70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

„Znak, któremu sprzeciwiać się będą”

„Harcerski” krzyż już kolejny miesiąc stoi przed Pałacem Prezydenckim. Dla jednych jest to przede wszystkim „biało-czerwony totem” i pałka na prezydenta Komorowskiego; dla drugich – symbol nieakceptowanej dominacji (a czasem tylko obecności) Kościoła w życiu publicznym; dla trzecich wreszcie – „kukułcze jajo” i ogromny problem.

A to jest po prostu krzyż Jezusa Chrystusa: bezbronny, wyszydzony, samotny… „Znak, któremu sprzeciwiać się będą”.

Ostatnio głos w jego sprawie zabrał (wreszcie!) Episkopat. Najpierw (12 sierpnia) wydano oświadczenie, sygnowane przez Prezydium Konferencji Episkopatu Polski i arcybiskupa warszawskiego Kazimierza Nycza. W oświadczeniu zwrócono uwagę zarówno na instrumentalizację krzyża przez jego tzw. obrońców (którzy „stają się, mimo swej najlepszej woli, politycznym punktem przetargowym stron konfliktu”, zaś sam krzyż jest przez nich traktowany jako „zakładnik”, środek do celu), jak i na profanację oraz „poniżanie krzyża, ośmieszanie wiary i lekceważenie ludzi”. Warto pamiętać, że w nocy z 9 na 10 sierpnia odbyła się na Krakowskim Przedmieściu – mająca formę happeningu – prześmiewcza manifestacja „przeciwników krzyża”; niektóre zachowania jej uczestników zostały przez ludzi wierzących odebrane jako bluźniercze i pełne nienawiści do chrześcijaństwa. Dokument Episkopatu stał się również okazją do mądrego doprecyzowania pojęć niezwykle istotnych dla naszego życia obywatelskiego, zwłaszcza że „awantura o krzyż” na nowo uruchomiła dyskusję o świeckości państwa i obudziła antyreligijne demony. Biskupi przypominają, że bezstronność władz publicznych nie oznacza ich antyreligijności, neutralności nie należy rozumieć jako agresywnego laicyzmu, a „wolność religijna nie oznacza wolności od religii, ale wolność jej wyznawania także w sferze publicznej”.

Później (25 sierpnia) sprawą krzyża zajęła się Rada Biskupów Diecezjalnych. W komunikacie ogłoszonym na zakończenie obrad – po przypomnieniu, czym dla chrześcijan jest znak krzyża, którym nie wolno manipulować – biskupi zaapelowali do władz Rzeczypospolitej o powołanie komitetu do spraw upamiętnienia ofiar smoleńskiej katastrofy. Najwłaściwszą formą owego upamiętnienia jest, ich zdaniem, „godny pomnik” w stolicy.

Przyznaję, czegoś tu nie rozumiem. Dlaczego właściwie hierarchowie czują się powołani do zajmowania się wznoszeniem pomników, choć jeszcze niedawno trudno ich było namówić do wypracowania wspólnego stanowiska w sprawie krzyża stojącego przed Pałacem Prezydenckim? Chodzi im zapewne o społeczne porozumienie, ale może (zanim zdecydujemy cokolwiek w kwestii pomnika) powinniśmy zacząć ze sobą poważnie rozmawiać i wzajemnie się wysłuchać – i o to chyba raczej winien zadbać Kościół. Dalej: dlaczego biskupi nie proponują wiernym innych sposobów ocalania pamięci aniżeli monument? Na przykład: wsparcia społecznego projektu ustawy o repatriacji Polaków deportowanych i zesłanych w przeszłości przez władze Związku Sowieckiego. Projekt ten przygotował śp. Maciej Płażyński, były marszałek Sejmu, jedna z ofiar smoleńskiej katastrofy. Okazuje się, że na powrót do Ojczyzny czeka w tym momencie około 2,5 tysiąca osób. Kto wie, może wyciągnięta ku nim ręka byłaby najwłaściwszym upamiętnieniem tych, którzy zginęli, lecąc do Katynia?

Szkoda tylko, że nie dostrzegają tego pasterze mojego Kościoła.

W sierpniu opinia publiczna w Polsce (nie tylko katolicy) żyła przede wszystkim sprawą krzyża przed Pałacem Prezydenckim, nie zawsze zauważając to, co w sferze religijnej działo się poza Krakowskim Przedmieściem. A działo się sporo. Nasz kraj odwiedził na przykład patriarcha ekumeniczny Bartłomiej I, honorowy zwierzchnik wyznawców prawosławia. W Lublinie Patriarcha – ciepło przyjęty przez niezastąpionego w takich sytuacjach arcybiskupa Józefa Życińskiego – otrzymał doktorat honoris causa KUL-u i wygłosił wykład na temat dialogu ekumenicznego, międzyreligijnego i po prostu: międzyludzkiego. Ze skąpych relacji, zamieszczonych w „Wiadomościach KAI” i na witrynach internetowych, można się tylko domyślać, jak wiele moglibyśmy się od Bartłomieja I nauczyć, gdybyśmy tylko bardziej otwierali się na obecność wśród nas (w tym wypadku: w Kościele) ludzi mądrych. Myślę tu choćby o jego wrażliwości ekologicznej; o przekonaniu, że powołaniem Kościoła, również jako instytucji, jest kenoza (wyrzeczenie, ogołocenie); wreszcie o doświadczeniu bycia chrześcijaninem (i biskupem) w kraju radykalnie niechrześcijańskim: w Turcji. Co do tej ostatniej kwestii: sam Bartłomiej uważa ową sytuację za… błogosławieństwo, dar, chroniący Kościół przed pokusą władzy.

Innym sierpniowym wydarzeniem, o którym dowiedziałem się zupełnie przypadkowo (dzięki KAI, która napisała o nim za portalem missionline), była wspólna pielgrzymka grupy amerykańskich rabinów i duchownych muzułmańskich do Auschwitz. To jednak zdumiewające, że wydarzenia tej rangi – mające ewidentny duchowy wpływ na losy świata! – nie są w Polsce nagłaśniane. Że nie wyciąga się z nich wniosków na przyszłość. Że (prawie) nikt na ich podstawie nie uczy się dialogu z bratem: w człowieczeństwie, w Bogu, w Chrystusie, we wspólnocie narodowej, a w przypadku Krakowskiego Przedmieścia – w jednym Kościele rzymskokatolickim.

Na koniec informacja szczególnie ważna dla mnie jako osoby od lat współpracującej z pismami katolickimi, takimi jak „Tygodnik Powszechny” czy „Znak”. Oto bowiem wśród nowych beatyfikowanych znalazł się hiszpański dziennikarz katolicki Manuel Lozano Garrido (1920–1971), przez 28 lat przykuty do wózka inwalidzkiego, a w ostatnich latach życia niewidomy, autor dziewięciu książek i setek artykułów, mistyk. Jego publicystyczna dewiza brzmiała: „Kiedy piszesz, musisz robić to na kolanach, aby kochać”. Tak bardzo chciałbym, aby te słowa uczynili swoimi katoliccy publicyści, redaktorzy i wydawcy. Tak bardzo pragnąłbym i ja być temu przesłaniu wierny.

7 września 2010

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter