70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Świat niedokończonej narracji

W antologii czytamy najczęściej o losach ludzi – w pewnym sensie – z marginesu. Nie chodzi tu o kolokwialne określenie typów spod budki z piwem (choć są w książce opisani i tacy). Chodzi o coś więcej: o ludzi w jakimś stopniu wykluczonych, nieradzących sobie w nowych realiach.

Czas przyszły jest zawsze czasem nieznanym; nie wiemy, co w nim nas może spotkać, dlatego w zetknięciu z przyszłością zawsze można się doszukać komponentu lękowego. Nieokreślony niepokój jest więc lękiem nieznanego…
Antoni Kępiński, Lęk

1. Człowiek pragnie opowieści. Jak słusznie stwierdził kiedyś Roland Barthes: „w nieskończonej ilości form opowiadanie obecne jest we wszystkich czasach, wszystkich miejscach, wszystkich społeczeństwach”[1]… Aby dotrzeć do człowieka, trzeba mu opowiedzieć fabułę. Nie darmo poprzez narrację przemawia większość świętych tekstów ludzkości, na niej też opierają się wszelkie mity. Pragnienie opowieści, najskrytsze, często przez człowieka nieuświadomione, wykorzystują dziś głównie specjaliści od pisania scenariuszy tasiemcowych seriali i – co można było wyczytać na marginesie ostatnich kampanii wyborczych – ludzie odpowiedzialni za kształt współczesnej polityki, w świecie której coraz mniej liczy się głębsza idea, konkretny pomysł na urządzenie świata, coraz więcej natomiast –  opowiedziane story.

2. To paradoks: w dobie przełomu informacyjnego, Internetu, setek kanałów telewizyjnych, tysięcy wydawnictw, czasopism – coraz trudniej wydobyć całościowy, spójny obraz otaczającego nas świata. Poskładany z medialnych doniesień, literackich opisów, internetowych blogów przyjmuje kształt migawek, niepasujących do siebie wycinków. Coraz głębiej zanurzamy się w rzeczywistość, którą nazwałbym „światem niedokończonej narracji”. Gdy przyjrzymy się uważnie współczesnym mediom, dojdziemy do wniosku, iż w opisach bieżących zdarzeń pojawiają się tam jedynie newsy (najczęściej o sensacyjnym albo skandalicznym tle), a całkowicie zapomina się o poincie… Mówiąc bardziej literackim językiem: otacza nas nadmiar narratorów i ich niedopowiedzianych historii. Konkretne zdarzenia (można tu mnożyć przykłady afer gospodarczych, skandali obyczajowych, parlamentarnych komisji śledczych itd.) pojawiają się w przestrzeni publicznej jak błysk, wywołują krótkie – nieraz burzliwe – dyskusje, po czym… bez żadnych efektywnych konkluzji znikają tak szybko, jak się pojawiły[2].

3. Ta niedookreśloność szczególnie mocno odbija się na próbach opisania najnowszej historii, uporządkowania mozaiki wydarzeń z przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Jedną z nich jest wydana niedawno antologia 20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła. Stanowi ona nie tyle syntezę historii najnowszej, ile właśnie próbę jej dopowiedzenia, nakreślenia jednej, w miarę spójnej wizji Polski po przełomie 1989 roku. W jednym miejscu zgromadzono dwadzieścia siedem reportaży, które na przestrzeni lat ukazały się na łamach różnych pism (Autor sięga najczęściej po publikacje „Polityki” oraz „Gazety Wyborczej”). Teksty takich autorów jak Wojciech Tochman, Jacek Hugo-Bader, Lidia Ostałowska czy Wojciech Staszewski potwierdzają, że to właśnie reportaż wydaje się najlepszą formą opowiadania o współczesności.
Kluczem do antologii Szczygła jest jego komentarz umieszczony na marginesie tekstu Wojciecha Tochmana Człowiek, który powstał z torów. Bohater reportażu, człowiek, który – jak czytamy – „z amputowaną przeszłością i wymazaną pamięcią, (…)  budzi się na pustym torze”, jest dla Autora „metaforą postkomunistycznego Polaka” (s. 35). Teksty zamieszczone w antologii – poza dostarczeniem odbiorcy doznań natury czysto literackiej – stawiają uważnego czytelnika przed fundamentalnym pytaniem: jaki jest tak naprawdę współczesny Polak? Kim – jako społeczność – jesteśmy? W czym tkwi istota naszej narodowej tożsamości?

4. Charakterystyczne, że próba opisania mozaiki najnowszej historii sama jest mozaiką tekstów ze sobą niepowiązanych. Narracje bohaterów kolejnych reportaży nie mają ze sobą nic wspólnego, a jednak… wyłania się z nich dość jednolity obraz Polski po historycznym przełomie z lat 90. Ta lektura uświadamia nam, jak wielkie zmiany zaszły przez tych kilkanaście lat w naszej narodowej mentalności. Po 1989 roku zmieniło się wszystko: zasady życia gospodarczego (por. np. teksty 500 euro za ciało, które zje kilogram Joanny Wojciechowskiej, Polska w ogłoszeniach, Zabierz nas do Diamentu Autora antologii, Fajną masz, córcia, pracę Witolda Szabłowskiego), obyczaje (Cała Polska czatuje na seks Artura Pałygi, Bolało jeszcze bardziej i Czasem odwiedzają mnie demony Lidii Ostałowskiej, Dwie mamy Jasia Tomasza Kwaśniewskiego), upodobania estetyczne (Usta są zawsze gorące Wojciecha Staszewskiego i Mariusza Szczygła), zniknęły moralne tabu (Wściekły pies Wojciecha Tochmana). Wiele zjawisk społecznych dotychczas wstydliwie skrywanych zostało ujawnionych. Jak czytamy w komentarzu Mariusza Szczygła do tego ostatniego tekstu (rzecz o księdzu jeżdżącym do gejowskich klubów w Zachodniej Europie i zarażonym wirusem HIV), „reportaż Wściekły pies uświadamia nam, dokąd doszliśmy. Dwadzieścia lat temu reporter nie ośmieliłby się proponować polskiemu księdzu tak prawdziwej rozmowy o jego życiu seksualnym. A ksiądz nie pozwoliłby zadać sobie takich pytań”… Uderzające jest przede wszystkim tempo zmian, które wymusza nową, nieznaną wcześniej mentalność – „pazerność na czas” . O zjawisku tym pisze w jednym z komentarzy Mariusz Szczygieł, przywołując esej Leszka Talki Szybcy lub martwi: „w swoim kapitalnym eseju o współczesnej chciwości na czas pokazał, jak sekunda, która jeszcze całkiem niedawno była pojęciem abstrakcyjnym, zaczęła się liczyć, kiedy konieczna stała się szybkość” (s. 163).

5. W antologii czytamy najczęściej o losach ludzi – w pewnym sensie – z marginesu. Nie chodzi tu o kolokwialne określenie typów spod budki z piwem (choć są w książce opisani i tacy). Chodzi o coś więcej: o ludzi w jakimś stopniu wykluczonych, nieradzących sobie w nowych realiach. Szczygieł definiuje „nową Polskę” właśnie przez pryzmat życia odrzuconych (i nieustannie odrzucanych). Dominującym motywem zebranych w antologii tekstów jest nagłe, brutalne zderzenie ludzkiej słabości ze światem, który jest nieznany, niebezpieczny, często szary i odpychający. Współczesna Polska to rzeczywistość w pewnym stopniu zdegradowana. Jednak nie estetyczna degradacja jest jej najbardziej charakterystyczną cechą, lecz to, że jest to rzeczywistość całkowicie nowa, całkowicie inna od powszechnych wyobrażeń i – o czym już wspomniałem – zmienia się w tempie, do którego trudno się dostosować. Polak z omawianych reportaży to najczęściej ktoś zagubiony, niepewny jutra, a zatem – zgodnie z teoriami psychologii – pełen nerwicowego lęku[3]. Tak jest na przykład w wypadku Zosi, lesbijki zapłodnionej przez znajomego dawcę, matki małego Jasia, która martwi się o los swojego dziecka. Pod koniec reportażu Tomasza Kwaśniewskiego Dwie mamy Jasia czytamy: „Boję się tego, co świat zrobi Jaśkowi. Boję się, że będzie się borykał z odium dziecka dwóch lesbijek (s. 377). Tekst Usta są zawsze gorące Wojciecha Staszewskiego i Mariusza Szczygła z 1995 roku o fenomenie gatunku disco-polo kończy z kolei wypowiedź profesora uniwersytetu dotycząca miłośników tego rodzaju muzyki: „tym ludziom trzeba tych trzech akordów, żeby nie myśleć o tym, co zrobić ze swoim życiem jutro” (s. 181). Wyluzowani, agresywni chłopcy z krakowskiego blokowiska, bohaterowie reportażu Anny Fostakowskiej Wal się, szkoło, okazują się w końcu ludźmi uzdolnionymi, lecz  pozbawionymi normalnej rodziny, środków do życia i jakichkolwiek perspektyw. Przykłady opisanych w książce ludzi zalęknionych przyszłością można mnożyć.

Nie tylko lęk przed przyszłością daje się Polakowi we znaki. Oto czasem świat oferuje zbyt dużo i Polak zachłyśnięty wolnością bądź bogactwem popada w śmieszność. W  reportażu Jońsko-swojsko Edyty Gietki o bogaceniu się prowincji czytamy między innymi o szale urządzania przydomowych ogrodów: „a w ogrodzie pod gazonem wiecznie sika sztuczny pies. Prawdziwy jest za siatką, bo zniszczyłby trawnik i iglaki. W katalogach jest napisane, że psi mocz wnika do igieł, wydziela sól i inne związki, a na trawniku robią się brązowe plamy. W katalogach radzą każde siknięcie psa polać szlauchem, ale kto by na wsi wyrobił?” (s. 192). No właśnie: Polak zapatrzony we wzorce z telewizyjnych seriali (no bo – skąd jeszcze?) zaczął urządzać najbliższe otoczenie. Ponieważ jednak jest w nowym świecie zagubiony, nerwowo poszukuje jakiegoś drogowskazu („w katalogach radzą”…). Autorka wspomnianego reportażu doskonale uchwyciła pewną „dwutorowość” nowej sytuacji: z jednej strony rzeczywiście coś się zmienia w kraju na lepsze, a z drugiej – obnażona zostaje istota współczesnej, prowincjonalnej mentalności. Tę „ciemną stronę” pozytywnych przemian znajdziemy w antologii jeszcze nie raz. Za przykład niech posłuży odzyskana wolność, która przejawia się nie tylko w możliwości dochodzenia historycznej prawdy czy w rozwoju gospodarczym, ale również w nieskrępowanych i wyuzdanych flirtach na sex-czacie (por. tekst Cała Polska czatuje na seks Artura Pałygi).

6. Uzasadnione będzie pytanie: czy bohaterowie reportaży aby na pewno są zwierciadłem całego społeczeństwa? Sądzę, że w dużym stopniu – tak. Słabość (i ta „życiowa”, i ta „moralna”) wyostrza widzenie pewnych zjawisk. Ostatecznie to, w jakich warunkach i z jakimi problemami zmagają się ci najbardziej zagubieni, najsłabsi w społeczeństwie, jest miarą jego wielkości. Bądź też hipokryzji. W tym właśnie sensie bohaterowie omawianych reportaży są miarą zagubienia nas wszystkich. Są odrzuconym lustrem, w którym nie chce się przejrzeć doskonale zarabiający biznesmen, szanujący się inteligent czy płacący podatki sklepikarz. Lektura tekstów o aborcyjnym podziemiu, lesbijkach wychowujących dzieci, czy księdzu homoseksualiście zarażonym wirusem HIV burzy drobnomieszczański święty spokój i niejako wymusza intelektualną refleksję, a także – co chyba znacznie ważniejsze – nie pozwala na obojętność, każąc czytelnikowi zająć stanowisko w światopoglądowych sporach.

7. Mariusz Szczygieł trafił w sedno swoją metaforą człowieka pozostawionego na bocznym torze: wydaje się, że jako naród jesteśmy zbiorowością z amputowaną pamięcią, zbiorowością próbującą wykrztusić z siebie własną historię. Trudno to jednak zrobić, skoro gubimy się w szalonym tempie zmian, w niedokończonych narracjach tego świata, żyjąc jedynie w świecie newsów, narracji „początku bez końca”. Sens rozgrywających się zdarzeń (na każdej zresztą płaszczyźnie) dostrzec można jedynie w opowieści skończonej. Poprzez ukazanie bardzo konkretnych, życiowych sytuacji zebrane w antologii reportaże każą poddać refleksji problem głębszy, zgoła egzystencjalny: jak można żyć w świecie, który w żaden sposób nie opowiada nam o swoim końcu? Rację miał Paul Ricoeur – konstruowanie własnej opowieści stanowi fundament tożsamości człowieka. To dlatego bohater naszych czasów w końcu zatraca swoją tożsamość. Nie może zatem dziwić, że efektem jest agresja. Pierwszym słowem, jakie wypowiedział znaleziony na torach „metaforyczny Polak” z reportażu Tochmana było – jak czytamy – wulgarne „wypierdalaj”…

Ale to spotkanie z nową rzeczywistością daje także szansę zbudowania tożsamości. 20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła jest – jak napisałem na wstępie – próbą stworzenia obrazu współczesnej Polski. Pięknie pisał Ryszard Kapuściński w swych Wykładach wiedeńskich i esejach zawartych w króciutkiej książce Ten Inny o oswajaniu inności. Spotkanie z Innym jest wyzwaniem i szansą współczesnego człowieka. Tylko spojrzenie na siebie przez jego pryzmat pozwoli nam dopowiedzieć naszą własną historię i ugruntować tożsamość. Mariusz Szczygieł zebrał w swej antologii co najmniej dwadzieścia siedem dowodów na to, że Innego niekoniecznie należy szukać jedynie na obcych kontynentach.

20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła, antologia, wyd. Czarne, Wołowiec 2009.


[1] R. Barthes: Wstęp do analizy strukturalnej opowiadań, cyt. za A. Burzyńska, Kariera narracji. O zwrocie narratywistycznym w humanistyce, [w]: Narracja i tożsamość. Antropologiczne problemy literatury, t. II, s. 7.

[2] Doskonałą ilustracją funkcjonowania współczesnych informacyjnych programów telewizyjnych jest artykuł Ewy Wilk i Mariusza Janickiego Kuchnia strachu, „Polityka” 2009, nr 47. Czytamy tam m.in.: „Narracja wiadomości jest chaotyczna. Namnożenie rozmówców ma sprawiać wrażenie, że reporter wykonał gigantyczne zadanie i uwiarygodnił opowieść. Tyle że z ucinanych w połowie kwestii i zdań, pomieszania wypowiedzi informujących i komentujących nijak nie sposób ułożyć sobie fabuły(podkr. moje).

[3] Por. doskonała praca wybitnego psychologa Antoniego Kępińskiego Lęk. Czytamy tam m.in. rozważania o genezie nerwicowego lęku. Pisze Kępiński: „Niepokój nerwicowy (…) występuje zazwyczaj wtedy, gdy człowiek odczuwa rozbicie swojej przyszłości subiektywnej lub obiektywnej albo, co najczęściej się zdarza, obu razem. (…) Nie wiemy, co nam jutro przyniesie, jest ono dla nas nieznane zarówno w swym aspekcie subiektywnym, tzn. jacy my jutro będziemy, jak obiektywnym, tzn. jaki będzie jutro świat nas otaczający” (Kraków 2002, s. 6–7).

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter