70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

„Powiew Ducha”, moc Ewangelii

Nie dane nam było obchodzić piątej rocznicy śmierci Jana Pawła II. Ze względów liturgicznych uroczystości rocznicowe przeniesiono z Wielkiego Piątku, 2 kwietnia, na wigilię święta Miłosierdzia – 10 kwietnia, ale tego dnia, jak wiadomo, Polska nieoczekiwanie okryła się żałobą.

Wspominam o tym dlatego, że – w moim przekonaniu – zarówno odejście Jana Pawła II, jak i nagła śmierć 96 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem wyzwoliły w Polakach emocje, które sprawiły, że byliśmy razem, że przeżyliśmy coś w rodzaju „narodowych rekolekcji”, że – jak pisał na łamach „Rzeczpospolitej” filozof Zbigniew Stawrowski – i wtedy, i teraz poczuliśmy „powiew Ducha”.

Wówczas, w kwietniu 2005 roku, można było odnieść wrażenie nienadążania przedstawicieli Kościoła hierarchicznego za oczekiwaniami i zachowaniami wiernych. W kwietniu 2010 nie było już pomiędzy nami takiej dysproporcji. Członkowie hierarchii – biskupi i księża (poza nielicznymi, na szczęście, zwolennikami teorii spiskowych i specjalistami od dzielenia narodu na „nas” i „onych”) – wyrażali w tych dniach, jak sądzę, odczucia dużej części Polaków i budowali klimat porozumienia. Jego symbolem już na zawsze pozostanie dla mnie abp Sławoj L. Głódź, znany przecież z ciętego języka i wyrazistych poglądów, który wypowiadał się ciepło o liderze lewicy Jerzym Szmajdzińskim i prowadził jego pogrzeb.

Niestety, tę atmosferę bardzo prędko zatruł nowy „konflikt wawelski”: prośba (czyja? krążą na ten temat rozmaite spekulacje, trzeba by to wreszcie wyjaśnić) o pochowanie pary prezydenckiej na Wawelu, decyzja kardynała Dziwisza, a następnie publiczne przeciwko niej protesty. W jednej chwili – przynajmniej w Krakowie – prysła narodowa zgoda i obudziły się demony. Kontrowersje, choć o słabszej sile, towarzyszyły także pogrzebowi prezesa IPN Janusza Kurtyki: najpierw władze kościelne wydały zgodę na jego pochówek w krypcie krakowskiego kościoła pw. Świętych Piotra i Pawła, gdzie ma powstać nowy Panteon Narodowy, a potem – na dwa dni przed ceremonią żałobną – pod wpływem protestów zgodę tę cofnęły.

Moim zdaniem, zawiniło tu wiele osób i środowisk. Jako członek wspólnoty kościelnej, szczególny żal czuję jednak do kard. Stanisława Dziwisza. Z trzech powodów: po pierwsze, braku szerokiej (rzecz jasna, w rozsądnych granicach) konsultacji w sprawach tak delikatnych jak pochówek na Wawelu i w Panteonie Narodowym; po drugie, nieumiejętności przewidzenia społecznych skutków podjętych decyzji (choć wielu osobom skutki te od początku wydawały się oczywiste); oraz, po trzecie, niedostatku asertywności. Jak widać, także w Kościele należy wypracowywać jasne procedury postępowania – i się ich trzymać.

Tyle o porozumieniu polsko-polskim. Niemniej dramat, który 10 kwietnia wydarzył się pod Smoleńskiem, miał również wymiar międzynarodowy. Ze względu na miejsce, czas i okoliczności dotyczył on bowiem relacji polsko-rosyjskich. Tym bardziej więc trzeba powiedzieć, że Kościół katolicki w Polsce – przede wszystkim jego biskupi – nie uległ fali podejrzeń i pomówień kierowanych przy tej okazji pod adresem Rosjan. Przeciwnie: wydobywał i podkreślał każdy okruch dobra i gest współczucia z ich strony. I wyrażał nadzieję, że staną się one „kamieniem milowym na drodze pojednania” (bp Stanisław Budzik).

W przemówieniu, które Lech Kaczyński zamierzał wygłosić w Katyniu, zawarte była pragnienie: „Drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzymując się ani nie cofając”. Oto testament Prezydenta RP. I jednocześnie wezwanie, jakie kieruje ku nam Ewangelia.

W dniach 17–18 kwietnia papież Benedykt XVI pielgrzymował na Maltę. Była to podróż w pewnym sensie symboliczna, bo: po pierwsze, nawiązywała do działalności ewangelizacyjnej świętego Pawła (który 1950 lat temu również przybył na Maltę), po drugie zaś, Benedykt podjął ją tuż przed obchodami piątej rocznicy wyboru na papieża. W połączeniu obu tych okoliczności można, według mnie, dostrzec deklarację, że „nowa ewangelizacja” (w tym wypadku ewangelizacja Europy) to jeden z priorytetów tego pontyfikatu. Potwierdzałby to również projekt utworzenia nowej watykańskiej dykasterii: rady do spraw nowej ewangelizacji zachodniego świata. „Czyż społeczeństwo nie musi sobie na nowo przyswoić i bronić tych podstawowych prawd moralnych, które pozostają fundamentem autentycznej wolności?” – pytał katolików maltańskich Benedykt XVI, a te jego słowa w oczywisty, moim zdaniem, sposób odnosiły się do całego naszego kontynentu.

Na duszpasterskiej pielgrzymce Papieża na Maltę położył się cieniem skandal pedofilii, który wstrząsa ostatnio podstawami Kościoła (i nie ominął również tej niewielkiej wyspy). I choć ta podróż była bardzo krótka, to w jej programie znalazło się prywatne spotkanie z przedstawicielami ofiar księży pedofilów. Jak poinformowało watykańskie Biuro Prasowe, Benedykt XVI wyraził „wstyd i ból z powodu ich cierpienia” i zapewnił, że „Kościół zrobi wszystko, co w jego mocy, aby ustalić winnych i przekazać ich wymiarowi sprawiedliwości”.

Świadkowie spotkania mówili potem, że „Papież miał łzy w oczach”. Jednocześnie w swych wystąpieniach publicznych Benedykt XVI ani słowem nie odniósł się do tego skandalu i grzechu ludzi Kościoła. Mówił za to wiele o Ewangelii, zaufaniu, świadectwie – głęboko przekonany, że (jak powiedział jeszcze na pokładzie samolotu lecącego na Maltę) „Kościół jest zraniony przez nasze grzechy”, ale „Ewangelia oczyszcza go i uzdrawia”.

Przy okazji: świat obiegła ostatnio informacja o dymisji belgijskiego biskupa Rogera J. Vangheluwe z Brugii. Miał on w przeszłości wykorzystywać chłopca, który był jego krewnym. Jak informuje „Rzeczpospolita”, bp Vangheluwe – jak sam wyznał – „nie mógł sobie poradzić ze swoim grzechem. (…) Według prokuratury w jego sprawie nie toczy się żadne dochodzenie, bo nigdy nie wpłynęła przeciwko niemu skarga”. To może oznaczać – bardzo chciałbym w to wierzyć! – że przyznał się dobrowolnie, bez żadnych zewnętrznych nacisków, że skłoniły go do tego wyrzuty sumienia. Oraz Ewangelia, która – jak mówił na Malcie Benedykt XVI – „ma nadal moc wdarcia się w nasze życie i zmiany jego biegu”.

2 maja 2010

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter