70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Współczesna Rosja: modernizacja w rozproszonym społeczeństwie

W razie podjęcia próby przeprowadzenia prawdziwych reform prezydent Miedwiediew nie uniknie konfrontacji z ostrym sprzeciwem powstałych za rządów swojego poprzednika struktur administracyjnych.

W listopadzie ubiegłego roku w Petersburgu miało miejsce ważne wydarzenie – kolejny zjazd partii Jedna Rosja. Liderzy partii władzy bezkrytycznie artykułowali niedowierzającemu im narodowi swoje szlachetne zamiary.

Niedługo przed zjazdem prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew wystąpił z wielkim projektem kolejnej modernizacji kraju, przejmując w ten sposób pod tym względem strategiczną inicjatywę. Wymienił wiele problemów, które odziedziczył w spadku po swoim poprzedniku: między innymi rabunkową gospodarkę surowcową, przestarzałą infrastrukturę oraz archaiczną organizację społeczeństwa, w którym „wodzowie myślą i decydują za wszystkich. Obiektywnie rzecz biorąc, nadszedł w Rosji czas na nową pierestrojkę. Jednak czy za słowami Miedwiediewa pójdą czyny? Z drugiej strony, trzeba pamiętać, że niewielu poważnie traktowało retorykę Gorbaczowa na początku pierestrojki… Niemniej glasnost’ stała się zaczątkiem rozpadu reżimu totalitarnego.

Głównymi ideologicznymi składnikami Putinowskiej wizji Rosji są: porządek (czytaj: brak przejawów protestu), stabilność (czyli utrzymanie przez protegowanych Putina stanowisk kierowniczych), mocarstwowość (której celem jest zachowanie hegemonii w strefie poradzieckiej), technokracja (która oznacza rezygnację z reform politycznych), paternalizm (zależność obywateli od łaski władzy) oraz… pragmatyzm, którego symbolem jest głównie wzbogacanie się dzięki eksportowi surowców naturalnych. Charakterystyczne dla Rosji Putina są również częste deklaracje o europejskości Rosji, wygłaszane równocześnie z zastrzeżeniem o „szczególnej drodze rosyjskiej”…

Zwłaszcza te ostatnie pretensje co do wyjątkowości Rosji wydają się dyskusyjne. W swoich dziejach Rosja przeszła przecież przez te same etapy historyczne co pozostałe kraje europejskie: od stworzenia scentralizowanego państwa, poprzez zniesienie pańszczyzny, przejście od społeczeństwa rolniczego do industrialnego, urbanizację, sekularyzację, likwidację analfabetyzmu i stworzenie systemu kształcenia wyższego, masową dystrybucję wiedzy naukowo-technologicznej, aż po stworzenie współczesnych środków przekazu.

Wyjątkowość rosyjskiej drogi rozwoju przejawia się wyłącznie w tym, że do reform przystępowano zwykle z dużym opóźnieniem i często odbywało się to bezpośrednio po klęsce wojennej. Reformy miały charakter połowiczny i w efekcie – spowolniony; znaczna część ludności była do nich nieprzygotowana z powodu braku podstawowego choćby wykształcenia, więc biernie się im sprzeciwiała. Nieprzypadkowo Piotr I mówił: „Nasi ludzie nic sami nie zrobią, jeśli nie zostaną do tego zmuszeni”. Tu zapewne należy szukać źródeł powszechnego stosowania przemocy państwowej. Rosyjskim reformatorom nigdy nie udało się uruchomić samonapędzającego się procesu rozwoju technologicznego i społeczno-ekonomicznego. Nie udawało się osiągnąć założonych celów reform i po krótkim czasie znów pojawiała się potrzeba „uzupełniającej modernizacji” jako logicznej konsekwencji rosyjskiego „upośledzonego rozwoju”.

W istocie w ciągu ostatnich lat Rosja została wpędzona w ślepą uliczkę – stan przypominający zastój z czasów Breżniewa. Nie bez przyczyny Barack Obama nazwał Putina człowiekiem „stojącym jedną nogą w przeszłości”. Okazało się ponadto, że w sytuacji kryzysu gospodarczego cała ideologiczna konstrukcja reżimu zaczęła pękać.

Modernizacja czy konserwatyzm?

W krótkiej mowie powitalnej do uczestników zjazdu partii Jedna Rosja Dmitrij Miedwiediew powtórzył główne tezy swojego prezydenckiego orędzia. Wezwał też Jedną Rosję do włączenia się w proces modernizacji, co w konsekwencji oznaczać musi również reformę samej partii. Władimir Putin większą część swojego wystąpienia poświęcił kwestiom bieżącej polityki antykryzysowej. Kwestię reformowania partii przemilczał, zwracając jedynie uwagę zgromadzonemu na zjeździe szefostwu partii, by nie traktowało jej jak elitarnego klubu, w którym członkostwo jest gwarancją kariery zawodowej. Miedwiediew zachował w Jednej Rosji inicjatywę polityczną i Putin to publicznie przyznał.

Zadowolenie ze stanu partii wyraził również przewodniczący jej prezydium Borys Gryzłow. Za wadę uznał jedynie… brak silnej opozycji. Ale prawdziwe „rewelacje” zostały zawarte w nowym programie Jednej Rosji, w którym za oficjalną ideologię partii został uznany… konserwatyzm, który według Gryzłowa „może zagwarantować modernizację kraju”. Co prawda, wnioskując z ocen Miedwiediewa, w ciągu ostatnich lat nic podobnego się nie działo. Nie przeszkodziło to jednak wpisać do programu partii następującego zdania: „Rosyjski konserwatyzm to ideologia stabilności i rozwoju, nieustannego twórczego unowocześniania społeczeństwa bez zastojów i rewolucji”. Przypomnijmy: w czasach radzieckich podobnie pisano o marksizmie-leninizmie…

Członkowie Jednej Rosji najwyraźniej stają się czymś w rodzaju figowych listków, których zadaniem jest odwrócić uwagę od polityki permanentnego zastoju. Ideologia polityczna, jak wiadomo, nie jest skutkiem nagłego olśnienia i Jedna Rosja nie stanowi żadnego wyjątku od tej zasady. Ogłaszając, że „miedwiediewcy” wyznają „konserwatyzm rosyjski”, ich lider Borys Gryzłow przekazał społeczeństwu następującą informację: Jedna Rosja, będąc partią władzy, tak naprawdę już od kilku lat prowadzi politykę konserwatyzmu. A ponieważ polityka ta przyniosła jednoznacznie pozytywne rezultaty (kraj rozwija się) partia postanowiła uznać konserwatyzm za swoją oficjalną ideologię polityczną. Niestety, faktyczna sytuacja społeczno-ekonomiczna Rosji jest daleka od ułudy dobrobytu. Cyniczny plan władz Jednej Rosji jest prosty: większość społeczeństwa rosyjskiego nie interesuje się polityką i nie czyta tekstów politycznych, nie zagląda w tym celu do (względnie najbardziej liberalnego) Internetu. A w telewizji źle informowanemu społeczeństwu przez 24 godziny na dobę będzie się pokazywać zbudowane przez Jedną Rosję dekoracje konserwatywnej stabilności.

Pozostaje jednak zasadnicze pytanie: czy Putinowski autorytaryzm z lat 2000–2009 przekształcił się w swoisty „konserwatyzm rozwoju narodowego”? Jakie zadania strategiczne zostały wykonane, gdzie udało się osiągnąć trwałe rezultaty? Czy w okresie napływu do Rosji „petrodolarów” podwoił się na przykład PKB? Czy unowocześniono przemysł przetwórczy? A może udało się obniżyć poziom energochłonności produkcji, zmodernizowano infrastrukturę, albo stworzono sieć nowoczesnych dróg i usprawniono transport kolejowy? Czy zmodernizowano chociaż podstawowe wyposażenie elektrowni i sieci elektrycznych?

Odpowiedź na te i wiele podobnych pytań jest jedna: nic takiego nie zostało zrobione. Nawet bardzo zazwyczaj ostrożny przewodniczący Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców Aleksander Szochin przyznał w listopadzie ubiegłego roku w rosyjskiej prasie, że gospodarka Rosji jest „niekonkurencyjna, nieinnowacyjna i nieefektywna. (…) Poziom wydajności pracy jest skrajnie niski. (…) W wielu sektorach wydajność pracy osiąga poziom 30 razy niższy niż w krajach rozwiniętych. (…) Jak zamierzamy być konkurencyjni na światowym rynku?” – spytał na koniec.

Dla działaczy Jednej Rosji konserwatyzm stanowi przykrywkę oczywistych korzyści: zachowania majątków zdobytych w wyniku rozmaitych, w tym również nielegalnych działań; utrzymania się przy władzy, a więc podtrzymywania podejrzanych mechanizmów bogacenia się; utrzymania kontroli zarówno nad ustawodawstwem, jak i nad praktycznym stosowaniem prawa, co pozwala „grupom trzymającym władzę” kontrolować sądy i wykorzystywać do własnych celów struktury porządkowe.

Dla grup rządzących modernizacja oznacza utratę władzy. Dlatego dobrowolnie nie podejmą one jej ryzyka. Ich logika jest oczywista: w razie utraty władzy działacze Jednej Rosji mogą stać się ofiarami służalczej rosyjskiej „praworządności”. Zdobywszy władzę, dotychczasowa opozycja przejmie sądy i najprawdopodobniej rozpocznie nowy podział własności – już dla własnych korzyści. Ciąg dalszy łatwo odgadnąć: wszyscy pamiętają historię Chodorkowskiego…

Jedyny pokojowy sposób stworzenia warunków do modernizacji państwa tworzy polityczna konkurencja. Jednak Jedna Rosja wszelkimi sposobami blokuje innym partiom równy dostęp do mediów elektronicznych. A mając pod swoją kontrolą sądy, partia ta nie obawia się prawnych konsekwencji swojej działalności. Niestety, również prezydent Miedwiediew, ogłaszając politykę modernizacji, zastrzega konieczność zachowania podstaw monopolistycznego systemu politycznego, ograniczając się pod tym względem wyłącznie do kosmetycznych poprawek. Właśnie monopol polityczny jest dla Jednej Rosji obiektem upragnionego „zakonserwowania”. Monopol polityczny – dzięki temu, że umożliwia wykorzystywanie bazy administracyjnej państwa – prowadzi do tworzenia monopoli gospodarczych i daje monopolistom gwarantowane zyski. Frazesami o wartościach konserwatywnych grupy władzy chcą zakamuflować imitację modernizacji. Jeśliby dopuściły one autentyczną modernizację, nieunikniona byłaby rezygnacja z części własnych dochodów na rzecz gospodarki narodowej. Ale czy po to stworzyły one funkcjonujący dziś model gospodarki surowcowej?

Istota rosyjskiego konserwatyzmu

Ideolodzy i apologeci Jednej Rosji otwarcie spekulują, starając się nadać „rozwojowemu konserwatyzmowi” prawdopodobne kształty. Historia Rosji jednoznacznie pokazuje, że rodzimy konserwatyzm jest nie do pogodzenia z modernizacją. Aby wprowadzić europejskie reformy, Piotr I musiał „wyrąbać okno na Europę”, pokonując najpierw zacofanie i tradycyjną archaiczność. Caryca Elżbieta założyła Uniwersytet Moskiewski: przyczyną 700-letniego opóźnienia Rosji w tej kwestii (pierwszy uniwersytet europejski powstał w Bolonii w połowie XI wieku) był w dużej mierze opór wyższych dostojników Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Michaił Łomonosow pisał: „należy walczyć, aby popi nie krytykowali w kazaniach nauki”. Zdaniem Nikołaja Karamzina, Aleksander I, „lekceważąc starą tradycję trzymania umysłów w niewiedzy”, wydał miliony na zakładanie gimnazjów i uniwersytetów. Aleksander II, doganiając Europę, zniósł niewolę chłopów i wprowadził sąd przysięgłych. Reformy rosyjskich premierów Siergieja Witte i Arkadiusza Stołypina przyniosły efekt dużo słabszy niż spodziewany właśnie z powodu oporu rosyjskich konserwatystów (niesławna triada: prawosławie – samodzierżawie – ludowość), chcących utrzymania samodzierżawia i przywilejów klasowych. Jednak niezdolne do stymulowania rozwoju kraju samodzierżawie upadło, co pociągnęło za sobą 10 milionów ofiar (w okresie rewolucji i wojny domowej). W procesie industrializacji Związku Radzieckiego w latach 30. aktywnie korzystano z doświadczeń amerykańskiego przemysłu.

Po II wojnie światowej liderzy Związku Radzieckiego dążyli do utrzymania radzieckich stosunków społeczno-politycznych i trzykrotnie – w 1964, 1978 i 1985 roku – odrzucali projekty większych reform. Działacze partyjni na kilka lat „zakonserwowali” korzystne dla siebie stosunki. Stało się tak za cenę – jak się wkrótce okazało – rozpadu Związku Radzieckiego.

Także dziś partyjni liderzy starają się udowodnić, że skromny dobrobyt ludności jest efektem mądrej polityki władz. Ale wyniki badań przeprowadzonych przez Centrum Jurija Lewady nie dają podstaw do przypuszczeń, że poziom biedy się zmniejsza. Podczas gdy w 2007 roku 9 procent pytanych deklarowało, że brakuje im środków na jedzenie, w roku 2009 wskaźnik ten wzrósł o jeden procent. Więcej osób przyznaje się również do braku środków na zakup towarów trwałego użytku (w 2009 roku 48 procent, aż o 11 procent więcej niż dwa lata wcześniej!)

Kiedyś spadek światowych cen ropy stał się jedną z przyczyn upadku Związku Radzieckiego. Również dziś światowy kryzys finansowy największe spustoszenia poczynił właśnie w rosyjskiej gospodarce, opartej na „tradycyjnych” rosyjskich podstawach: monopolu, korupcji, eksporcie surowców, zniszczonej infrastrukturze, imporcie żywności, braku innowacji, samowoli pracodawców oraz źle opłacanych pracownikach.

A może jest tak, że tradycyjne, konserwatywne wartości pozwoliły stworzyć w Rosji skuteczne organy władzy państwowej? Państwowa administracja przynajmniej od dekady opiera się nie na podstawach prawnych, lecz na woli pryncypała; w identyczny sposób funkcjonowały również jej poprzedniczki – piramidy administracyjne Imperium Rosyjskiego i Związku Radzieckiego. Symptomatyczny jest więc bardzo niski stopień zaufania społecznego do wszelkich instytucji państwowych poza prezydentem i premierem.

Historia Rosji XX wieku potwierdza następującą tezę: wartości tradycyjne nie zagwarantowały krajowi możliwości rozwoju, dobrobytu ludności ani nawet zachowania ciągłości władzy i stabilności politycznej. W ten sposób ideologia „konserwatywnej modernizacji” jest frazesem, równie pustym jak mity podsuwane przez propagandę władzy: o „imperium energetycznym”, „liberalnym imperium” czy „suwerennej demokracji”. Celem tego wieloznacznego bezsensu jest próba pogodzenia jawnie zachowawczej polityki Putina i reformatorskich deklaracji Miedwiediewa.

Nie ma żadnych wątpliwości, że w razie podjęcia próby przeprowadzenia realnych reform prezydent Miedwiediew nie uniknie konfrontacji z ostrym sprzeciwem powstałych za czasów rządów swojego poprzednika Putina struktur administracyjnych. Zatem zjazd Jednej Rosji, przyjąwszy oficjalnie ideologię konserwatyzmu, zapoczątkował publiczny proces podziału stronników Putina i Miedwiediewa.

Rosja: społeczeństwo rozproszone

Zajmijmy się teraz analizą stanu współczesnego społeczeństwa rosyjskiego biorąc za punkt wyjścia zaufanie społeczne – niezbędny element prawidłowego funkcjonowania każdej dużej grupy społecznej. Spośród wielu form zaufania można wyróżnić kilka najważniejszych: zaufanie osobiste (podstawę funkcjonowania małych grup, takich jak rodzina czy klasa; zaufanie tego typu formuje się w procesie bezpośredniego kontaktu i obejmuje niewielki krąg osób); zaufanie zbiorowe (określające stosunki w dużej społeczności o złożonej strukturze, będące efektem podziału pracy – w tym wypadku zaufaniem obdarza się określonego człowieka jako przedstawiciela instytucji społecznej, która legitymizuje jego pełnomocnictwa); zaufanie wymuszone (typowe dla nieformalnych struktur biznesowych i związków kryminalnych) oraz zaufanie instytucjonalne (inaczej: polityczne; to zaufanie obywateli wobec państwa i publicznych instytucji). Ten rodzaj zaufania jest strategiczny dla poprawnego funkcjonowania współczesnych dużych społeczeństw.

Za charakterystyczną cechę postsowieckiej Rosji wielu badaczy uznaje atomizację jej społeczeństwa, mającą związek z utrzymującym się wśród Rosjan niskim poziomem zaufania zbiorowego. Między dekadami lat dwudziestych i pięćdziesiątych w ramach intensywnej industrializacji do miast Związku Radzieckiego imigrowały dziesiątki milionów ludzi z prowincji. W latach 1928–1940 liczba robotników wzrosła z 8,2 do 22,8 milionów. Także po drugiej wojnie światowej emigracja wiejska stanowiła większą część przyrostu ludności miast.

Analiza losów przesiedlonej do miast ludności wiejskiej pokazuje klasyczny przykład niezdolności do adaptacji. Chłopi nie stawali się automatycznie ludźmi miast. Relacje społeczne, oparte na związkach osobistych, były zrywane, a nowe mechanizmy regulujące funkcjonowanie społeczności miejskiej – oparte na bezosobowym, abstrakcyjnym prawie – pojawiały się wolno. Dlatego właśnie do dziś wielu Rosjanom – wiejskim migrantom w pierwszym lub drugim pokoleniu – brakuje dojrzałej świadomości prawnej. W sytuacji tradycyjnego dla Rosji braku skuteczności w systemie sądownictwa (niebędącego w stanie bronić praw obywateli), także współcześnie ludzie w sposób nieunikniony dążą do ograniczenia swoich relacji społecznych do wąskiej grupy krewnych i przyjaciół. Tak umacniają się „krótkie” więzy zaufania i blokowane jest tworzenie „długich” łańcuchów zaufania społecznego. W Rosji – z powodu ogromnej, słabo zaludnionej przestrzeni – proces urbanizacji był wątły. Rosyjskie miasta długo nosiły znamiona „dużych wsi”, a ich mieszkańcy nie rezygnowali z wiejskiego trybu życia. Znany jest przypadek, że jeszcze za Katarzyny II rosyjski senat przez kilka tygodni debatował na temat wypasania bydła w mieście Masalsk.

Rosyjskie miasta otrzymały samorząd dopiero w roku 1870, przy czym jeśli w Europie obywatele wywalczyli sobie prawa siłą lub negocjacjami ekonomicznymi, w Rosji były one „darowane” przez monarchę. Przemysł i uniwersytety zaczęły się tu rozwijać kilkaset lat później niż w Europie, a niezależne sądy funkcjonowały tylko przez około 50 lat po reformie pańszczyźnianej z 1864 roku. Po rewolucji październikowej stosunki rynkowe zostały zastąpione przez gospodarkę sterowaną. Obowiązek meldunku ograniczał swobodę przemieszczania się ludności. Chroniczny deficyt towarów uruchamiał takie społeczne praktyki jak łapówki czy wykorzystywanie znajomości. Urbanizacja doprowadziła zatem do marginalizacji milionów niedawnych chłopów, a odgórnie narzucona kolektywność nie sprzyjała formowaniu indywidualnej osobowości. Proces społecznej modernizacji wywołał dezorganizację systemu, a w samym społeczeństwie – jego dezorientację.

W czasach sowieckich kapitału zasadniczo nie było, co zaś tyczyło się wiedzy, to okazywała się ona jakością nader niejednorodną. W zakresie nauk przyrodniczych i techniczno-technologicznych opanowano współczesną wiedzę racjonalną i racjonalno-krytyczny sposób myślenia, co pozwoliło tworzyć i z sukcesem eksploatować skomplikowane systemy techniczne.

Całkowicie inna sytuacja kształtowała się w zakresie wiedzy socjologiczno-humanistycznej. Zmuszona do opierania się na dogmatach „jedynie słusznej nauki marksizmu-leninizmu”, sparaliżowana strachem państwowych represji sowiecka socjologia przez dziesiątki lat służyła „kolejnym utopiom sowieckiej władzy”. Stan narodowej wiedzy socjologiczno-humanistycznej wyraziście opisuje znany rosyjski socjolog i członek Rosyjskiej Akademii Nauk Jurij Osipow. Analizując ciężki kryzys systemowy, w którym znajduje się współczesne społeczeństwo Rosji, formułuje tezę, iż nauka społeczna fałszuje przeszłość (przede wszystkim historię), mitologizuje teraźniejszość, zmuszając ludzi do działania w imię nierealnych mitów (globalnych kolektywizacji i prywatyzacji czy całkowicie wolnego rynku) oraz mistyfikuje przyszłość, to jest wzywa do poświęcenia własnego szczęścia i normalnych warunków życia w imię „zbudowania” utopijnej szczęśliwej przyszłości dla następnych pokoleń. Wszystko to, jak twierdzi, przeplata się ze społeczną apologetyką – najgorszym wrogiem rzeczywistych reform. Społeczni apologeci od „nauki” i polityki ukrywają symptomy niebezpiecznej choroby rosyjskiego społeczeństwa i tym samym sprzyjają jej wnikaniu w głąb i wszerz struktury. Takie działania mogą mieć poważne konsekwencje, stąd więc wypływa postulat głównego zadania reformowania Rosji, czyli naukowego uzasadnienia reform, pokonania dyletantyzmu i braku kultury w nauce i polityce, wykorzenienie społecznej apologetyki.

„Atomizację” rosyjskiego społeczeństwa potwierdzają przeprowadzone przez Rosyjską Akademią Nauk w 2003 roku badania zatytułowane „Bogaci i biedni we współczesnej Rosji”. Nie po raz pierwszy potwierdziły one skłonność rosyjskiej mentalności do przeciwstawiania sobie „dużego” i „małego” świata społecznego z wyraźnie widoczną przewagą tego ostatniego. Najważniejszą dla Rosjan grupę socjalną stanowi krąg znajomych (tak twierdzi 66 procent ankietowanych) i rodzina (62 procent), znacznie mniejsze poczucie wspólnoty odczuwają w stosunku do „kolegów z pracy i ze szkoły” (39 procent) oraz do ludzi wyznających taką samą wiarę i poglądy na życie (34 procent). Solidarność z ludźmi znajdującymi się daleko poza granicami „najbliższego kręgu” deklaruje znikoma część Rosjan: z ludźmi tej samej narodowości 8 procent, z ludźmi o takich samych poglądach 5,5 procent, z obywatelami Rosji – jedynie 4,7 procent.

Przytoczone dane świadczą, iż tożsamość narodowo-polityczna jest dla Rosjan od ośmiu do trzynastu razy mniej ważna niż poczucie jedności z przyjaciółmi i rodziną. W tym wyraźnie przejawia się „lokalność” świadomości podstawowej masy ludności rosyjskiej.

W świetle tych badań charakterystyczna staje się opinia Rosjan na temat tego, co uważają za najważniejsze dla ich dzieci w dzisiejszym świecie. Chcieliby oni: zagwarantować im dobre wykształcenie (60 procent), nauczyć samodyscypliny i pracowitości (36 procent), ukształtować męskość, wytrwałość, umiejętność odpowiedzialności za siebie (35%). Nie zależy im natomiast, by nauczyć dzieci wartości demokratycznych (zwraca na to uwagę tylko 1% badanych) czy wykształcić postawę obywatelską.

Wyniki badań świadczą o tym, jaki rodzaj społeczeństwa i poczucia obywatelskości kształtuje instytucja rodziny rosyjskiej. Podczas gdy prawdziwa demokracja polega na aktywnym „obywatelskim uczestnictwie” w życiu społecznym, w Rosji z pokolenia na pokolenie kształtuje się „kultura masowego nieuczestniczenia” w rządzeniu krajem, rozmaicie nazywana przez badaczy: „kultura poddanych” (Richard Pipes); „kraj widzów” (Borys Dubin); „demokracja braku udziału” (Siergiej Magarił).

Takie osobliwości świadomości społecznej wpływają na specyfikę i problemy z budowaniem w Rosji społeczeństwa obywatelskiego. Socjolodzy zauważają, że, w odróżnieniu od Zachodu, panuje tutaj pionowy model związków społecznych. Poszczególne grupy społeczne są ze sobą związane na zasadzie podporządkowania. Niski poziom zaufania zbiorowego szczególnie uwidacznia się podczas porównania z innymi społeczeństwami. Według badań Rosyjskiej Akademii Nauk tylko 25 procent Rosjan uważa, że „ludziom można ufać”, a to prawie trzy razy mniej niż w Europie Zachodniej, w której średni wskaźnik zaufania wynosi od 80 do 85 procent.

Nieuchronnym skutkiem słabego rozwinięcia społeczeństwa obywatelskiego (partii politycznych, związków zawodowych, różnych organizacji społecznych) jest niezdolność obywateli do wpływania na władzę, brak żądania dojrzałych zmian w systemie instytucjonalno-prawnym, ustawodawstwie czy systemie sądownictwa. Taka sytuacja pozwala rządzącym grupom na prowadzenie, niezgodnej z prawem, polityki osobistego i grupowego wzbogacania się. Podzielone, niezdolne do społecznej i politycznej samoorganizacji społeczeństwo nie jest w stanie stworzyć prawdziwych mechanizmów odpowiedzialności politycznej i karnej.

Szacunek i zaufanie

Dla stabilności państwa zasadnicze znaczenie ma zaufanie instytucjonalne. Przykładem jest tu rozpad Związku Radzieckiego. Państwa sowieckiego nikt nie bronił, gdyż okazało się ono nikomu niepotrzebne. Przyczyny należy upatrywać w tym, że znaczna większość społeczeństwa nie ufała ani władzy, ani stworzonym przez nią instytucjom politycznym, pozostali natomiast mieli do władzy stosunek zupełnie obojętny. W wyniku tego żadna z tych dwóch grup nie była skłonna łączyć swojego prywatnego życia z życiem państwa.

Natomiast w Rosji proradzieckiej doszło do masowego odsunięcia obywateli od władzy. Badania opinii publicznej odnotowują: nie ma takiej instytucji, której ufałaby więcej niż połowa społeczeństwa. Największym zaufaniem cieszy się prezydent Rosji Władimir Putin (według danych z lat 2005 i 2006 ufało mu 60–65 procent Rosjan). Za nim, wyraźnie w tyle, plasują się nieco mniej znani politycy i partyjni liderzy: Gienadij Ziuganow, Siergiej Szojgu, Michaił Kasjanow, Grigorij Jawlinski, Irina Hakamada, Jurij Łużkow („Monitoring obszczestweinnogo mnienija”, nr 2, marzec–kwiecień 2003). Społeczeństwo rosyjskie nie ufa armii, rządowi, parlamentowi, sądom, partiom politycznym ani nawet instytucjom ochrony prawnej. Masowe rozczarowanie prowadzoną polityką wywołuje u obywateli apatię. Od 12 do 15 procent wyborców rezygnuje z uczestnictwa w wyborach, od 6 do 8 procent z nich regularnie głosuje „przeciwko wszystkim”.

Należy też wspomnieć o braku zaufania społecznego w stosunku do instytucji gospodarczych, a także o braku zaufania pomiędzy tymi instytucjami. Bez takiego zaufania niemożliwe jest zapewnienie stabilnego i długoterminowego rozwoju ekonomiki. Współcześnie stopień zaufania biznesu wobec państwa jest bardzo niski. Z kolei stosunek Rosjan do środków masowego przekazu jest niejednoznaczny: przeważa punkt widzenia, że zasługują one na zaufanie, choć nie całkowicie.

Właśnie brak zaufania Rosjan do państwa wielu specjalistów uważa za główny problem ostatniego dziesięciolecia, problem, który zagraża istnieniu samego państwa. Taka sytuacja sprzyja tworzeniu się „ekonomiki braku zaufania, ekonomiki bez kredytu” („Niezawisimaja Gazieta”, 24 listopada 2003).

Przytoczone powyżej dane świadczą o tym, że zaufanie do prezydenta (a obecnie premiera) Putina jest podstawowym, bodaj jedynym czynnikiem legitymizacji władzy i stabilności państwa. Utrata przez obywateli tego zaufania może doprowadzić do nieprzewidywalnych konsekwencji – władza nie może sobie pozwolić na zdyskredytowanie premiera.

Należące do najbardziej dogłębnych badań problemu zaufania obywateli wobec państwa przeprowadził wiele lat temu rosyjski myśliciel i badacz państwowości Iwan A. Iljin. W głównej sztandarowej pracy O istocie świadomości prawnej podkreślał, że „państwo jest prawną formą bytu narodu” i że wzajemny szacunek narodu i władzy jest konieczną podstawą funkcjonowania państwa. Równie ważną podstawą społeczeństwa i porządku prawnego jest wzajemne zaufanie. Zaufanie jest bowiem wiarą w prawomocność cudzej woli, w czyjeś dobre chęci i lojalność. Ufający władzy obywatel buduje swoją z nią solidarność, jednoczy swoją wolę z jej wolą. Pisząc o tym, jakie powinno być państwo, Iljin przedstawił wysokie, acz w pełni oczywiste wymagania. Twierdził, iż ustrój państwa jest określany przez cel najwyższy – zagwarantowanie całemu narodowi i każdemu obywatelowi z osobna godnego życia. Istota polityki nie sprowadza się do walki warstw społecznych między sobą, lecz do współpracy.

Iwan A. Iljin w politycznym wychowaniu narodu widział jedno z podstawowych zadań władzy państwowej. Szerokie masy powinny być wciągane w życie polityczne, ponieważ „polityka jest społeczną formą życia duchowego”. Pierwszym krokiem do osiągnięcia tego celu jest rozwinięcie w narodzie świadomości prawnej, co według Iljina stanowi „jedyną drogę do wolności”.

Przykład przestrzegania prawa powinny dawać grupy rządzące. Jednak rzeczywiste doświadczenia zarówno carskiej Rosji, jak i Związku Radzieckiego dalekie były od przyjętego wzorca. Zachowanie klasy rządzącej nosiło znamiona przestępczego i musi mieć zgubne skutki, jeśli owa władza wykorzystuje niezdolność narodu do inicjatywy prawnej w celu podmiany interesu ogólnonarodowego na interes korporacyjno-grupowy i utrzymania świadomości prawnej narodu na niezmienionym poziomie. Takim zachowaniem klasa rządząca sprowadzała problemy nie tylko na siebie, ale i na całe państwo, kompromitując ideę politycznej jedności i kształtując w narodzie ślepy brak zaufania do jakiejkolwiek władzy. To przykre, ale spostrzeżenia Iljina pozostają aktualne także we współczesnej Rosji…

Tłumaczyły Anna Kaczmarczyk, Katarzyna Syska

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata