70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Rzecz literatury Zagłady

Rzecz wydaje się oczywista: po Zagładzie pozostały rzeczy. Buty, okulary, walizki zgromadzone w zamienionych w muzea dawnych obozach śmierci stanowią dziś najważniejsze, często jedyne, świadectwo życia zamordowanych tam ludzi.

meble, stoły i stołki,

walizeczki, tobołki,

kufry, skrzynki i bety,

garnitury, portrety,

pościel, garnki, dywany

i draperie ze ściany.

Wiśniak, słoje, słoiki,

szklanki, plater, czajniki,

książki, cacka i wszystko…

Władysław Szlengel, Rzeczy

Do współczesnych, oddzielonych ponad półwieczem od wydarzeń II wojny światowej, ocalałe przedmioty codziennego użytku przemawiają bezgłośnie za tych, którzy je po sobie pozostawili. Przechodzące z rąk do rąk, ukrywane nawet za cenę życia, konfiskowane i grabione – odegrały niemałą rolę w historii Zagłady. Pozostawiły także swój ślad w literaturze, o czym przekonuje Bożena Shallcross w swojej książce Rzeczy i Zagłada.

Shallcross czyta literaturę wojenną z perspektywy antropologii rzeczy, rzucając nowe światło na teksty dobrze znane (Miłosza, Nałkowskiej, Borowskiego, Andrzejewskiego) i odkrywając te rzadziej czytane (Zuzanny Ginczanki i Władysława Szlengla). Jej lektura jest wyraźnie osadzona w amerykańskich badaniach nad Holokaustem (Holocaust studies), w Polsce dopiero zaczynających się rozwijać na szerszą skalę, oraz w amerykańskim literaturoznawstwie, które dawno już przeszło i przyswoiło sobie lekcję dekonstrukcji, co doskonale widać w stylu interpretacyjnym Shallcross, wykładowczyni na University of Chicago. W tym kontekście interpretowana literatura czasów II wojny światowej ukazuje swoje mniej znane oblicze.

Nazistowska machina wojenna wytworzyła swoisty stosunek do rzeczy: do urzeczowionych ludzi, do dzieł sztuki, ale i do wszelkiego rodzaju przedmiotów zmieniających swych właścicieli, poddawanych recyklingowi, zachłannie gromadzonych przez nazistowski system. „Nie waham się stwierdzić – pisze autorka – że w czasie Zagłady, z całą ówczesną bezwzględnością wobec świata ludzkiego, faworyzowano świat rzeczy, doprowadzając poprzez akty grabieży, gromadzenia, sortowania i ponownego używania do nieznanej dotąd fetyszyzacji świata kultury materialnej”1. Ten wyjątkowy status rzeczy nakazuje zachowywać badawczą ostrożność, uwzględniającą „różnice pomiędzy uwarunkowaniami świata kultury materialnej w okresie Zagłady i zaraz po niej”. Nakładanie przez historyków i badaczy kultury na rzeczywistość Holokaustu schematów poznawczych wytworzonych już po wojnie prowadzić może bowiem do zapoznania istotnych zjawisk kształtujących jej oblicze. Co więcej, dominująca tendencja muzealnicza czy historiograficzna, przedstawiająca Zagładę przy użyciu masy faktów i liczb, podobna jest – zdaniem Shallcross – „do stotalizowanej depersonalizacji nazistowskiego projektu”2. Aby uniknąć tych błędów, autorka proponuje potraktować przedmioty Zagłady jako tekst domagający się uważnej reinterpretacji. Przemyślenie na nowo relacji rzeczy i osób powinno uwzględnić jej charakter związany każdorazowo z jednostkowym doświadczeniem. Projekt ten przypomina gest Stevena Spielberga wyróżniającego spośród szarego tłumu w Liście Schindlera dziewczynkę w czerwonym płaszczu.

Traktowanie rzeczy jako tekstu ujawnia z kolei, zgodnie z dekonstrukcyjną logiką chiazmu, specyficzną właściwość tekstów wojennych: „przedmiot Zagłady jest tekstem kultury (…) tekst Zagłady jest przedmiotem”3. Współcześnie przyzwyczajeni jesteśmy do myślenia o literaturze w kategoriach masowej reprodukcji (parafrazując Waltera Benjamina) i niczym nieograniczonego – zwłaszcza w epoce Internetu – przepływu. Tymczasem w czasach Zagłady tekst w swoim najbardziej podstawowym materialnym wymiarze – konkretnego zapisu – funkcjonował na zupełnie innych warunkach, będąc nieustannie zagrożony zniszczeniem lub skonfiskowaniem. W książce Shallcross „wiara, iż >>habent sua fata libelli<<, jest widziana inaczej”4. Autorka charakteryzuje status tekstu Zagłady za pomocą pojęcia precarium, pierwotnie oznaczającego powierzenie komuś własności na przechowanie z zamiarem odbioru w dogodniejszych warunkach, tu jednak opisującego kondycję niestałości zapisu w jego wędrownej egzystencji, oscylacji pomiędzy zniszczeniem a istnieniem. Przypomina on „byt słaby” w rozumieniu filozofii Vattimo5, zawieszony pomiędzy obecnością a nieobecnością, byciem i nie-byciem. Z „myślą słabą” łączy zresztą Rzeczy i Zagładę także koncepcja śladu w jego złożonej strukturze: „ślad to znak antycypujący własny koniec i zarazem znak, który stał się wartością historyczną”6. Pojęcie śladu – współcześnie wykorzystywane do opisu reprezentacji jako naśladowania7 – wydaje się bowiem dobrze opisywać status zarówno tekstów, jak i rzeczy pozostałych po wojnie. Przykuwa on uwagę swoją materialnością, choć w istocie odsyła do minionej obecności: zamordowanych właścicieli ocalałych przedmiotów, zniszczonych rzeczy w zachowanych tekstach. Do natury śladu należy także jego przemijalność, o której pouczyła nas chociażby niedawna kradzież historycznego napisu z bramy obozu Auschwitz.

Koncepcja precarium pozwala Shallcross w interesujący sposób skupić się na materialnym konkrecie tekstów powstałych podczas wojny i interpretować je w powiązaniu z ich dziejami. W rozdziale dotyczącym Wielkiego TygodniaAndrzejewskiego (znamiennie zatytułowanym Rękopis zgubiony w Warszawie), autorka, odczytując napisaną po wojnie od nowa, w duchu ideologicznego oskarżenia polskiego społeczeństwa, wersję noweli, poszukuje w niej śladów pierwotnego tekstu, którego zaginięcie Andrzejewski – zdaniem Shallcross – upozorował. Odnajdując w noweli zapisy doświadczenia kruchości bytu, charakterystycznego dla wojennych przeżyć autora, sugeruje ona, że „poprzez warstwy przeredagowanego nadtekstu przebija tekst pierwotny”8.

Zagłada była reprezentowane w literaturze – ta podstawowa teza autorki jest o tyle istotna, że polemizuje ze stanowiskami mówiącymi o radykalnej nieprzedstawialności Holokaustu. Shallcross nie wdaje się jednak w nierozstrzygalne dyskusje epistemologiczne, lecz wskazuje na etyczny wymiar reprezentacji: „koncepcja niemożności oddania Zagłady dyskredytuje wysiłek oraz ryzyko każdego, kto pozostawił jej świadectwo”9. To założenie autorki wydaje się jednak słuszne przede wszystkim z tego powodu, że pozwala nam mówić i pisać o doświadczeniu Holokaustu w sposób poznawczo owocny.

Shallcross wyróżnia cztery podstawowe strategie reprezentacji przedmiotów Zagłady w dziele literackim. Model mimetyczny zakłada wierność przedstawienia wobec przedmiotu, stwarzającą wrażenie podobieństwa literatury do opisywanego świata. Reprezentacja metonimiczna funkcjonuje wedle „strategii substytutu konstruującej rzeczy”10, mającego stworzyć „namiastkę nieobecnego podmiotu ludzkiego”. Podczas gdy dwa wyżej wymienione modele reprezentacji mają swoją długą tradycję w całej literaturze Zachodu, to dwa kolejne wydają się charakterystyczne szczególnie dla literatury wojennej. Model transformatywny, „ufundowany na praktyce Ersatzu i recyklingu”, dotyczy przede wszystkim „przerobu ciał pomordowanych ofiar”, a uogólniony – wskazuje na oscylację pomiędzy trwałością i nietrwałością materii. W jego optyce Shallcross analizuje zawarte w Medalionach Zofii Nałkowskiej opowiadanie Profesor Spanner, mówiące o produkcji mydła z ludzkiego tłuszczu11.

Agalma, z kolei, to „ukryty skarb, którego wydobycie przynosi satysfakcję znalazcy”12. W odróżnieniu od relikwiarza, bogato zdobionego schowka dla niepozornej zawartości, agalma – samo w sobie wartościowe – przechowywane jest w miejscu mającym utrudniać jego odnalezienie. Agalma to także model dla reprezentacji rzeczy Zagłady, skrywanych przed okupantami w najintymniejszych miejscach ciała. Shallcross odnajduje go w tekście Ginczanki o incipicie „Non omnis moriar – moje dumne włości”. Wiersz poetki to doskonały przykład precarium: okoliczności jego zachowania pozostają niejasne, powstał w związku z sytuacją bezpośredniego zagrożenia życia, a już incipit wskazuje na intertekstualne rozmycie, osłabienie tożsamości wiersza w siatce odniesień do literackiej tradycji. Wiersz Ginczanki to także próba zniweczenia, płynącej z odnalezienia agalma,satysfakcji (lub – za Jacques’em Lacanem – jouissance) donosicieli, rodziny Chominów, poprzez symboliczne oddanie własności. Jak wszakże przekonująco pokazuje Shallcross, tekst ma stanowić przede wszystkim niepozorną kryjówkę dla prawdziwego skarbu, który należy ukryć: żydowskiej tożsamości autorki, zasłanianej i zamazywanej przedmiotami.

Książka Bożeny Shallcross stawia sobie za cel znacznie więcej, niż można by się spodziewać po rozprawie naukowej. Próbuje ona „odnaleźć – choćby częściowo – zatarte ślady zmarłych i odtworzyć żywotną więź między człowiekiem i przedmiotem”13. Efekty tego zamiaru widać w strategii lekturowej autorki, która swobodnie łączy dogłębną analizę tekstów, wykorzystującą ponowoczesne instrumentarium literaturoznawcze (Lacan, Derrida, Agamben), z przekazami biograficznymi i rekonstrukcją historyczną. Taki tryb interpretacji ma – jak sądzę – na celu próbę odkrycia doświadczenia stojącego za literacką inskrypcją. Książkę Shallcross można zatem umieścić w tym nurcie współczesnej humanistyki, który próbuje przezwyciężyć (post)strukturalistyczny dogmat o dyskursywnym zapośredniczeniu wszelkiego doświadczenia i wykroczyć poza „tekstowy świat”. Nasuwa się jednak pytanie, czy nie jest to projekt zbyt optymistyczny? Czy ślady, jakimi są ocalone przedmioty, mogą doprowadzić nas do minionej obecności ludzi zamordowanych w obozach II wojny światowej? Czy w literaturze objawi się rzeczywistość?

Bożena Shallcross, Rzeczy i Zagłada, seria „Horyzonty Nowoczesności”, t. 75, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2010.

1B. Shallcross, Rzeczy i Zagłada, Kraków 2010, s. 13. 2Tamże. 3Tamże, s. 24. 4Tamże, s. 17. 5Zob. A. Zawadzki, Literatura a myśl słaba, Kraków 2010. 6B. Shallcross, dz. cyt., s. 20. 7Por. np. R. Nycz, Literatura jako trop rzeczywistości, Kraków 2001. 8B. Shallcross, dz. cyt., s. 142. 9Tamże, s. 24. 10Tamże, s. 25. 11Rozdział ten, w skróconej wersji, był wcześniej publikowany w przekładzie K. Maciejewskiej w „Tekstach Drugich” 2007, nr 5. 12B. Shallcross, dz. cyt., s. 25. 13Tamże.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata