|
REFLEKSJE

Przypadek Quebecu.
Misjologiczne sprzężenie zwrotne?
(fragment)
MAGDALENA PANZ
Polityka międzynarodowa Quebecu
miałyby stanowić w pewnym sensie
propozycję sposobu zapełnienia
pustki misjologicznej,
która dotkliwie daje o sobie znać
od czasów Cichej Rewolucji,
kiedy to katolicyzm przestał odgrywać
rolę nośnika tożsamości narodowej.
Wymiar sacrum w społeczeństwie trudno
poddaje się analizom, jest w dużej mierze
nieuchwytny. Jego korzenie sięgają głęboko,
do dusz ludzkich, do których nie ma się
przecież dostępu. Regułą staje się więc równoczesne
stosowanie wielu kryteriów, zarówno
socjologicznych, religioznawczych,
jak i politycznych, aby choć orientacyjnie określić miejsce religii i wiary w życiu społecznym.
W przypadku społeczeństwa kanadyjskiej
prowincji Quebec, które najszybciej,
bo w ciągu niespełna czterdziestu lat,
w dużym stopniu zatraciło swój charakter
tradycyjnie katolicki, „wysoki stopień sekularyzacji”
mierzy się statystykami dotyczącymi
praktyk religijnych, znikomego
uczestnictwa w niedzielnej mszy, a także
gwałtownym zanikiem tradycyjnego modelu
rodziny. Co charakterystyczne, Quebec
wyróżnia się również niemalże całkowitym
brakiem dyskursu religijnego w przestrzeni
publicznej, który jeszcze we wczesnych
latach sześćdziesiątych dominował wśród
francuskojęzycznej populacji prowincji i do
dziś nieprzerwanie króluje u jej południowego
sąsiada. Dziwi to w tym sensie, że
choć większość współczesnych rdzennych
Québécois w średnim wieku wywodzi swoje
korzenie z bardzo tradycyjnie pobożnych,
katolickich i wielodzietnych rodzin, to wielu
z nich zdecydowanie odcina się od tego
tradycyjnego modelu i wartości (na przykład
współczynnik rozwodów należy do
najwyższych na świecie i sięga 50% zawieranych
małżeństw), a stosunek do przeszłego
katolicyzmu jest u nich albo negatywny,
niekiedy ambiwalentny, albo oparty
na widmach powracających z przeszłości
bez wyraźnej kontynuacji w teraźniejszości.
Błędem byłaby jednak jednostronna
ocena mieszkańców Quebecu wyłącznie jako
„społeczeństwa odrzuconych wartości”:
ewoluował on na wielu płaszczyznach wcale
nieodległych od szeroko pojętej społecznej
etyki odpowiedzialności. W niniejszym
eseju postaram się przybliżyć kontekst i zasięg
tych zmian.
Narodziny (młodego) Quebecu
Najważniejsze zmiany na arenie polityczno-
obyczajowej zaistniały w latach 1960–
1966, w czasie tzw. Cichej Rewolucji (określenia
„Quiet Revolution” po raz pierwszy
użył dziennikarz z Toronto, pracujący dla
angielskojęzycznego dziennika „Globe
and Mail”). W ówczesnych czasach pojęcie
Que becu jako narodu nie istniało w tak
wyrazistej formie jak obecnie, a mieszkańcy,
kulturowo i religijnie odrębni w stosunku
do potomków protestanckich brytyjskich
osadników, byli określani jako francuscy
Kanadyjczycy („Canadiens français”).
Wielu interpretowało tę terminologię jako
oznakę dyskryminacji, jako że samo „Canadien”
odsyłało do anglojęzycznych obywateli,
a więc norma semiotyczna była –
niejako – anglojęzyczna! Cicha Rewolucja
przyczyniła się do skrystalizowania ambicji
narodowych i politycznych francuskojęzycznej
prowincji, włącznie z silnym
elementem separatystycznym. Wcześniej
prowincja była raczej zamknięta na wpływy
z zewnątrz i tkwiła w skostniałej strukturze
społecznej, w ramach której większość
kapitału znajdowała się w rękach
mniejszości anglojęzycznej.
Więcej na łamach styczniowego „Znaku”
Share
Zamów numer
MAGDALENA PANZ, absolwentka
m.in. Université
de Montréal.
W następnym numerze:
NIEOBECNOŚĆ KOŁAKOWSKIEGO
POCZĄTEK STRONY |