Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 NAPISZ DO REDAKCJI

 

LISTOPAD 2009, NUMER 654

Strona główna


 

TEMAT MIESIĄCA

CZY CHRZEŚCIJANIE

PRZEGRYWAJĄ WALKĘ

Z CZASEM?



Ortodoksja a tolerancja
(fragment)

OTO MÁDR


Jako konkurentki są sobie przeciwstawiane ortodoksja i tolerancja, w sensie eklezjologicznym zaś: Magisterium i teologia. Na głębszym poziomie w biegunową relację względem siebie wchodzą takie fundamentalne wartości jak prawda i wolność.


Według wyników badań Instytutu Demografii w Allensbach, ogłoszonych w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku1, Kościołowi katolickiemu zarzuca się, że zbyt mało uwagi zwraca na ludzkie oczekiwania, że niedostatecznie uzasadnia swoje stanowisko w różnych kwestiach, że posługuje się językiem częściowo przestarzałym, że nadmiernie trzyma się zdezaktualizowanych norm; w związku z tym wielu ludzi w łonie Kościoła zajmuje wobec niego postawę krytyczną. Ten ostatni problem traktują niektórzy – nie tylko outsiderzy – tak poważnie, że przepowiadają nawet nowy rozłam w Kościele katolickim.

1. Sytuacja

Trudny proces odnowy soborowej bynajmniej się nie zakończył, a niespokojna sytuacja wewnątrzkościelna została teraz jeszcze zaostrzona przez śmiałe i zdecydowane wstąpienie na arenę postmodernizmu. Nurt ten kontynuuje konsekwentnie główne linie modernizmu, tak że – jak się wydaje – z grecko-rzymsko-żydowsko-chrześcijańskiego fundamentu Europy niewiele już pozostało. Filozoficzny postmodernizm artykułuje w swojej zamianie paradygmatów coraz większą niechęć do wyraźnie zarysowanych struktur myślenia, działania i społeczeństwa. Na groźne skutki tego procesu wskazują z troską między innymi niektórzy politycy i mężowie stanu, na przykład Václav Havel. Opowiada się on publicznie za efektywną moralnością, która – jego zdaniem – jest raczej niemożliwa bez odniesienia do transcendencji. Podobną opinię wyraził już w roku 1939 Albert Einstein: ludzkości nie wystarczy nauka i technika, ważna jest żydowskochrześcijańska formacja religijna z jej tradycjami i obrzędami.

Wydaje się, że postmodernizm zajmuje wobec religii stanowisko bardziej pozytywne niż modernistyczny materializm i ateizm. Czy jednak letnia, rozmyta religijność nie jest w gruncie rzeczy bardziej niebezpieczna, pokaże niedaleka przyszłość. W każdym razie postmodernistyczna duchowa „samoobsługa” stanowi zagrożenie dla każdej religii objawionej. Nie jest tajemnicą, że również pewni teolodzy nie mają nic przeciwko takiemu pojmowaniu religii. „Boga nie należy już rozumieć jako indywidualnej Osoby, która stoi ponad wszystkimi (…), lecz raczej jako symbol”. Także w katolickiej teologii moralnej pojawiają się koncepcje, dla których Bóg i Biblia są czymś zupełnie zbędnym.

Magisterium kościelne reaguje na to wyzwanie defensywnie i stara się umacniać swoją pozycję. Powstałe w ten sposób napięcie między Urzędem Nauczycielskim a znaczną częścią katolików, której kompetentnymi rzecznikami są przeważnie teolodzy, trwa nadal. Wprawdzie w ostatnim czasie dialog wewnątrzkościelny przyniósł pewne dobre owoce (na przykład w biblistyce), a co najmniej przyczynił się do postępu w dziedzinie ekumenizmu, jednakże w sferze moralności i w stylu kierowania Kościołem ze strony hierarchii w dalszym ciągu niewiele daje się wyczuć ducha odnowy soborowej. Proklamowanym celem „dysydentów” pozostaje nadal demokratyzacja albo nawet protestantyzacja Kościoła.

Główne zadanie Soboru, aggiornamento, ujawniło pewien konkretny problem: napięcie między tożsamością Kościoła a jego przystosowaniem w relacji do świata. Gwałtowne kontrowersje wywołują dwa wynikłe stąd nurty: progresywna tendencja sekularyzacyjna grozi (w przypadku krańcowym) utratą tożsamości i zatonięciem Kościoła w morzu coraz to nowych koncepcji antropologicznych; konserwatywna tendencja zachowawcza skrzydła tradycjonalnego petryfikuje (w przypadku granicznym) Kościół, czyniąc z niego obce ciało w nieustannie rozwijającej się ludzkiej społeczności, i sprzeniewierza się w ten sposób wyznaczonemu przez Boga zadaniu ewangelizacji.

Więcej na łamach listopadowego „Znaku”

Share

Zamów numer

KS. OTO MÁDR, ur. w 1917 r., czeski teolog i publicysta, b. więzień polityczny (1951–1966), doradca kard. Františka Tomáška.



W następnym numerze:

JA, AFRYKA

POCZĄTEK STRONY

 

 

 


© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.