|
OD REDAKCJI
W stronę intelektualnej katastrofy
O kryzysie humanistyki mówi się od dawna. Być może jakiś rodzaj pęknięcia
czy ułomności wpisany jest w samą jej kondycję. A jednak sytuacja, w jakiej znaleźli
się w ostatnich dziesięcioleciach filologowie czy filozofowie, zdaje się
bezprecedensowa. Najlepiej widać to w obszarze literaturoznawstwa, które jak
w soczewce skupia zasadnicze bolączki trawiące nauki humanistyczne. Okazuje się,
że badania nad literaturą cierpią na atrofię sensu. Studiowanie Platona, Szekspira,
Prusa czy Miłosza przestało być postrzegane jako zajęcie samo w sobie ważkie
i wzbogacające, co zrodziło potrzebę poszukiwania uzasadnienia dla badań
literackich poza obszarem samej literatury. Nowe szkoły teoretyczne często szukają
swej racji bytu w polityce. Stąd deklaracje o uczestnictwie w zmianie społecznej,
o wyzwoleniu od represyjnych dyskursów, o zaangażowaniu w walkę z uciskiem
ze względu na rasę, płeć czy klasę, służące zazwyczaj jako listek figowy skrywający
brak wiary w moc samej literatury. Przeciwko takim tendencjom występuje w swym
wojowniczym artykule John M. Ellis, któremu w sukurs przychodzi Frank Kermode.
Do dyskusji nad „bankructwem humanistyki” udało nam się nakłonić wybitnych
polskich literaturoznawców, którzy krzyżują z Ellisem szpady,
a przy okazji zdradzają, gdzie upatrują nadziei dla humanistyki.
Na szczęście okazuje się, że są na ogół dalecy od głoszonej przez Ellisa
tezy o zbliżaniu się do intelektualnej katastrofy.
Michał Bardel
redaktor naczelny
W następnym numerze:
CZY KATOLICY PRZEGRYWAJĄ WALKĘ Z CZASEM?
POCZĄTEK STRONY |