70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Papierek lakmusowy porządku demokratycznego

To antologia, na którą długo przyszło czekać. Przyczyna nie leży chyba w technicznych trudnościach zestawienia i opracowania tylu różnorodnych materiałów, kłopot polega raczej na przyjęciu klarownego klucza interpretacyjnego spinającego poszczególne teksty.

Jak każdemu autorowi, także i redaktorowi niniejszych tomów można zarzucić pewne inklinacje i upodobania przy selekcji. Być może Adam Michnik ceni bardziej pluralizm opinii niż ich reprezentatywność. Nie to jest istotą problemu. Pytanie zasadnicze brzmi: czy począwszy od lat 30. XX wieku aż po dzień dzisiejszy, a taką perspektywę czasową zakreśla autor tej antologii, istniała w polskim życiu publicznym, w polskiej kulturze, jak chce tego Michnik, wyraźna i nieprzerwana zapora przeciw antysemityzmowi? Po lekturze tego zbioru nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Wątpliwości mogą budzić nie tylko teksty Aleksandra Świętochowskiego czy Bolesława Miedzińskiego, nawet według standardów z lat 30. ubiegłego wieku nie mieszczące się w tym, co można by nazwać oporem wobec antysemityzmu.

Dobrze jednak, że oba teksty, jak i kilkanaście innych, w tym enuncjacje „narodowców” z różnych okresów, znalazły się w tym obfitym zbiorze; pokazują bowiem z jednej strony zapaść moralną polskiej wersji liberalizmu o korzeniach oświeceniowo- pozytywistycznych, a z drugiej strony postępującą faszyzację ostatnich lat II Rzeczpospolitej. Warto też zwrócić uwagę, jaka mentalna przepaść dzieli opinie na przykład Marii Winowskiej od tych wypowiadanych przez Stanisława Musiała SJ. A przecież obydwoje potępiali antysemityzm. Dodajmy dla porządku: Winowska, wybitna działaczka i publicystka katolicka, rozstała się z pismem „Kultura” pod koniec lat 30. właśnie w sprzeciwie wobec antysemityzmu.

Wszystkie te teksty ilustrują coś jeszcze istotniejszego – to, jak trudnym wyzwaniem obciążonym wieloma historycznymi zapętleniami było i jest zwalczanie postaw antysemickich.

Nigdy dość przypominania o tym, że antysemityzm to nie tylko szczególna, ugruntowana w dziejach, forma agresywnej, często przeplatanej cykliczną przemocą ksenofobii, ale także pewna mentalna konstrukcja porządkująca świat. Świat, w którym Żydzi, ale też ich prawdziwi lub domniemani przedstawiciele, stanowią immanentne zło. Świadomość zagłady Żydów, jeden z centralnych wątków kultury europejskiej od przynajmniej kilku dekad, niewiele tu zmieniła.

Aktywność polskich przeciwników antysemityzmu to nie tylko sprzeciw wobec agresji antysemickiej, czy potem wobec tej szczególnej mowy nienawiści, to także wysiłek przywracania pamięci o wieloetnicznym charakterze polskiej kultury i rodzimym doświadczeniu historycznym; to trudna, naznaczona bowiem przez „obsesję niewinności” (według formuły ukutej przez Joannę Tokarską-Bakir) konfrontacja ze wstydliwą przeszłością. To wreszcie stała demistyfikacja wytrwale powielanych klisz naszej historii. Polski antysemityzm nie był i nie jest fenomenem jednorodnym. Po 1989 roku rzadko wchodzi otwarcie na salony, częściej pojawia się na łamach niskonakładowych pism, na forach internetowych czy w mantrze niestrudzenie powtarzanych obiegowych opinii. Dobrze zadomowiony w potocznych wyobrażeniach karmi się fantazmatami z przeszłości.

Izraelska historyczka Shulamit Volkov, pisząc o niemieckim antysemityzmie z przełomu XIX i XX wieku, wskazywała, że jego siła tkwiła nie tyle w zdominowaniu przez tamtejszych antysemitów sceny politycznej, co w stworzeniu przez nich swego rodzaju subkultury, specyficznego kodu kulturowego, w którym nienawiść do Żydów – jako symbolu wszystkiego, co się odrzuca – mogła kwitnąć, bardzo często mimo braku politycznej reprezentacji. Volkov wskazywała, że oprócz kodu antysemickiego istniała w kulturze europejskiej, przede wszystkim w zachodniej Europie, opozycja wobec antysemityzmu. Sprawa Dreyfusa i jej reperkusje są tu niezłym przykładem. Czy da się tę kategorię przyłożyć do polskiego doświadczenia historycznego?

W Polsce po drugiej wojnie światowej kod antysemicki nie został moralnie zdezawuowany. Różne są tego przyczyny (w antologii mówi o nich klasyczne już studium Aleksandra Smolara Tabu i niewinność) i nie miejsce tu, by je szczegółowo opisywać. Kiedy wszelako tłum wiernych w Warszawie, u progu XXI wieku, w chwili wyboru swojego duchowego przewodnika trzyma w rękach transparent z napisem „Wybierzcie Polaka”, to wszyscy wiedzą, co demonstranci mają na myśli. Trudno też spotkać prawicowego publicystę bądź polityka, który by otwarcie i uczciwie zmierzył się z mitem „żydokomuny”.

Postawy antysemickie jako część ogólniejszego nastawienia wobec świata uaktywniają się w zaskakująco żywym rezerwuarze treści, emocji, symboli i gestów. W tym rozumieniu antysemityzm jest zatem pewną toksyczną potencjalnością.

Rewersem przypomnianych przez Michnika tekstów pozostaje rzecz jasna antysemityzm per se. Jak dokumentuje to antologia, zmienia on oblicza, ale jednak ciągle ma się dobrze. Po paroksyzmie marca 1968 nie przyjmował on zwykle postaci agresji fizycznej, nie przybierał też oblicza praktyk dyskryminacyjnych. Nie zniknął jednak przecież wraz z polskimi Żydami. Michnik czasami powtarza, że po Holocauście zostało w Polsce więcej antysemitów niż Żydów. Nawet po selektywnej lekturze tych tekstów trudno się z tym nie zgodzić.

W największym skrócie można uznać, że antologia ta ilustruje ekspansję wąskiego, elitarnego nurtu myślenia o życiu publicznym z jego peryferii do samego centrum. Od rozważań na temat stosunków polsko-żydowskich do pytań o jakość polskiej demokracji, tożsamość kulturową, polskość jako taką. Historyk odnotuje, jak wiele punktów zwrotnych miała ta wieloletnia dyskusja. Każda z tych wyróżnianych w poszczególnych tomach debat zasługiwałaby pewnie na oddzielne, szczegółowe potraktowanie. Nie sposób nie wspomnieć tu o artykułach i wystąpieniach Tadeusza Mazowieckiego, szkicach Kazimierza Wyki i później Jana Błońskiego czy Jerzego Jedlickiego. Wiele z przywołanych prac to już kanon polskiej eseistyki. A przecież nic nie daje się porównać z publicznym odbiorem kulisów zbrodni jedwabieńskiej, poznanych dzięki Sąsiadom Jana Tomasza Grossa. Fenomen siły retorycznej tego ostatniego autora, rezonansu, jaki wywołuje wśród obrońców „nieskalanej polskości”, to zresztą materiał na odrębne studium.

W ostatnim dwudziestoleciu, chyba właśnie po sprawie Jedwabnego, dokonał się pewien jakościowy przełom, czego świadectwem są spore ustępy najobszerniejszego, trzeciego tomu antologii. Czego tam zresztą nie ma! W każdym z trzech tomów można zresztą znaleźć oprócz enuncjacji o charakterze publicystycznym, apeli i deklaracji o charakterze politycznym poezje, ale także szkice historyczne, rozprawy z zakresu socjologii i antropologii kulturowej oraz drobne traktaty moralne. Równie imponujący jest też sam zestaw autorów. Ta antologia to jednak coś więcej niż współczesna silva rerum dotycząca ciągle drażliwego dla opinii publicznej zagadnienia, to rodzaj przyczynku do dziejów kultury polskiej XX wieku. W ostatnich dwóch dekadach widać, jak ten dyskurs anty-antysemicki obrasta coraz większą samoświadomością.

Kto sięgnie do tej pozycji, być może zrozumie, dlaczego walka z tym szczególnym typem ideologicznej nienawiści jest papierkiem lakmusowym porządku demokratycznego. Warto pamiętać, o jaką stawkę toczy się tu gra.


Przeciw antysemityzmowi 1936–2009, wybór, wstęp i opracowanie A. Michnik, Universitas, Warszawa 2010.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter