70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Nowy styl

W Kościele pomału toruje sobie drogę nowy styl komunikacji: tej zewnętrznej (ze światem) i wewnętrznej (z samym sobą). Nowy, to znaczy: nieocenzurowany, używający tak zwanego otwartego języka, wolny od kościelnej nowomowy i pobożnego frazesu.

Przykład takiej komunikacji – przynajmniej ostatnio – idzie z góry. Myślę tu przede wszystkim o świątecznym przemówieniu Benedykta XVI do pracowników Kurii Rzymskiej, w którym Papież mówił o seksualnym wykorzystywaniu dzieci przez niektórych (ale jednak wielu!) ludzi Kościoła i otaczającej ów proceder zmowie milczenia. Spora część faktów wyszła na jaw w czasie, w którym w Kościele katolickim obchodzono Rok Kapłański. „Tym bardziej byliśmy zszokowani – powiedział Biskup Rzymu – gdy właśnie w tym roku, w wymiarze dla nas niewyobrażalnym, dowiedzieliśmy się o nadużyciach (…) popełnionych przez kapłanów, którzy wypaczyli sakrament w jego przeciwieństwo: pod płaszczykiem sacrum głęboko raniąc osobę ludzką w jej dzieciństwie i wyrządzając jej szkodę na całe życie”.

Benedykt XVI przywołał w tym kontekście wizję dwunastowiecznej mniszki świętej Hildegardy z Bingen, która ujrzała Kościół jako kobietę, odzianą w łachmany i brudną – z powodu grzechów księży. „W tym roku przeżyliśmy to, co widziała Hildegarda – mówił Papież. – Musimy pytać, co błędnego było w naszym przepowiadaniu, w sposobie kształtowania życia chrześcijańskiego, że coś takiego mogło się wydarzyć. Musimy znaleźć nową stanowczość w wierze i dobru. Musimy być zdolni do pokuty. Musimy uczynić wszystko, co możliwe, w procesie przygotowania do kapłaństwa, aby coś takiego nie mogło się już wydarzyć (…). Musimy przyjąć to upokorzenie jako wezwanie do prawdy i wewnętrznej odnowy. (…) Musimy pytać, co możemy zrobić, by naprawić – na ile to możliwe – popełnione niesprawiedliwości (…). Musimy pomóc ofi arom i przywrócić im zaufanie do Kościoła…” (podkreśl. moje – J.P.). Kilka tygodni wcześniej, jesienią 2010 roku, ukazała się książka wywiad niemieckiego dziennikarza Petera Seewalda z Benedyktem XVI Światłość świata. Książka, dodajmy, dość niezwykła, gdyż obaj panowie rozmawiali ze sobą bardzo szczerze. Rozmawiali naprawdę, nie było więc tak, że jeden przesłał wcześniej pytania, a drugi pisemnie na nie odpowiedział. Papież nie odmówił też odpowiedzi na żadne z pytań, zaś „autoryzując tekst, nie zmieniał wypowiedzianych słów i wprowadził jedynie drobne korekty w miejscach, gdzie rzeczowe doprecyzowanie uważał za konieczne”. Światłość świata została opublikowana w momencie kryzysu zaufania do Kościoła katolickiego i w obliczu oskarżeń, a w najlepszym razie podejrzeń, kierowanych pod adresem samego Papieża. Nic dziwnego zatem, że z jej pomocą chciano podjąć dialog ze światem, wyjaśnić motywy, jakie kierują Biskupem Rzymu, kiedy mówi albo robi coś niepopularnego, nawiązać nić porozumienia z tak zwaną opinią publiczną, a kiedy trzeba – publicznie przyznać się do błędu albo ostrzec ludzkość przed katastrofą. Zarówno Benedykt XVI, jak i stawiający mu trudne pytania Seewald wywiązali się z tej roli znakomicie, a my, czytelnicy książki, mamy szansę poznać, zrozumieć i polubić (!) papieża Ratzingera, przez wiele lat – przed jego wyborem – bez cienia sympatii przedstawianego w mediach jako „pancerny kardynał” i „inkwizytor”. Niestety, nie wszyscy tę szansę wykorzystali – i tak zamiast porozumienia Kościoła ze światem doszło do kolejnego nieporozumienia. A stało się tak za sprawą jednej, stosunkowo niewielkiej wzmianki o prezerwatywie i jej roli w walce z pandemią AIDS. Słowa Biskupa Rzymu przyjęto bowiem – jak się okazało, niesłusznie! – jako zapowiedź zmiany nauczania Kościoła w odniesieniu do antykoncepcji, i głównie temu część mediów poświęciła swoje relacje i omówienia (w jednym z włoskich dzienników informację o książce opatrzono nawet tytułem Habemus condom), tak że Peter Seewald w pewnym momencie zgryźliwie zauważył, iż „głęboki intelektualny i moralny kryzys świata, o którym mówi Benedykt XVI, dotyczy również dziennikarzy”. W tej sytuacji do zabrania głosu poczuła się zobligowana Kongregacja Nauki Wiary, przypominając, że Papież nie mówił wcale o mechanicznej „regulacji poczęć”, a jego słowa padły w kontekście AIDS i dotyczyły nieuporządkowanych relacji seksualnych, w których „użycie prezerwatywy z intencją zmniejszenia ryzyka infekcji może być pierwszym krokiem na drodze ku bardziej ludzkiej seksualności”, co oczywiście nie znaczy, że kondomy mogą rozwiązać problem wirusa HIV.

Swoją drogą, reakcja opinii publicznej na książkę Benedykta XVI uświadomiła mi po raz kolejny, że większość dziennikarzy patrzy na Kościół przez pryzmat kazuistyki: konkretnych zakazów i zezwoleń, podczas gdy Papież próbuje formować sumienia. Aż cisną się na usta słowa: „słuchając, słyszą, ale nie rozumieją”… W Polsce przykładem nowego stylu komunikacji stał się list ojca Ludwika Wiśniewskiego OP. Autor „bez znieczulenia” przedstawił w nim najbardziej palące, jego zdaniem, problemy polskiego Kościoła. List ten − skierowany do nowego nuncjusza i przekazany do wiadomości kilku biskupom − został następnie bez wiedzy autora opublikowany w „Gazecie Wyborczej”. Dało to początek ważnej debacie o Kościele, ale też rozpętało awanturę, bo (jak w specjalnym oświadczeniu napisał ojciec Wiśniewski) „wielu duchownych i świeckich mniema, że wszystko, co jest związane z »Gazetą«, jest skażone złem, i że wszystko, co ma związek z tym pismem, należy z góry odrzucić”. Tak właśnie zareagowali niektórzy ludzie Kościoła, dając tym samym dowód kompletnej nieznajomości mediów, których obowiązkiem (!) jest publikacja tego, co ważne. Moim zdaniem, upublicznienie listu – mimo ewidentnego cierpienia, jakie fakt ten przysporzył jego autorowi – jest „błogosławioną winą”. Obawiam się bowiem, że inaczej dokument ten utknąłby gdzieś w szufl adach kurialistów, a tak stał się przedmiotem rozmów zwykłych ludzi, członków Kościoła: świeckich i duchownych. Źródłem nadziei na zmiany. Bo jak przy tej okazji powiedział prymas, arcybiskup Józef Kowalczyk, jeśli ludzie szczerze ze sobą rozmawiają, prędzej czy później wyniknie z tego coś pozytywnego.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter