70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Były sobie lata 80.

Anda Rottenberg nigdy zbyt wiele nie publikowała. Przed kilkoma laty ukazała się jej Sztuka w Polsce 1945–2005. Niedawno ogłosiła dobrze przyjęty autobiograficzny tom Proszę bardzo. Niemal w tym samym czasie został wydany wybór Przeciąg.

Teksty o sztuce polskiej lat 80. Zebrano w nim teksty poświęcone latom 80. i w większości powstałe w tym czasie. Układają się one w pisaną na żywo historię ostatniej dekady PRL-u. Część z nich Anda Rottenberg opublikowała wcześniej w pismach drugiego obiegu, magazynach zagranicznych i katalogach wystaw. Niektóre jako powielane maszynopisy towarzyszyły pokazom organizowanym w mieszkaniach prywatnych, inne upublicznione zostały po raz pierwszy.

Lata 80. dla osób zaangażowanych w niezależny ruch to czas nadziei na powstanie sztuki, która nie tylko wyłamie się z mechanizmów PRL-owskiego państwa i jego kultury, ale też będzie odmienna od tego, co działo się wówczas na Zachodzie. Niektórzy sądzili, że nastąpi powrót do twórczości ważnej społecznie, odwołującej się do tzw. głębokich wartości i nieuwikłanej w rynek. Jak głosił Janusz Bogucki – autor ważnych wystaw organizowanych w tym czasie w kościołach – mieliśmy szansę na „resakralizację kultury”. Nadzieja na uzyskanie autonomicznego statusu nie była też obca Andzie Rottenberg. W 1985 roku pisała, że nasza sztuka nabrała „samoświadomości, nauczyła się przeciwstawiać modom lansowanym przez świat i znajduje wartości własne, wynikające z życia, jakie stało się udziałem wszystkich w tym kraju”. Dziś głoszenie tego typu poglądów może trochę dziwić. Warto jednak pamiętać o nadziejach wykraczających daleko poza sferę artystyczną, jakie wiązano – nie tylko przecież w Polsce – z solidarnościowym doświadczeniem i wypracowywanym w naszym kraju modelem przemian, a także o rozmaitych ówczesnych mitach: lewicowych, prawicowych, konserwatywnych.

Dziś już nie pamiętamy – a może nie chcemy pamiętać – o tych złudzeniach. Dotyczy to także sztuki. Na początku lat 90., już w nowym państwie, zorganizowano kilka retrospektywnych wystaw podsumowujących doświadczenie poprzedniej dekady. Historię niezależnego obiegu wydał Aleksander Wojciechowski. Jednak bilans okazał się dość wątpliwy. Powoli zapomniano o latach 80. Kanon ważnych zjawisk w aktualnej polskiej sztuce ukształtował się trochę inaczej, niż mogli tego oczekiwać uczestnicy dziesiątków niezależnych wystaw. Oczywiście, ważne miejsce zajęli w nim artyści debiutujący w ostatniej dekadzie PRL-u, tacy jak Mirosław Bałka, Zbigniew Libera, Jarosław Modzelewski czy Leon Tarasewicz, ale dla wielu innych zabrakło już niestety odpowiedniego miejsca.

Teksty zebrane w Przeciągu… tworzą krótką historię tamtego czasu, widzianego z dość osobnej perspektywy. Nadal czuje się w nich dawne napięcia, niepokoje, ostre emocje, dziś nie do końca już może zrozumiałe. Niektóre opowiadają o sporach, jakie prowadzono podczas niezwykłego karnawału Solidarności z lat 1980/1981: o lata 70. czy o związki sztuki z systemem. Jednak większość testów poświęcona jest stanowi wojennemu i „Polsce Jaruzelskiej”. Anda Rottenberg opisuje głęboki podział społeczeństwa, także środowiska artystycznego. Opowiada o bojkocie oficjalnego obiegu. „Dla wielu artystów odmowa udziału w życiu publicznym, bez reszty zaanektowanym przez władzę, była początkowo spontanicznym odruchem społecznego instynktu” – zauważa w jednym z tekstów. Bardzo szybko przerodził się on w tworzenie alternatywnego świata. Jego część stanowiły instytucje, które zdołały zachować autonomię wobec władzy. Jednak podstawą były nowe miejsca: kościoły, pracownie artystów, prywatne domy. Do nich przeniosło się życie artystyczne. Dziś pewnie nie dla wszystkich zrozumiała będzie skala dobrowolnej rezygnacji z udziału w sferze publicznej, ale też prawdziwe życie toczyło się gdzieś indziej, w tych małych, pozostających poza kontrolą władzy przestrzeniach.

Istotne w tym czasie stały się przede wszystkim kryteria etyczne, a nie artystyczne. Zmieniło się także postrzeganie funkcji sztuki i misji artysty, z czym wiązał się ostracyzm wobec osób podejmujących współpracę z reżimem, nawet jeżeli wcześniej – jak Edward Dwurnik – były łączone z ruchem solidarnościowym. „Zaczęliśmy (…) oceniać przede wszystkim postawę artysty, mierzyć jego intencje i gmerać w jego sumieniu” – autorka bardziej konstatuje fakty, niż wyraża satysfakcję.

W opisie lat 80. nie mogło też zabraknąć fenomenu „sztuki w kruchcie”. Kościół w tym czasie oferował poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa, co miało ogromne znaczenie w zatomizowanym i zastraszonym społeczeństwie. Anda Rottenberg dostrzega znaczenie ważnych wystaw organizowanych w przestrzeniach kościelnych, takich jak Znak krzyża czy Apokalipsa. Pisze z zainteresowaniem, czasami nawet podziwem, o przygotowywanych przez artystów szopkach noworocznych i wielkanocnych dekoracjach Grobu Pańskiego. Jednak już w latach 80. – co widać w jej ówczesnych tekstach –wyzbyła się powszechnie podzielanych złudzeń. Dość szybko okazało się, że wiele dzieł pokazywanych „w kruchcie” jest, delikatnie mówiąc, wątpliwych artystycznie. Zdarzało się też, że to księża występowali w roli cenzorów. Anda Rottenberg dostrzegała złożoność ówczesnej sytuacji.

Uważammówiła w 1987 roku w rozmowie z Wiesławą Wierzchowską że przy ogromnej tolerancyjności, jaką okazuje Kościół, jest to jednak przybytek religijny i nie może zastąpić salonu. I nie powinien. Wobec tego to, co tam się zdarzyło, i tak uważam za ewenement historyczny. Jak na Kościół — to było ogromne otwarcie.

Anda Rottenberg pisze o sztuce, ale stara się zwrócić uwagę na kontekst, na otoczenie, na sytuację, w jakiej ona powstaje. Zarówno na wymiar indywidualny, jednostkowy, jak i szerszy: społeczny czy polityczny. Dla niej dzieła nie są samoistnymi tworami bytującymi w autonomicznej przestrzeni. To istotny aspekt jej pisarstwa. „Wierzę, że istnieje bardzo silny związek między dziełem a człowiekiem” – wyznaje w rozmowie z redaktorami swojej książki. W innym miejscu przytacza zdanie usłyszane od londyńskiego emigranta Marka Żuławskiego: „Artysta jest jedynym świadkiem historii, któremu można zaufać”.

Pisała o sztuce w kruchcie, brała udział w dyskusjach toczonych w latach 80., jednak przede wszystkim interesowała ją twórczość sytuująca się poza oficjalnym obiegiem i jednocześnie zdystansowana od ruchu przykościelnego oraz artyści, którzy zmagali się z wyczerpaniem awangardowego paradygmatu, kresem panowania kryteriów nowatorstwa i postępu, a jednocześnie nie chcieli zamykać się w akademickich formułach. Z uwagą przygląda się powrotowi do malarstwa, polskiej fali nowej ekspresji. Później zwraca się ku poszukiwaniom w rzeźbie. Książka w znacznej części poświęcona jest doświadczeniu roczników wkraczających w świat sztuki w latach 80. – artystom, którym towarzyszyła. Szczególne miejsce zajmują członkowie Gruppy: Ryszard Grzyb, Paweł Kowalewski, Jarosław Modzelewski, Włodzimierz Pawlak, Marek Sobczyk i Ryszard Woźniak. Anda Rottenberg pisze o Mirosławie Bałce, twórcy szczególnie jej bliskim, ale w książce są też teksty między innymi o Joannie Przybyle, Mikołaju Smoczyńskim czy Leonie Tarasewiczu. To bardzo osobiste wybory. Jak sama mówi, podsumowując tamtą dekadę: „to, za czym będziemy tęsknić i czego będziemy szukać, to jest indywidualna wartość, którą ktoś nam oferuje”.

W ostatnim okresie można obserwować powrót do lat 80., zwłaszcza w kulturze masowej. Fascynację modą i muzyką tamtych czasów. Czy sztuka tego czasu wzbudzi podobne zainteresowanie? Ubiegłoroczna wystawa Republika bananowa to zbyt mało, by móc powiedzieć: tak. Ale czy tamte doświadczenia mogą być ważne dla młodego pokolenia? Jeżeli już, to raczej alternatywne, marginalne działania, łączenie różnych dyscyplin i konieczny element zabawy, żartu. To był przecież czas grup artystycznych, kolektywnych przedsięwzięć. W Warszawie działały Gruppa i Neue Bieriemiennost, w Poznaniu – Koło Klipsa, we Wrocławiu – Luxus, była wreszcie Łódź Kaliska i wiele innych. Ten model kolejnym rocznikom artystów wydaje się szczególne atrakcyjny. Mieliśmy już Grupę Ładnie. Kolejne można by długo wymieniać: Latająca Galeria Szu Szu, PENERSTWO, Dziewczęta Przeszanowne… Wspólnotowe doświadczenie okazuje się potrzebne, nawet w czasach marzeń o wielkich indywidualnych karierach.


Anda Rottenberg, Przeciąg. Teksty o sztuce polskiej lat 80., red. Kasia Redzisz, Karol Sienkiewicz, Open Art Project, Warszawa 2009.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter