70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Jest coś. Jest Ktoś

Najczęściej wypada w lutym. Bywa zaraz po Matce Bożej Gromnicznej, kiedy karnawał jest krótki. Niekiedy na początku marca.

Twoje przebite dłonie
tulą wciąż moje serce
choć jestem prochem.
Wiesław J. Mikulski

Bywało i tak, że ledwie przeczytałem dzieciom opowiadanie z tomu Boży roczek Ewy Szelburg-Zarembiny O tym, jak wilki Matkę Boską przez las prowadziły, a już musiałem im tłumaczyć, co to jest Wielki Post, a zdarzało się i tak, że zaledwie skończyliśmy rozmawiać o Środzie Popielcowej, a już aktualna stawała się kolejna historia z tej książki: O tym, jak na świętego Grzegorza poszła zima do morza…

Dla młodych i starych, dla bogatych i biednych, dla szczęśliwych i nieszczęśliwych, dla małżonków i samotnych, dla dzieci i rodziców, dla świeckich i duchownych, dla tych, którzy mają słabości niszczące ich życie, i tych, którym wszystko dobrze się układa, dla tych, którzy od lat nie przystępują do sakramentu pokuty, i tych, którzy przyjmują komunię w każdą niedzielę – dla wszystkich te same słowa: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Środa Popielcowa to dzień budzący nadzieję. Tak wielu ludzi przychodzi, żeby to usłyszeć i dać sobie posypać głowę garstką popiołu. Oto chwila, w której Bóg – nie tak jak w Eucharystii – daje się wszystkim. Tak modlił się Pierre Teilhard de Chardin: „Nie ma ani jednego atomu, który by nie użyczył swej daniny dla Twojej Całości, nawet gdy ma zostać wyłączony”.

Przed kilku laty Wojciech Bonowicz pisał na łamach „Tygodnika Powszechnego”: „Posypujemy głowę popiołem. Niewiele tego popiołu, zaledwie szczypta. Tyle z nas zostanie za sto, dwieście, trzysta lat. Nikt sam nie myśli o sobie w takiej perspektywie. Ale Kościół myśli”.

Ks. Michał Heller, filozof, fizyk, kosmolog, opisując cud powstania człowieka, mówił:
Odpowiednio masywne gwiazdy kończą swoje życie wybuchem, gdy wypalą całe swoje paliwo jądrowe, ich równowaga zostaje naruszona i następuje eksplozja. Gwiazdy pierwszego pokolenia przepaliły już trochę helu i wodoru na rozmaite inne pierwiastki, wybuchły, zanieczyściły obłoki międzygwiezdnego pyłu. Później z tych obłoków powstały następne gwiazdy. Dopiero w trzecim lub czwartym pokoleniu gwiazd może powstać węgiel. Spójrzmy na swoją rękę – jest złożona z rozmaitych pierwiastków, wśród których znajduje się wiele atomów węgla. Każdy z nich przeszedł przez wiele gwiazd. Powstaliśmy z popiołów wszechświata.

Jesteśmy z gwiazd. Choć to początek Wielkiego Postu, przypomina się ta jedna gwiazda, która prowadzi ludzi mądrych, czyli – jak to dawniej mawiano – mędrców, do groty Bożego Narodzenia. Jesteśmy też z ziemi – i na niej żyjemy. Ale bez zapatrzenia w wieczność popiół pozostanie tylko popiołem.

Popiół, którym księża posypują nasze głowy, pochodzi ze spalonych palm poświęconych rok wcześniej, w ostatnią niedzielę Wielkiego Postu. Bogata jest jego symbolika. Zobaczyć siebie w perspektywie gwiazd i w perspektywie obrócenia się w proch ziemi! Człowiek staje z pochyloną głową wobec tajemnicy Boga, Jego miłości i miłosierdzia. Nie boi się przyznać: jestem grzesznikiem. To daje nadzieję: jesteśmy prochem, który ma duszę.
Nad przesłaniem Środy Popielcowej zastanawiam się także w innych okresach liturgicznych, nie tylko na początku Wielkiego Postu. Z takich rozważań narodził się wiersz Myśli na Popielec:

nie tylko powstałem z prochu
chociaż nim jestem
jestem też z miłości
jeśli proch może kochać
o ile bardziej
kocha Bóg

Tak też powstały refleksje zapisywane w moim dzienniku: „Może w Środę Popielcową Kościół jest najbardziej powszechny?”; „Zanim stał się popiół, był ogień”; „Żeby narodził się człowiek, do prochu trzeba dodać miłości”.

W ten dzień można przypomnieć legendę z o świętej Klarze i świętym Franciszku. Kiedy Klara oczekiwała od Franciszka pouczenia duchowego dla siebie i sióstr, ten zażądał, aby mu przyniesiono popiołu. Rozsypał go na podłodze w krąg wokół siebie, potem posypał sobie nim głowę, a następnie zaśpiewał posępnym głosem: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, w ogromie swej litości zgładź nieprawość moją”.

Po czym wyszedł z kręgu i opuścił klasztor. Klara odczytała to, że i Franciszek, i ona, i wszyscy są tylko popiołem. Niech oboje nam patronują w Wielkim Poście, abyśmy na jego końcu mogli wyznać za świętym Augustynem: „Ty, Panie, na wieki trwasz, lecz nie na wieki gniewasz się na nas. Zlitowałeś się nad prochem i popiołem i postanowiłeś uleczyć moje ułomności”.

W tym nastroju pozostaje wiersz Anny Kamieńskiej Modlitwa:
Z iskry z prochu ulep mnie na nowo
znowu zasadź drzewa w moim raju
jeszcze raz daj mi niebo nad głową
Bym Ci mogła przeczyć rozumami
przywoływać wszystkimi płaczami
odnajdywać jak miłość wargami.

O Popielcu można powiedzieć, że to święto i zwycięstwo pokory. Jest coś w tym pochyleniu głowy, jest coś w tym popiele, jest coś w otwartej książeczce i prośbie o szczyptę popiołu dla kogoś bliskiego, kto nie mógł tego dnia przyjść do kościoła. Jest coś w tym, że to dzień powszedni i że nie mamy obowiązku, a jesteśmy.

Jest coś…, a może jest w tym wszystkim Ktoś?

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter