|
ZDARZENIA – KSIĄŻKI – LUDZIE

Niebiański zaczyn (fragment)
KRYSTYNA CZERNI
Renata Rogozińska
Ikona w sztuce XX wieku
Wydawnictwo WAM, Kraków 2009
Można zaryzykować twierdzenie – pisał Michaił
Ałpatow, rosyjski historyk sztuki – że
człowiek współczesny przesycony jest już
wszystkim, co ludzkie, niekiedy nawet za bardzo
ludzkie, w sztuce naszych czasów. Pociąga
go wzniosłe, idealne, boskie. Właśnie średniowieczna
ikona doskonale zaspokaja te tęsknoty.
Dzięki niej człowiek współczesny ma szansę
wyjść poza granice świata widzialnego, wniknąć
w istotę rzeczy nadprzyrodzonych. Ikona
daje mu więc coś takiego, czego nie jest w stanie
dać żadne inne dzieło sztuki.
Popularność ikony, więcej: swoista
„moda na ikonę” w kulturze współczesnej,
wydaje się nam dzisiaj oczywista. Jednak
nie zawsze tak było. Odrębność stylistyczną
sztuki Bizancjum dostrzeżono dość późno,
w połowie XIX wieku. Wcześniej zainteresowanie
kulturą bizantyjską miało charakter
„archeologiczny”, nie ceniono tej
sztuki, widząc w niej dekadencję i barbaryzację
kultury antycznej. Same ikony uważano
za kompilacje, dzieła wtórne – raziły
monotonia i sztywność kanonu, bezruch
i martwota kompozycji, brak głębi i perspektywy.
Dość przypomnieć pierwotne
znaczenie słowa „bohomaz” – ukraińska
etymologia („malarz świętych obrazów”)
wskazuje właśnie na ikonę. A przecież dla
nas „bohomaz” to tyle co liche malowidło,
tandetny obraz, kicz.
Proces powrotu do ikony, odkrywania
jej estetyki i duchowości trwał długo,
ale dla sztuki XX wieku miał przełomowe
znaczenie; można zaryzykować twierdzenie,
że przewartościował całą sztukę
współczesną. Właśnie ukazała się bardzo
ważna książka Renaty Rogozińskiej poświęcona
tej problematyce. Wbrew pozorom
nie ma wielu podobnych publikacji,
w tym sensie jest to pozycja pionierska
– choć temat wydaje się tak oczywisty.
Ambitny tytuł, Ikona w sztuce XX wieku,
nie jest przesadą, mimo iż główna część
książki dotyczy sztuki polskiej. Część
wstępna, ogólna i syntetyczna, kapitalnie porządkuje rozległą wiedzę. Różne bowiem
były powody powrotu do ikony
w wielu krajach – inne w Anglii, Francji,
jeszcze inne w Rosji; swoją rolę odegrała
literatura, estetyka, ale i polityka. Zaletą
książki jest to, że porządkuje te motywy
w sposób wyczerpujący i klarowny.
Fascynacja kulturą bizantyjską miała
pierwotnie charakter czysto estetyczny,
niejako pozaeklezjalny. Niemiecki rundbogenstil
(styl okrągłołukowy) czy angielski
ruch artystyczny „Arts and Crafts”, widziały
atrakcyjność Bizancjum w orientalnym
przepychu i splendorze, w bogactwie
dekoracyjności. W carskiej Rosji neobizantynizm
kojarzył się imperialnie, jako
wcielenie idei panslawizmu. Francuska
„Art Nouveau” doceniała egzotykę i jubilerską
strojność mozaik, ale także zmysłowość,
sensualizm i całą mitologię dekadencji
i schyłku Bizancjum. Jednak
prawdziwe duchowe „Nachleben” malarstwa
ikonowego rozpoczął dopiero wiek
XX, gdy dzięki skutecznej konserwacji staroruskie
ikony odzyskały całą świetność
i blask. Wcześniej – ukryte pod ściemniałym
pokostem, okopcone sadzą świec –
gdy stawały się nieczytelne, niszczono je
lub przemalowywano. Wystawa ikon moskiewskich
i nowogrodzkich z XIV i XV
wieku, otwarta w 1913 roku w Moskwie,
okazała się prawdziwą sensacją. Zasada
deformacji, będąca w sztuce współczesnej
niemal regułą, pozwoliła inaczej spojrzeć
na „naiwność” i „sztywność” ikony.
Więcej na łamach grudniowego „Znaku”
Share
Zamów numer
KRYSTYNA CZERNI, historyk
i krytyk sztuki,
obecnie pracuje
nad biografią
Jerzego
Nowosielskiego.
W następnym numerze:
ŚWIĘCI NA CO DZIEŃ I OD ŚWIĘTA
POCZĄTEK STRONY |