|
ZDARZENIA – KSIĄŻKI – LUDZIE

Autobiografia –
projekt
niemożliwy
(fragment)
SŁAWOMIR BURYŁA
Przemysław Rojek
„Historia zamącana autobiografią”.
Zagadnienia tożsamości narracyjnej
w odniesieniu do powojennej liryki
Aleksandra Wata
Universitas, Kraków 2009
W ostatnich dwóch dziesięcioleciach doczekaliśmy
się wzmożonego zainteresowania
pisarstwem Aleksandra Wata. Zainteresowania
jak najbardziej zasłużonego. Mamy
bowiem do czynienia z wybitnym poetą
i niezwykłym intelektualistą, o czym przekonują
nas książki, jakie ukazały się w ostatnich
latach w różnych ośrodkach naukowych.
Pośród bogatej już dziś bibliografii
przedmiotowej pracy Przemysława Rojka
należy się miejsce znaczące. „Historia zamącana
autobiografią” jest rozprawą erudycyjną
na wielu różnych poziomach – od
wszechstronnej znajomości całego dorobku
poety po wnikliwe rekonstrukcje rozlicznych
kontekstów kulturowych i religijnych,
w jakie uwikłane jest dzieło Wata.
Niepodobna w krótkiej recenzji podjąć
wszystkich ważniejszych tematów, które
porusza Rojek, tym bardziej odnieść się
do większości analizowanych przez niego
wierszy. Rezygnując więc z drobiazgowego
przedstawienia całości w jej wieloaspektowym
ujęciu, zamierzam skupić się
na kilku najbardziej wyeksponowanych
tezach, na nakreśleniu najważniejszych
opozycji i ukazaniu znaczących konkluzji.
Moja prezentacja ma więc charakter
wybitnie subiektywny i wybiórczy.
Pośród wielu pytań, do których prowokuje
pisarstwo Wata, jedno z najistotniejszych
dotyczy problemów wiary, religii, relacji
człowiek–Bóg. Wielokrotnie powracało
i powraca ono w refleksji badaczy. Nie
bez przyczyny, Wat bywa przecież nazywany
homo religiosus. Pytania natury religijnej,
z którymi zmagał się przez całe życie,
stanowią doniosły składnik jego tożsamości
jako człowieka i artysty. Podejmując je, Rojek
nie jest szczególnie oryginalny. Ale nie
o taką oryginalność tu chodzi. Autor „Historii
zamącanej autobiografią” nie szuka
zagadnień dotychczas nieanalizowanych
(byłoby o nie trudno w przypadku Wata).
Raczej stara się świeżym okiem spojrzeć na
kwestie rozpoznane przez krytyków. Widać
to dobrze w znakomitych rozważaniach
dotyczących religijności poety. Jak przekonuje
„Historia zamącana autobiografią”,
Wat nigdy nie porzucił ostatecznie judaizmu.
Gdyby jednak tylko na tym poprzestać,
byłoby to truizmem. Rojek pokazuje
złożony i niemożliwy do jednoznacznego
określenia związek Wata z judaizmem
i chrześcijaństwem – pełen napięć, nierozstrzygniętych
dylematów, nieukończonych
projektów. A przede wszystkim wskazuje
i dowartościowuje tradycję żydowską,
którą – szczególnie gdy odwołujemy się do
późnej twórczości Wata – nieco spłaszczano
na rzecz chrześcijaństwa. Tymczasem
sprawa jest bardziej złożona. Tradycja żydowska
– odrzucona i zanegowana w młodości
w epoce zachłyśnięcia się awangardą
i ideologią komunistyczną – nie daje
się ostatecznie wyrugować. Rojek uczula
na kluczowy dla judaizmu nakaz pamiętania.
Zarazem też akcentuje inny doniosły
element. Poszukiwanie żydowskiej tożsamości,
„owo pragnienie pamięciowego odzyskania
przeszłości”, nie może być ukończone,
gdyż nieuchronnie wdziera się w to
chrześcijaństwo, z kolei chrześcijaństwo
staje się niemożliwe do bezwarunkowego
zaakceptowania z tej racji, że wymaga całkowitego
odrzucenia religii przodków Wata.
Ich głos wciąż rozbrzmiewał w uszach
poety. Być może jednak jeszcze ważniejszy
jest inny powód. Oto żydowska tradycja religijna
okazuje się najbardziej odpowiednia
do wyrażenia dwóch wielkich dylematów,
przed jakimi stanął autor Dziennika bez
samogłosek: jednego z dziedziny biografii,
drugiego z obszaru historii (przy czym
nie wolno zapominać, że tak sformułowane
rozgraniczanie tych dwóch sfer w poezji
Wata jest sztuczne i przeciwne myśli samego
twórcy). Judaizm, w którym nigdy nie
deprecjonowano ciała, pamiętając, iż jest
ono uświęcone na tej samej zasadzie, na
jakiej uświęcona jest cała materia pochodząca
od Stwórcy i zawierająca w sobie Jego
tchnienie, daje szansę uwznioślenia cielesnego
wymiaru bólu bez uruchamiania
perspektywy duchowej i pozaziemskiej. I tu
pojawia się temat niezwykle ważny, warty
osobnych studiów. Jest nim obraz Chrystusa
porzucającego myśl o zmartwychwstaniu.
Taka wizja Jezusa staje się najbliższa
nieuleczalnie choremu Watowi. Historia
Chrystusa zatrzymuje się w niej na gehennie
Wielkiego Piątku i cierpieniach na krzyżu.
Tam też – stwierdza Rojek – kończy się
chrześcijaństwo Wata, który odrzuca ideę
przebóstwienia ciała poza ciałem.
Więcej na łamach wakacyjnego „Znaku”
Share
Zamów numer
SŁAWOMIR BURYŁA, dr
hab., historyk
literatury,
profesor UWM
w Olsztynie.
W następnym numerze:
NOWOCZESNY PATRIOTYZM
POCZĄTEK STRONY |