Bardzo mała narracja
MAŁGORZATA ŁUKASIEWICZ
O tym, że z porównaniami trzeba uważać, wiadomo było od dawna. Były konwencje, ustalające, co z czym można, a z czym raczej nie należy porównywać, i to nie z uwagi na efekt stylistyczny, ale z głębszych metafizycznych powodów.
Rozmaici głupi Jasiowie są bohaterami wielu opowieści. Jedna opowiada o zakupach. Głupi Jasio wybrał się na targowisko z zamiarem nabycia kury. Przy straganie handlarka zachwalała swój towar: "Popatrz na tę kurę, toż to sam smalec". Głupi Jasio pomyślał, że widocznie smalec jest lepszy niż kura i ruszył dalej. Przy straganie obok handlarka kusiła: "Popatrz na ten smalec - gładziutki jak oliwa". Głupi Jasio wykombinował, że oliwa jest lepsza niż smalec i poszedł dalej. Przy następnym straganie usłyszał: "Popatrz na tę oliwę - czysta jak woda". Głupi Jasio doszedł do wniosku, że woda jest lepsza od oliwy, więc po prostu udał się do studni, zaczerpnął wiadrem wody i zadowolony wrócił do domu.
Być może w tej relacji zagubiły mi się jakieś fazy, ale ogólny kierunek rysuje się wyraźnie. Historyjka ma wymowę pesymistyczną. Dobra, przyciągające kolejno uwagę Jasia, przedstawiają coraz mniejszą wartość, z kury robi się woda. Nie tylko gorszy pieniądz wypiera lepszy, a sprzedawcy za nasze pieniądze próbują nam wetknąć byle co, ale my sami lecimy na gorszy towar, wymijając lepszy. Już bylibyśmy gotowi zasmucić się tym kolejnym przykładem niedobrego stanu świata, ale w porę uprzytamniamy sobie, że to przecież opowieść o głupcu. W takich opowieściach głupota często przejawia się jako niedostatek kompetencji językowej i brak orientacji w odnośnych grach. Głupi Jasio nie zna się na porównaniach. Nie rozumie, że porównanie to nie stopniowanie i nie ustala hierarchii dóbr, lecz jedynie wyławia podobieństwo między nimi, i to tylko ze względu na niektóre ich właściwości. Nie łapie, że kura i smalec jako artykuły konsumpcyjne mogą mieć wspólną - i ewentualnie pożądaną - cechę tłustości, ale gdy chodzi, powiedzmy, o walory smakowe i odżywcze, kura już bardzo się od smalcu różni i to na swoją korzyść.
Więcej na łamach lutowego „Znaku”
Share
Zamów numer