70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Ponowne zaczarowanie świata

Tabloidowy świat mediów to jedna z tych sfer współczesnego życia społeczeństw, które idą pod prąd słynnemu „proroctwu” Maxa Webera o „odczarowaniu świata”, czyli o nieubłaganym eliminowaniu z nowoczesnego życia zjawisk irracjonalnych, niezrozumiałych, tajemniczych, niewytłumaczalnych czy nadprzyrodzonych.

W szponach rozrywki

Badacze zgadzają się, że główną przyczyną zjawiska tabloidyzacji dziennikarstwa jest jego urynkowienie. Na rynku informacja dziennikarska stała się zwykłym towarem, który trzeba sprzedać, a najlepiej sprzedającym się produktem mediów jest rozrywka. To ona jest nerwem dziennikarskich tabloidów. Informacja winna być rozrywkowa w swojej treści (rozrywka jako informacja), formie (rozrywkowy sposób przekazu informacji nierozrywkowej) lub jednocześnie w treści i formie. To właśnie ta rozrywkowa gęstość dziennikarstwa tabloidowego zdecydowała o powstaniu – dziś już technicznego – pojęcia infotainment, składającego się ze złożenia części angielskich słów info-rmation i enter-tainment, tłumaczone na polski zwykle jako „inforozrywka”.

W dziennikarstwie tabloidowym rozrywka rozumiana jest w najszerszym tego słowa znaczeniu: jako bodziec powodujący pozytywne oraz negatywne emocje, uczucia, przeżycia i doświadczenia, które ostatecznie mają prowadzić do zadowolenia, satysfakcji. Informacja ma zatem bawić, zabawiać, śmieszyć, radować, podniecać, wzruszać, wyciskać łzy oraz smucić, szokować, wstrząsać, straszyć, przerażać, przygnębiać – ale wszystko ostatecznie jako etap do osiągnięcia dobrego samopoczucia. Czarna czy biała komedia to przecież wciąż komedia.

Tabloidowe newsy nastrojone są na emocje, chcą przemawiać do sfery nieracjonalnej czy irracjonalnej, a nie racjonalnej, rozumowej. Jeśli tabloidowa informacja kieruje się do rozumu, to nierozerwalnie w silnym powiązaniu ze sferą emocjonalną. Dziennikarstwo tabloidowe buduje na sensacjonalizmie (epatowaniu sensacją, skandalami, niezwykłością, nienormalnością, paranormalnością), personalizowaniu (w znaczeniu deprywatyzowania, upubliczniania tego, co prywatne; zjawisko gwiazd, celebrytek i celebrytów, powiązane z plotkami, ujawnianiem „ciekawostek” z najróżniejszych obszarów życia intymnego, szczególnie seksualnego), katastrofizmie, egzaltacji, upraszczaniu i trywializowaniu spraw i problemów, schlebianiu odbiorcom czy na populizmie.

Kultura idiotów?

Trudno nie zgodzić się ze stawianą przez wielu badaczy tezą, że współcześnie jesteśmy świadkami przełomu w dziennikarstwie, że na naszych oczach rozgrywa się – pod wpływem działania mechanizmów tabloidyzacji – paradygmatyczna lub przynajmniej bardzo znacząca jego transformacja. Proces ten często poddaje się krytyce. Prym wiodą tu środowiska intelektualistów i duchownych. Dobrze to stanowisko prezentują słowa amerykańskiego reportera Carla Bernsteina (od czasów słynnej „afery Watergate” ikony dziennikarstwa poważnego) z głośnego swego czasu artykułu pod wszystko mówiącym tytułem The Idiot Culture:

Trwa proces tworzenia tego, co zasługuje na miano kultury idiotów. (…) Po raz pierwszy w naszej historii dziwaczność, głupota i ordynarność stają się normą kultury, wręcz jej ideałem. (…) Dobre dziennikarstwo jest kulturą popularną, lecz taką kulturą, która rozwija i informuje odbiorców, a nie odwołuje się do wciąż kurczącego się najniższego wspólnego mianownika. Jeśli przez „kulturę popularną” rozumiemy wyrażanie myśli i uczuć, które nie wymagają od odbiorców żadnego wysiłku, to przyzwoite dziennikarstwo popularne się kończy. To, co się obecnie dzieje, oznacza, niestety, że najniższa forma kultury popularnej – tj. brak informacji, niedoinformowanie, dezinformacja i pogarda dla prawdy czy rzeczywistości życia większości ludzi – pustoszy autentyczne dziennikarstwo[1].

Dziennikarstwo tabloidowe – według tego stanowiska – zdradza misję i fundamentalne zasady, szczególnie zasady etyczne, autentycznego dziennikarstwa: rzetelność, obiektywizm, bezstronność, dążenie do prawdy, odpowiedzialność, szacunek dla odbiorców itp. Z istoty dezinformuje, tworzy iluzje rzeczywistości. Wprowadza – jak pisze Simon Hoggart – etos, w którym prawdą jest to, „na co można sobie pozwolić”[2].

W istocie rzeczy tabloidy – dalej ten sam autor – mają wielką pogardę dla swoich czytelników, których uważają za prostaczków, gotowych uwierzyć w to, co im się powie[3].

Zgadzam się, że tabloidy mają problemy z etycznymi zasadami dziennikarstwa, że zniekształcają rzeczywistość i dezinformują… Ci jednak, którzy od tej strony atakują tabloidy, słusznie stawiając na wysokie warsztatowe i etyczne standardy mediów, zbyt małą wagę przywiązują choćby do pytania, dlaczego tabloidy cieszą się popularnością wśród tak wielkich rzesz ludzi. Winę za ten stan rzeczy zwykle widzą raczej po stronie samych tabloidów, które mają źródłowo generować w ludziach „niskie” potrzeby, a potem to już tylko pozostaje miejsce dla działania mechanizmu sprzężenia zwrotnego. Mimo wszystko będę bronił tezy, że zjawisko popularności dziennikarstwa tabloidowego jest dużo bardziej złożone.

Historia mediów uczy bardziej zdystansowanego i chłodnego spojrzenia na tabloidyzację dziennikarstwa, przestrzegając przed wyniosłym absolutyzowaniem i uniwersalizowaniem elitarnych koncepcji dziennikarstwa i polityki. Brian McNair pisze:

(…) jest coś głęboko protekcjonalnego w założeniu, że my – tj. elita intelektualna w akademiach, mediach i gdziekolwiek indziej – wiemy, co jest najlepsze dla mas w komunikacji politycznej czy jakiejkolwiek innej formie kultury[4].

Jestem przekonany, że przedstawiona krytyka tabloidyzacji dziennikarstwa zwykle jest zbyt pobieżna – że nie dostrzega ona szerszych procesów społeczno-kulturowych, którym podlega Zachód i których zaledwie częścią jest zjawisko tabloidyzacji. Przede wszystkim brakuje jej perspektywy antropologiczno-kulturowej. Na przedstawicielach tego stanowiska ciąży „grzech” za bardzo instrumentalnego i nazbyt jednostronnie ideologiczno-politycznego traktowania relacji media – odbiorcy, co w konsekwencji nie pozwala im dostrzec lub należycie docenić tych aspektów procesów komunikacyjnych, które mają szerszy charakter kulturowy. Idę za sugestią Josteina Grispruda, że w głębszym wniknięciu w zjawisko tabloidyzacji mediów/dziennikarstwa może pomóc spojrzenie na nie z perspektywy modelu kulturowo-rytualnego komunikacji społecznej[5], zainicjowanego przez amerykańskiego badacza Jamesa W. Careya. Dodatkowo pomocne może okazać się powiązanie tej perspektywy z perspektywą mitoznawczą, zaproponowaną przez Mirceę Eliadego.

Perspektywa kulturowo-rytualna

Podstawowe kontury modelu rytualnego dobrze da się uchwycić, gdy porówna się go z klasycznym modelem transmisyjnym, wciąż – wiele na to wskazuje – dominującym w spojrzeniu na media. Ten drugi model widzi komunikację jednokierunkowo, jako proces transmisji komunikatów w przestrzeni celem społecznej kontroli. Wzorcowym przypadkiem komunikacji jest tu zatem perswazja, zmiana postawy, modyfikacja zachowania, uspołecznienie przez transmisję informacji, wywieranie wpływu i warunkowanie. Tymczasem model rytualny wiąże komunikację z pojęciami takimi, jak „podzielanie”, „uczestnictwo”, „zrzeszanie”, „wspólnota”, „posiadanie wspólnych przekonań” (…). Koncepcja rytualna nie koncentruje się na przekazywaniu komunikatów w przestrzeni, lecz na podtrzymywaniu trwania społeczeństwa w czasie, nie na akcie wysyłania informacji, lecz na reprezentowaniu wspólnych przekonań. (…) W przeciwieństwie do modelu transmisyjnego rytualne spojrzenie ujmuje komunikację jako proces, przez który wspólna kultura się tworzy, podlega modyfikacji i jest przekazywana. (…) Jeśli model transmisyjny koncentruje się na geograficznym rozprzestrzenianiu komunikatów w celu kontroli, to model rytualny skupia się na braterstwie i wspólnotowości[6].

Komunikacja rytualna – zauważa Denis McQuail – podkreśla (…) wewnętrzne zadowolenie (…), nie zaś tylko cele instrumentalne (…) wymaga wspólnoty rozumienia i emocji. Jest celebracyjna, samospełniająca się (…) i dekoratywna, nie zaś utylitarystyczna w swych celach. (…) Przekaz w komunikacji rytualnej jest na ogół ukryty i niejednoznaczny, uzależniony od skojarzeń i symboli, które nie są pozostawione wyborowi uczestników, lecz określane przez kulturę. Medium i komunikat nie dają się zwykle oddzielić od siebie nawzajem[7].

Oznacza to m.in. – mówiąc konkretnie i na przykładzie komunikacji medialnej – że nie ma i zasadniczo nie może być symetrii między znaczeniem przekazu zakodowanym przez nadawcę a znaczeniem dekodowanym po stronie odbiorców. Wyemitowany przekaz żyje swoim własnym życiem w sieci zróżnicowanych „sił” kulturowych (tradycje, światopoglądy, grupa etniczna, język, wychowanie, wiek, edukacja, ideologie, stanowiska polityczne, itd.), które – na poziomie racjonalnym i arracjonalnym, świadomym, nieświadomym i podświadomym – oddziałują na znaczenie przekazu po stronie odbiorców. A wszystko to dokonuje się w perspektywie zmagania się ludzi/odbiorców z żywą codziennością, w trudzie nadawania swojemu życiu sensu, w poszukiwaniu i kształtowaniu swojej tożsamości indywidualnej i społecznej, w poczuciu bliskości i więzi z jednymi ludźmi i w poczuciu oddalenia i obcości wobec innych.

Z antropologicznego punktu widzenia – podkreśla Carey – w modelu rytualnym „archetypowym przypadkiem komunikacji są rytuał i mitologia (podkr. moje – J.M.)”[8]. Można powiedzieć, że komunikacja, każda komunikacja społeczna, „od – posłużmy się tytułem książki Erica W. Rothenbuhlera – rozmowy codziennej do ceremonii medialnej” – ma coś z religijnego rytuału, bo rytuał[9] ma swoje historyczne źródło w religiach. Dla właściwego rozumiejącego uczestnictwa w obrzędach religijnych słowa (komunikaty werbalne) nie są najważniejsze, uczestnicy zresztą nie muszą ich w pełni rozumieć, istotne są nastrój, atmosfera i aura, doświadczenie wspólnoty, poczucie bliskości, zanurzenie w misterium, powodowane przez ustalone tradycją – i noszące znaczenia kształtowane w przeszłości – gesty i znaki, postawy ciała, szaty liturgiczne, śpiew, muzykę, grę świateł i cieni, dym i zapach kadzidła itp. Rozumienie elementów rytuału i jego samego dokonuje się nie tylko i nie przede wszystkim na poziomie racjonalnym i świadomym, ale też i przede wszystkim na poziomie irracjonalnym, ponadracjonalnym, emocjonalnym, przeżyciowym, doświadczeniowym, nieświadomym i podświadomym. To samo dotyczy mitów, z istoty powiązanych z rytuałem.

Obcować z mitem – pisze Joanna Tokarska-Bakir – to nie tyle analizować i rozumieć, ile ulegając sile opowieści, poddając się jej rytmowi, pół-tworzyć ją, pół-powtarzać[10].

Świat mediów działa w rytm rytuału. Media mają strukturę rytualną. Wspomnijmy choćby o radiowych czy telewizyjnych ramówkach, ustalonych stałych godzinach nadawania filmów, seriali, wiadomości lub „kawy czy herbaty”; o powrotach do „tych samych” tematów związanych z rytmem świąt (państwowych, lokalnych czy religijnych), większych lub mniejszych rocznic, inauguracji i zakończenia roku szkolnego/akademickiego, przerw świątecznych, festiwali, imprez kulturalnych, rozgrywek sportowych, pór roku czy różnych sezonów (włącznie z sezonem ogórkowym) – przykłady można mnożyć. Wspomnijmy o powtarzalności elementów składowych programów telewizyjnych i radiowych, ceremonialnych widowiskach i spektaklach, „szamańskiej” roli prowadzących zabawy, konkursy, programy talk show i debaty na oczach obecnej w studiu publiczności…

Rytualności mediów odpowiada rytualność po stronie widzów, słuchaczy czy czytelników. Bo też jakimś codziennym rytuałem są kupno i lektura gazety, oglądanie wiadomości w telewizji czy słuchanie ich w radiu, śledzenie kolejnego odcinka ulubionego serialu, słuchanie czy oglądanie transmisji sportowych czy wizyta w kinie.

Charakterystyczne, że dziennikarstwo tabloidowe ma strukturę rytuału zarówno na poziomie formy, jak i treściowej zawartości newsów. Tabloidy tak naprawdę codziennie zalewają nas „tym samym”, proponują codzienną „powtórkę z tej samej rozrywki”, karmią do złudzenia podobnymi do siebie opowieściami „na ten sam temat”, w których zmieniają się, wymieniane niczym pionki, tylko poszczególne osoby „dramatu”, jego czas i miejsce oraz rekwizyty.

John Langer w książce Tabloid Television wykazał, że newsy tabloidowe, określane przez niego jako „inne newsy”, można zgrupować zaledwie w cztery kategorie[11]. Jako pierwsze informacje o sprawach/postaciach szczególnie wyjątkowych (newsy the especially remarkable) – historie o elitach, gwiazdach i celebrytach albo też o „zwykłych” ludziach, którzy dokonali niezwykłych czynów. Następnie informacje o ofiarach (newsy victims) – opowieści o jednostkach, które znalazły się w niekontrolowanych okolicznościach, prowadzących do radykalnego zburzenia rutynowych procedur codziennego życia. I kolejno: informacje o społecznych zagrożeniach (newsy community at risk) – relacje o wydarzeniach zagrażających ludziom na poziomie środowiskowym, wspólnotowym czy społecznym oraz informacje o rytuałach, tradycji i przeszłości (newsy ritual, tradition, and the past) – opowieści o społecznych, światowych, regionalnych, państwowych, lokalnych czy środowiskowych świętach, rocznicach wielkich wydarzeń itp.

Jedną z największych „tajemnic” tabloidowych newsów można ująć w pytaniu: jak to się dzieje, że istna powódź newsów treściowo podobnych do siebie „jak dwie krople wody”, niezmiennie przyciąga uwagę i zaangażowanie wielkich rzesz ludzkich? Co sprawia, że ta ciągła „powtórka z tej samej rozrywki” nie powoduje znudzenia? Wydaje się, że odpowiedzi na te pytania należy szukać właśnie w rytualnym charakterze tabloidowych newsów, wszak nasze wszystkie „wszędobylskie” i wciąż bardziej lub mniej niezmiennie powtarzane codzienne i odświętne rytuały nie nudzą i nie nużą nas, bo wyrażają to, co należy do ludzkiej natury.

Jeśli więc komunikacja medialna ma charakter kulturowo-rytualny, to – aby uchwycić jej sens – potrzebujemy narzędzi modelu rytualnego, spojrzenia na nie od strony rytuału i mitologii. Powtórzmy fundamentalną tezę Careya: archetypowym przypadkiem każdej komunikacji społecznej, także medialnej, w tym dziennikarskiej, są rytuał i mitologia. Czas zatem przyjrzeć się mediom/dziennikarstwu tabloidowemu z perspektywy mitologicznej, z punktu widzenia natury mitów, ale mitów – podkreślmy – w rozumieniu pierwotnym, archaicznym, nie zaś jako synonimu bajek, fałszu czy nieprawdy – te nas tu nie interesują.

Mity tabloidów

Mircea Eliade przekonująco wykazał, że chociaż w nowoczesnym społeczeństwie Zachodu (archaiczne) mity i myślenie mityczne (zasadniczo) obumarły, to jednak do dziś przetrwały w nim pewne formy „uczestniczenia” w mitach, formy bardziej lub mniej fragmentaryczne, „przetrzebione”, ale rzeczywiste elementy zachowań mitycznych. Dzieje się tak, ponieważ – uważa rumuński myśliciel – „zachowanie mityczne jest współistotne kondycji ludzkiej”. Pisze, że „zlaicyzowane, zdegenerowane, zakamuflowane mity i wyobrażenia mityczne spotykamy wszędzie (we współczesnym społeczeństwie): trzeba je tylko umieć rozpoznać”[12].

Jego zdaniem, dziedziną, w której współczesność najmocniej i najwyraźniej „uczestniczy” w mitach czy przejawia zakamuflowane zachowania mityczne, jest wszędobylska rozrywka, główny żywioł mediów, w tym szczególnie – dodajmy – mediów tabloidowych.

Podstawową funkcją mitów było „osładzanie” ludziom tragiczności ich egzystencji (lęku przed śmiercią, doświadczenia przemijalności, trudów codziennego życia). Jak ujął to Eliade, zadanie mitów polega na wyzwalaniu ludzi z „upadku w Czas historyczny” poprzez integrację z „Czasem świętym”, „pierwotnym”, „wielkim”. Człowiek archaiczny sens swego życia, zawsze widziany w perspektywie życia społeczności, odnajduje w mitologiczno-rytualnym doświadczeniu „świętego Czasu początków”, o którym z istoty traktuje mit. Współcześnie „święty Czas początków” odszedł w zapomnienie, ale jakaś jego namiastka przetrwała – przede wszystkim pod postacią rozrywki.

Ta obrona przed Czasem (historycznym), którą odsłania nam każde zachowanie mitologiczne (…), u współczesnego człowieka przejawia się w formie zakamuflowanej, zwłaszcza w jego rozrywkach i zabawach. (…) Ponieważ (…) w godzinach pracy – to znaczy wtedy, gdy cieszy się prawdziwą tożsamością społeczną – nie może on „zabić” swego czasu, usiłuje „wyjść poza Czas (historyczny)” w godzinach wolnych; to właśnie dlatego cywilizacje współczesne wymyślają tak zawrotne liczby rozrywek[13].

Czyż nie znaleźliśmy się w inforozrywkowym „sercu” mediów/dziennikarstwa tabloidowego?

Tabloidy, chcąc nie chcąc, tworzą czas i przestrzeń dla wypełniania autentycznych głębokich potrzeb wielkich rzesz ludzi. Rytualno-mitologiczna inforozrywka mediów staje się jakąś pomocą w radzeniu sobie z tragicznością ludzkiej egzystencji i jednocześnie poświadcza tę tragiczność, zmaganie się z trudnościami życia, tęsknotę za spełnieniem, dramat walki dobra ze złem, nadzieję na lepsze życie, pokonanie trudności, osiągnięcie sukcesu, spełnienie się… Dla wielkich rzesz – przynajmniej w świecie Zachodu – nie filozofia, nauka, teologia, religie czy Kościoły, jawiące się jako nazbyt abstrakcyjne, przeracjonalizowane, przeintelektualizowane i nieżyciowe, ale media tabloidowe, w tym dziennikarstwo inforozrywkowe, grają rolę „źródła mądrości o prawdziwym życiu”, na sposób irracjonalny i nieświadomy, emocjonalny i odczuciowy „instruując”, jak żyć i radzić sobie z ciężarami czasu historycznego.

Tabloidowy świat mediów to jedna z tych sfer współczesnego życia społeczeństw, które przeczą słynnemu „proroctwu” Maksa Webera o „odczarowaniu świata” (Entzauberung der Welt), czyli o nieubłaganym eliminowaniu z nowoczesnego życia zjawisk irracjonalnych, niezrozumiałych, tajemniczych, niewytłumaczalnych czy nadprzyrodzonych (np. przesądów, rytuałów, magii czy mitów)[14]. Świat nowoczesnych społeczeństw nie tylko nigdy nie został w pełni „odczarowany”, ale na nowe sposoby podlega „zaczarowaniu”. Michel Maffesoli pisze: „po okresie »odczarowania świata« (…) jesteśmy świadkami prawdziwego ponownego zaczarowania świata (…)”[15].

Idąc tropem intuicji Eliadego, wskażę – celem przykładowej ilustracji – dwa obszary życia współczesnego społeczeństwa, w których ujawniają się zakamuflowane mity czy zachowania mityczne. „Mity” pierwszego obszaru odpowiadają pierwszej ustalonej przez Langera kategorii tabloidowych newsów (the especially remarkable), z kolei „mity” drugiego obszaru – odpowiadają kategorii ostatniej (ritual, tradition, and the past). Bez trudu jednak można byłoby wskazać także takie współczesne zakamuflowane mity czy zachowania mityczne, które wiążą się z pozostałymi dwoma kategoriami.

Współcześnie na wzór mitów archaicznych funkcjonują dziennikarskie relacje, „opowieści” o różnych wybitnych, wyjątkowych czy nadzwyczajnych postaciach, gwiazdach czy celebrytach. Tego rodzaju tabloidowe newsy przypominają archaiczne mity o bohaterach i herosach, które dla społeczności pierwotnych były niewyczerpanym źródłem wzorów i paradygmatów życia, działania i postępowania. W kontekście współczesności sam Eliade wspomina o mitycznym traktowaniu wielkich artystów i pisarzy, głównych bohaterów relacji dziennikarskich, tj. niektórych polityków, i bohaterów komiksów, np. Supermana. Ci ostatni bohaterowie – pisze – „są do tego stopnia uosobieniem ideału sporej części społeczeństwa, że ewentualne retusze ich sposobu zachowania, lub, co gorsza, uśmiercanie ich, powodują prawdziwe objawy depresji wśród czytelników (…)”[16].

Oryginał książki Eliadego Aspekty mitu, z której zaczerpnąłem powyższy cytat, pochodzi z roku 1962, dzisiaj jej autor miałby do dyspozycji nie tylko bohaterów komiksów drukowanych, ale i bohaterów istnego zalewu filmów (kreskówek i fabularnych) powstających na ich podstawie, a dalej bohaterów niezliczonych kultowych (!) filmów science fiction, fantasy, thrillerów, przygodowych, katastroficznych, wojennych, westernów, familijnych czy oper mydlanych. Wszyscy oni posiadają cechy bohaterów i herosów mitycznych i bardziej lub mniej wyraźnie traktowani są w mitologiczny sposób – jako niebiańskie wzory czy paradygmaty zachowań, działań i postępowania. Dotyczy to także bardziej lub mniej wybitnych – znowu kultowych – sportowców, aktorów, naukowców, ludzi polityki, odkrywców, popularnych piosenkarzy (ba, całych zespołów), ludzi sukcesu, nawet duchownych i społeczników czy, last but not least, dziennikarzy. Najczęściej postaci te przyjmują status gwiazd, celebrytek i celebrytów, zjawiskowych i – no właśnie – na poły mitycznych postaci i produktów mediów, szczególnie tabloidów.

Codziennie w rytm medialno-tabloidowych rytuałów obcujemy z wyjątkowymi, wybitnymi czy nadzwyczajnymi postaciami, gwiazdami, celebrytami i celebrytkami, nie tyle analizujemy i rozumiemy medialne o nich „opowieści”, ile – by sparafrazować słowa Tokarskiej-Bakir – ulegając ich sile (słowom gwiazd i celebrytów, tembrowi głosu, wyglądowi, postawom, zachowaniu), poddajemy się ich rytmowi, w jakiejś mierze pół-tworzymy, a potem pół-powtarzamy, a przynajmniej staramy się to czynić lub (tylko) marzymy o tym.

W mityczny sposób funkcjonują w mediach także relacje o większych czy mniejszych świętach (świeckich czy religijnych), rocznicach państwowych, wydarzeniach i zjawiskach światowych, krajowych czy lokalnych. Wystarczy wspomnieć tu o medialnych celebracjach Nowego Roku, o świętowaniu rocznic powstania państwa, rocznic narodzin ruchu Solidarności, mistrzostw świata w piłce nożnej, rozdania Oscarów czy Fryderyków, wyboru Karola Wojtyły na papieża itp. We wszystkich tego rodzaju medialnych „opowieściach” mamy do czynienia ze „wskrzeszeniem” archaicznego mitu o „nowym początku”, o okresowym powtarzaniu Stworzenia: „odczytujemy w nich tęsknotę za renovatio, nadzieję, że świat się odnawia, że można rozpocząć nową Historię w świecie odnowionym, to znaczy stworzonym na nowo”[17].

Rytualno-mitologiczne spojrzenie na media/dziennikarstwo tabloidowe, tj. w perspektywie modelu kulturowo-rytualnego komunikacji społecznej, prowadzi do wniosku, że inforozrywka pomaga wielkim rzeszom ludzi w życiowym zmaganiu się ze sprawami, na które wskazuje pytanie:

Jak można prowadzić życie, które jest czymś stałym i jednocześnie zmiennym, które ma charakter przyczynowy i jednocześnie ujawnia całkowitą przypadkowość, które wytwarza ciągłość i jednocześnie jest niespójne, które w swoim rozwoju przejawia trwałość i jednocześnie naznaczone jest wyraźną nietrwałością?[18]

Zdaniem Langera, te podstawowe sprzeczności ludzkiego życia rozwiązywane są poprzez zgodę na nietrwałość, niestałość i zmienność, ale w ramach szerszych cyklów przyczynowości, gdzie rezydują „prawdziwa” trwałość i stałość. Bazując na uwagach Langera, działanie tego tabloidowo-mitologicznego mechanizmu rytualno-mitologicznej konsolacji w odniesieniu do wspomnianych czterech typów newsów można ująć w taki sposób: po pierwsze, jako niepokój generowany przez paradoks nieubłaganej przyczynowości i tragicznej przypadkowości tego świata „obezwładniany jest” dzięki egzystencjalnemu oglądaniu ich przez pryzmat newsów the especially remarkable, które „rytmicznie” prezentują stabilne cykle „heroicznego” wysiłku, „bohaterskich” czynów i triumfu nadzwyczajnych i zwyczajnych członków społeczności. Po drugie, bolesne i odbierające radość życia nieszczęścia, spadające na ludzi i burzące rutynowe procedury codzienności, „są neutralizowane” w doświadczeniu newsów victims, tj. w perspektywie generowanej przez nie stałej możliwości przyjścia ludziom z pomocą przez społeczne służby porządkowe i ratunkowe.

Po trzecie, grozę wydarzeń burzących normalne życie i porządek społeczny pomagają osłabić newsy community at risk – ukazujące regularne uzdrawiające działania sił komunalnych, funkcjonariuszy państwowych i miejskich. I wreszcie, po czwarte, wszystkie te wydarzenia i procesy, które składają się na „ciężar czasu historycznego”, ujmowane są w szerszych i jakby niezmiennych, a przez to konsolacyjnych cyklach-rytuałach religijnych, społecznych, lokalnych, regionalnych, krajowych czy narodowych rytuałów, uroczystości, ceremonii i tradycji, o czym traktują newsy ritual, tradition, and the past.

Spojrzenie na dziennikarstwo tabloidowe z perspektywy modelu kulturowo-rytualnego komunikacji społecznej pozwala – jak sądzę – zgodzić się ze stwierdzeniem Grispruda, że

typowe popularne, a także tabloidowe formy dostarczają widzom egzystencjalnej i moralnej pomocy i wsparcia w codziennym trudzie radzenia sobie z życiem naznaczonym niepewnością charakterystyczną dla współczesności[19].

Sugeruję, że tabloidy – z kulturowego punktu widzenia jako rytuały i swoista mitologiczna mimesis – odgrywają, mówiąc najogólniej, terapeutyczną i mądrościową rolę w życiu widzów, słuchaczy i czytelników, w życiu współczesnych społeczeństw.

 


[1] C. Bernstein, The Idiot Culture. Reflections of Post-Watergate Journalism, „The New Republic”, 8 czerwca 1992 , s. 25.

[2] S. Allan, Kultura newsów, przeł. A. Sokołowska, Kraków 2006, s. 216.

[3] S. Hoggart, From Lack of Irony to Lack of a Decent Breakfast, „The Guardian”, 6 września 2003, http://www.guardian.co.uk/politics/2003/sep/06/politics (data dostępu: 4 października 2008).

[4] B. McNair, Journalism and Democracy in Contemporary Britain, w: Political Journalism. New Challenges, New Practices, red. R. Kuhn, E. Neveu,  London 2002, s. 192.

[5] J. Grisprud, Tabloidization, Popular Journalism, and Democracy, w: Tabloid Tales. Global Debates over Media Standards, red. C. Sparks, J. Tulloch, Lanham 2000, s. 294–297.

[6] J.W. Carey, Communication as Culture. Essays on Media and Society, New York 1989, s. 18 i 43.

[7] D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, przeł. M. Bucholc, A. Szulżycka, Warszawa 2007, s. 87.

[8] J. W. Carey, Communication as Culture…, dz. cyt., s. 43.

[9] Przyjmuję rozumienie rytuału E.W. Rothenbuhlera: „Rytuał stanowi dobrowolne wykonywanie uwzorowanego zachowania w celu symbolicznego oddziaływania na życie poważne lub uczestnictwa w nim” (Komunikacja rytualna. Od rozmowy codziennej do ceremonii medialnej, przeł. J. Barański, Warszawa 2003, s. 45).

[10] J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych. Wielkie opowieści, Kraków 2000, s. 392.

[11] J. Langer (Tabloid Television. Popular Journalism and the „Other News”, London 1998) pominął w swoich badaniach newsy o sprawach kryminalnych. Te jednak zbadał J. Katz: What Makes Crime „News”?, „Media, Culture and Society” 1987, nr 1, s. 47–75.

[12] M. Eliade, Mity współczesnego świata, w: M. Eliade, Mity, sny i misteria, przeł. K. Kocjan, Warszawa 1994, s. 28 i 24.

[13] dz. cyt., s. 27.

[14] Zob. M. Weber, Racjonalność, władza, odczarowanie, przeł. M. Holona, Poznań 2004; M. Weber, Gospodarka i społeczeństwo. Zarys socjologii rozumiejącej, przeł. D. Lachowska, Warszawa 2002.

[15] M. Maffesoli, Czas plemion. Schyłek indywidualizmu w społeczeństwach ponowoczesnych, przeł. M. Bucholc, Warszawa 2008, s. 60.

[16] M. Eliade, Mity przetrwały w ukryciu, w: M. Eliade, Aspekty mitu, dz. cyt., s. 182.

[17] M. Eliade, Mity współczesnego świata, dz. cyt., s. 24.

[18] J. Langer, Tabloid Television…, dz. cyt., s. 144.

[19] J. Grisprud, Tabloidization…, dz. cyt., s. 297.

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter