|
ZDARZENIA – KSIĄŻKI – LUDZIE

Zaufać Desdemonie (fragment)
ŁUKASZ TISCHNER
Charles Taylor
A Secular Age
Belknap Press/Harvard University Press, Cambridge (Mass.)–London 2007
Co jakiś czas ktoś dzieli się rewelacjami
o „śmierci Boga”, „epoce postmetafizycznej”,
o tym, że Bóg jest „zapchajdziurą”
w nieciągłym obrazie wszechświata,
a równolegle płyną jeremiady obrońców
wiary, którzy oskarżają współczesną kulturę
Zachodu o bezbożność i marzą o powrocie
do czasu katedr. Czy jesteśmy skazani
na wybór między obrazami świata
tych dwóch obozów? Czy rozumiemy, co
wydarzyło się w kulturze Zachodu w ciągu
ostatnich 500 lat? Czy wiemy, dlaczego
ateizm stał się równoprawnym, a w niektórych
społeczeństwach lub środowiskach
nawet wyróżnionym stanowiskiem
światopoglądowym? Czy sekularyzacja
jest równoznaczna z tryumfem ateizmu?
Charles Taylor (Nagroda Templetona
w roku 2007), którego fundamentalne
dzieło A Secular Age od dwóch lat toruje
sobie drogę do rozgorączkowanych głów
wojujących ateistów i teistów, pokazuje,
że odpowiedź po czterykroć brzmi „nie”
i z oszałamiającym rozmachem przedstawia
własną Wielką Narrację Reformy
(Reform Master Narrative). To w moim
przekonaniu najwybitniejsze dzieło humanistyki
światowej ostatnich kilku dekad.
Jakże by się chciało, żeby zapoznali
się z nim religijni i ateistyczni gladiatorzy.
Zapewne jednak tego nie zrobią, bo naraziłoby
to na szwank ich conatus.
Można powiedzieć, że do napisania tej
monografii kanadyjski filozof przygotowywał
się całe życie, bo korzysta ona obficie
z jego wcześniejszych studiów. Znajdziemy
w niej zapożyczenia ze Źródeł podmiotowości,
Etyki autentyczności, a zwłaszcza
z trzech prac, w których doskonalił narzędzia
do opisu procesu sekularyzacji – Katolicka nowoczesność?, Oblicza religii dzisiaj
i Modern Social Imaginaries. W rezultacie
A Secular Age jest w części rekapitulacją
tez już przez niego wygłaszanych, ponadto
na tych ośmiuset stronach (zapisanych
maczkiem!) zdarzają się powtórzenia. Czynienie
z tego zarzutu byłoby jednak małodusznością,
bo skłonność do powtórzeń
jest ceną za wszechstronność i nadzwyczajną
rzetelność opisu. W heglowskiej nieco
wizji Taylora procesy i nurty współprzenikają
się i kumulują, więc dodając kolejne
elementy do skomplikowanego obrazy
nowoczesności, Taylor musi przypomnieć
o tym, o czym już napomknął, by wskazać
na niejednoznaczność możliwego rezultatu
sprzecznych napięć.
W moim tekście odważę się zarysować
główne zręby wizji Taylora. Z góry przepraszam
za konieczne uproszczenia i arbitralność
w wyborze wątków. Najpierw
jednak jeszcze krótka uwaga metodologiczna.
A Secular Age jest studium z historii
idei, ale Taylor nie ufa abstrakcyjnym
schematom intelektualnym, więc zajmuje
się tym, co nazywa przemianami w „społecznym
imaginarium”. Społeczne imaginarium
różni się od teorii społecznej pod
trzema względami. Po pierwsze, uwzględnia
wyobrażenia zwykłych ludzi, które
często nie są ujęte w kategoriach teoretycznych,
lecz wyrażają się także w obrazach,
legendach, podaniach. Po wtóre,
teoria jest najczęściej zawłaszczona przez
elitarną mniejszość, podczas gdy jego interesują
społeczne wyobrażenia żywione
przez duże grupy ludzi. Po trzecie wreszcie,
społeczne wyobrażenie jest tym zwykłym
rozumieniem, które umożliwia codzienną
praktykę i szeroko akceptowane
poczucie prawomocności (por. s. 171–176).
W tej perspektywie na plan pierwszy wydobywa
się to, co często umyka socjologom
i historykom idei – a mianowicie rozpoznanie
i wybór jakiegoś dobra.
Więcej na łamach listopadowego „Znaku”
Share
Zamów numer
ŁUKASZ TISCHNER, dr, redaktor
miesięcznika
„Znak”,
wykładowca
Wydziału
Polonistyki UJ.
W następnym numerze:
JA, AFRYKA
POCZĄTEK STRONY |