangażowanemu obcemu nie pozwolimy odsłaniać mrocznej prawdy o naszym charakterze czy dawnych przewinieniach. W ten sposób zdecydowany opór polskich mediów przeciw tezom przedstawianym przez dwoje profesorów z Princeton, którym dziennikarze notorycznie wmawiają niepolskość, może paradoksalnie te tezy nagłośnić. To właśnie dzięki amerykańskim akademikom większość Polaków dowie się o doniosłych odkryciach (wcześniej pominiętych milczeniem) pracowników Polskiej Akademii Nauk czy Instytutu Historycznego UW.

Nie w tym jednak upatruję największej wartości Złotych żniw. Wbrew opiniom krytycznie nastawionych polskich mediów, ze wszystkich dotychczasowych książek Jana Tomasza Grossa ta w najmniejszym stopniu dotyczy Polski. Oczywiście większość z opisywanych tu okrucieństw i zbrodni zdarzyła się w Polsce (gdyż dzieje tego właśnie kraju najlepiej znają autorzy książki), jednakże ambicje autorów są znacznie większe. Gross i Grudzińska starają się powiedzieć coś o kondycji ludzkiej, o uniwersalnych motywacjach zbrodniarzy. Ich książka jest też ważnym głosem w debacie o Holokauście.

Psycholog Roy Baumeister, analizując przypadki zbiorowej przemocy oraz ludobójstwa, doszedł do wniosku, że są cztery podstawowe psychologiczne przyczyny takich zachowań. Są nimi, w takiej właśnie kolejności: (1) idealizm, czyli wiara w utopijny, czysty świat; (2) zagrożony egotyzm, czyli narcystyczna nadwrażliwość na krytykę i poniżenie; (3) motywy instrumentalne, czyli chęć przejęcia mienia i wykorzystania ofiar; (4) sadyzm, czyli przyjemność z zadawania cierpień. Idealistyczne myślenie o społeczeństwie ułatwia dehumanizację grup inaczej myślących bądź inaczej wyglądających, potraktowanie ich jako „chwastów”, których wycięcie jest koniecznym warunkiem stworzenia idealnego, czystego ogrodu, jak o tym pisał Zygmunt Bauman. Egotyzm z kolei powoduje, że przyszli ludobójcy stają się nadwrażliwi na wszelkie porażki swojego narodu (takie jak traktat wersalski bądź kryzys gospodarczy w Republice Weimarskiej) i szukają winnych, na których mogliby się zemścić. Motywy instrumentalne czynią z ludobójstwa szansę na szybkie wzbogacenie się sprawców dzięki rabunkowi, sadyzm zaś umożliwia odczuwanie radości z zadawania cierpień i zaspokojenie potrzeby, która w czasach pokoju jest zwykle tłumiona. Te dwie ostatnie przyczyny, zdaniem Baumeistera, są jednakże najmniej istotne w wyjaśnianiu ludobójstwa. Sadystami jest bowiem nie więcej niż 5–6 procent populacji dokonującej zbrodni, a resztę trzeba do zbrodni jakoś przekonać. Również motywy instrumentalne rzadko były traktowane poważnie przez historyków, socjologów czy psychologów badających ludobójstwo.

Teza, że u źródeł Zagłady tkwiła chęć zagrabienia żydowskiego mienia, wielu historykom wydawała się po prostu obraźliwa dla ofiar. Czyż nie jest banalizacją Holokaustu twierdzenie, że doprowadziła do niego ta sama żądza wzbogacenia się, którą odnajdziemy w niemal każdym akcie zwykłej, codziennej napaści rabunkowej? W bardzo wyszukanych analizach Daniel Goldhagen dowodził, że praca Żydów nie była Niemcom do niczego potrzebna: praca miała być tylko narzędziem unicestwiania. Nawet Gitta Sereny, słuchając wyznań komendanta Treblinki Franza Stangla w więzieniu w Düsseldorfie, zdaje się nie wierzyć w jego deklaracje, że do Holokaustu doprowadziły motywy rabunkowe. Na tym tle książka Jana Tomasza Grossa i Ireny Grudzińskiej wydaje się przełomowa, nawet w stosunku do wcześniejszych książek Grossa, w których autor starał się wyjaśnić polskie zbrodnie raczej antysemicką ideologią bądź wojennym zezwierzęceniem. W Złotych żniwach czytelnik znajdzie bardzo wiele argumentów potwierdzających tezę, że począwszy od greckiej wyspy Korfu, poprzez Bełżec i Treblinkę, na litewskich Ponarach kończąc, narody Europy urządziły pod niemiecką komendą wielki, zmasowany rabunek Żydów. Grabienie żydowskich domów, wyzysk ukrywających się Żydów przez ich „gospodarzy”, a w końcu profanacja żydowskich zwłok w poszukiwaniu złota – wszystko to w latach czterdziestych uznawane było za prawomocne sposoby wzbogacenia się.

Tym, czego może brakować w książce Złote żniwa, jest próba wyjaśnienia procesu, który w oczach okupowanych narodów Europy przekształcił poznawczo Żydów w „żywe wieszaki”, w depozytariuszy „mienia pożydowskiego”. By wyjaśnić ten proces, warto sięgnąć do odkryć psychologii społecznej. Jak pokazują opublikowane w ubiegłym roku badania psychologów ze Stanfordu – Emily Zitek i współpracowników, chciwość pojawia się często w reakcji na doświadczenie niesprawiedliwego traktowania. Jeśli zostaliśmy skrzywdzeni, to – niejako poszukując sprawiedliwości w otaczającym nas świecie – staramy się uzyskać co się da od innych. Mieszkańcy okupowanych części Europy, którzy doświadczyli ze strony nazistów głębokiej niesprawiedliwości, czuli się uprawnieni do zagrabienia własności Żydów. Przestali uważać to za niemoralne.

Do tego – jak trafnie zauważają Gross i Grudzińska – dochodzi dominujący w Europie stereotyp Żyda bogacza. Wynędzniałe, nadwerężone okupacją narody wschodniej Europy marzyły o szybkim wzbogaceniu się. Tworzyło to doskonałe podłoże dla mitów o żydowskim majątku. Znany obrazek z niemieckiej książeczki dla dzieci wydawanej przez Juliusa Streichera przedstawia grubego Żyda siedzącego na worku z pieniędzmi. Choć wizerunek ten w żaden sposób nie przystawał do rzeczywistego wyglądu mieszkańców getta, podobne wyobrażenia zdawały się kształtować ówczesną wyobraźnię mieszkańców Europy Wschodniej. To nie mit o Żydzie bogobójcy i rytualnym mordercy dzieci, lecz właśnie legenda o wszechwładnym bogaczu stała u źródeł zbrodni dokonanych na naszych ziemiach. To ten sam stereotyp, który kształtował tureckie myślenie o Ormianach czy wyobrażenie Hutu o Tutsi. W obu tych wypadkach zbrodnia ludobójstwa również podyktowana była zawiścią i chciwością.

Co więcej, nasze najnowsze badania na reprezentatywnych próbach ogólnopolskich wskazują, że stereotyp bogatego Żyda kontrolującego gospodarkę w Polsce ma się dziś dobrze, szczególnie wśród osób skrzywdzonych w wyniku transformacji ustrojowej. A osoby wierzące w żydowski spisek najczęściej deklarują chęć dyskryminacji Żydów (odmawianie im prawa do zakupu polskiej ziemi, restytucji utraconego mienia, zakładania przedsiębiorstw w Polsce). Powiązanie Żydów z ekonomią w zbiorowych wyobrażeniach Polaków widać nawet w statystykach Google’a: w tygodniach, w których Polacy częściej poszukiwali w Internecie informacji o kryzysie gospodarczym, odnotowaliśmy też częstsze poszukiwania informacji o problematyce żydowskiej. Powiązanie to widzimy też na co dzień na ulicach polskich miast, miasteczek i wsi. Wizerunki Żyda z monetą w ręku nadal zdobią wiele polskich sklepów i restauracji, a popularne dzisiaj w Polsce powiedzenie „Żyd w sieni – pieniądz w kieszeni” nabiera po lekturze książki Grossa i Grudzińskiej zupełnie nowego znaczenia.

Choć historię Złotych żniw można by potraktować jako odległą opowieść – sprzed ponad półwiecza i z zacofanych krain na peryferiach Europy, Gross i Grudzińska nie pozwalają nam na taką wygodę. Kończą swoją książkę twierdzeniem, że na sławnym zdjęciu przedstawiającym odpoczywających „kopaczy” z Treblinki każdy może odnaleźć swoich krewnych i znajomych. Polak, obywatel tego dziś rozwiniętego kraju Unii Europejskiej – podobnie jak amerykański czytelnik tej książki – po jej przeczytaniu powinien poczuć się winny. Nie w wyniku historii swojego narodu, lecz z powodu szmalcownika i złodzieja tkwiących w nim samym. Każdy, kto kiedykolwiek pomyślał o szybkim wzbogaceniu się, ma w sobie potencjał czyniący z niego, w pewnych okolicznościach, zbrodniarza. Współczesna psychologia tę tezę autorów Złotych żniw zdecydowanie potwierdza.

 

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata